Animacja to z muzycznego punktu widzenia jeden z najciekawszych gatunk贸w filmowych. Nie tylko pozwala na rozmach – wiele film贸w dla dzieci m贸wi o dziejach historycznych, o legendarnych bohaterach – ale r贸wnie偶 na bogate zr贸偶nicowanie stylistyczne – czy to stricte symfoniczn膮 budow臋 kompozycji, czy te偶 wykorzystanie licznych piosenek, cz臋sto jazzowych, popowych… Przemys艂 animacji, w kt贸rym przez tyle lat kr贸lowa艂 Disney, to pot臋偶na i niezwykle dochodowa ga艂膮藕 kina. Od zarania dziej贸w skutecznie konkurowa艂a ona z pozosta艂ymi gatunkami; dla nas, fan贸w muzyki filmowej, najbardziej oczywistym przyk艂adem s膮 triumfy Alana Menkena i Hansa Zimmera na galach rozdania Oscar贸w, liczne nominacje – ostatnio Thomas Newman, no i wreszcie regularne anga偶owanie do projekt贸w animowanych kompozytor贸w o wysokiej renomie. Menken, Goldsmith, Zimmer, Horner, Newmanowie, Howard to tylko niekt贸re z nazwisk. A tytu艂y? „The Secret of N.I.M.H.”, „The Little Mermaid”, „Beauty and the Beast”, „The Lion King”, „Balto”, „Mulan”, „The Prince of Egypt”, „Finding Nemo”…
Lata 90-te poprzedniego wieku sta艂y si臋 punktem zwrotnym dla muzyki do kina animowanego. Trwaj膮cy d艂ugo triumfalny poch贸d Menkena i jego klasycznej ju偶 struktury i brzmienia kompozycji zast膮piony zosta艂 w 1994 roku przez bardziej dojrza艂ego, powa偶nego, ale i nowocze艣niejszego „Kr贸la Lwa”. Zimmer ze swoim zapleczem syntezator贸w i Elton John z piosenkami skierowanymi ku znacznie szerszej publiczno艣ci dokonali prze艂omu. Co istotne, nie oni jedni wybili si臋 ponad przyj臋te standardy. W owej zas艂u偶onej grupie znalaz艂 si臋 r贸wnie偶 znakomity kompozytor, 艣p. Michael Kamen, autor niezapomnianych partytur do „Nie艣miertelnego”, trylogii „Szklana Pu艂apka”, czy „Mr. Holland’s Opus”. W 1999 roku mia艂a miejsce premiera filmu „The Iron Giant” („Stalowy Gigant”) z muzyk膮 tego tw贸rcy. Obraz opowiada艂 histori臋 ch艂opca, kt贸ry zaprzyja藕nia si臋 z przyby艂ym z kosmosu robotem; jak mo偶na si臋 domy艣li膰, na ich drodze pojawiaj膮 si臋 liczne przeszkody…
Kamen, zgodnie z oczekiwaniami, stworzy艂 kompozycj臋 nietuzinkow膮, oryginaln膮, bardzo trudn膮, rozbudowan膮, partytur臋 艣mia艂o wykraczaj膮c膮 poza ramy gatunkowe. Poprzedzaj膮ce „Stalowego Giganta” „Prince of Egypt” oraz „Mulan” by艂y 艣cie偶kami w pe艂ni dojrza艂ymi (a jak偶e – Zimmer i Goldsmith) – ich tw贸rcy jednak nie pozwolili sobie na nadmiar eksperyment贸w; otrzymali艣my zatem perfekcyjne wr臋cz, tradycyjne, epickie score’y. Kamen idzie krok dalej. Zawsze by艂 nowatorem, jego oryginalne pomys艂y zjedna艂y mu rzesz臋 fan贸w. I tym razem, nawet w przypadku filmu dla dzieci, kompozytor ten nie wyrzeka si臋 swoich przyzwyczaje艅. Atonalno艣膰, ci膮g艂e zmiany tempa i rytmu, zr贸偶nicowana melodyka, odwa偶ne orkiestracje – wi臋kszo艣膰 znak贸w firmowych Kamena mo偶na odnale藕膰, w mniejszym lub wi臋kszym stopniu, w „Stalowym Gigancie”. Partytura staje si臋 wyzwaniem.
