Your browser is not supported! Update your browser to improve your experience.
Jan A. P. Kaczmarek

Washington Square (Plac Waszyngtona)

(1997)
-,-
Oceń tytuł:
Tomek Goska | 15-04-2007 r.

Jan A. P. Kaczmarek pomimo tego, że mieszka i pracuje od dobrych kilkunastu lat w Stanach Zjednoczonych zdecydowanie nie pasuje do typowych kompozytorów tworzących w tamtym kraju. Może się wydawać, że wszystkie trendy muzyczne pojawiające się ostatnio coraz częściej w światku muzyki filmowej trzyma na uwięzi z daleka od siebie. Niezbyt przejmuje się także wielką karierą i nie tworzy “hurtowo”, a trzeba z góry zaznaczyć, że ofert pracy mu nie braknie, szczególnie po tym jak dostał Oscara za Marzyciela. Zamiast tego woli skupić się na jednym konkretnym projekcie, co oczywiście widoczne jest w jego efektach. Jego kompozycje są przede wszystkim ambitne i przemyślane. Washington Square nie stanowi tu żadnego wyjątku…

Plac Waszyngtona to dramat na podstawie powieści Henry’ego Jamesa o “miłości” Morrisa Townsenda do córki zamożnego lekarza Austina Slopera, Catherine, która to w rzeczywistości okazała się brutalną grą o posag. Reżyserią zajęła się Agnieszka Holland. Miała ona już okazję współpracować z Janem A. P. Kaczmarkiem przy okazji Total Eclipse i najwyraźniej przypadła jej do gustu muzyka Jana, gdyż w przyszłości jeszcze poprosiła go o pomoc kręcąc The Third Miracle i .

Na płycie znajdziemy 24 utwory, które łącznie trwają około pięćdziesięciu minut. W ciągu tego czasu raczeni jesteśmy pięknymi, w większości romantycznymi melodiami, które od czasu do czasu przybierają na moment formę podniosłą. Cała partytura zdaje się być multitematyczna, ale możemy wyszczególnić kilka kluczowych motywów i wiele pobocznych, co nie znaczy gorszych. Tematem głównym jest tytułowy Washington square, który od razu zachwyca swoją lekkością i skromnością. Niemały wkład w piękno tego tematu mają solówki skrzypcowe Pawła Losakiewicza. Nieoceniona zdaję się także orkiestra symfoniczna, a właściwie jej smyczkowa sekcja, pod batutą Krzesimira Dębskiego. Oprócz skrzypiec tradycyjnie w muzyce Kaczmarka znalazło się miejsce na fortepian. Nie stanowi on tu co prawda konstrukcji całej kompozycji jak to ma się w przypadku poprzednich jego prac, ale jest istotną jej częścią. W utworze Catherine and Moris wprowadza między innymi nowy temat miłosny i towarzyszy jako akompaniament do piosenki Tu Chiami Una Vita wykonanej przez duet Darleen Koldenhoven i Joseph Williams. Trzeci, ostatni już z ważniejszych, motyw miłosny zawarty jest w utworze First Kiss. Jest to powrót do hegemonii smyczków nad całością treści. Od przykładowego Washington Square różni się przede wszystkim tempem. Tu jest ono szybsze, uzyskiwane przez krótkie pociągnięcia o struny wiolonczeli. Jak zwykle ważną rolę odgrywa tu Paweł Losakiewicz i jego solówki. Perełką partytury są utwory L’absence i L’absence again z operowym wokalem Marissy Muro (w pierwszym) i Marty Boberskiej (w drugim). Niezwykła łagodność i lekkość, to główne cechy charakteryzujące ten śpiew. Tło tworzą skrzypce, emanując jeszcze bardziej romantycznością i pięknem.

Możemy dopatrywać się powiązań stylowych Kaczmarka i Preisnera, charakteryzujących się kameralnością orkiestry i dużej roli smyczków w niej. Mają pod tym względem ze sobą dużo wspólnego, aczkolwiek przysłuchując się bardziej dostrzeżemy różnicę w wykorzystaniu orkiestry. Słuchając ścieżki dźwiękowej do Placu Waszyngtona nie mam najmniejszych wątpliwości, że zatrudnienie Jana A. P. Kaczmarka było najlepsza decyzja jaką dokonała reżyserka. Na płycie partytura nie usypia, słucha się jej dobrze. Lekkie, romantyczne utwory wzbogacone o solówki Pawła Losakiewicza i śpiew, to jej główne zalety. Kompozytor dowiódł po raz kolejny swojej klasy i tego, że nie koniecznie tylko wielkie i bombastyczne orkiestry zapadają głęboko w pamięć…

Najnowsze recenzje

Komentarze