Your browser is not supported! Update your browser to improve your experience.
Loading
Elmer Bernstein

Age of Innocence (Wiek niewinności)

(1993)
-,-
Oceń tytuł:
Tomek Goska | 15-04-2007 r.

Wystawne przyjęcia z udziałem wysoko postawionych nowojorczyków, bale, kolacje i innego rodzaju rozrywki… to tylko tło towarzyszące burzliwej historii romansu Newlanda, May i Ellen zapisanej na kartach bestsellerowej powieści Edith Wharton, “Wiek Niewinności”, a zekranizowanej przez Martina Scorsese w 1993 roku. Film z udziałem Winony Ryder, Michelle Pfeiffer i Daniel Day-Lewis nie był pierwszą próbą przeniesienia opowiadania na taśmę filmową, bez wątpienia jednak jest to najlepsza z dotychczasowych ekranizacji. Zrobiony z olbrzymim rozmachem obraz poraża niesamowitą scenerią, doskonałą charakteryzacją i kostiumami oraz nieprzeciętną grą aktorską, która przyniosła Winonie Ryder liczne nagrody i nominacje, między innymi do tej najważniejszej za oceanem, nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej. Instytucja ta doceniła również wkład jaki włożył Elmer Bernstein do tego dzieła, nominując go do Oscara w kategorii najlepszej partytury filmowej roku. Co prawda kompozytor statuetki nie otrzymał, jednakże muzyka jaką sporządził do Wieku Niewinności na stałe zapisała się w jego filmografii jako jedno z największych osiągnięć.

Rzadko kiedy mamy okazję posłuchać Bernsteina w tak klasycznej oprawie. Znany szerokiemu gronu społeczeństwa głównie z partytur do westernów (Siedmiu Wspaniałych, Wielkie Męstwo) i komedii (Pogromcy Duchów, Menażeria), pisząc Wiek Niewinności udowodnił, że jest wszechstronnie utalentowanym kompozytorem, zdolnym imać się każdego gatunku filmowego. Dobrą kondycję utrzymał aż do końca, czego dowodem jest jego ostatnia, liryczna, bardzo udana i również nominowana do Oscara kompozycja z Daleko od Nieba. Umiejscowiona w drugiej połowie XIX wieku akcja powieści odcisnęła swoje piętno nie tylko na fantazyjnych dekoracjach i strojach, ale również na muzyce Elmera, tak bardzo ubarwiającej stronę wizualną dzieła. Słuchając Wieku Niewinności nie sposób nie zauważyć, że kompozytor mocno wzorował się na nurtach klasycznych. Miękko i łagodnie prowadzona orkiestra z wybijającą się na pierwszy plan sekcją smyczkową tworzy portal przez który oczami wyobraźni skierowani zostajemy w pełen przepychu i dostojeństwa świat kultury arystokratycznych grup społecznych z nieodzownymi jej elementami muzycznymi. Praktycznie cała partytura opierana jest na smyczkach, a w szczególności na skrzypcach i altówkach wygrywających liryczne i piękne melodie. Część z nich stylizowana jest na rytmice walca, co jeszcze bardziej podkreśla muzyczne więzi partytury Bernsteina z klasyką.

Wspaniałym wstępem do zapoznania się z charakterem i istotą partytury zamieszczonej na albumie Epic Records jest utwór otwierający go, The Age Of Innocence. Bardzo dramatyczne smyczki jakie od pierwszych sekund budować będą poważną, a zarazem na pewien sposób romantyczną atmosferę wprowadzają temat przewodni kompozycji – bardzo piękną i emocjonalną melodię luźno opartą na rytmice walca. Nie jest to co prawda jedyny temat jaki napisał na potrzeby tej ścieżki Bernstein, jednakże częstotliwość z jaką będzie on powracał wywoła w nas uczucie jakoby cała partytura obracała się wokół niego. Jednakże ciągłe eksploatowanie tego tematu, pod koniec albumu powoduje drobny przesyt. Bernstein poprzez stylizowanie się na nurtach klasycystycznych stara się zacierać granicę pomiędzy wprowadzaną przez niego ilustracją, mającą czysto funkcjonalny charakter, a muzyką epoki do jakiej sięga. Dlatego tak wiele tu różnego rodzaju “muzycznych eksperymentów” mające przypominać utwory klasyczne, a w rzeczywistości będące tylko kolejną formą ekspresji do jakiej ucieka się kompozytor starając się jeszcze bardziej ujednolicić film z realiami w jakich rozgrywa się jego akcja. Doskonałym tego przykładem są fragmenty towarzyszące balom i uroczystym kolacjom, wśród których najbardziej charakterystyczne to: Mrs. Mingott i Van Der Luydens. Niestety świetnie wpadająca w ucho pierwsza połowa albumu nie prezentuje tak dobrej słuchalności w drugiej jej części. Płynność w odbiorze dzieła zakłóca częstsze sięganie kompozytora po sztampowy, smyczkowy underscore, co w efekcie końcowym i tak nie przyćmiewa geniuszu tej partytury.

Oczywiście czymże byłby ten film, gdyby nie oryginalna muzyka źródłowa. Zarówno w obrazie jak i na płycie usłyszymy trzy utwory klasyczne: fragmenty opery “Faust” napisanej przez Gounod’a (At the Opera) i urywki z dwóch kompozycji Straussa: Radetzky March oraz Emperor Waltz Op 437.

Zanim w moje ręce trafił Wiek Niewinności trudno mi było uwierzyć, że Elmer Bernstein zdolny jest do stworzenia ponadczasowego, muzycznego dzieła nie będącego ani ilustracją do filmu o Dzikim Zachodzie, ani luźną muzyką do komedii jakich w swojej karierze, a przynajmniej w latach 70tych i 80tych popełnił mnóstwo. Wiek Niewinności to z pewnością jedno z najlepszych i najbardziej dojrzałych dzieł na jakie zdobył się Bernstein. Nominacja do Oscara jak najbardziej zasłużona. Muzyka w filmie sprawuje się fenomenalnie. Na płycie jednak skróciłbym materiał o jakieś 10-15 minut, co z pewnością pozwoliłoby wyeliminować wadę nadmiernej ilustracyjności drugiej część płyty. Długość albumu w przeciwieństwie do jego dostępności na naszym rynku to jednak mały problem. Dobrych kilka lat temu soundtrack ten znikł z naszych półek sklepowych, a dystrybutor nie kwapi się, by sprowadzić dodatkowe egzemplarze zza granicy. Pozostaje jedynie opcja zakupu przez internet. Mimo tego polecam sięgnięcie po ten krążek, jest on bowiem wart poznania, tak samo zresztą jak film Scorsese’a.

Najnowsze recenzje

Komentarze