Mark Isham

In the Valley of Elah (W dolinie Elah)

(2007)
In the Valley of Elah (W dolinie Elah) - ok艂adka
Tomek Rokita | 05-02-2008 r.

Dwa lata po zaskakuj膮cym sukcesie filmu „Miasto gniewu” i Oscarze za najlepszy film roku, re偶yser Paul Haggis ponownie wsp贸艂pracuje z Markiem Ishamem

(nies艂usznie pomini臋tym tamtego roku w nominacjach), eklektycznym kompozytorem ameryka艅skim, kt贸ry m贸g艂 si臋 pochwali膰 w 2007 roku znacz膮c膮 ilo艣ci膮 projekt贸w,

d藕wiganych na swoich barkach (8!). Podobnie jak przy tamtej kolaboracji, 艣cie偶ka d藕wi臋kowa z omawianego tutaj „W dolinie Elah” jest partytur膮 pos艂uguj膮c膮

si臋 j臋zykiem muzycznego ascetyzmu, j臋zykiem niedom贸wie艅, podsk贸rnych emocji, zanurzon膮 w morzu elektronicznego ambientu i akustyki, kt贸rym asystuje niewielki

zesp贸艂 orkiestrowy.

„In the Valley of Elah” to score bardzo przygaszony, rozgrywaj膮cy si臋

na granicy s艂yszalno艣ci, w niewielu miejscach ukazuj膮cy sw贸j 偶ywszy charakter. Wydanie takiego materia艂u na p艂ycie by艂o do艣膰 ryzykownym krokiem, niemniej muzyka

broni si臋 sw膮 zwart膮 struktur膮 i pewnymi zagraniami, znanymi fanom tego kompozytora. Nie trudno si臋 r贸wnie偶 domy艣li膰 dlaczego tak膮 drog臋 obrali Paul Higgis i Mark

Isham, bior膮c pod uwag臋 refleksyjny ton opowie艣ci filmowej, sk艂aniaj膮cej si臋 ku wysublimowanemu dramatowi i prywatnemu 艣ledztwu prowadzonemu przez

nominowanego do Oscara Tommy Lee Jonesa. Jak powy偶ej wspomnia艂em, partytura zdominowana jest przez odleg艂e, elektroniczne brzmienia oraz bardzo

przygaszony, sk艂adaj膮cy si臋 wy艂膮cznie z sekcji smyczkowej zesp贸艂 muzyk贸w. Opr贸cz tego, Isham od czasu do czasu si臋ga po specyficzne, syntezatorowe efekty (np.

przefiltrowany gitarowy riff), kt贸re s膮 w艂a艣ciwe dla jego stylu i buduj膮 nowoczesn膮 otoczk臋 艣cie偶ki d藕wi臋kowej. Trudno tu m贸wi膰 w jakikolwiek spos贸b o bazie

tematycznej, bowiem 艣cie偶ka sk艂ada si臋 prawie wy艂膮cznie z klimatycznych tekstur. Jedynymi momentami, gdzie Isham pr贸buje przem贸wi膰 jak膮艣 melodi膮 czy cho膰by

namiastk膮 tonalno艣ci, s膮 fragemnty oparte na klawiszach (jak fina艂owy utw贸r) lub, szczeg贸lnie w pierwszej fazie p艂yty, gdy delikatne „tykanie” elektroniki wychodzi

przed zawieszone jakby w powietrzu, atmosferyczne, d藕wi臋kowe chmury.

Po powy偶szym, nie trudno wywnioskowa膰, 偶e kompozycja ta jest do艣膰 trudna w odbiorze i dla s艂uchacza ma艂o atrakcyjna. Nie atakuje nas tym razem jaka艣 艣ciana

d藕wi臋ku lecz totalne, muzyczne przygaszenie, kt贸re przywo艂uje por贸wnania cho膰by z tw贸rczo艣ci膮 Thomasa Newmana, kt贸rym w jakim艣 niewielkim stopniu m贸g艂 si臋

Isham inspirowa膰 lub poprostu na艣ladowa膰. Graj膮ce na granicy s艂yszalno艣ci, niemal rozstrojone smyczki buduj膮 wra偶enie samotno艣ci, opuszczenia czy te偶 w 艂atwy

spos贸b kreuj膮 wyobra偶enie spokojnych pejza偶y ameryka艅skich przestrzeni. Podobnym j臋zykiem muzycznym m贸wi艂y inne dwie partytury z roku 2007, „Zab贸jstwo

Jessego Jamesa” oraz „A偶 poleje si臋 krew”, jednak tw贸r Ishama daleki jest od nowatorstwa i fascynuj膮cego, niemal hipnotycznego brzmienia wspomnianych

prac. Po kilkukrotnym przes艂uchaniu „W dolinie Elah” stawia艂em sobie, nie bez przyczyny, pytania ile os贸b, opr贸cz fan贸w kompozytora czy te偶 mi艂o艣nik贸w

delikatnych partytur do kina dramatycznego, b臋dzie w stanie zatrzyma膰 si臋 na d艂u偶ej przy tej 艣cie偶ce? B膮d藕 te偶 – jak szybko b臋dzie ona w stanie ich u艣pi膰…?

Abstrahuj膮c od klasy Marka Ishama jako kompozytora, musz臋 obiektywnie stwierdzi膰, 偶e jego muzyka do najnowszego filmu Paula Haggisa wystawia na du偶膮

cierpliwo艣膰 i b臋dzie po prostu uznana za niezwykle nudn膮… W ca艂ych 47 minutach tak naprawd臋 wyr贸偶niaj膮 si臋 zaledwie dwa utwory. Pierwszym z nich jest Bobby

Ortiz, gdzie Isham daje upust swojej mechaniczno-rytmicznej fantazji (kt贸r膮 chocia偶by mo偶na by艂o us艂ysze膰 w „Freedom Writers”) oraz We Killed a

Dog, kiedy zesp贸艂 orkiestrowy praktycznie jedyny raz przejmuje na siebie ci臋偶ar partytury i daje upust emocjonalnemu, cho膰 gorzkim w wymowie

rozwi膮zaniu.

„W dolinie Elah” jest przyk艂adem 艣cie偶ki, kt贸r膮 ci臋偶ko si臋 opisuje, a jeszcze ci臋偶ej oceni膰… Trudno powiedzie膰, by w jakikolwiek spos贸b zawojowa艂a

soundtrackowy 艣wiat i b臋dzie chyba tylko ciekawostk膮 dla kompletyst贸w Marka Ishama. Taki ju偶 los wsp贸艂czesnych partytur do kina dramatycznego, 偶e brzmi膮 (cho膰

w zasadzie w kontek艣cie filmu si臋 to sprawdza) bardzo niepozornie oraz buduj膮 klimat filmu, jednak praktycznie nie nios膮 ze sob膮 warto艣ci w oderwaniu od kinowego

obrazu – niech innym przyk艂adem b臋dzie tutaj „Michael Clayton” Jamesa Newtona Howarda. Kto chce zapozna膰 si臋 z naprawd臋 klimatycznym i ciekawym

Markiem Ishamem, tego zach臋cam do si臋gni臋cia cho膰by po jego autorski album „Tibet”, czy te偶 wspomniane „Miasto gniewu”, partytur臋 podobn膮 z

za艂o偶enia, lecz du偶o bardziej bogat膮 w emocje i brzmienia.

Najnowsze recenzje

Komentarze

Je偶eli masz problem z za艂adowaniem si臋 komentarzy spr贸buj wy艂膮czy膰 adblocka lub wy艂膮czy膰 zaawansowan膮 ochron臋 prywatno艣ci.