O ile muzyka z „Kr贸la Lwa” zrobi艂a furor臋 tak偶e w艣r贸d najm艂odszych, to „The Iron Giant” szans na to nie ma. Jest zbyt trudny. Ambicje i oryginalno艣膰 Kamena s艂ycha膰 ju偶 od samego pocz膮tku, w eleganckich przej艣ciach mi臋dzy 'magicznymi’ sekwencjami (prowadzonymi najcz臋艣ciej przez smyczki i lekkie aerofony), a pot臋偶nymi partiami na instrumenty d臋te i perkusj臋 (wyr贸偶niaj膮 si臋 znakomite kot艂y). Fragmenty o delikatnym charakterze, charakterze tajemniczo艣ci i cudowno艣ci, cechuje przede wszystkim prosta linia melodyczna, Kamen stosuje kr贸tkie, kilkunutowe lejtmotywy – dobrym przyk艂adem b臋dzie tu pocz膮tek utworu „The Giant Wakes”. Trudno jednoznacznie okre艣li膰 zatem, kt贸ry spo艣r贸d ca艂ej gamy tych ma艂ych temat贸w jest wa偶niejszy od pozosta艂ych. Akcja natomiast jest bardzo, ale to bardzo agresywna. Orkiestra wr臋cz szaleje, sekcja d臋ta dysonuje, motywy pojawiaj膮 si臋 i znikaj膮 po kilku sekundach; potem nast臋puje ca艂kowita zmiana instrumentarium, melodyki i tempa, pojawiaj膮 si臋 kolejne zaskakuj膮ce, oryginalne pomys艂y orkiestracyjne; na moment ustala si臋 rytmika (na og贸艂 dzi臋ki smyczkom), by w ko艅cu wybuchn膮膰 po raz ostatni pot臋偶n膮 fraz膮 i wyciszy膰 si臋… Ten do艣膰 og贸lnikowy obraz powinien w pewnym stopniu u艣wiadomi膰, na jakie podej艣cie zdecydowa艂 si臋 przy animacji Kamen. Kontrast dla Menkena, Zimmera i Goldsmitha.
Opr贸cz om贸wionych wy偶ej sekwencji akcji pojawiaj膮 si臋 r贸wnie偶 osobliwe i zaskakuj膮ce utwory blues’owe, z charakterystycznymi basowymi sol贸wkami „Deana” Chucho Merchana. W wi臋kszo艣ci przypadk贸w po艂膮czone s膮 one z partiami orkiestrowymi, daj膮c ca艂kiem ciekawy efekt, cho膰 do艣膰 dziwnie wsp贸艂brzmi膮cy z reszt膮 partytury. G艂贸wn膮 wad膮 艣cie偶ki od strony kompozycyjnej jest natomiast monotonny, irytuj膮cy momentami mickey-mousing – szkoda, 偶e Kamen zdecydowa艂 si臋 zastosowa膰 t膮, do艣膰 prymitywn膮 w swoich za艂o偶eniach, technik臋. Na pocieszenie warto zauwa偶y膰, 偶e udaje si臋 tw贸rcy przemyci膰 czasem ciekawe pomys艂y orkiestracyjne, dobrym przyk艂adem b臋dzie utw贸r „Cat and Mouse”, gdzie 4-nutowy motyw wygrywany jest naprzemian przez delikatne smyczki i pot臋偶ne instrumenty d臋te. Zaskoczenie gwarantowane. Co jednak istotne, i dla mi艂o艣nik贸w muzyki tonalnej znajdzie si臋 tu kilkana艣cie minut. „You Can Fix Yourself” i „The Last Giant Piece” prezentuj膮 bardzo optymistyczny, zabawny, zabarwiony przyjemn膮 elektronik膮 temat 'naprawy’. „Space Car” zadziwia kilkunasto-sekundowym heroicznym motywem, brzmi膮cym niczym po艂膮czenie „Supermana” ze „Star Trek: TMP”. Uwag臋 warto z pewno艣ci膮 zwr贸ci膰 na najlepszy chyba utw贸r na p艂ycie – „Bedtime Stories”, co ciekawe, nie b臋d膮cy wcale ko艂ysank膮, ale raczej podnios艂膮 opowie艣ci膮, kt贸ra stopniowo nabiera rozmachu (w tle fenomenalnie Kamen wprowadza rogi i kot艂y) i ko艅czy si臋 艣wietnym, dynamicznym tematem, o nieco klasycznych korzeniach. Prawdziwym skarbem tej partytury jest natomiast druga po艂owa „He’s a Weapon”, z przepi臋knym motywem na smyczki i fortepian, mo偶e nie nadzwyczajnie dramatycznym, ale wzruszaj膮cym sw膮 subteln膮 dynamik膮.
W prawid艂owym odbiorze muzyki przeszkadza przede wszystkim do艣膰 kiepsko zaaran偶owane wydanie Varese, podzielone na wiele kr贸tkich, czasem 1-minutowych utwor贸w, kt贸re mo偶na by przedstawi膰 w zupe艂nie inny, bardziej racjonalny spos贸b. Kompozycja traci przez to na sp贸jno艣ci – trudna, zr贸偶nicowana partytura, zostaje dodatkowo poci臋ta, i to w miejscach do艣膰 nieoczekiwanych (czemu nie mo偶na by艂o po艂膮czy膰 nast臋puj膮cych po sobie blues’owych fragment贸w w jedn膮, d艂u偶sz膮 ca艂o艣膰?). I w takim wypadku, cho膰 sama muzyka zas艂uguje na ocen臋 o stopie艅 wy偶sz膮, nie mog臋 niestety wykroczy膰 poza trzy gwiazdki. Dla prezentacji na albumie, oczywi艣cie.
(tekst opublikowany na DYRWIN’s OSTs)
