Michael Giacchino

Spider-Man: Brand New Day (Spider-Man: Całkiem nowy dzień)

(2026)
Spider-Man: Brand New Day (Spider-Man: Całkiem nowy dzień) - okładka
Tomek Goska | 05-08-2026 r.

Szefostwo Marvela może wreszcie odetchnąć z ulgą. Po kilku latach eksperymentowania i szukania treści, które na nowo przyciągnęłyby widownię do kin, ten niepozorny, przyjazny Pajączek z sąsiedztwa skradł serca widzów na całym świecie. Ale czy również miłośników muzyki filmowej? Tutaj można dzielić włos na czworo…

Dramatyczne wydarzenia z trzeciej odsłony serii Spider-Man zostawiły Petera Parkera w trudnej sytuacji życiowej. Strata najbliższych pchnęła go w wir superbohaterskiej „pracy”, co w perspektywie czasu musiało odbić się na jego kondycji zdrowotnej. Tymczasem w mieście pojawia się nowy groźny przeciwnik posiadający zdolność przejmowania ludzkich umysłów. Jakby tego było mało, tajemniczy złoczyńca wykorzystuje słabości Pajączka, aby osiągnąć swój cel. Ten opis, jakkolwiek lakonicznie by nie brzmiał, to tylko skromny urywek tego, co serwuje nam widowisko Destina Crettona. Doskonale wyważonego w swoim emocjonalnym przekazie i – co najważniejsze – fenomenalnie zagrane. Po raz kolejny można się utwierdzić w przekonaniu, że angaż Toma Hollanda do tytułowej roli był jedną z najlepszych decyzji castingowych podjętych w kontekście całego MCU.

Równie trafną decyzją było zaangażowanie do stworzenia ścieżki dźwiękowej Michaela Giacchino. Zapoczątkowana Doktorem Strangem współpraca z Marvelem najpełniej rozwinęła się właśnie w serii o przyjaznym Pajączku. Podarowany wówczas kredyt zaufania zaowocował jedną z najlepszych ścieżek dźwiękowych do filmów superhero oraz kontynuacjami, które w żaden sposób nie świadczyły o wypaleniu twórcy. Choć w każdym kolejnym filmie korzystał z wypracowanej wcześniej bazy tematycznej, zawsze wnosił coś nowego, co nie tylko urozmaicało treść, ale nadawało jej niejako nowej tożsamości. Angaż Giacchino do czwartego Spider-Mana na pewno uspokoił fanów, którzy oczekiwali od oprawy muzycznej kontynuowania pewnej tematycznej myśli. Z drugiej jednak strony budził obawy o powielanie pewnych treści, bo ileż można nowego i kreatywnego przedstawiać w serii traktującej o tych samych bohaterach? Jak się okazuje można, choć nie bez pewnych obiekcji.

Calkiem nowy dzień oferuje zupełnie inny zestaw emocji niż poprzednie filmy. Nie ma tu gry o jakąś wielką stawkę. Na szali nie ważą się również losy wszechświata. Mimo tego historia jest na tyle angażująca, aby dać sporo przestrzeni dla dramatycznej i nasączonej emocjami muzyki. Wbrew temu, czego można się było spodziewać po filmie komiksowym, ciężar dramaturgiczny przerzucony został na te mniej widowiskowe, intymne sceny, w których staramy się zrozumieć ból i cierpienie młodego mężczyzny po stracie najbliższych. W warstwie muzycznej znajduje to swoje ujście w postaci większej ilości fortepianowych solówek, co przypominać nam może podobne zabiegi stosowane w kontekście postaci Khana z filmu Star Trek: W Cieność. Jednakże ilustracja Spider-Mana nie stawia przed nami żadnego nowego, ujmującego tematu, balansując tylko pomiędzy minorowym wykonaniem heroicznej wizytówki Pajączka, a oderwanymi od głównej tematyki wariacjami melodycznymi. Niestety nie jest to muzyka, która zostaje w pamięci na dłużej niż podziwiana aktualnie scena. Owszem, można poczuć lekkie rozczarowanie zachowawczą postawą kompoztora, ale moim zdaniem ma to związek z samym obrazem, a zwłaszcza z doskonale uwypukloną relacją między Parkerem a MJ nie potrzebującą dodatkowego „bodźca”. Mimo wszystko miłośnicy klarownych ilustracji mogą opuszczać sale kinowe niepocieszeni.

Muzyka nie rzuca na kolana również w połączeniu z widowiskowymi sekwencjami akcji. A takowe w najnowszym Spider-Manie godne są jednak uwagi, a niekiedy podziwu, jak chociażby sekwencja lotu przez miasto widziana z perspektywy Pajączka, czy finalna konfrontacja ukazująca transformację głównego bohatera. Ścieżka dźwiękowa powraca w tych fragmentach do doskonale znanej nam heroicznej fanfary, ale i nie stroni od nowych pomysłów melodycznych blendując to wszystko do dynamicznej, opartej na rytmicznych uderzeniach, muzycznej akcji. I tutaj znów nasza wyobraźnia kierować się będzie do wcześniejszych etapów kariery Giacchino, kiedy w sekwencjach akcji stosował podobne zabiegi. Pod względem wykonawczym również zaliczamy powrót do korzeni. Perkusjonalia przejmują inicjatywę w kreowaniu tempa i dynamiki akcji, a rozbudowana sekcja dęta blaszana nie pozwala zapomnieć o tematyce serii. Kiedy jednak milkną kotły i waltornie, z faktury pracy wyłaniają się inne ciekawe elementy, jak chociażby analogowa elektronika obudowująca motyw tajemniczego przeciwnika. Mimo wszystko trudno mówić o większej przebojowości w kontekście całej partytury. Muzyka spełnia swoja funkcję dobrze, ale nie zaprząta głowy statystycznego widza, zatem i o większym zachwycie nie będzie tu mowy.

I to samo można powiedzieć o soundtracku opublikowanym nakładem Sony Classical, który w niespełna 80-minutowym programie stawia przed nami rzetelny zestaw zrównoważonej w emocjach i brzmieniu oprawy, ale chyba nie oddziałującej tak mocno na odbiorcę, jak wcześniejsze płyty z muzyką z tej serii. Mimo wszystko i tu znajdą się utwory godne uwagi, jak chociażby suita tematyczna, czy też poszczególne fragmenty akcji: wspomniana wcześniej sekwencja lotu, czy też finałowa, spektakularna potyczka w siedzibie Damage Control. I choć brakuje tu choćby jednego mocnego argumentu, który zachęcałby do liczniejszych powrotów, to jednak trudno tu mówić o rozczarowaniu. Wszystkie elementy składowe, a zwłaszcza dobry balans pomiędzy dramaturgią, a akcją przekładają się na ogólnie pozytywne wrażenie towarzyszące temu soundtrackowemu doświadczeniu.

Niemniej mając do wyboru muzyka czy film, to zdecydowanie poleciłbym to drugie. Spider-Man: Całkiem nowy dzień zaskakuje emocjonalną głębią i dojrzałością superbohaterskiego kina, co w kontekście ostatnich porażek studia Marvela jest pozytywnym doznaniem. Gigantyczny sukces finansowy widowiska z pewnością nie pozwoli widzom na długi czas zapomnieć o Pajączku, ale czy w akompaniamencie muzyki Michaela Giacchino? Zobaczymy…

Najnowsze recenzje

Komentarze

Jeżeli masz problem z załadowaniem się komentarzy spróbuj wyłączyć adblocka lub wyłączyć zaawansowaną ochronę prywatności.