Your browser is not supported! Update your browser to improve your experience.
Heitor Pereira

Puss in Boots: The Last Wish (Kot w butach: Ostatnie życzenie)

(2022)
3,0
Oceń tytuł:
Maciej Wawrzyniec Olech | 26-11-2023 r.

Czy połączenie, latynoski Kot w butach, plus latynoski kompozytor, daje automatycznie latynoski soundtrack?

Ta animacja była jednym z pozytywniejszych zaskoczeń 2022 roku. Tym bardziej jeżeli weźmiemy pod uwagę, że mamy do czynienia z sequelem spin-offu sprzed ponad 10 lat. Dokładniej to 20 lat minęło od premiery pierwszego Shreka. W drugiej części pojawił się Kot w Butach, który zyskał taką popularność, że w 2011 roku doczekał się własnego filmu i 11 lat później tej oto właśnie kontynuacji. Normalnie przy tego typu produkcjach, czyli kolejnych sequelach, spin-offach, mamy do czynienia z odcinaniem kuponów, ale nie w przypadku tego filmu. Kot w butach: Ostatnie życzenie może się pochwalić dobrą i miejscami niezwykle dojrzałą historią. Postacie są ciekawe, wyraziste, gdzie na szczególną uwagę zasługują złoczyńcy. Plus jego największą zaletą jest oprawa graficzna, która miejscami, szczególnie w scenach walki, zakrawa o artyzm. Czy w takim pozytywnym tonie można się również wyrazić o oprawie muzycznej? Cóż…

Od kiedy w oryginalnej wersji językowej Antonio Banderas użyczył głosu Kotu w Butach, otrzymał on w tym uniwersum swój latynoski rodowód. Określenie, go kocim, miauczącym, futrzanym Zorro, jest jak najbardziej trafne. Dlatego też muzyka towarzysząca jego przygodom posiada odpowiednie latynoskie rytmy. W pierwszej części solowych przygód kota za muzykę odpowiadał Brytyjczyk – Henry Jackman, którego score pod względem brzmienia, można by porównać z Maską Zorro też nie-latynosa, Jamesa Hornera. Ale pomijając pochodzenie tych kompozytorów, stworzyli oni świetne przygodowe ścieżki dźwiękowe, posiadające jak najbardziej latynoskiego ducha. Tego nie brakuje Heitorowi Pereirze, autorowi tej ścieżki, tyle że jego przygoda zdaje się być trochę skromniejsza.

Brazylijski kompozytor i mistrz gitary Heitor Pereira stał się na przestrzeni lat, w pewnym sensie, specjalistą od filmów animowanych i dla młodszej widowni. Trylogia Jak ukraść księżyc, powiązane z nią Minionki, adaptacja gry Angry Birds, filmowe Smurfy, to tylko niektóre tytuły z jego filmografii. A więc wygląda to, patrząc do tego na jego pochodzenie, że jest właściwym kompozytorem na tym stanowisku, prawda?

Cóż, jeżeli chodzi o Kota w Butach: Ostatnie życzenie podszedł on w podobny sposób jak do wspomnianych wyżej tytułów. Muzyka jest kolorowa, skoczna, ale też bardzo ilustracyjna i trochę ulotna. Tyle że mimo całej swojej bajkowo-komediowej otoczki, film ten porusza naprawdę poważne kwestie. Mamy też naprawdę straszne (nieważne ile ma się lat) momenty. Dochodzą do tego efektowne pojedynki i temu wszystkiemu towarzyszy tylko poprawna muzyka.

Pod względem brzmienia, wszystko zdaje się być na swoim miejscu: klasyczne gitary, trąbki, kastaniety. W skrócie latynoski rodowód tej ścieżki słychać od pierwszej do ostatniej minuty. Co więcej, jest ona bardzo barwna, a miejscami wręcz taneczna. Wszystkie te elementy znajdziemy w napisanej przez Pereirę piosence Fearless Hero, którą w oryginalne wykonuje sam Antonio Banderas. Kot w Butach nie jest bynajmniej skromną postacią i w tym kawałku daje temu znać. Jest to też jeden z bardziej wyrazistych elementów tej ścieżki dźwiękowej. Drugim będzie gwizdany motyw przypisany tajemniczemu wilkowi – jednemu z bardziej charakternych złoczyńców, jakiego mogliśmy oglądać w animacjach na przestrzeni ostatnich lat. I w sumie te dwa elementy zostają najbardziej w pamięci pod koniec seansu, czy też czasu spędzonego z tym albumem.

Muzyka jest kolorowa, skoczna, ale też bardzo ilustracyjna i trochę ulotna.

Na soundtracku znajdą się też inne ciekawe fragmenty, ale także cała masa muzyki czysto ilustracyjnej. I nawet jeżeli Pereira używa przy tym ciekawych instrumentów, to często jego ścieżka balansuje niebezpiecznie blisko „mickey-mousingu”. Czyli dokładnego imitowania za pomocą muzyki wszystkich ruchów i zachowań postaci w filmie. Czasami też chciałoby się, aby muzyka ta miała trochę więcej kociego pazura. Szczególnie jeżeli chodzi o akcję i epickie momenty, w których można zatęsknić za Henrym Jackmanem, a co dopiero Jamesem Hornerem. Dobrze, że mamy kilka momentów inspirowanych muzyką ze spaghetti-westernów, gdzie na uwagę zasługuje Travel Montage, które jak sam tytuł wskazuje, ilustruje moment, kiedy różni bohaterowie udają się w podróż za magiczną gwiazdą spełniającą życzenia. W filmie ukazane jest to w iście epicki sposób i muzyka Heitora Pereiry bardzo dobrze współgra wówczas z obrazem. Tylko właśnie… Taki moment nie trwa długo. Aż chciałoby się nieco więcej płynności w strukturze kompozycji.

Ilustracyjny charakter tej ścieżki odczuwalny jest na albumie wydanym przez Back Lot Music. Zawiera on ponad 90 minut muzyki ułożonej w chronologicznej kolejności. Możemy wręcz mówić o kompletnym wydaniu, co też staje się praktyką niemalże nagminnie stosowaną przez wydawców w gatunku muzyki filmowej. Wracając jednak do omawianego soundtracku, tu i tam trafiają się ciekawe, kolorowe momenty i nie można odmówić całej tej ścieżce klimatu. W żaden sposób nie szkodzi filmowi, ale też w oderwaniu od niego aż tak bardzo nie wciąga. W ostateczności mamy więc do czynienia z bardzo dobrym filmem animowanym i (tylko) poprawną ilustracją muzyczną.   

Recenzja:

Puss in Boots (Kot w Butach)

Najnowsze recenzje

Komentarze