Ścieżki dźwiękowe do filmów science-fiction są zawsze sporym wyzwaniem, ale też polem do popisu dla kompozytorów. A te, gdzie większość czasu akcja dzieje się w kosmosie, pozwalają nadać tej nieziemskiej i nieskończonej przestrzeni dźwięk. Dzieje się to mimo faktu, że – jak powszechnie wiadomo – w kosmosie nie ma dźwięku. Wszystko to odnajdziemy w ścieżce dźwiękowej Daniela Pembertona do filmu Project Hail Mary, która poza kosmicznymi dźwiękami oferuje także bardzo ludzkie, przyziemne brzmienie.
Project Hail Mary w reżyserii Phila Lorda i Christophera Millera jest adaptacją niezwykle popularnej książki Andy’ego Weira (inna jego książka to także zaadaptowany The Martian [Marsjanin] Ridleya Scotta). I już na wstępie mogę zaznaczyć, że będzie to dość osobista recenzja. Albowiem jestem wielkim miłośnikiem tej książki i miałem wielkie oczekiwania wobec tego filmu. I mogę stwierdzić, że zostały one w pełni spełnione, i to z nawiązką! Przede wszystkim mamy do czynienia z bardzo wierną adaptacją, co może być dla wielu osób w Hollywood wielkim zaskoczeniem. Ale czasami trzymanie się wiernie materiału wyjściowego może dać bardzo dobry film, który nie odrzuci, a zachwyci fanów (w tym wypadku) książki. Przy czym nie powinno być też zaskoczenia, że powstał bardzo dobry film. Książka jest bardzo dobra i posiada wręcz filmowy charakter, a Phil Lord i Christopher Miller (21 i 22 Jump Street, Lego: Przygoda) są niezwykle utalentowanymi filmowcami, którzy idealnie łączą elementy emocjonalne i akcję z niewymuszonym humorem. Dochodzi do tego jeszcze charyzmatyczny i sympatyczny Ryan Gosling w głównej roli (jest też producentem tego filmu), jak i bardzo dobra Sandra Hüller w roli drugoplanowej. Świetne i czasami olśniewające zdjęcia Greiga Frasera (Dune, The Batman) sprawiają, że otrzymujemy świetny film science-fiction, który może niedługo zajmie godne miejsce obok takich produkcji jak Gravity, The Martian czy nawet sam Interstellar.



