Steve Jablonsky

Island, the (Wyspa) 1

(2005)
Island, the (Wyspa) 1 - ok艂adka
Tomek Rokita | 27-04-2007 r.

Klonowanie osi膮gni臋膰 Hansa Zimmera ma si臋 ca艂kiem dobrze. Fala krytyki nie omin臋艂a 偶adnego z tw贸rc贸w maj膮cych swe korzenie w studiach Media Ventures z Santa Monica (lub dzi艣 zrzeszonych pod auspicjami Remote Cotrol) i cho膰 kompozytorzy tacy jak Harry Gregson-Williams, John Powell, Mark Mancina czy Alex Wurman skutecznie odseparowali si臋 od „matczynej piersi” wielkiego Niemca, ich muzyczne j臋zyki niechybnie zawsze tak czy owak b臋d膮 powraca艂y do korzeni. Steve Jablonsky, kolejny „wychowanek” tego stylu sta艂 si臋 ostatnio „kompozytorem wyboru” re偶ysera Michaela Baya, tw贸rcy bezmy艣lnego, wideo-klipowego kina akcji, kt贸ry pod jego piecz膮 zilustrowa艂 dwa remake’i starych, ameryka艅skich horror贸w – „Amityville” i „Teksa艅ska masakra pi艂膮 mechaniczn膮”. Jablonsky potrafi艂 zaskoczy膰 艣wiat muzyki filmowej w zesz艂ym roku energetyczn膮, klasycznie orkiestrow膮 艣cie偶k膮 do „Steamboya”, jednak wsp贸艂praca z Bayem zak艂ada jak najwi臋ksz膮 anonimowo艣膰 muzyczn膮, podpart膮 du偶ym majsterkowaniem przy projektowaniu d藕wi臋ku, na pograniczu ambientu i minimalizmu, szczeg贸lnie przy jego napompowanej adrenalin膮 akcji…

„Wyspa” to kolejny jego wielki projekt, kt贸ry po raz pierwszy nie trafi艂 w gusta publiczno艣ci. W USA okaza艂 si臋 klap膮, pierwsz膮 w karierze Baya. Chocia偶 „The Island” pr贸buje by膰 ambitn膮 rozrywk膮 (tylko w pierwszej po艂owie), gdy tylko bohaterowie (zupe艂nie nie wiem co tu robi膮 nazwiska klasy McGregor i Johansson…) dostaj膮 si臋 do miasta, zaczyna si臋 klasyczna rozwa艂ka 艂膮czona z patetycznymi, wideo-klipowymi uj臋ciami na miar臋 „Pearl Harbor” i „Armageddonu”. Nic dziwnego, 偶e publiczno艣膰 nie kupi艂a tej wierutnej kopii „Matrixa”, „Ucieczki Logana” i „THX-1138” Lucasa w jednym. Ile偶 razy mo偶na przerabia膰 ten sam testosteronowy po艣cig na autostradzie, 艣migaj膮ce helikoptery a wszystko podszyte bla-bla-bla o klonowaniu – problemie, po kt贸rym prze艣lizguje si臋 tylko Bay. Od poziomu filmu nie odbiega niestety muzyka Steve’a Jablonsky’ego, kt贸ra nie do艣膰, 偶e w filmie skutecznie zepchni臋ta na dalszy plan, jest tylko uzupe艂nieniem efekt贸w d藕wi臋kowych, to swoj膮 marno艣膰 potwierdza r贸wnie偶 na soundtracku, tym bardziej pozbawiona uj臋膰 „mistrza” Baya.

Kompozytor kopiuje tu swego mistrza, Hansa Zimmera niemi艂osiernie bezczelnie. Przede wszystkim to brzmieniowy misz-masz industrialnych d藕wi臋k贸w, syntetycznych zap臋tle艅, sztucznych ch贸ralnych uniesie艅, ambientu – wypisz, wymaluj typowa ilustracja do kina Baya lub Jerry Bruckheimera. To oczywi艣cie jest mega-nowoczesne i podnios膮 si臋 z pewno艣ci膮 okrzyki przeciwko „zestaro艣wieczczeniu” recenzenta, ale 偶eby chocia偶 muzyka Jablonsky’ego zawiera艂a w sobie jak膮艣 my艣l przewodni膮, jak膮艣 oryginalno艣膰, jak膮艣 struktur臋. Nie ma tu praktycznie tego wcale. Te same, zer偶ni臋te brutalnie z „Cienkiej czerwonej linii” adagia na smyczki, te same ch贸ralne „wyskoki” maj膮ce pog艂臋bia膰 donios艂o艣膰 scen, przerabiane po stokro膰 przez Zimmera cho膰by w „M:I-2” czy przez Badelta w „Equilibrium”. Te same, ci臋偶kie gitarowe sample, tak skutecznie „trenowane” przez Trevora Rabina do znudzenia. Tematyczne pod艂o偶e to kalki temat贸w Zimmera, szczeg贸lnie podw贸jny gitarowy akord, kt贸ry jest wyj臋ty wprost z „M:I-2” a p贸藕niej rozpisany na smyczki w „Batman Begins”. Wspomniane niby-poruszaj膮ce melodie w typie adagio, b臋d膮ce przerywnikami od syntezator贸w czy pot臋偶nych uderze艅 perkusyjnych, gitarowe riffy kopiuj膮ce bezczelnie cho膰by Goldenthala z „Gor膮czki”, szybkie, kompletnie anonimowe tempo do scen akcji, bezwstydna kopia Now We Are Free w fina艂owym My Name is Lincoln – to wszystko jest tak niezwykle wym臋czone i wt贸rne. Ba, pod koniec utworu Renovatio tw贸rca wrzuca jeden z nerwowych motyw贸w z „The Ring 2”! A na pocz膮tku kolejnego dostajemy nawet introdukcj臋 do s艂ynnej ko艂ysanki z „The Ring”!

My艣l臋, 偶e to wszystko jest wynikiem kompozycyjnej bezp艂odno艣ci samego kompozytora oraz ogranicze艅 narzuconych przez bezmy艣lnego re偶ysera. Znane jest stwierdzenie tego drugiego, kt贸re podaje Jablonsky w jednym z wywiad贸w dot. „Masakry”, i偶 Bay s艂ysz膮c pod艂o偶ony pod obraz score z jednej ze s艂ynnych kompozycji orkiestrowych do horroru (mniemam 偶e Young, Kilar lub Goldsmith), stwierdzi艂: „oh, to ten staro艣wiecki 艣mie膰”… A re偶yser ten jest istotnie bezmy艣lny, niech dowodem b臋d膮 sceny gdy bohaterowie zjawiaj膮 si臋 w Los Angeles przysz艂o艣ci (istotnie imponuj膮ce), nie do艣膰 偶e Bay nie ma czasu na ekspozycj臋 bo w g艂owie mu od razu po艣cig i strzelanka, to jedyne co ma do zaoferowania Steve Jablonsky to m臋skie, samplowane ch贸ry… Chcia艂bym polubi膰 i poleci膰 „Wysp臋”, poniewa偶 wsp贸艂czesna, nie 艂atwa i nie oparta na tematyce muzyka filmowa jest bardzo ciekawa, lecz niestety trzeba jeszcze mie膰 do tego troch臋 talentu i bo偶ej iskry. Zapewne nie posiada ich Jablonsky i armia pomagier贸w wymienionych w napisach. Trzeba nazywa膰 si臋 Howard, Zimmer czy nawet Gregoson-Williams, aby m贸c si臋 graniem takim jak w „Wyspie” w jaki艣 spos贸b zachwyca膰. Czar臋 goryczy dope艂nia jeszcze ko艅cowa piosenka hard-rockowa, zupe艂nie kator偶nicza muzyka. Jako gruby 偶art jawi si臋 wykonanie kompozycji przez The Hollywood Studio Symphony – pytam si臋: gdzie j膮 s艂ycha膰??? M艂odym mi艂o艣nikom muzyki filmowej mo偶e i spodoba si臋 ta kompozycja, lecz stanowczo zach臋cam do zapoznania si臋 najpierw z tw贸rczo艣ci膮 Hansa Zimmera (cho膰 alarmuj膮cy fakt: Zimmer jest producentem tego偶 albumu…). Jablonsky i jego pomocnicy (Neely, Morris, Duncan, Djawadi) 偶adnej muzyki tu nie stworzyli. Oni wykorzystali przepastne biblioteki d藕wi臋kowe swoich wsp贸艂pracownik贸w i j膮 po prostu zaadaptowali i wyprodukowali. Marne to jest strasznie.

Najnowsze recenzje

Komentarze

Je偶eli masz problem z za艂adowaniem si臋 komentarzy spr贸buj wy艂膮czy膰 adblocka lub wy艂膮czy膰 zaawansowan膮 ochron臋 prywatno艣ci.