Szukaj: w


recenzje

Human



La Terre Vue Du Ciel już od pierwszego odsłuchu zrobiło na mnie gigantyczne wrażenie. To właśnie ta partytura otworzyła mnie na twórczość Armanda Amara – francuskiego kompozytora, który w swoim warsztacie pięknie łączy glassowski minimalizm z bliskowschodnią etniką. Ten swoistego rodzaju stylistyczny eklektyzm jest z jednej strony dużym atutem artysty. Czymś egzotycznym z punktu widzenia mieszkańca środkowej i wschodniej Europy. Z drugiej jednak strony jest to wielkie przekleństwo tegoż twórcy, bo w przeciwieństwie do wielu kolegów po fachu, nie przejawia on żadnej woli rozwijania swojego warsztatu. A szkoda, bo mało który kompozytor, jak Armand Amar ma częstą możliwość pracowania nad wybitnymi dziełami filmowymi.

Abstrahując od wynurzeń fabularnych, które niekoniecznie zrywają kapcie z nóg, warto zwrócić uwagę na efekt wieloletniej współpracy z fotografem i filmowcem, Yannem Arthus-Bertrandem. Wszystko zaczęło się od projektu, który miał na celu sfotografowanie niesamowitych miejsc z „lotu ptaka”. Stworzony na podstawie tego fotoreportażu dokument otrzymał świetną, jakże barwną ilustrację, o której zresztą pisałem na wstępie. Pięć lat później obaj artyści spotkali się ponownie przy okazji realizowania kolejnego proekologicznego projektu, Home. Już wtedy dało się zauważyć wiele schematów z jakich kompozytor korzystał podczas tworzenia ilustracji. Oczywiście, by udźwignąć polichromatykę dzieła, paleta brzmień musiała zostać poszerzona o wiele nowych odcieni stylistycznych i dzięki temu powstała szalenie atrakcyjna, barwna partytura plasująca się w ścisłej czołówce dokonań Amara. Przedłużeniem tej koncepcji był dokument Planet Ocean odnoszący się do tych samych wartości. Wydana na dwóch płytach ścieżka dźwiękowa traciła już nieco na atrakcyjności, ale w dalszym stopniu fascynowała ciekawą mieszanką stylistyczną. W roku 2015 ukazał się kolejny dokument Arthus-Bertranda o wymownym tytule Human. Tym razem reżyser postanowił wziąć na warsztat tematykę człowieczeństwa. Przemierzył cały świat, by wysłuchać historii ludzi z różnych kręgów kulturowych, stojących po różnych stronach barykad: politycznych, społecznych, religijnych… Dopełnieniem tych historii są fantastyczne zdjęcia z różnych zakątków Ziemi – czyli to, w czym Arthus-Bertrand wydaje się najlepszy. I tutaj rodzi się ciekawy dysonans pomiędzy statycznymi monologami a poetycko skonstruowanymi antraktami bez których ten film byłby poruszającym, ale nudnym dokumentem.

Po raz kolejny świetną robotę wykonuje tu ścieżka dźwiękowa autorstwa Armanda Amara. To właśnie obrazy Ziemi podziwiane „z lotu ptaka” są jedyną płaszczyzną, która dopuszcza udział ilustracji muzycznej. Wszystkie monologi stawianych przed obiektywem ludzi są jej pozbawione, co w moim odczuciu było słusznym rozwiązaniem. Pozwala to bowiem odpowiednio operować dramaturgią, która w przypadku głównych bohaterów filmu winna wypływać z ich historii. Audiowizualny pejzaż jest zatem nie tylko miłym przerywnikiem, ale przede wszystkim przestrzenią do wzbudzenia refleksji po wysłuchanych opowieściach.

Dosyć ciekawym rozwiązaniem było wypuszczenie dwóch wersji filmu. Oryginał pod który prawdopodobnie tworzono całą ilustrację jest dostępny na płytach DVD i BluRay, podczas gdy podzieloną na trzy części wersję rozszerzoną opublikowano na serwisie YouTube – zupełnie jak poprzednie filmy Arthus-Bertranda. Gdy porównamy oba wydania, okazuje się, że reżyser dokonał wielu zmian montażowych nie tylko w prezentowanych historiach, ale i audiowizualnych antraktach. Tu powycinał, tam powklejał, ingerując niejako w funkcjonalność ścieżki dźwiękowej. Całe szczęście muzyka Amara nie przywiązuje się do ruchu kamery, a oddaje ogólny nastrój emanujący z obrazu. Dzięki temu udało się uniknąć wielu zgrzytów podczas edycji.


Zupełnie jakby na uboczu stoi album soundtrackowy, który sam w sobie jest słuchowiskiem atrakcyjnym, mimo że stawia przed nami niemalże kompletny zestaw utworów skomponowanych na potrzeby Human. Owej atrakcyjności nie wolno utożsamiać z przebojowością, bo prace Francuza wyraźnie od niej stronią. Siłą nośną jest więc szeroka paleta muzycznych barw i klarowny sposób przekazywania potrzebnych emocji. I w przeciwieństwie do poprzednich ilustracji proekologicznych filmów Arthus-Bertranda, Human wydaje się bardziej stonowany – podporządkowany refleksji nad naturą człowieka. Skrajna, niepohamowana, czasami trudna do okiełznania – zupełnie jak przyroda, której obrazy świetnie uzupełniają treść monologów.

Osoby doskonale rozeznające się w twórczości Amara mogą podejść do tej pracy po macoszemu, bo w kontekście jego wcześniejszych dzieł, Human nie odznacza się niczym specjalnym. Mało tego. Znaleźć tu możemy wiele cytatów, które mają prawo budzić pretensję do autora o brak kreatywności. Niestety francuski kompozytor jest niewolnikiem swoich przyzwyczajeń i co rusz próbuje nam sprzedać ten sam pomysł na wiele różnych sposobów. Przykładów można mnożyć, ale odwołam się tylko do tych najbardziej wyraźnych, tudzież do utworu Faces cytującego fragmenty ścieżki dźwiękowej do Bab Aziz oraz Crowds, gdzie w mało subtelny sposób połączono dwa fragmenty ilustracji do Home. Nie da się zupełnie ignorować tych wtórności, ale można przymknąć na nie ucho dając się porwać niewybrednej treści.

Każdy z proponowanych tu tracków, to jakby inna opowieść, której wspólnym mianownikiem są: minimalizm wykonawczy i etnika tworzona przy współudziale wybitnych wykonawców. Nie znaczy to, że partytura do Human pozbawiona jest jakieś tożsamości. Takową gwarantuje systematycznie powracający temat przewodni, który prezentowany jest między innymi w fortepianowo-smyczkowym Castells oraz suitach Human I, II. Wśród całej gamy mniej lub bardziej frapujących fragmentów da się też wyszczególnić highlighty, do których zaliczyć możemy utwory z pięknymi wokalizami i chantami. Zdecydowanie górę bierze tu kultura Bliskiego Wschodu emanująca z takich utworów, jak Nepal, Faces, Ghada's Dream czy The Hidden Church. Jednakże największe wrażenie zrobiła na mnie ilustracja scen sztormu (The Storm). Wprowadzająca w melancholijny nastrój, delikatna wokaliza, rozwija się później do pięknego fortepianowo-smyczkowego motywu, który fenomenalnie podkreśla obserwowany żywioł. Dopełnieniem tego poetyckiego obrazu jest nastrojowy epilog zestawiony z wizualizacją smaganego falami kościoła. Tematyka sakralna jeszcze powróci w dalszej części soundtracku w postaci łacińskiego Jerusalem. W partyturze dominuje jednak bliższy kompozytorowi krąg kulturowy.

Jako że film Arthus-Bertranda skupia się na tematyce człowieczeństwa, nie mogło zabraknąć również tak popularnej ostatnimi czasy tematyki migracyjnej. Ma ona swoje odzwierciedlenie w melancholijnym, choć niezbyt frapującym Immigration. Wysoko rozwinięty zachód tradycyjnie już u Armanda Amara zestawiany jest z dynamicznymi, perkusyjno-smyczkowymi frazami (Pepe Mujica). Wszystko więc trzyma się schematów zarysowanych już u progu prac nad La Terre Vue Du Ciel.

Czy zatem mając w domowej kolekcji poprzednie prace Amara jest sens sięgać jeszcze po Human? W moim odczuciu tak. Partytury Francuza, mimo dużej dozy powtarzalności, tworzą niesamowity klimat, który w zderzeniu z tematyką proekologiczną wyzwalają najgłębsze pokłady emocji. Human nie pretenduje do miana highlightu w swoim gatunku, ale stanowi świetną i zwartą opowieść po którą warto od czasu do czasu sięgnąć. Dla polskiego odbiorcy będzie to tym łatwiejsze, ponieważ kompozycja dystrybuowana jest na terenie naszego kraju przez Warner Music Poland. Może więc warto się skusić?



Inne recenzje:
  • La Terre Vue Du Ciel
  • Home

    Autor recenzji:  Tomek Goska
    Nasza ocena
    Oryginalność ścieżki:
    Muzyka w filmie:
    Muzyka na płycie:
    OCENA OGÓLNA:
    Lista utworów
    • 1. Mongolia (03:43)
    • 2. Face (04:12)
    • 3. Dam In China (03:42)
    • 4. Castells (02:44)
    • 5. Nepal (02:45)
    • 6. Paddy Fields (03:40)
    • 7. The Storm (03:57)
    • 8. Shakuhachi (03:57)
    • 9. Ploughing (02:54)
    • 10. Toil (03:32)
    • 11. Immigration (04:17)
    • 12. Haiti (02:25)
    • 13. Pepe Mujica (03:45)
    • 14. The Hidden Church (02:06)
    • 15. Childhood (02:15)
    • 16. Human Life (01:58)
    • 17. Forgiveness (02:03)
    • 18. Swimming In China (02:44)
    • 19. Crowds (02:42)
    • 20. Human I (05:02)
    • 21. Jerusalem (02:55)
    • 22. Human II (04:19)
    • 23. Ghada's Dream (02:11)
    Czas trwania: 73:48
    Komentarze
    Mefisto 2015-11-23
    17:47
    Zdecydowanie warto. Amar być może się nie rozwija, powtarza, ale też nie zalicza żadnej wpadki, cały czas celując w sedno produkcji, do jakich tworzy muzykę. Urzekające.
    Mefisto 2015-11-23
    17:47
    Zdecydowanie warto. Amar być może się nie rozwija, powtarza, ale też nie zalicza żadnej wpadki, cały czas celując w sedno produkcji, do jakich tworzy muzykę. Urzekające.

  • Human

    Kompozytor:

    • Armand Amar

    Dyrygent:

    • Armand Amar

    Orkiestrator:

    • Anne Sophie Versnaeyen
    • Mathieu Alvaro
    • Hugo Gonzalez-Pioli

    Soliści:

    • Armand Amar (perkusje, fortepian)
    • Asif Ali Khan, Divina, Ghada Shbeir, Gombodorj Byambajargal, Gulay Hacer Toruk, Isabel Sorling, Lisa Flandi, Nuria Rovira Salat, Ravid Kahalani, Salar Aghili, Sara-Marielle Gaup, Vahid Taj, Youssou N'Dour (wokal)

    Wykonawcy:

    • The City Of Prague Philharmonic Orchestra
    • The Children's Choir of the Maitrise des Hauts-de-Seine

    Wydawca:

    • Warner Music (2015)

    Producent:

    • Armand Amar

    R E K L A M A







    NASI PARTNERZY:



    Poki.pl
    Grydladzieci.pl


     
    Strona hostowana przez
    www.twojastrona.pl
    Copyright © 2005-2019 FilmMusic.pl.
    Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
    Projekt i wykonanie