Your browser is not supported! Update your browser to improve your experience.
Klaus Doldinger

Boot, das (Okręt)

(1997)
5,0
Oceń tytuł:
Mariusz Tomaszewski | 15-04-2007 r.

Podróży po głębinach morskich ciąg dalszy… Trudno w to uwierzyć po obejrzeniu Troy, ale Wolfgang Petersen jest dobrym reżyserem. Każdemu może przecież zdarzyć się wpadka, nawet tak duża jak mityczna Troja. Na szczęście dla miłośników kina, niemiecki reżyser upodobał sobie morza i oceany (nie zaś pustynie) na scenerię swoich filmów. Niedawno mieliśmy okazję podziwiać dokonania Industrial Light & Magic w The Perfect Storm, a już wkrótce czeka nas kolejna katastrofa morska w remake’u Poseidon. Jednak aby docenić kunszt Niemca, należy się cofnąć trochę w czasie do jak na razie najlepszego obrazu Petersena. Das Boot, bo o nim mowa, to już klasyka kina wojennego, która na długo zapada w pamięć. Opatrzność czuwała nad nami i Petersen nie zdecydował się odrzucić muzyki Doldingera na dwa tygodnie przed premierą filmu (a jak wiadomo, zdarzyło mu się to ostatnimi czasy). Wiem, że się powtarzam, ale jakoś nie mogę przeboleć muzyki Hornera w Troi. Wracając jednak do tytułowego okrętu…

Jest nim U-96. Ciekawe swoją drogą, skąd swoją nazwę wziął słynny swego czasu niemiecki zespół, który rozpoczął swoją karierę od utworu Das Boot. Tą zagadkę pozostawię nierozwiązaną… 😉

Na album składa się 30 utowrów. Całość mamy podzieloną na trzy części, plus jeden mały bonus, o którym później. Muszę przyznać, że taki układ płyty bardzo mi odpowiada. Pierwsza część to muzyka, jaką słyszymy w filmie, druga część, którą trudno nazwać czystą ilustracją muzyczną (piosenki i utwory odpowiednie dla epoki, w jakiej rozgrywa się film), oraz na koniec muzyka ze wszystkimi odgłosami z filmu. Nie każdemu przypadnie takie rozwiązanie, gdyż można to nazwać zapychaniem albumu na siłę. Ale po kolei…

I Anfang stanowi preludium do tego, co jest esencją opisywanej tu muzyki. Powolnie budując napięcie płynnie przechodzi w Titel, które jest moim zdaniem jednym z najlepszych tematów w historii muzyki filmowej. Rytmicznie płynąca elektronika w akompaniamencie perkusji, a do tego wszystkiego… sonar. Jakże genialnym rozwiązaniem okazało się użycie dźwięku sonaru w muzyce o okręcie podwodnym. Nie wiem, czy dałoby się lepiej oddać klimat panujący na łodzi podwodnej, niż poprzez użycie dźwięków, które często słyszała załoga U-Bootów. Główny temat jest siłą napędową tej muzyki, ale nie oznacza to, że resztę można pominąć. Wręcz przeciwnie, jest jeszcze kilka pomniejszych tematów, które nie działają tak intensywnie na słuchacza, lecz świetnie wkomponowują się w całość. Tak więc mamy muzykę akcji w U96, a chwilę potem nostalgiczny Erinnerung, w którym główną rolę odgrywa gitara. Co ciekawe, mimo takiego mariażu, poszczególne utwory się ze sobą nie ‘gryzą’. Na minus należy zapisać już trochę archaicznie brzmiącą elektronikę. Dla przykładu Warten, rozpoczyna się od głównego tematu w rewelacyjnej aranżacji, zaś chwilę potem atakowani jesteśmy underscore’m, który jest naprawdę ciężkostrawny. Powtarzające się nieustannie dźwięki (przypominające stukanie) nie należą do najbardziej słuchalnych. Ale powiedzmy, że słyszałem gorszą elektronikę z tamtego okresu…

II Muss I Denn oraz Schwarze Augen skomponowane przez grupę PD pasują do muzyki Doldingera jak palec do oka. O ile jeszcze pierwszy z nich jest marszem granym przez sekcję dętą (a takowa często żegnała okręty wypływające w rejs bojowy), to drugi utwór już bardziej kojarzy się z filmem gangsterskim, niźli z wojennym. Podobnie sprawa wygląda z Mon Gars, która jest przyjemną pioseneczką śpiewaną po francusku. Wszystko utrzymane jest w klimacie lat 40’. Wydaje mi się, że producenci zdawali sobie sprawę z faktu, iż ta muzyka znacznie odbiega od klimatu ilustracji Doldingera, stąd też decyzja o takiej właśnie konstrukcji albumu. Jeśli komuś te piosenki nie odpowiadają, może je po prostu pominąć i nie wracać do nich. Jeśli ktoś zaś życzy sobie pomieszania ich z utworami niemieckiego kompozytora, to może użyć przycisku ‘shuffle’. W sumie zawsze jest łatwiej przemieszać utwory, niż poukładać je według odpowiedniej kolejności.

III W opisywanym tu dziale znajduje się muzyka, którą słyszeliśmy już wcześniej. Z tym, że teraz słyszymy ją tak, jak brzmiała ona w filmie. Tak więc mamy wybuchy bomb głębinowych, pracę silnika, czy też przekleństwa marynarzy. Jest to świetna ciekawostka, gdyż ktoś, kto filmu nie widział, ma wyobrażenie jak muzyka działa z obrazem. Ci zaś, którzy widzieli Okręt, z przyjemnością wrócą do chwil spędzonych razem z załogą U-96. Jeśli komuś taki pomysł umieszczenia muzyki na albumie nie przypadł do gustu, może ją po prostu pominąć.

W środku dostajemy jeszcze mały prezencik od wydawcy. Das Boot jest kolejną aranżacją głównego tematu, którego kompozytor nie bał się eksploatować. Cieszy mnie to, gdyż doskonałej muzyki nigdy za wiele. Kończąc rozważania, Klaus Doldinger, którego muzykę mogliśmy również podziwiać w The Neverending Story spisał się doskonale. Perfekcyjnie uchwycił klimat filmu. Metaliczne dźwięki przypominają mi dokonanie Brada Fiedela z Terminatora. Zabieg ten świetnie potrafi stworzyć atmosferę niepewności, odizolowania, a taka przecież panuje na okręcie podwodnym. Polecam ten album każdemu, komu nie przeszkadza dużo elektroniki i mrocznego underscore. Zdecydowanie odradzam miłośnikom talentu Johna Williamsa czy Jerry Goldsmitha.

Najnowsze recenzje

Komentarze