Your browser is not supported! Update your browser to improve your experience.
Marco Beltrami

Silent Night (Wśród nocnej ciszy)

(2023)
-,-
Oceń tytuł:
Tomek Goska | 24-12-2023 r.

Przyzwyczailiśmy się, że w okresie przedświątecznym zalewani jesteśmy okołobożonarodzeniowymi filmami. Zazwyczaj są to ciepłe, familijne produkcje, choć od kilku lat modne staje się tworzenie christmasowych akcyjniaków. W roku 2022 świetnie z tym zagadnieniem uporała się Dzika noc łącząca krwawą jatkę ze szczyptą humoru. I kiedy wydawało się, że szumnie zapowiadane Silent Night również dostarczy mocnych wrażeń, to późniejszy seans skutecznie ostudził entuzjazm.

Historia mężczyzny pogrążonego w smutku po stracie syna, przygotowującego zemstę na swoich oprawcach jest najzwyczajniej nudna i fatalnie opowiedziana. Niespełna dwugodzinny film powiela schematy wątku wendety, ale czyni to w mało atrakcyjny sposób. Natomiast finalna konfrontacja, która miała być wisienką na tym krwawym torcie, ociera się wręcz o absurd i realizacyjną amatorszczyznę. Pod wątpliwość można również poddać sens trzymania się idei pozbawienia Silent Night jakichkolwiek dialogów. Gestykulacja i mimika aktorów chcących wyrazić swoje emocje jest miejscami wręcz memiczna. Aż trudno uwierzyć, że pod tym „dziełem” podpisał się mistrz kina akcji, John Woo. Swoje niezadowolenie skutecznie wyraziła widownia brakiem zainteresowania widowiskiem, co przełożyło się na katastrofalny wręcz wynik finansowy.

Z perspektywy finalnego efektu zastanawiające są również kuluary angażu Marco Beltramiego. O zatrudnieniu tego kompozytora słyszeliśmy już na początku stycznia 2023 roku, czyli prawie rok przed premierą. Wydawać by się mogło, że tak długi czas poświęcony na realizację owocował będzie ponadprzeciętną, być może pomysłową oprawą muzyczną. Mimo wszystko rola oryginalnej ścieki dźwiękowej okrojona została do niezobowiązującego, generycznego tła. A jakby tego było mało, większość scen akcji upływa nam w akompaniamencie kontrapunktujących z obrazem, świątecznych piosenek oraz gangsterskich rapsów identyfikujących się z przeciwnikami mściciela. Tak naprawdę rola Beltramiego ograniczyła się tylko do wypełniania filmowych przestrzeni, w których obserwujemy pogrążonego w żalu ojca, a także sam moment przygotowania do zemsty. Nie ma więc mowy o melodycznej wylewności czy chociażby szczypcie przebojowości.

Kompozycja Beltramiego jest tak surowa, jak surowy i szorstki w obyciu jest sam film. Już od pierwszych nut przemawia minorowymi, przesterowanymi dźwiękami okutymi w rytmiczne, perkusyjne dźwięki. Gitarowy ambient dysonujący z wycofanymi smyczkami wyraża dramat i rozpacz, w jakiej pogrążony jest główny bohater. Natomiast pozytywkowa melodia w dosyć kliszowy sposób łączy ten ból ze wspomnieniami sielankowej, utraconej bezpowrotnie relacji z synem. Taką funkcję przejmują również okazjonalnie dochodzące do głosu, płaczliwe smyczki. Prym wiedzie jednak pulsująca, spowita mrokiem elektronika osadzona na perkusyjnych rytmach. Najlepszą robotę wykonuje ona w sekwencjach przygotowań bohatera do planowanej zemsty. Proste konstrukcje melodyczne wsparte adekwatnym montażem filmowym zwracają chwilowo uwagę na warstwę muzyczną. Aczkolwiek takich momentów w obrazie Johna Woo znajdziemy jak na lekarstwo. Dominuje poczucie apatii i braku pomysłów na opowiedzenie tej historii, co w sumie nie powinno dziwić. Silent Night w żaden sposób nie inspiruje i nie fascynuje.

Czemu więc statystyczny odbiorca miałby wyrażać jakiekolwiek zainteresowanie albumem soundtrackowym? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Mimo wszystko wytwórnia La-La Land Records postanowiła wziąć sprawę w swoje ręce publikując tę kompozycję zarówno na platformach streamingowych, jak i na płytach CD. Niespełna trzy kwadranse programowego czasu trwania, to mało fascynująca podróż po nizinach warsztatu Beltramiego. Biorąc pod uwagę, że muzycznym producentem tej ilustracji był Buck Sanders, można poddać pod wątpliwość większe zaangażowanie samego kompozytora. I z adekwatnym zainteresowaniem powinien podejść do Silent Night przeciętny miłośnik muzyki filmowej – przesłuchać i szybko zapomnieć.

Najnowsze recenzje

Komentarze