Szukaj: w


recenzje

007 - World Is Not Enough, the - Expanded Edition (Świat to za mało)


Dziewiętnaście to za mało.
Ale to idealna liczba na start.


Filmy z Jamesem Bondem w roli głównej, to prawdziwa żyła złota, czego doskonałym przykładem są nie tylko najnowsze wynurzenia z tej serii, ale i te tworzone w latach 90. Osadzenie w tytułowej roli Pierce’a Brosnana było wówczas dla franczyzy dosyć ożywcze. Nie tylko to. Połączenie klasycznego kina szpiegowskiego z nowoczesnymi technikami realizacji odświeżyły niejako skostniałą formułę filmowego klasyka. GoldenEye i Jutro nie umiera nigdy otworzyły furtkę do kolejnych eksperymentów, gdzie tradycja ściera się z nowoczesnością. I wydawać się mogło, że wszystko to zaprzepaszczone zostanie przez kolejną odsłonę, za realizację której wziął się człowiek znany głównie z thrillerów i dramatów – Michael Apted. Finalnie otrzymaliśmy produkt bardzo adekwatny do filmowej spuścizny Bonda. Wciągająca historia wsparta mocnymi kreacjami kobiecymi okazały się skuteczną siłą pociągową sukcesu widowiska Świat to za mało (The World Is Not Enough). Mimo mieszanych opinii wśród krytyków, widownia w kinach dopisała. A otwartość reżysera na doświadczenie i pomysłowość ludzi z otoczenia, którzy od lat siedzieli w tej serii, pozwoliły na stworzenie jednej z fajniejszych odsłon rzeczonej serii.


Nie będzie przesady w stwierdzeniu, że jednym z filarów artystycznego sukcesu Świat to za mało jest muzyka. O jej stworzenie poproszony został brytyjski kompozytor, będący wówczas w szczytowym momencie swojej kariery, David Arnold. Jego wybuchowa mieszanka symfoniczno-elektroniczej akcji w Jutro nie umiera nigdy totalnie przeciwstawiała się eksperymentatorskiej formule, jaką próbował kilka lat wcześniej lansować Eric Serra. Arnold postawił na tematyczno-stylistyczną klasykę z głębokim ukłonem w stronę twórczości Johna Barry’ego. Ultranowoczesne technologie, niezwykle groźni terroryści – to wszystko dało legitymację do sięgnięcia po współczesne, elektroniczne środki wyrazu, które nabierały mocny sprawczej tylko i wyłącznie w połączeniu z rytmicznymi, symfonicznymi aranżami tematu przewodniego Jamesa Bonda. Recepta na sukces była już opracowana. Teraz należało tylko odpowiednio zmodyfikować ją do nowych realiów fabularnych.

Arnold zaczął od najbardziej newralgicznego elementu ścieżki dźwiękowej – piosenki promującej, o stworzenie której został poproszony przez reżysera. Dwa lata wcześniej udowodnił swoje kompetencje w tym zakresie, tworząc piosenkę Surrender do napisów końcowych Jutro nie umiera nigdy. Tekstem tytułowego songu Świat to za mało zajął się Don Black, a o wykonawstwo poproszono gwiazdę muzyki popularnej, Garbage. Wydawać by się mogło, że melodyczna, łatwo wpadająca w ucho piosenka będzie wdzięcznym polem do wyprowadzenia głównej tematyki dźwigającej konstrukcję partytury, ale ciężar postanowiono przerzucić na inną melodię. Tę z piosenki Only Myself To Blade, która pierwotnie miała wybrzmieć w napisach końcowych. Miała, ale ostatecznie zastąpiono ją remiksami kultowego tematu Jamesa Bonda.

