Szukaj: w


recenzje

Nightmare on Elm Street 2: Freddy's Revenge (Koszmar z ulicy Wiązów 2)



Po gigantycznym sukcesie finansowym niskobudżetowego horroru Vesa Cravena, Koszmar z ulicy Wiązów (A Nightmare on Elm Street), powstanie sequela było tylko kwestią czasu. Widownia pokochała nie tylko przewrotną historię, ale i głównego bohatera… Właściwie antybohatera, Freddy’ego Krugera – psychopatycznego mordercę odzianego w charakterystyczny sweterek, zakradającego się do snów swoich ofiar i mieszającego im w głowach. Druga odsłona krwawych przygód Krugera zawitała na ekranach amerykańskich kin niespełna rok po premierze oryginału. I zgodnie z powiedzeniem „co nagle, to po diable”, spotkała się ona z surową krytyką odbiorców. Pośpiech w produkcji widoczny był niemalże na każdej płaszczyźnie Zemsty Freddy’ego. Nie dość, że rotacji uległa praktycznie cała obsada (poza tytułowym mordercą), to na dodatek scenarzyści zafundowali widowni istną powtórkę z rozrywki. Tym razem obiektem zainteresowania Krugera został młody chłopak o imieniu Jesse. Kilka lat po przeprowadzce do feralnego domu zaczyna miewać koszmary, w których pojawia się ów morderca. Dalszego obrotu spraw nie trzeba chyba przedstawiać. Filmowa franczyza Koszmarów doskonale wpisuje się w stwierdzenie, że na kulcie pewnej postaci można zbudować całą machinę do generowania zysków. I zgodnie z oczekiwaniami, Zemsta Freddy’ego przyniosła producentom ponad dziesięciokrotne zyski. Czemu więc zabijać kurę znoszącą złote jaja?

Ale czemu w ramach odgrzewania sprawdzonych pomysłów nie wzięto pod uwagę świetnie korespondującej z obrazem ilustracji muzycznej Charlesa Bernsteina? Tego do końca nie wiemy. Wiemy natomiast, że na pokład naprędce tworzonego obrazu wskoczył inny, mniej doświadczony, ale dobrze rokujący kompozytor, Christopher Young. Swoją karierę rozkręcał na początku lat 80., aczkolwiek dopiero w roku 1985 na jego biurku zaczęły lądować poważniejsze projekty. Jednym z nich była oprawa muzyczna do thrillera s-f, Def-Con 4 oraz intrygująca ilustracja do Wheels of Fire - totalnie niszowej produkcji powstałej na kanwie sukcesu Mad Maxa. Wszystkie te filmy zdradzały nie tyle ogromy talent kompozytora wsparty gruntownym, akademickim wykształceniem. Young dał się poznać jako świetna i tania alternatywa dla gatunkowych rekinów – głównie Goldsmitha, choć w niektórych przypadkach przejawiał również zafascynowanie unikatowym brzmieniem Hornera. I właśnie takie nabożne wręcz podejście wepchnęło Younga w objęcia decydentów studia New Line Cinema.

Przysłuchując się efektowi końcowemu, można śmiało stwierdzić, że poszukiwali oni człowieka, który perfekcyjnie odwzoruje klimat i techniczną maestrię wczesnych prac Hornera do filmów grozy (Wilkołak, Humanoidy z Głębiny). I zanim zaczniemy zagłębiać się w skutki tej decyzji, należałoby zadać sobie pytanie czemu właściwie postanowiono pójść tą drogą? Czy skonstruowana w bernsteinowskim duchu, zanurzona w surowej elektronice, oprawa muzyczna, nie sprawdziła by się lepiej w tym fantasmagorycznym świecie grozy? Bardziej aniżeli stylistyka i sposób wykonania, ciekawi mnie fakt zupełnego odejścia od tematyki narzuconej przez Charlesa. Poza jednym, ledwo odnotowanym cytatem, ścieżka dźwiękowa Christophera Younga wprowadza nową jakość do serii. Nową jakość, która poza odrzuceniem sound designerskiej elektroniki na rzecz orkiestrowych dysonansów z lekką nutką samplowanych ornamentów, objawia się również zupełnym zerwaniem z melodyką. Jeżeli szukałbym słowa, które najlepiej uchwyciłoby to, czym jest oprawa do Zemsty Freddy’ego, to byłoby nim sformułowanie „ilustracja”. Zapomnijmy o tematyce, czy strukturze. Muzyka Christophera Younga jest lustrem, w którym odbija się koszmar, jaki dotyka Jesse’go. Ścieżka dźwiękowa pojawia się tylko w tych scenach, w których młody bohater wystawiany jest na zgubne działania Krugera. A jest to dosyć efektowne, bo oparte nie tylko na orkiestrowych formach muzycznego wyrazu. Niektórym scenom snów towarzyszą również rozmyte w tle dźwięki i wokalizy – zniekształcone, schowane pod płaszczykiem piskliwych smyczków. Coś wam to przypomina?


Naturalną konsekwencją takiego stanu rzeczy jest totalne ignorowanie wszystkiego, co dzieje się jakby poza Jessem. Ma to swoje oczywiste przełożenie na sposobie prowadzenia muzycznej narracji. W momencie, kiedy wybrzmiewa pierwsze akord muzyki możemy być pewni, że za chwilę stanie się coś strasznego. I analogicznie do scen jej pozbawionych – można spokojnie odetchnąć. Szkoda tylko, że całość tych działań nie jest podparta jakąś konkretną myślą przewodnią. Ścieżka dźwiękowa Yuogna wydaje się tylko narzędziem w walce z poczuciem znużenia widza. Niepokojące, dysonujące dźwięki skutecznie budują napięcie, a świetnie rozpisane partie smyczkowe ocierają się tutaj o zalążek mistrzowskiej precyzji, do jakiej Christopher Young dojrzeje pod koniec lat 80. To samo można powiedzieć o muzyce akcji, której w drugim Koszmarze jak na lekarstwo. Ścieżka dźwiękowa Younga obraca się więc w sferze sprawnie funkcjonującego tła, które po wyjęciu z ciasnych, filmowych ram, może budzić tyle samo respektu, co znużenia.

Stojąca na straży praw aktorskich, wytwórnia Varese Sarabande, nie mogła przepuścić okazji opublikowania tej muzyki w formie soundtracku. