Wes Anderson, jak wiadomo, to re偶yser bardzo specyficzny, o w艂asnym stylu, konwencji, kt贸r膮 potrafi konsekwentnie narzuci膰 wszystkim wsp贸艂tw贸rcom od aktor贸w po operatora. Tym razem postanowi艂 opowiedzie膰 histori臋 Pana H., konsjer偶a wysokiej klasy hotelu Grand Budapest (st膮d tytu艂 filmu) znajduj膮cego si臋 w fikcyjnym pa艅stwie o swojskiej nazwie 呕ubr贸wka. Tak, nie czytacie 藕le, nie regulujcie odbiornik贸w. Re偶yser przyzna艂 si臋, 偶e nazwa艂 ten kraj od swojego ulubionego trunku. Znakomita komedia o nietypowym humorze, pe艂na tak偶e przemocy i bardzo umiej臋tnie stosowanych przekle艅stw mo偶e si臋 te偶 pochwali膰 wybitnym wr臋cz aktorstwem takich gwiazd kina jak Ralph Fiennes, Edward Norton, Willem Dafoe, Jeff Goldblum, Adrien Brody, F. Murray Abraham, dawno niewidziany w ameryka艅skim kinie Matthieu Amalric czy, niestety kr贸tko, Bill Murray i Bob Balaban. Do tego dochodzi jeszcze specyficzna dla Andersona praca kamery, sama w sobie b臋d膮ca no艣nikiem narracji i wymykaj膮cym si臋 klasycznym definicjom realizmu, kt贸re zak艂adaj膮, 偶e narrator stara si臋 by膰 przezroczysty, czyli nie zwraca膰 uwagi na swoj膮 obecno艣膰.
Re偶yser wr贸ci艂, ju偶 po raz trzeci, do wsp贸艂pracy z mistrzem francuskiej muzyki filmowej Alexandre’em Desplatem, z kt贸rym stworzy艂 ju偶 dwa filmy – Fantastycznego pana Lisa i Kochank贸w z Ksi臋偶yca. Tym razem Francuzowi, dzi艣 ju偶 z do艣wiadczeniem nawet i aktorskim, przypad艂o stworzenie swojskiego klimatu dla fikcyjnej 呕ubr贸wki, kraju stworzonego na podstawie kilku kraj贸w Europy Wschodniej od W臋gier po Polsk臋 czy Austri臋 (m贸wi膮c 艣ci艣le – Austro-W臋gry). Do tego po艂膮czy艂 ze sob膮 zupe艂nie r贸偶ne muzyczne elementy, z kt贸rych potencjalnie najdziwniejsze dla s艂uchacza zosta艂y wyja艣nione w ksi膮偶eczce do p艂yty przez samego re偶ysera. Do tego dochodzi jeszcze bardzo eklektyczny materia艂 藕r贸d艂owy, kt贸ry ma dla ka偶dego co艣 mi艂ego – od tradycyjnego jod艂owania przez koncert Vivaldiego po tradycyjn膮 muzyk臋 rosyjsk膮. Za wydanie albumu odpowiada艂 Universal.
W艂a艣nie jod艂owanie rozpoczyna zar贸wno film, jak i p艂yt臋. Jest to dopiero wprowadzenie do tego, co czeka s艂uchacza. Solowa waltornia przygotowuje za艣 to, co stworzy艂 Alexandre Desplat, a 贸w materia艂 jawi si臋 pod tytu艂em, kt贸ry doskonale oddaje specyficznie ujmuj膮cy styl Andersona, The Alpine Sudetenwaltz. Nast臋pny utw贸r stanowi za艣 po艂膮czenie r贸偶nych element贸w, pocz膮tkowo mo偶e do艣膰 dziwnych (ba艂a艂ajki i cimbalom?), ale jest to wpisane w charakterystyczny styl kompozytora. Jednocze艣nie fragment ten ujmuje po艂膮czeniem urokliwo艣ci z poczuciem delikatnej nostalgii, tak wyczuwalnej w filmie Andersona.
Muzyce w Grand Budapest Hotel przypad艂a bardzo odpowiedzialna rola. Na ekranie bowiem widzimy r贸偶ne rzeczy, jest, dos艂ownie i straszno, i 艣miesznie… Czasem w tym samym momencie. Desplat jednak, 艂膮cz膮c ze sob膮 tak r贸偶ne pod wzgl臋dem tradycji i geografii brzmienia, musia艂 stworzy膰 co艣 pokroju po艣rednika mi臋dzy specyficznym konwencjonalnie kontekstem a widowni膮. Innymi s艂owy, musia艂 po swojemu zaludni膰 fikcyjny 艣wiat stworzony przez re偶ysera. Jak m贸wi艂 sam Anderson, mia艂 za zadanie skomponowa膰 muzyk臋 偶ubrowsk膮. Mamy tutaj zar贸wno jazz (specyficzna perkusja), jak i etnik臋. T臋 drug膮 reprezentuj膮 tak odleg艂e instrumenty od siebie jak cimbalom, kojarzony raczej z kultur膮 w臋giersk膮, czy rosyjskie ba艂a艂ajki. Do tego dochodzi jeszcze orkiestra w postaci smyczk贸w czy wspomniana ju偶 waltornia w alpejskim walcu sudeckim. Je艣li kto艣 spodziewa si臋, 偶e humor w muzyce objawia si臋 w brzmieniowej niesp贸jno艣ci, to bardzo si臋 pomyli.
Mo偶na m贸wi膰 r贸偶ne rzeczy o tej 艣cie偶ce, ale akurat sp贸jno艣ci w 艂膮czeniu tych wszystkich element贸w odm贸wi膰 Desplatowi nie mo偶na. Zadanie, jakie mu przypad艂o, zmusi艂o go bowiem do stworzenia emocjonalnego 艣wiata 呕ubr贸wki. M贸wi臋 tutaj o kraju, w kt贸rym dzieje si臋 film, poniewa偶 przy ca艂ej indywidualizacji postaci, z kt贸r膮 scenarzysta i re偶yser poradzi艂 sobie 艣wietnie, trudno uzna膰 jego film za psychologiczny. Mo偶na wi臋c powiedzie膰, 偶e muzyka w tym filmie pe艂ni do艣膰 rzadk膮 w gatunku funkcj臋 – 艣wiatotw贸rcz膮. Dzi臋ki niej przekonuje nas nie tyle opowiadana historia, co 艣rodowisko, w kt贸rym si臋 toczy. Charakterystyczne zabiegi narracyjne, takie jak powtarzalno艣膰 motyw贸w, s膮 oczywi艣cie obecne. Mamy zatem przewijaj膮cy si臋 motyw na cimbalom, wpisany w do艣膰 specyficzn膮 harmoni臋. Nawet instrumenty zyskuj膮 rol臋 narracyjn膮, a przyk艂adem s膮 po艣wi臋cone czarnym charakterom organy, szczeg贸lnie s艂yszane w scenach z udzia艂em detektywa Joplinga (Dafoe). S膮 one w filmie szczeg贸lnie wyeksponowane pod wzgl臋dem g艂o艣no艣ci. Wspomnian膮 wy偶ej posta膰 w J. G. Jopling, Private Inquiry Agent podkre艣la tak偶e przezabawny, pseudomroczny ch贸r 艣piewaj膮cy do艣膰 oryginalne s艂owa. Nie mo偶na wspomnie膰 o Canto at Gabelmeister’s Park, gdzie pojawia si臋 gregoria艅ski ch贸r, co doskonale oddaje miejsce tocz膮cej si臋 akcji.
Takie zabiegi mog膮 si臋 wyda膰 zbyt oczywiste, zw艂aszcza kiedy stosowane s膮 w atmosferze rodem z mrocznego thrillera. Jednak偶e taka „oczywisto艣膰” nie rujnuje filmu. Jest to tak dobrze wpisane w konwencj臋 – i filmu, i t膮, kt贸r膮 przyj膮艂 w muzyce Desplat, 偶e wcale to nie przeszkadza, a nawet pomaga budowa膰 pewien ironiczny dystans. Umowno艣膰 ca艂ej historii jest wi臋c podtrzymywana przez kompozytora, cho膰 nie jest to co艣 tak oczywistego, jak charakterystyczna dla Andersona praca kamery, zw艂aszcza jej teatralny ruch. Mo偶na m贸wi膰 nawet o pewnych zabiegach onomatopeicznych – mimo jazzowego rytmu perkusja doskonale oddaje tempo poci膮gu, kt贸rym poruszaj膮 si臋 g艂贸wni bohaterowie. Z jednej strony mamy wi臋c podkre艣lenie, cho膰, wbrew pozorom, do艣膰 delikatne, umowno艣ci filmu, z drugiej strony Desplat przekonuje nas (mnie na przyk艂ad zupe艂nie skutecznie) do uwierzenia w tak uroczo dziwny 艣wiat, jakim jest 呕ubr贸wka.