Tę drobną gorycz rekompensowała względna swoboda z jaką Arnold mógł realizować swoje podstawowe zadania – tworzenie ilustracji muzycznej. Formuła nie uległa większej zmianie, choć zmienne lokacje i technologiczne wątki dały tutaj sposobność do kolejnych eksperymentów z elektroniką. Również w kategoriach tematycznych zadziało się sporo nowego. Warto chociażby wspomnieć o temacie antagonistki o erotycznym, choć lekko melancholijnym zabarwieniu. Nie brakuje również suspensu i elementu grozy wypływającego z działalności Renarda. Dosyć ciekawym pomysłem było interpretowanie jego postaci przez pryzmat Elektry, choć przyznam, że zabrakło mi tutaj jakiegoś mocnego kontrargumentu melodycznego dla tej sterylnej, zbyt romantycznej wymowy ilustracji.

Poszukując takiego kontrargumentu powinniśmy kierować się w stronę muzycznej akcji. To ona buduje i jednocześnie rozładowuje kumulowane przez większość filmu napięcie. W całościowym ujęciu nie mamy jej aż tak dużo. Nie przytłacza również swoim ciężarem, znajdując na ogół idealną proporcję pomiędzy organicznym, a syntetycznym brzmieniem. Te proporcje zachwieje dopiero realizowane kilka lat później Śmierć nadejdzie jutro. Z pewnością nie byłoby mowy o tak daleko idącej przebojowości filmowego prologu i finalnej konfrontacji, gdyby nie systematycznie powracający motyw Barry’ego i Normana. To on jest motorem napędzającym dynamikę tego muzycznego przedsięwzięcia i o ile kompozytor nie rozstaje się z tym klasykiem, o tyle wszystko zdaje się iść w dobrym kierunku. Gorzej, kiedy zastępują go ostinatowe, stale repetowane frazy, nie dające praktycznie nic poza rzemieślniczym podążaniem za filmowymi kadrami. W całościowym ujęciu, ścieżka dźwiękowa do Świat to za mało, to kawał solidnej muzyki, dobrze odnajdującej się w filmie. Wybrzmiewająca w obrazie blisko 100-minutowa partytura jest kwintesencją ilustracyjnej perfekcji i przebojowości ścieżek dźwiękowych do bondowej franczyzy. Czegóż więcej chcieć? Chyba tylko przeniesienia tych wrażeń na grunt indywidualnego doświadczenia muzycznego.


Soundtrack jaki ukazał się w chwili premiery filmu dosyć skrzętnie rozprawiał się z materiałem stworzonym na potrzeby obrazu Apteda. Blisko 70-minutowe słuchowisko w gruncie rzeczy przedstawiało istotę pracy Arnolda, choć ukierunkowanie materiału głównie na utwory akcji przełożyło się na obciążenie słuchacza zbyt napastliwą treścią. Krążące od jakiegoś czasu bootlegi sugerowały, że poza oficjalnie wydanymi kawałkami, ścieżka dźwiękowa oddycha sporą porcją liryki i materiału tematycznego przypisanego poszczególnym postaciom. Dopiero niespełna dwadzieścia lat po premierze Świat to za mało udało się rzucić nieco więcej światła na te kwestie. A wszystko dzięki determinacji wydawców z La-La Land Records oraz samego kompozytora, który aktywnie uczestniczył w produkcji rozszerzonego wydania soundtracku. Nie tylko zresztą tego. Rok wcześniej na rynku kolekcjonerskim ukazał się analogiczny album z muzyką do Śmierć nadejdzie jutro. Oba, choć odkrywają wiele nieznanych wcześniej kart tych partytur, mogą przysporzyć odbiorcy również wielu trudności.

Zacznijmy od sprawy najbardziej banalnej, czyli kwestii edytorskich i jakości prezentowanego materiału. Tutaj absolutnie nie ma do czego się przyczepić. Ot genialna szata graficzna wsparta równie obszerną treścią przybliżającą proces powstawania filmu i partytury, a wszystko potwierdzone tytaniczną pracą nad materiałem wyjściowym. Mastering całości dokonywany został w stylu typowym dla bondowych partytur. Ciepłe, trącące analogiem barwy, przy dużym progu głośności... To wszystko zbiega się metodyką tworzenia klasyków przy jednoczesnej dbałości o zachowanie detali. Gorzej w kwestii układu treści, tudzież sposobu prezentacji rzeczonego materiału. Powierzenie kwestii produkcyjnych samemu kompozytorowi dało mu legitymację na przedstawienie swojej wizji tej ścieżki dźwiękowej. Nie oczekujmy więc, że podstawowa prezentacja będzie tą żywcem wyjętą z filmu. Kawałki odmieniane są przez różne wypadki i koleje losu, jakim poddany był pierwotny zamysł twórcy. Stąd też nie należy się dziwić, że filmowe wykonania niektórych utworów odnajdziemy w dołączonych do drugiego krążka bonusach. A trzeba zaznaczyć, że całkiem sporo tych bonusów. Biorąc pod uwagę, że rozbieżności pomiędzy regularną edycją soundtracku, a tym oto rozszerzeniem są całkiem spore, nie powinno dziwić, że otrzymujemy blisko trzy kwadranse dodatków. Niektóre dosyć istotne w odniesieniu do oryginału, inne... No cóż, są tylko niezobowiązującą ciekawostką.

O tematyce i charakterystyce ścieżki dźwiękowej nie ma sensu się rozpisywać, ponieważ zrobiłem to już kilka lat temu przy okazji recenzji regularnego wydawnictwa. Warto jednak odnotować garść nowości, jakie zapewnia nam krążek od La-La Land Records. A takowe, jak już wcześniej wspomniałem, oscylować będą wokół kawałków o zabarwieniu lirycznym i suspensowym. Wśród nowinek nie ma przysłowiowych szlagierów, do których można wzdychać po wysłuchaniu dwupłytowego delikatesu. Owszem, jest urokliwe Cassino Jazz lub emocjonujące zwieńczenie prologu w Balloon, ale nie wnoszą one nowej jakości do zasłyszanej wcześniej treści. Więcej ciekawostek wypływa z różnic pomiędzy wykonami z regularnego krążka, a tymi z omawianego rozszerzenia. Jedną z najbardziej rażących jest wydłużone o prawie trzy minuty Going Down – The Bunker lub bardziej „obszerne” Remember Pleasure. Natomiast kompletnie nie potrafię odnaleźć się w lansowanym jako „extended”, Caviar Factory. Różnice są tak śladowe, że trudno tu je wychwycić. Podobnie z podzielonym na dwie frakcje Submarine. Zasłonę milczenia spuszczę na odseparowane (na orkiestrę i elektronikę) Gun Barrel. Wychodzi na to, że największą atrakcją bonusów są demówki tworzonych przez Arnolda piosenek, które wokalnie obsłużył sam kompozytor. Ot rzadka okazja, aby docenić wszechstronny talent tego twórcy.

Nie ukrywam, że informacja o pojawieniu się rozszerzenia ścieżki dźwiękowej do Świat to za mało wzbudziła we mnie mieszane uczucia. Podobnie było zresztą przy okazji analogicznego albumu do Śmierć nadejdzie jutro. Wszystkie obawy ustąpiły miejsca względnej satysfakcji, kiedy rzeczony materiał w końcu trafił w moje ręce. Specjał od La-La Land Records, to kolejny przykład na to, że książki (muzyki) nie powinno się oceniać po okładce (oryginalnym soundtracku). Partytura stworzona przez Arnolda ma o wiele więcej do zaoferowania, aniżeli mogliśmy tego uświadczyć na oficjalnym albumie z 1999 roku. Warto więc sięgnąć po ten specjał i przekonać się na własne uszy. I cóż mogę powiedzieć jako kolekcjoner i miłośnik serii? Dwa dostępne na rynku rozszerzenia, to za mało. Ale to idealna liczba na start. ;)


Inne recenzje z serii:
  • Blood Stone (vg)
  • From Russia With Love
  • Goldfinger
  • Thunderball
  • You Only Live Twice
  • On Her Majesty's Secret Service
  • Diamonds Are Forever
  • Goldeneye
  • Tomorrow Never Dies
  • World Is Not Enough
  • Die Another Day
  • Die Another Day - Expanded Edition
  • Casino Royale
  • Quantum of Solace
  • Skyfall
  • Spectre

    Autor recenzji:  Tomek Goska
    Nasza ocena
    Oryginalność ścieżki:
    Muzyka w filmie:
    Muzyka na płycie:
    OCENA OGÓLNA:
    Lista utworów
    CD 1:
    • 1. Gun Barrel/Bond Has Left The Building (03:13)
    • 2. Show Me The Money (01:27)
    • 3. Come In 007, Your Time Is Up (05:20)
    • 4. Balloon (01:03)
    • 5. The World Is Not Enough [wyk.: Garbage] (03:54)
    • 6. Dr. Warmflash (00:30)
    • 7. Access Denied (01:34)
    • 8. M's Confession (01:35)
    • 9. Welcome To Baku (01:42)
    • 10. Snow Business (01:15)
    • 11. Ice Bandits (03:42)
    • 12. Out Of The Snow/Stay With Me Please (01:27)
    • 13. Casino Jazz (02:12)
    • 14. Casino (02:56)
    • 15. Card Game (01:27)
    • 16. Devil's Breath (02:08)
    • 17. Elektra's Theme (02:06)
    • 18. Body Double (03:00)
    • 19. Welcome To Kazakhstan (01:32)
    • 20. Going Down - The Bunker (Extended Version) (08:50)
    • 21. Bond's Bedroom Bombshell (00:38)
    • 22. Pipeline (04:16)
    • 23. Elektra Turns/Renard’s Plutonium Gift (01:38)
    • 24. Remember Pleasure (Extended Version) (03:14)
    • 25. Caviar Factory (Extended Version) (06:03)
    • 26. Submarine Surfaces*/Renard Greets Nik/M Clocks Locator (01:52)
    • 27. Bomb (02:30)
    • 28. Torture Queen (02:24)
    CD 2:
    • 1. I Never Miss (03:32)
    • 2. Submarine #1 (04:11)
    • 3. Submarine #2 (06:26)
    • 4. Sub Gets It (00:46)
    • 5. Christmas In Turkey (01:28)
    • 6. Orbis Non Sufficit (04:01)
    • 7. Only Myself To Blame [wyk.: Scott Walker] (03:36)
    • 8. Gun Barrel (Separate Elements) (01:14)
    • 9. Welcome To Baku (Film Version) (01:42)
    • 10. Snow Business (Alternate) (01:27)
    • 11. Elektra's Theme (Alternate) (02:05)
    • 12. Going Down - The Bunker (06:26)
    • 13. Pipeline (Full Mix) (04:15)
    • 14. Remember Pleasure (02:45)
    • 15. Caviar Factory (06:01)
    • 16. Submarine (10:19)
    • 17. The World Is Not Enough (Demo) [wyk.: David Arnold] (03:59)
    • 18. Only Myself To Blame (Demo) [wyk.: David Arnold] (02:56)
    Czas trwania: 140:37
    Komentarze
    Adam Krysiński 2019-02-04
    22:06
    Geniusz.

  • 007 - World Is Not Enough, the - Expanded Edition (Świat to za mało)

    Kompozytor:

    • David Arnold

    Dyrygent:

    • Nicholas Dodd

    Orkiestrator:

    • Nicholas Dodd

    Soliści:

    • Garbage, Scott Walker, David Arnold, Natacha Atlas (wokal)
    • Derek Watkins (trąbka)
    • Pete Lockett (perkusjonalia)

    Wydawca:

    • La-La Land Records (2018)

    Producent:

    • David Arnold
    • Neil S. Bulk

    R E K L A M A





    NASI PARTNERZY:



    Poki.pl
    Grydladzieci.pl


     
    Strona hostowana przez
    www.twojastrona.pl
    Copyright © 2005-2019 FilmMusic.pl.
    Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
    Projekt i wykonanie