Your browser is not supported! Update your browser to improve your experience.
James Newton Howard

Jungle Cruise (Wyprawa do dżungli)

(2021)
-,-
Oceń tytuł:
Tomek Goska | 18-08-2021 r.

Ahoj, przygodo! Aż chciałoby się wykrzyknąć po obejrzeniu Wyprawy do dżungli. To bodajże pierwszy przygodowy blockbuster, który dane nam było obejrzeć na dużych ekranach po pandemicznych zawirowaniach. Zrealizowany z wielką pompą przez studio, które specjalizuje się w tego typu rozrywce, jest kinem stricte familijnym. Ciekawostką jest fakt, że powstał na bazie atrakcji turystycznej dostępnej w Disneylandzie i miał być czymś, co wypełni popkulturową lukę po innej, nieco już wyeksploatowanej serii – Piraci z Karaibów. Czy Wyprawa do dżungli stanie się podobnym fenomenem? Raczej nie, choć trzeba przyznać, że jest to fajne widowisko. Film w reżyserii Jaumego Collet-Serry, to nie tylko świetnie zarysowana przygoda. To przede wszystkim genialne kreacje aktorskie Dwayne’a Johnsona oraz Emily Blunt. Ale nawet poboczne role zdają się tu błyszczeć. Błyszczy również wypieszczona do granic możliwości strona wizualna, po której widać ponad 200 milionowy budżet produkcji. Sama przyjemność oglądania.



Równie przyjemnie słucha się tego filmu, a to przez wzgląd na fantastyczną ścieżkę dźwiękową. Biorąc pod uwagę wcześniejszą historię współpracy reżysera Wyprawy z Johnem Ottmanem, można było oczekiwać, że angaż powędruję właśnie w stronę tego kompozytora. Tak się jednak nie stało. Do skonstruowania oprawy muzycznej zwerbowano jednego z topowych hollywoodzkich twórców, Jamesa Newtona Howarda, który z kinem familijnym ma bardzo długą i pasjonującą wspólną historię. Wystarczy tylko sięgnąć pamięcią do takich prac, jak Atlantyda – Zaginiony ląd, czy też Dinozaur, by się przekonać jak duży potencjał drzemie w Amerykaninie. Możliwości jakie stwarzało wysokobudżetowe widowisko okraszone przygodą oraz grozą były równie wielkie, jak i oczekiwania miłośników ścieżek dźwiękowych do tego typu filmów. Czy James Newton Howard spełnił te oczekiwania?



Zanim do tego dojdziemy, warto na chwilę zatrzymać się nad samym filmem, który jest podręcznikowym przykładem kina nowej przygody. Na ten stan rzeczy składa się wiele elementów, w tym również muzyka. Doskonale wyważona zarówno w kwestii stylu, w jakim została ona stworzona, jak i wykorzystanych środków. Jak na rasową przygodę przystało nie mogło się tu obyć bez kwiecistej symfoniki, której motorem napędzającym jest charakterystyczny motyw przewodni. Może nie tak charakterny i odciskający swoje piętno na wyobraźni, jak inne melodie tworzone przed laty przez Amerykanina, ale na potrzeby filmu Disneya wystarczający w zupełności. Muzyka stara się szczelnie wypełniać filmowe kadry, bo i scen, które wymagają ilustracji jest tu całkiem sporo. Nie chodzi wyłącznie o sekwencje akcji, gdzie dynamiczna ilustracja jest obok montażu podstawą narzucanego tempa. Bajecznie kolorowa sceneria po jakiej poruszają się nasi bohaterowie dosłownie wołała o dodatkowy, muzyczny komentarz. I takowy otrzymała w postaci urokliwych, lirycznych lub podniosłych fraz. Orkiestrowe granie sporadycznie uzupełniane jest przez podsycające dramaturgię, partie chóralne. Mamy więc klasyczny przykład hollywoodzkiej, skonstruowanej z wielkim rozmachem, ilustracji muzycznej.


Mniej typowo przedstawia się natomiast sposób osadzenia tejże muzyki na tle pozostałych elementów przestrzeni dźwiękowej filmu. W przeciwieństwie do wielu produkcji, gdzie muzykę zagłusza się mnóstwem efektów i dialogów, twórcy dbają, aby ilustracja Howarda dosłownie błyszczała podczas seansu. I jeżeli nawet w takich warunkach umknie nam kilka detali związanych z tą ścieżką dźwiękową, to na pewno nie przejdziemy obojętnie wobec pewnego nawiązania, do jakiego uciekł się James Newton Howard. Otóż na potrzeby pewnej grupy bohaterów zaaranżował na orkiestrę szlagier formacji Metallica. Utwór Nothing Else Matters odznacza się tutaj swoją drapieżnością, ale i zaskakująco dobrą funkcjonalnością w scenach z hiszpańskimi wysłannikami. Wszystko to sprawia, że muzyka, jaką zaprezentował James Newton Howard śmiało można nazwać jedną z najlepszych ścieżek dźwiękowych, jakie stworzył na przestrzeni ostatnich lat. A jak to się przekłada na indywidualne doświadczenie soundtrackowe?



Podobnie. Sięgając po album soundtrackowy wydany tylko w formie elektronicznej przez Walt Disney Records na pewno nie będziemy mieli wielu powodów do narzekań. Tym bardziej, że rozpoczynamy od okazałej, ośmiominutowej suity, w której zaprezentowane są wszystkie najważniejsze tematy partytury. Kolejne utwory są już chronologiczną prezentacją filmowej części ilustracji. Paradoksalnie nie wpływa to na pogorszenie wrażeń z odbioru. Konstrukcja filmu pozwoliła na wyważenie proporcji pomiędzy wybuchową akcją, a liryką, czy też materiałem wypełniającym pewne narracyjne luki. Takowego na albumie soundtrackowym nie doświadczymy wiele. Całkiem dobra selekcja pozwoliła uniknąć większych chwil przestoju, choć niejako zmusiła wydawców do bardziej restrykcyjnego doboru materiału z finałowego aktu widowiska. Na soundtracku znalazł się również wspomniany wcześniej cover utworu Nothing Else Matters i to w dwóch odsłonach – dłuższej i krótszej. Trudno jednoznacznie stwierdzić która z nich prezentuje się lepiej. Można natomiast śmiało napisać, że ten interesujący zabieg zepchnął na dalszy plan to, co Howard oryginalnie stworzył na potrzeby filmu Disneya.



Cóż, Wyprawa do dżungli, to przygoda wobec której nie sposób przejść obojętnie. To kwintesencja letniego blockbustera kinowego a przy tym przednia rozrywka dla całych pokoleń. Również ta muzyczna. I co z tego, że wszystko to wpisuje się w pewne panujące w branży standardy? Post-pandemiczny świat potrzebuje tego typu rozrywki, więc po raz kolejny… Ahoj, przygodo!

Najnowsze recenzje

Komentarze