Ironia Desplata jest „dobrotliwa”, nie zimna czy gorzka. Pomimo mrocznego charakteru opowie艣ci, tym, co dominuje w filmie jest poczucie specyficznej nostalgii. Warto zaznaczy膰, 偶e jest to 艣wiat mi臋dzywojnia. Historia odbywa si臋 w 1932 roku, wojna dos艂ownie wisi w powietrzu i nie mo偶na nie dostrzec pewnej nazistowskiej ikonografii. W膮tki militarytystyczne – werbel – s膮 w u偶yciu w muzyce, ale raczej z innych wzgl臋d贸w. Tutaj prym wiedzie w膮tek prowadzonego przez Edwarda Nortona 艣ledztwa kryminalnego, wok贸艂 kt贸rego toczy si臋 ca艂a filmowa historia. Wracaj膮c jednak do ironii, nie tylko wsp贸艂tworzy ona klimat nostalgii. Dzi臋ki niemu fabu艂a traktowana wr臋cz z pewnym wizualnym formalizmem (szybkie panoramy kamery o dok艂adnie 90 stopni na przyk艂ad) zyskuje ciep艂o, kt贸rego Andersonowi odm贸wi膰 przecie偶 nie mo偶na. To tym bardziej 艣wiadczy o odpowiedzialno艣ci, jaka ci膮偶y艂a na francuskim kompozytorze.
Na ko艅cu nale偶y wspomnie膰 o zawartym na p艂ycie wyj膮tkowo eklektycznym materiale 藕r贸d艂owym. Tak specyficzna ilustracja, a do tego jeszcze jod艂owanie, barokowy koncert na lutni臋 i rosyjska muzyka ludowa? Mo偶e to jako艣 ze sob膮 wsp贸艂pracowa膰? Ot贸偶 tak, jak najbardziej. Cieszy tu odwaga re偶ysera i Desplata, kt贸rzy zdecydowali si臋 na tak膮 konstrukcj膮 albumu. Wszystko wypada ze sob膮 znakomicie. Pomaga to budowa膰 nostalgiczny, do艣膰 dziwny, ale wyj膮tkowo ujmuj膮cy 艣wiat. Grand Budapest Hotel nie jest oczywi艣cie pierwsz膮 艣cie偶k膮, kt贸ra pe艂ni funkcj臋 艣wiatotworcz膮, ale nale偶y doceni膰, 偶e z tak rzadko wykorzystywanego w gatunku modelu ilustracji Francuz wyszed艂 obronn膮 r臋k膮. W filmie bowiem wypada doskonale. Jako album nie jest mo偶e tak przebojowa jak Obro艅cy skarb贸w, ale nie znaczy to, 偶e wypada gorzej. Trzeba si臋 tylko zgodzi膰 na tak膮 a nie inn膮 konwencj臋. W filmie zachwyci艂 mnie ten tw贸rczy i po艣rednicz膮cy charakter, dzieki kt贸remu, jak wspomnia艂 Marek 艁ach, 呕ubr贸wka 偶yje w艂asnym 偶yciem. Dzi臋ki temu i po艂膮czeniu w jedno, charakterystyczne, tak偶e dla stylu kompozytora, dzie艂o, ocena jest taka jaka jest. Zwr贸膰my uwag臋 na jeszcze jedno: Najpierw tradycjonalistyczni wr臋cz Obro艅cy skarb贸w teraz tak specyficzny Grand Budapest Hotel. Dwie zupe艂nie r贸偶ne partytury. A czeka nas jeszcze Godzilla.
