Szukaj: w


recenzje

Genesis Climber Mospeada: Love, Live, Alive


Po sukcesie Genesis Climber Mospeady, jednego z najpopularniejszych w Japonii anime pierwszej połowy lat 80., decydenci z Fuji TV postanowili kuć żelazo, póki gor±ce. Kilkana¶cie miesięcy po premierze ostatniego odcinka, jesieni± 1985 roku, fani serii doczekali się pewnego rodzaju kontynuacji - Genesis Climber Mospeada: Love, Live, Alive. Nie jest to jednak film fabularny. 50-minutowy obraz jest w zasadzie zbiorem o¶miu teledysków muzycznych, przedzielonych szcz±tkowymi fragmentami fabularnymi.

Love, Live, Alive wygl±da na projekt, który powstał tylko po to, aby zgarn±ć nieco pieniędzy od wiernych fanów serialu. Niewiele wnosi do franczyzy, do tego bazuje głównie na kadrach z serialu, zlepionych w wideoklipy. Aby podtrzymać jednak ducha oryginału, decydenci zdecydowali się sięgn±ć po sprawdzon± ekipę realizatorsk±. Reżyseri± ponownie zaj±ł się Katsuhisa Yamada, powrócili aktorzy głosowi, a za ¶cieżkę dĽwiękow± znów odpowiadał Joe Hisaishi. Teledyskowa i muzyczna formuła filmu kładła nacisk zwłaszcza na rolę japońskiego kompozytora. Hisaishi zaaranżował wszystkie osiem numerów, skomponował muzykę do sze¶ciu z nich. Wszystkie utwory s± zupełnie niezależne od siebie i każdy tworzy osobn± historię. Zredukowanie do minimum fabuły i skupienie się na teledyskowym montażu tłumaczy rzecz jasna brak jakiejkolwiek ci±gło¶ci narracyjnej.

Materiał utrzymany jest w trendach ówczesnej muzyki rozrywkowej, kontynuuj±c tym samym brzmienie serialowych piosenek – głównym bohaterem Love, Live, Alive jest wszak Yellow Belmont, piosenkarz z oryginału. Poszczególne piosenki to zatem ballady z pogranicza popu i rocka. W zasadzie ciężko co¶ więcej o nich powiedzieć – każdy utwór jest poprawnie rozpisany, nieraz wpada w ucho, ale nie znajdziemy tu ani szczególnie zapadaj±cych w pamięć melodii, ani unikatowych rozwi±zań brzmieniowych. Muzyka wydaje się niejako napisana od linijki i bez większej inspiracji, choć na przykład przy Midnight Rider da się zatupać nog±.

W¶ród o¶miu pozycji zamieszczonych na soundtracku, który zawiera w sobie niechronologicznie ułożony, pełny materiał z filmu, wyróżnia się Crystal Moment - jedyny utwór instrumentalny. To kompozycja wykorzystuj±ca elementy synth popu i rocka tamtych lat, przy tym całkiem chwytliwa i skoczna. Eteryczna melodia syntezatora czy zawrotne solówki na gitarze elektrycznej z pewno¶ci± mog± się podobać.

Nie da się zbyt wiele napisać o Genesis Climber Mospeada: Love, Live, Alive. Podczas odsłuchu soundtracku w domowym zaciszu można przypuszczać, że mamy do czynienia ze zbiorem kilku losowych piosenek wyci±gniętych z głębokich lat 80. Mimo wszystko jest to jednak muzyka, z któr± obcowanie mija bezbole¶nie, a Crystal Moment może nawet dostarczyć paru fajnych wrażeń.

Nasza ocena
Oryginalno¶ć ¶cieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. Mind Tree (4:45)
  • 2. Midnight Rider (2:55)
  • 3. Clap!! Clap!! Clap!! (3:05)
  • 4. Devil's Eye (3:36)
  • 5. Blue Rain (3:48)
  • 6. Fire! (4:02)
  • 7. Dream Road (4:05)
  • 8. Crystal Moment (3:47)
  • 9. Heart Wave (4:13)
  • 10. Love is Free (4:35)
  • 11. Horizon (3:03) Czas trwania: 41:54
Komentarze

Genesis Climber Mospeada: Love, Live, Alive

Kompozytor:

  • Joe Hisaishi

Wydawca:

  • Victor (1985)

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2021 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służ± jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie