Your browser is not supported! Update your browser to improve your experience.

TOUR DE FRANCE # 18: Paryż-Warszawa, Warszawa-Paryż

Marek Łach | 21-04-2022 r.


W ostatnim odcinku cyklu przyjrzymy się rezultatom wspólnych, polsko-francuskich przedsięwzięć. Nasz kraj łączy z Francją kawał historii, również w wymiarze kulturowym. Szczególnie w okresie PRL-u Paryż był dla polskich intelektualistów i artystów swego rodzaju oknem na świat, miejscem ucieczki od komunistycznej, nadwiślańskiej rzeczywistości. Słabość do kultury francuskiej wielu z nas – w tym niżej podpisany – ma więc w genach. O tym, że bliskie stosunki artystyczne obu europejskich stolic dają znakomite efekty, przekonamy się dzięki muzyce Wojciecha Kilara napisanej dla Paula Grimaulta oraz muzyce Jeana Prodromidèsa skomponowanej dla Andrzeja Wajdy.


Historia powstania głośnej animacji Le roi et l’oiseau (Król i ptak) rozciąga się na okres ponad 30 lat. W 1948 roku francuski reżyser i animator Paul Grimault (na zdjęciu) wraz z poetą i scenarzystą Jacquesem Prevertem zaczęli pracę nad adaptacją baśni H.C. Andersena Pasterka i kominiarczyk. Niestety z przyczyn finansowych utracili kontrolę nad materiałem, który bez ich zgody został w nieukończonej formie opublikowany jako obraz La Bergère et le Ramoneur (w wersji anglojęzycznej The Curious Adventures of Mr Wonderbird), z dość staroświecką ilustracją nestora francuskiej muzyki filmowej Josepha Kosmy. Grimault przez długie lata próbował odzyskać prawa do animacji, co udało się w końcu w roku 1967; kolejne dziesięć lat zajęło mu zdobycie środków finansowych na dokończenie dzieła według swojej wizji. Film trafił na ekrany kin w 1979 roku pod tytułem Le roi et l’oiseau, wykorzystując dużą część oryginalnego materiału z lat 50., uzupełnionego przez ok. 40 minut nowych animacji. Finalna, zgodna z zamysłem Grimaulta i Preverta wersja, to perełka francuskiej animacji: urokliwa, symboliczna i pięknie umuzyczniona. Film wyróżniono prestiżową nagrodą Prix Louis-Delluc, a po latach jego pierwotna wersja wskazywana była jako źródło inspiracji m.in. przez założycieli japońskiego studia Ghibli (Hayao Miyazaki przyznawał, że wśród filmowców szczególny wpływ miał na niego właśnie Grimault).


O napisanie ścieżki dźwiękowej Grimault zwrócił się do wielkiego pasjonata kultury francuskiej i najwybitniejszego polskiego kompozytora muzyki filmowej, Wojciecha Kilara. Kilar był w młodości stypendystą rządu francuskiego, studiował w Paryżu i tam zainteresował się francuskim kinem, które pozostawało mu bliskie aż do śmierci [1]. Grimault pozostawił Polakowi pełną swobodę w komponowaniu: Kilar napisał część muzyki jeszcze przed ukończeniem pracy animatorów, zaś resztę ilustracji stworzył już w Polsce, mając w pamięci seans gotowego filmu [2]. Ścieżka doczekała się publikacji na winylu, ale przez długie lata pozostawała niedostępna na CD. Dopiero zgoda żony Grimaulta (i aprobata samego kompozytora) umożliwiła wykorzystanie taśm-matek na potrzeby edycji kompaktowej, która trafiła na rynek w 1997 roku [3]. Jej recenzję – a dokładniej recenzję wznowienia z 2003 r. – znajdziecie TUTAJ. Dekadę później Kilar spotkał się z Grimaultem ponownie na planie obrazu La table tournante; poza tym w kolejnych latach zilustrował jeszcze kilka produkcji francuskich, m.in. Napoleon et l’Europe (1991) oraz Fantôme avec chauffeur (1996).


Licznych perturbacji doznała również produkcja drugiego z omawianych w dzisiejszym odcinku filmów, Dantona. Cofnąć należy się najpierw do 1975 roku, kiedy to na deskach Teatru Powszechnego w Warszawie miała premierę wyreżyserowana przez Andrzeja Wajdę sztuka Sprawa Dantona autorstwa Stanisławy Przybyszewskiej. Spektakl odniósł sukces, utrzymywał się na afiszu przez 5 sezonów, co zachęciło Wajdę do przeniesienia go na ekran kinowy. Lidera rewolucyjnego terroru Maksymiliana Robespierre’a miał zagrać Wojciech Pszoniak, a Georgesa Dantona wybitny francuski aktor Gerard Depardieu; zainteresowanie produkcją wyraziła wytwórnia Gaumont. Plany pokrzyżował jednak wybuch stanu wojennego w Polsce, który zabronił organizowania zgromadzeń i uniemożliwił kręcenie filmu w naszym kraju. Wajda interweniował u władz i uzyskał pozwolenie na wyjazd do Francji celem realizacji zdjęć. Ostatecznie przedsięwzięcie powiodło się, film został ukończony, a obowiązki aktorskie rozdzielono między Polaków (w filmie zwolenników Robespierre’a) oraz Francuzów (zwolenników Dantona).


Film Wajdy zdobył szereg nagród, choć wywołał też kontrowersje z uwagi na sposób przedstawienia rewolucji francuskiej oraz wybiórcze potraktowanie faktów historycznych. Mimo tych zarzutów jest to jednak bez wątpienia kawał potężnego kina dramatycznego, błyskotliwie zagranego i świetnie opowiadającego o zakulisowych, politycznych zmaganiach w czasach terroru jakobińskiego. Siłę oddziaływania obrazu wzmacnia znakomita, odważna muzyka Jeana Prodromidèsa. Polski reżyser zainteresował się francuskim kompozytorem po usłyszeniu jego oratorium Livre des Katuns i zaprosił do współpracy przy projekcie; Prodromidès o dziwo nie odmówił, mimo że od 6 lat nie pisywał już muzyki filmowej. Ścieżkę nagrodziła organizacja SACEM (Stowarzyszenie Autorów, Kompozytorów i Wydawców Muzycznych), przyznając jej nagrodę na festiwalu w Cannes w 1983 roku. Po tym sukcesie Prodromidès na dobre wycofał się jednak ze świata kina, wobec czego Danton pozostaje jego ostatnim, prawdopodobnie największym osiągnięciem w tej dziedzinie. Recenzję tej ambitnej, choć wymagającej ścieżki znajdziecie TUTAJ.

RECENZJE NA DZIŚ:



Przypisy:


[1]http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,15198299,Jak_Katowice_i_Slask_staly_sie_dla_Wojciecha_Kilara.html

[2] Le Roi et l’Oiseau, booklet, s. 4-5

[3] http://www.cinezik.org/dossiers/affguide.php?titre0=ecoutez-cinema


PODSUMOWANIE

I tak oto dotarliśmy do końca naszej trasy. Soundtrackowy Tour de France trwał prawie 5 miesięcy; objął 34 lata lata francuskiej muzyki filmowej (najwcześniejszy obraz, jaki omówiliśmy pochodził z 1956 roku; najmłodszy zaś z 1990). Na cykl złożyło się 26 recenzji (z czego dwie napisali moi redakcyjni koledzy Łukasz Koperski i Wojtek Wieczorek) oraz 4 artykuły tematyczne. Na łamach naszej strony zadebiutowało sporo nieobecnych dotąd kompozytorów, m.in. Michel Legrand (2 recenzje), François de Roubaix (4), Eric Demarsan (1), Claude Bolling (1), Michel Magne (2), Antoine Duhamel (2) … O kilka ważnych tekstów uzupełniliśmy też filmografię maestro Georgesa Delerue.

Ogólną ideą, jaka przyświecała serii, było przedstawienie bogactwa i rozmaitości francuskiej muzyki filmowej. Dlatego też starałem się pokazać, z jak wielu źródeł i gatunków czerpali bohaterowie kolejnych odcinków cyklu: powiedzieliśmy sporo o elektronice, jazzie, nie zabrakło również bardziej klasycznych, orkiestrowych brzmień oraz XX-wiecznej awangardy. Inną myślą, która mnie kierowała, było udowodnienie, że europejska – w tym przypadku francuska – muzyka filmowa potrafi błyszczeć nie tylko w ambitnym kinie artystycznym, ale również w przedsięwzięciach bardziej komercyjnych, na swój sposób konkurujących z kinematografią hollywoodzką (Afrykanin, Markiza Angelika). Mam nadzieję, że oba te cele w jakimś stopniu udało się osiągnąć.

Dziękuję wszystkim Czytelnikom za miłe słowa i cierpliwość do moich rozległych wywodów, mam nadzieję, że kilku z Was w trakcie tych pięciu miesięcy odkryło jakąś muzyczną perełkę, która wskoczyła na listę jego ulubionych płyt. 🙂

Dla przypomnienia załączam spis całego cyklu i oczywiście polecam się na przyszłość!

Najnowsze artykuły

Bear McCreary, Sparks & Shadows

Imaginary (Urojenie)

Tomek Goska | 29-03-2024 r.

Komentarze