Szukaj: w


recenzje

Tasogare Seibei (Samuraj: zmierzch)


Pod względem muzycznym kino samurajskie jest niezwykle eklektyczne. To do¶ć znamienne, że jak dot±d nikomu nie udało się ustalić jednego wzorca ilustracyjnego dla tego typu filmów. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło, bowiem na przestrzeni dekad powstało dzięki temu wiele ciekawych prac, nieraz jakkolwiek zaskakuj±cych. Pocz±tek muzycznej historii kina samurajskiego przypada na lata 50. i rewolucyjne jak na owe czasy dzieła Fumio Hayasaki. Ojciec japońskiej muzyki filmowej nie bał się wprowadzić do gatunku elementów jazzowych i latynoskich, co kontynuował póĽniej jego uczeń Masaru Sato (saksofony w ilustrowaniu przygód samurajów? Czemu nie!). W tych samych latach działał Ikuma Dan, który do trylogii Miyamoto Musashi zaproponował romantyczne brzmienie orkiestry inspirowane dziełami Wagnera. Odmiennie do samurajskich produkcji podchodził Akira Ifukube, które ilustrował je w typowym dla całej swojej twórczo¶ci stylu, będ±cym w istocie wypadkow± inspiracji dziełami Igora Strawińskiego i japońskim folklorem. Jeszcze inaczej ugryzł gatunek Toru Takemitsu, stosuj±cy dysonansowe współbrzmienia i punktualistyczne efekty oparte na ludowym instrumentarium. Przykłady można by dalej mnożyć, niemniej nie możemy zapominać o jeszcze jednym twórcy - Isao Tomicie, pionierze japońskiej muzyki elektronicznej. W pierwszej dekadzie XXI wieku stworzył muzykę do tzw. „trylogii samurajskiej” Yojiego Yamady. Zaprezentował wtedy zupełnie nowe muzyczne wyobrażenie feudalnej Japonii. W niniejszym tek¶cie przyjrzymy się pierwszej odsłonie trylogii - Samuraj: zmierzch.

Film przedstawia historię biednego samuraja Seibeia, który zmuszony jest sprzedać swój miecz, aby opłacić pogrzeb żony i zapewnić ¶rodki do życia swoim dwóm córkom. Pewnego dnia spotyka miło¶ć z dawnych lat, która odmienia jego dotychczasowe życie. Można powiedzieć, że przytoczony zarys fabuły nie należy do zbyt wyszukanych. Niemniej film Yamady jest powszechnie uznawany, obok nagrodzonych Oscarem Pożegnań Yojiro Takity, za jeden z najlepszych przykładów japońskiej kinematografii XXI wieku. Otrzymał nominację do Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny, zdobył również 12 nagród Japońskiej Akademii Filmowej, najwięcej w historii tego plebiscytu. Jedna ze statuetek powędrowała także do r±k Tomity. Co zatem zaprezentował japoński kompozytor?


Tomita nie zważa na okres, w którym toczy się akcja filmu, proponuj±c to, z czego jest najbardziej znany – muzykę elektroniczn±. DĽwięki syntezatorów zostaj± zestawione z japońskim instrumentarium ludowym. Mamy tu zatem ciekaw± fuzję elektroniki (niejako symbolu współczesno¶ci) z folklorem (stricte skorelowanym z czasem i miejscem akcji filmu). Takowe poł±czenia proponował już co prawda chociażby Kitaro, niemniej nie w takiej formie. Muzyka Kitaro jest wzniosła, medytacyjna, utrzymana w nurtach New Age i easy-listnening, natomiast score Tomity jest bardziej chłodny i gorzki. Brzmienie syntezatorów jest surowe, jakby nieco przestarzałe, czasem kojarz±ce się z utworami Angelo Badalamentiego.

Pomimo tego, że kino samurajskie przyzwyczaiło nas do rozmaitych stylizacji muzycznych, zastosowane przez Tomitę ¶rodki wyrazu mog± się wydać z pocz±tku nazbyt odważne. Co tu dużo mówić, w końcu mamy do czynienia z obrazem utrzymanym w duchu, że tak się wyrażę, samurajskiego realizmu. Muzyka jest jednak wykorzystywana w sposób wyważony i oszczędny (zreszt± w tego typu kinie zazwyczaj nie ma zbyt wiele miejsca dla ¶cieżki dĽwiękowej). Jej sił± jest nieco przygnębiaj±cy nastrój, niepozbawiony przy tym nutki refleksji i zadumy, tak ważnych z punktu widzenia filmu jako dramatu społecznego.

Głównym reprezentantem recenzowanej ¶cieżki dĽwiękowej jest kapitalny temat przewodni, zarazem temat głównego bohatera, Seibeia. Otwiera go etniczne instrumentarium dęte i perkusyjne, jakby imituj±ce dĽwięki przyrody. Po chwili doł±cza zamaszysty rytm zanurzony w szarawej, syntezatorowej teksturze. Następnie pojawia się wła¶ciwa melodia, przepiękny i pełen ekspresji temat prowadzony jednocze¶nie przez kokyu (japoński instrument strunowy, odpowiednik erhu) i syntezatory. To w mojej ocenie najlepsza autorska kompozycja w dorobku Tomity. Mał± perełk± tego albumu jest również Tomoe Playing With the Children, utwór kameralny, wręcz intymny. Tomita posługuje się tutaj samplowanymi dĽwiękami: fortepianu, smyczków graj±cych pizzicato i fletu prostego.

Recenzowana ¶cieżka dĽwiękowa została opublikowana pod postaci± skromnego wydawnictwa trwaj±cego nieco ponad kwadrans. Zdaję sobie sprawę, że wystawienie bardzo wysokich not dla tak sk±pego albumu może się wydać nieco kontrowersyjne, niemniej nie jestem w stanie inaczej ocenić tej urzekaj±cej muzyki, do tego tak ¶wieżej w kontek¶cie kina samurajskiego. Ponadto ze wszystkich utworów, które ł±cz± muzykę elektroniczn± z dalekowschodni±, Tomita w Seibei’s Theme wydaje się najbliższy ideałowi. Samuraj: zmierzch to zatem kolejny dowód na to, że twórczo¶ć Tomity to nie tylko elektroniczne covery melodii innych twórców, ale również ¶wietne kompozycje autorskie.



Nasza ocena
Oryginalno¶ć ¶cieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. Seibei's Theme (02:09)
  • 2. Tomoe Playing With The Children (02:10)
  • 3. (Untranslated text) (00:58)
  • 4. Seibei's Decision! (04:47)
  • 5. Master Samurai, The Fight With Yogo (02:24)
  • 6. The Return of Seibei (03:45)
Czas trwania: 16:13
Komentarze

Tasogare Seibei (Samuraj: zmierzch)

Kompozytor:

  • Isao Tomita

Wydawca:

  • For Life (2003)

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służ± jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie