Szukaj: w


recenzje

Krampus (Krampus: Duch Świąt)



Mamy wiele filmów świątecznych, które co roku oglądamy, czy tego chcemy czy nie podczas świąt Bożego Narodzenia. Na pewno na myśl przychodzi nad od razu Kevin sam w domu , To właśnie miłość, czy też Szklana pułapka (to jest film świąteczny!). Ciekawe czy niedługo do tej listy dołączy Krampus: Duch Świąt, któremu bliżej trochę do Gremliny rozrabiają, które w sumie też zaliczają się do filmów świątecznych, które jednak łączą magię tego okresu z komedią, ale i grozą. Krampus: Duch Świąt to idealne połączenie kina świątecznego z horrorem, jakiego właśnie od czasów Gremlinów nie mieliśmy. Reżyserem jest Michael Dougherty, który coś specjalizuje się w horrory przypisane konkretnym świętom. Upiorna noc Halloween jak sama nazwa wskazuje opierała się i działa podczas słynnego święta duchów i upiorów. Jak jednak nakręcić horror dziejący się podczas najpiękniejszego okresu w roku i jednego z weselszych świąt jakie są? Wystarczy sięgnąć do niemieckiego folkloru, dokładniej do regionów południowych Niemiec, Szwajcarii i Austrii, gdzie naturalnie pojawia się Święty Mikołaj, czy też bardziej "Weihnachtsman", ale też jego przeciwieństwo, straszny demon "Krampus". Jest to demon, posiadający coś z koziego wyglądu, czego znakiem szczególnym są ogromne kozie rogi. O ile Święty Mikołaj rozdaje grzecznym dzieciom prezenty, o tyle Krampus każe je na bardzo brutalne sposoby, w których skład wchodzi pożarcie, lub porwanie dziecka do worka i zaniesienie go do piekła. Jakby co w Monachium odbywa się coroczny pochód osób przebranych za Krampusa ("Krampuslauf"). Jak ktoś chce, aby jego dziecko miało koszmary i traumę do końca życia, może je zabrać na te uroczystość.
Michael Dougherty czerpie z tej legendy i osadza ją we współczesnych amerykańskich przedmieściach. Widzimy przykład typowej współczesnej zapracowanej rodziny, gdzie jakoś nie czuć świątecznej atmosfery. Dwunastoletni Max widząc, że szykują się okropny czas z rodziną, gdzie nie czuć w ogóle magii tego okresu, traci wiarę w święta, a to przywołuje demonicznego Krampusa i jego wysłanników.

Podobnie jak przy Upiornej nocy Halloween za muzykę znowu odpowiada Douglas Pipes. Zarówno przy poprzednim filmie Dougherty'ego, jak i Strasznym Domie dał się poznać jako kompozytor, który zna się na horrorze i potrafi w nim operować korzystając z bardziej klasycznych form. I w przypadku Krampus: Ducha Świąt, Pipes pozostaje wierny orkiestrze wykorzystując w pełni jej potencjał.
Jak wspomniałem Dougherty łączy elementy horroru, kina świątecznego i komedii, dlatego też porównania z Gremlinami są uzasadnione. To nie jest film, który należy brać całkowicie na poważnie. Jak jednak prezentuje się muzyka do takiej niekonwencjonalnej mieszanki? Na samym początku, zdawać by się mogło, że otrzymujemy typową, wręcz kliszową świąteczną ścieżkę dźwiękową. I tak przez pierwsze minuty słyszymy pogodne granie, naturalnie z uwzględnieniem dzwoneczków, które brzmią tak świątecznie, że bardziej się nie da. Jednak od pewnego czasu, a na płycie, dokładnie od piątego utworu The Wish muzyka ta skręca w bardzo mroczne, horrorowate regiony. Pipes pamięta cały czas, że dalej mamy do czynienia z filmem bożonarodzeniowym i postanawia połączyć te dwa jakże różne ze sobą muzyczne elementy. Z jednej strony muzyka utożsamiana z Bożym Narodzeniem, dzwoneczki, kolędy itd. a z drugiej ciężkie, niepokojące granie z elementami typowymi dla klasycznych filmów grozy. Kompozytor idzie dalej i przerabia, aranżuje klasyczne kolędy, pieśni i melodie świąteczne na tzw. "horrorowe granie". I tak na warsztat idą chociażby takie klasyki jak Carol of the Bells, We Wish You A Merry Christmas, Silent Night , czy Oh, Christmas Tree.

Niektórzy mogą zarzucić Pipes'owi pewien brak oryginalności i to nawet podwójny. Gdyż nie tylko korzysta on z klasyków, muzyki źródłowej, ale też chociażby w A Horror Christmas Story, też zostało wzięte na warsztat Carol of the Bells i odpowiednio przearanżowane na główny motyw. Ja jednak jestem innego zdania, gdyż po pierwsze na sam score nie składa się wyłącznie muzyka źródłowa. Tytułowy Krampus otrzymuje osobny temat, który przewija się przez cały score. Pierwszy raz słyszymy go we wspomnianym już utworze The Wish, w niepokojącej aranżacji na wiolonczelę i instrumenty blaszane. W Bells, Bones and Chains usłyszymy go w wersji na mroczne smyczki, czy też na fortepian w Unholy Night, czy Naughty. I w jeszcze wielu innych momentach uraczy on nas swoją niepokojącą obecnością tak jak świąteczny demon, uraczył bohaterów tego filmu.
Po drugie, jeżeli już Pipes aranżuje klasykę to czyni to naprawdę wybornie. Plus sam osobiście uwielbiam Carol of the Bells i cieszę się ile razy mogą słyszeć tę piekną melodię połączoną z charakterystycznym chórkiem. Można mi pod tym względem zarzucić brak obiektywizmu, ale to jak amerykański kompozytor zabawia się to klasyką, jest naprawdę bajeczne. Najlepszym tego przykładem jest Krampus Karol of the Bells, gdzie z jednej strony słyszymy dobrze znajomą melodią, która przemienia się w opowieść o świątecznym demonie i odpowiednio zmienionym tekście. Melodia, oczywiście najróżniej wykonywana przewija się też przez większość score'u i można ją uznać, obok motywu Krampusa, jako drugi główny motyw. A do zarzutów o brak oryginalności warto przypomnieć, że i samo Carol of the Bells, nie jest do końca oryginalną kompozycją i wywodzi się z Szczedryka ukraińskiego kompozytora Mykoły Łeontowycza.

Technicznie Krampus: Duch Świąt stoi na bardzo dobrym poziomie. Z czasem nawet może sprawiać przyjemność, wyłapywanie tych wszystkich muzycznych aluzji, zaaranżowanych fragmentów kolęd, czy też dzwoneczków, które zamiast radości, zwiastują niebezpieczeństwo. Przy czym zrozumiałym też jest, że sam soundtrack nie każdemu musi się spodobać. Zwłaszcza, że i dość długi czas trwania wydanej przez La-La Land Records płyty, niekoniecznie pomaga w odbiorze. Nie możemy też zapominać, że mamy do czynienia z komediohorrorem. A więc komedia, horror, oba gatunki, które muzycznie są zwykle bardzo ilustracyjne. I ten element daje też często o sobie znać. Chociaż, znowu z drugiej strony muzyka ta bezbłędnie sprawuje się w filmie, tworząc odpowiednią atmosferę świąt, zagrożenia i horroru. A w ostateczności i na samej płycie nie brakuje wielu atrakcyjnych momentów, jak chociażby, pomijając aranżacje Carol of the Bells, piękny i przejmujący utwór Omi's Story. To idealny przykład, gdzie Pipes tworzy oryginalny i przejmujący liryczny kawałek, aby zakończyć go ciekawym aranżem Cichej nocy. Na pewno na uwagę zasługuje też End Credits: Gruss vom Krampus/, które jest tak naprawdę ponad pięciominutowym podsumowaniem tego score'u. Znowu otrzymujemy aranż Carol of the Bells, ale i krótkie nawiązanie do Dziadka do orzechow się pojawia, jak i też motyw Krampusa w bogatszej potężniejszej wersji.

Trudno powiedzieć, czy Krampus: Duch Świąt stanie się świątecznym klasykiem, jak chociażby kilka wymienionych przeze mnie, na początku tytułów. Tym bardziej jeżeli chodzi o ścieżkę dźwiękową, która wszak nie ma lekkości Home Alone Johna Williamsa. Ale znowu, nawet jeżeli tematyka świąteczna nie zapominajmy, że mamy do czynienia z horrorem. I jako ilustracja do kina grozy, praca Douglasa Pipesa sprawdza się bez zarzutów, a wręcz dodaje odpowiedniego klimatu i współtworzy tę niezwykłą atmosferę. Po raz kolejny Amerykanin potwierdził, że ma dobry muzyczny warsztat. Jednak byłoby też niesprawiedliwym mówienie o wyłącznie dobrym technicznie scorze. Kompozycja to to przede wszystkim bardzo ciekawa zabawa kliszami, zarówna kina familijnego, świątecznego jak i grozy. Dlatego jak ktoś ma ochotę na nie tylko "wesołe...", ale i "straszne święta", Krampus: Duch Świąt powinien dostarczyć tych wrażeń. Choć naturalnie nikomu nie życzę odwiedzin ze strony prawdziwego Krampusa, ale jak się jest dobrym na święta, to nie powinno nam to grozić.


Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. A Cold Wind (0:47)
  • 2. Dear Santa (1:17)
  • 3. Family Reunion (4:19)
  • 4. Auld Lang Syne (1:16)
  • 5. The Wish (2:41)
  • 6. Special Delivery (0:36)
  • 7. Bells, Bones, and Chains (4:43)
  • 8. ‘Tis the Season (1:05)
  • 9. Into the Storm (2:40)
  • 10. Christmas Angels (1:35)
  • 11. The Snow Beast (4:01)
  • 12. Unholy Night (4:32)
  • 13. Oh Christmas Tree (1:20)
  • 14. Season’s Eatings (4:32)
  • 15. Omi’s Story (3:33)
  • 16. Naughty (1:57)
  • 17. All Through the House (8:54)
  • 18. Creatures Are Stirring (5:11)
  • 19. Der Klown (2:09)
  • 20. Elfen (3:000
  • 21. Elegy (0:54)
  • 22. The Shadow of St. Nicholas (2:09)
  • 23. Sacrifice (3:52)
  • 24. When the Christmas Spirit Dies (1:19)
  • 25. Cloven (4:16)
  • 26. The Bell (1:07)
  • 27. End Credits: Gruss vom Krampus (5:09)
  • 28. Krampus Karol of the Bells (3:03) – DIGITAL BONUS CUE

      Czas trwania: 81:58 minut
Komentarze
Koper 2017-12-24
12:30
"Upiorna noc Halloween" była trochę lepsza jednak, tak filmowo, jak muzycznie.
Mystery 2017-12-28
10:30
Swego premierowego czasu się podobało i dobrze wspominam tą pracę.

Krampus (Krampus: Duch Świąt)

Kompozytor:

  • Douglas Pipes

Dyrygent:

  • Douglas Pipes

Orkiestrator:

  • Jon Kull
  • Peter Boyer
  • Brian Satterwhite
  • Edward Trybek

Wydawca:

  • La-La Land Records
  • Backlot Music (2015)

Producent:

  • Douglas Pipes

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2018 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie