Your browser is not supported! Update your browser to improve your experience.
Harald Kloser

Day After Tomorrow, the (Pojutrze)

(2004)
-,-
Oceń tytuł:
Mariusz Tomaszewski | 15-04-2007 r.

Kiedy zostało podane do wiadomości, kto będzie tworzył muzykę do superprodukcji Ronalda Emmerich’a The Day After Tomorrow, wiele osób przecierało oczy ze zdumienia. Równie dobrze mogło zostać ogłoszone moje nazwisko i efekt byłby ten sam. Bardzo podobne zdarzenie miało miejsce przy innej superprodukcji niemieckiego reżysera. Mianowicie do napisania muzyki do Stargate zatrudniony został David Arnold. Mało kto znał wtedy to nazwisko. Partytura angielskiego kompozytora okazała się na tyle dobra, że współpraca obu panów doczekała się kontynuacji. Następne w kolejności były Independence Day i Godzilla. O talencie Arnolda można dyskutować, jednak nie ulega wątpliwości, że jego muzyka spełnia swoje zadania w filmie. Więc kiedy Ronald Emmerich postanowił powrócić do Hollywood i ponownie zgładzić świat na dużym ekranie, można się było spodziewać, iż muzykę do tego projektu otrzyma David Arnold. Jednak tak się nie stało. Swoją szansę dostał austriacki kompozytor.

Harald Kloser, bo o nim mowa, nie ma się czym specjalnie pochwalić, jeśli chodzi o muzykę filmową. Jego jedyną znaną produkcją jest muzyka do The 13th Floor. Jest to solidna ilustracja muzyczna, jednak nic, co otwierałoby drogę do świata wielkich pieniędzy. Można więc zaryzykować stwierdzenie, iż Kloser otrzymał swoją szansę na wyrost. Dostał projekt, który dawał ogromne możliwości pokazania talentu kompozytorskiego. Jednak moim zdaniem nie skorzystał z tej szansy. Mam nadzieję, że był tak bardzo zaaferowany swoim następnym projektem (Alien versus Predator), że to wpłynęło ujemnie na jego kompozycję. Piszę tak, gdyż wydaje mi się, iż Harald posiada talent, który ujawni się w jego następnych pracach.

W zasadzie w The Day After Tomorrow na uwagę zasługują tylko dwa utwory. Album otwiera bardzo dobry kawałek o tym samym tytule, co film. Muzykę tą słyszymy w filmie przy napisach początkowych. Jest to prześliczna spokojna kompozycja, której towarzyszy przejmujący chór. Zaletą tego utworu jak i również całej ścieżki dźwiękowej jest brak patosu. Dziwić może jedynie, że Kloser mając do dyspozycji ponad 100 osobową orkiestrę, zrezygnował z rozmachu na rzecz spokojnej i nastrojowej muzyki. Czy takie podejście do filmu zrobionego tak widowiskowo jest dobre, należy ocenić samemu. Oczywistym jest, że mimo wszystko, film katastroficzny musi zawierać dużo akcji. Muzyka ilustrująca takie sceny musi być odpowiednio dobrana, gdyż nie może ani wybijać się na pierwszy plan, ani zniknąć gdzieś w tle. Bardzo dobrym przykładem takiej właśnie muzyki w mojej opinii jest Superfreeze. Jest to dowód na to, że Kloser jest w stanie komponować dobrą muzykę akcji opartą na sekcji dętej. Utwór ten rewelacyjnie brzmi w filmie, a co najważniejsze, również bez problemu sam broni się na płycie. Można by próbować jeszcze znaleźć jakieś wyróżniające się utwory, tak jak na przykład President’s Speech, który praktycznie wcale nie trąci patosem, a jednak jest wzruszający. Jak widać utwór nie musi być patetyczny aby wzruszać, jednak biorąc pod uwagę scenę jaką ilustruje dany utwór, należą się brawa austriackiemu kompozytorowi za to, iż uniknął patosu, który ostatnio bardzo często gości w amerykańskich filmach. Jednak takich smaczków jest zdecydowanie za mało, jak na film o takim rozmachu. Aż się prosiło o więcej epickości. Wyraźnie zabrakło Kloserowi odwagi, aby posunąć się dużo dalej w wykorzystaniu orkiestry.

Podsumowując, otrzymujemy coś w rodzaju bardzo ładnego i spokojnego underscore’u. Jest to jednak za mało, abyśmy mogli się tym rozkoszować. Harald Kloser pokazał, że ma talent, mimo wszystko jednak zanotował falstart w Hollywood. Ja jednak głęboko wierzę, że Austriak pokaże swoje możliwości w pełnej okazałości przy AvP. Mam nadzieję, że kolejne prace Klosera nie pójdą tak szybko w zapomnienie, jak The Day After Tomorrow.

Najnowsze recenzje

Komentarze