Your browser is not supported! Update your browser to improve your experience.

Filmowo-jazzowy koncert Włodka Pawlika – relacja i wywiad!

Tomek Goska | 21-04-2022 r.

Jest na mapie kulturowej Polski jedna bardzo specyficzna impreza. Ni to festiwal filmowy, ni muzyczny, ani też literacki. To pięciodniowe święto poświęcone aktorowi, pisarzowi scenarzyście… człowiekowi szeroko pojętej kultury – Janowi Himilsbachowi. Postać może i zapomniana współczesnym, ale jakże wpływowa w warszawskich kręgach artystycznych w latach 70-tych i 80-tych. Urodził się w Mińsku Mazowieckim i właśnie tam rok rocznie celebrowana jest jego pamięć na specjalnie poświęconym evencie – Festiwalu im. Jana Himilsbacha. W tym roku przypadała już siódma edycja tego wydarzenia i jak w latach poprzednich, w programie znalazł się wątek poświęcony muzyce. Muzyce może nie do końca związanej z postacią samego Himilsbacha, czy też filmami, w których występował… To raczej wieczór wspomnień i inspiracji z muzyką filmową w tle.

Tegorocznym gościem był Włodek Pawlik – jazzman, założyciel grupy Włodek Pawlik Trio, laureat nagrody Grammy z 2014 roku w kategorii Best Large Jazz Ensemble Album, w końcu również kompozytor muzyki teatralnej i filmowej. Nam znany głównie ze ścieżki dźwiękowej do głośnego filmu Borysa Lankosza, Rewers. W odnowionej ostatnio sali widowiskowej Miejskiego Domu Kultury w Mińsku Mazowieckim wystąpił wraz ze swoją grupą Włodek Pawlik Trio i dał niezapomniany koncert, który zaskoczył nie tylko audytorium, ale i samego artystę ceniącego sobie dobry odbiór ze strony słuchaczy.



Na takowy stan rzeczy miało wpływ wiele czynników. Najważniejszym jednak była bardzo luźna forma koncertu. Zupełnie inaczej bowiem odbiera się wydarzenie, kiedy artyści wychodzą na scenę, wykonują program i znikają za kurtyną, a inaczej, kiedy dosłownie szukają kontaktu z odbiorcą. I właśnie takim artystą wydaje się być Włodek Pawlik. Od pierwszego momentu, kiedy pojawił się na scenie, starał się nawiązać nić porozumienia z audytorium. Dobrym punktem wyjścia okazała się opowieść o swoich kontaktach z Himilsbachem. O tym, jak wpływał on swoją nietuzinkowa osobowością na twórczość warszawskich artystów i jak go postrzegano w tamtejszym środowisku. Na tym jednak nie kończyła się „wodzirejska” rola Pawlika. Przed każdym kolejnym utworem częstował nas krótką anegdotką, nierzadko okraszoną soczystym humorem. Powstała w ten sposób ciepła atmosfera udzielała się każdemu, co w efekcie przypominało kameralny recital aniżeli klasyczny w rozumieniu koncert. Zresztą muzyk dosyć często spoglądał ukradkiem na słuchaczy próbując odczytać ich nastroje. Poniekąd próbował również wpływać na nich poprzez komiczne zagrania, czy zachęcanie wszystkich do wyklaskiwania znanego rytmu.


fot.: Leszek Siporski, minskmaz.com



Sama część koncertowa raczej nie stanowiła większego zaskoczenia. Usłyszeliśmy bowiem kilka najbardziej znanych filmowych tematów Włodka Pawlika. Tematów pochodzących głównie ze ścieżki dźwiękowej do filmu Rewers – zaaranżowanych na jazzową nutę i wykonanych w bardzo przystępny, koncertowy sposób. Nie mogło zabraknąć również klasyki polskiej jazzowej muzyki filmowej, czyli dwóch najbardziej znanych motywów z repertuaru Krzysztofa Komedy: Dziecka Rosemary oraz Nóż w wodzie. Zupełnym zaskoczeniem była natomiast fortepianowa wariacja na znane motywy muzyki popularnej. Wśród wielu melodii można było wychwycić między innymi Naprawdę jaka jesteś Bogusława Meca oraz nieśmiertelny szlagier Yesterday z repertuaru grupy The Beatles.



I cóż, można się było spodziewać, że Włodek Pawlik skorzysta z okazji, by wypromować swój najnowszy album, America. Zagrał kilka utworów opowiadając o okolicznościach powstania tego krążka i o inspiracjach czerpanych z licznych podróży po Ameryce. Po koncercie nie było więc problemu z nabyciem płyty i poproszeniem całego Trio o autograf z dedykacją.



Przyznam, że koncert Włodka Pawlika w ramach 7. Festiwalu Himilsbacha był dla mnie bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Nie spodziewałem się, że autor ścieżki dźwiękowej do Rewersu jest takim „zwierzem scenicznym”,że kupi sympatię i uwagę zebranej w sali widowiskowej publiczności. Od czasu do czasu zerkałem na twarze odbiorców i dało się poznać zarówno „czujących” jazz słuchaczy, jak i zupełnie przypadkowych ludzi, których chyba przyjemnie zaskoczyła przystępność tej muzyki i ciekawy performing. Włodek Pawlik nie traktuje bowiem muzyki jako zamkniętej formy. Raczej jako pewnego rodzaju dialog między wykonawcami, o którego bogatej treści świadczy wyraźne sprzężenie zwrotne z zebranym na sali audytorium. Późniejsza rozmowa z artystą tylko to potwierdziła. Klikając na ten odnośnik będziecie mogli jej odsłuchać.



Zatem w dobie wielkich festiwali muzyki filmowej i gal przyciągających uwagę międzynarodowej społeczności, moim zdaniem warto docenić takie małe eventy, jak coroczne święto Himilsbacha w Mińsku Mazowieckim. Choć to wydarzenie nie serwuje nam wielkiego splendoru, bogactwa aranżacyjnego i ikonicznych gwiazd, to na pewno skraca dystans między artystą, a odbiorcą szeroko pojętej sztuki i przysparza wielu ciekawych i wyjątkowych doświadczeń.


fot.: Leszek Siporski, minskmaz.com



Pełną galerię zdjęć z tego wydarzenia znajdziecie na stronie minskmaz.com lub klikając na ten odnośnik

P.S. W tym miejscu chciałbym podziękować Agnieszce Siudek za zwrócenie mojej uwagi na Festiwal Himilsbacha, pomoc w zorganizowaniu wejściówek i edycji tego tekstu. Jesteś wspaniała!

Najnowsze artykuły

Komentarze