Your browser is not supported! Update your browser to improve your experience.
Craig Armstrong

Space Between Us, the (concept-album)

-,-
Oceń tytuł:
Tomek Rokita | 15-04-2007 r.

Poza-kadrowe „wycieczki” kompozytorów filmowych bywają bardzo interesującą próbą spojrzenia przeciętnego fana muzyki filmowej na trochę inną twarz swoich ulubieńców. Jednym z kompozytorów, którzy filmu nie traktują jako jedynej drogi artystycznego rozwoju jest Szkot Craig Armstrong. Twórca ten dość starannie dobiera filmy, co też pozwala mu mieć czas na nietuzinkowe projekty, takiej jak dwa wydane na przełomie lat 90-ych i nowego wieku concept-albumy: objęty tą recenzją ”The Space Between Us” oraz ”As If to Nothing”. Armstrong, który dość blisko związany jest z muzykami pionierów trip-hopu, grupy Massive Attack oraz często orkiestruje prace innych twórców świata muzyki popularnej (min. U2), na swojej pierwszej solowej płycie przedstawia idee i zamysły, które przejawiają się także w jego filmowej twórczości. Z tym, że tutaj nie ogranicza go ani czas ani inne czynniki, które potrafią zabić kreatywność w typowej muzyce filmowej. Dzięki temu ”The Space Between Us” według niżej podpisanego to najlepsza pozycja w dyskografii Szkota.

Armstrong nie od dziś znany jest z rewelacyjnego łączenia wysublimowanych partii klasycznych z elektroniką, brzmieniami industrialnymi, podkładami aranżacyjnymi podchodzącymi pod muzykę popularną czy wspomniany trip-hop, nad które zostają „włożone” wspomniane wyżej ujmujące, orkiestrowe kolory. Większość z 12-tu fragmentów umieszczonych na płycie ma właśnie taki charakter, co też bardzo dobrze spaja płytę jako materiał do słuchania. Muzykę określają piękne harmonie, gdzie poszczególne grupy instrumentów smyczkowych wymieniają ze sobą muzyczny dialog (naprawdę wysoki kunszt i klasa) czy nostalgiczne melodie („Laura’s Theme”, „My Father”, „Rise”), zmuszające bardziej do czucia muzyki niż pochłaniania jej uszami jak to ma przeważnie miejsce w muzyce filmowej. Skala emocji jest różna. Od delikatności, przez nerwowość po niezwykłą intensywność. Szczególnie w utworze „Sly II”, gdzie sekcja smyczek zmuszona jest do posunięcia się chyba do granic ekspresji. Sekwencji rażących taką intensywnością nie słyszałem zbyt wiele w życiu… Znajdzie się miejsce także dla atmosferycznych, pastoralnych chórów, które budują klimat odrealnienia, tworząc odległe wspomnienia i atmosfery (znakomite „Childhood”). Wszystko to sprzyja doskonałemu odbiorowi muzyki, kiedy chcemy się odprężyć bądź przeżyć coś emocjonalnego, choć bałbym się nazywać to muzyką relaksacyjną. Takie określenie znacznie by ją spłaszczyło.

Armstrong chwali się tutaj swoją maestrią wdzięku i subtelności w muzyce do sceny balkonowej z Romeo i Julii, co zapewne ucieszy wszystkich doceniających tamtą ścieżką dźwiękową. Zaprasza też do współpracy dwójkę wokalistów, choć to dopiero na albumie As If to Nothing pofolguje sobie na tej płaszczyźnie. Wokalistka formacji Cocteau Twins Elizabeth Fraser (także partie wokalne w Władcy pierścieni; zdjęcie po lewej) z wdziękiem śpiewa piosenkę „This Love”, natomiast Paul Buchanan już z większym luzem w stosunku do emocjonalno-nostalgicznego wydźwięku całej kompozycji prezentuje się w przeróbce „Let’s Go Out Tonight”. Nie można nie wspomnieć o znaku firmowym Armstronga, czyli partiach na fortepian, które sam tu wykonuje (oprócz tego dyrygentura oraz keyboardy). Raz subtelne, delikatne, innym razem dźwięczne, mocne, podkreślające moc muzyki – jakby sam próbował w klawisze przelać emocje. I tego powinniśmy się w pierwszej kolejności spodziewać po muzyce autorskiej, prawda? Sztandarowym utworem albumu jest „Weather Storm”, inaczej zaaranżowana wersja utworu, który ukazał się na drugim krążku Massive Attack pt. „Protection”. Tam w połączeniu elektronicznego podkładu i fortepianu, tutaj został ubrany w wytrawne klasyczne brzmienie i jak tytuł utworu wskazuje, w różne odgłosy asystujące zjawiskom pogodowym – kroplom deszczu, burzy, nieartykułowanym mechanicznym rytmom czy podmuchom wiatru. Armstrong doskonale panuje nad spektrum dźwiękowym.

The Space Between Us to całkowicie autorski, zachwycający kolaż umiejętności i talentu szkockiego kompozytora. Wszyscy, którzy choć trochę doceniają go za jego niebanalną muzykę filmową, gdzie również uprawia tą swoistą neoklasykę, na pewno nie pożałują godziny spędzonej z The Space (…). W muzyce zawartej na tym concept-albumie czuć sporo osobistego zaangażowania Armstronga a jego muzyczny komentarz z pewnością przemyka po prostu po najprostszych życiowych pojęciach – piękno, wspomnienia, miłość, dzieciństwo, bliskość; czego odzwierciedleniem jest ciekawa okładka. Warto wspomnieć, że przy tym albumie kompozytorowi pomagają jego koledzy z Massive Attack – Robert Del Naja, Grant Marshall oraz Andrew Vowles. Cztery lata później kompozytor powróci do kolejnego solowego projektu i nawet przy nagromadzeniu znakomitości wszelkiego rodzaju oraz podobnego brzmienia, ten kameralny, debiutancki, solowy projekt jak na razie pozostaje jego największym dokonaniem. Pozycja ta jest do nabycia w większości polskich sklepów internetowych za bardzo przystępną cenę.

Najnowsze recenzje

Komentarze