Najzabawniejsze jest jednak to, że dla ogromnej części współczesnych widzów motyw Herrmanna wcale nie kojarzy się dziś z Gregorym Peckiem czy Robertem De Niro. Kojarzy się z Sideshow Bobem (genialnie dubbingowanym przez Kelseya Grammera) – kultowym złoczyńcą z animowanego serialu The Simpsons (w starych polskich tłumaczeniach znanym jako Pomocnik Bob).
Twórcy Simpsonów od początku słynęli z miłości do kina, a odcinek Cape Feare z 1993 roku pozostaje jednym z najbardziej błyskotliwych filmowych hołdów w historii telewizji. To właściwie nie tyle luźna parodia (wymierzona głównie w wersję Martina Scorsese), ile pełnoprawna adaptacja opowieści, przepuszczona przez filtr absurdalnego humoru. Ilość błyskotliwych dowcipów słownych oraz sytuacyjnych jest tu zdumiewająca – gagi następują po sobie bez sekundy wytchnienia.
Sideshow Bob przejmuje tu rolę Maxa Cady’ego. Śledzi rodzinę Simpsonów, a jego jedynym celem jest zgładzenie Barta, przez którego trafił za kratki. Podczas jego groteskowych i nieudolnych prób dokonania zbrodni towarzyszy mu… doskonale znana muzyka z wyrazistym tematem Herrmanna, która natychmiast buduje nastrój grozy, ale i… śmieszy.
W przypadku tego genialnie zabawnego odcinka Simpsonów wydarzyło się coś fascynującego. Kompozytor serialu, Alf Clausen, nie tylko luźno nawiązał do Herrmanna – on praktycznie zbudował cały klimat wokół ścieżki dźwiękowej z Przylądka strachu, czerpiąc garściami zwłaszcza z aranżacji Elmera Bernsteina. Clausen powtórzył manewr, który Bernstein zastosował wcześniej przy filmie Czy leci z nami pilot? (Airplane!): zilustrował absolutną parodię śmiertelnie poważną, dramatyczną muzyką symfoniczną, co spotęgowało komizm i absurd prezentowanych scen.
W ten sposób motyw Bernarda Herrmanna przestał należeć wyłącznie do świata dreszczowców i stał się oficjalnym podpisem dźwiękowym Sideshow Boba. Nie był to przy tym jednorazowy żart – temat powracał lojalnie w każdym kolejnym odcinku z udziałem tego bohatera. I powraca tak po dziś dzień. To rzadki przypadek, gdy kompozycja napisana dla konkretnego humanoidalnego potwora zostaje niemal oficjalnie „zaadoptowana” przez postać z kreskówki.
2026 – Jeff Russo wraca do źródeł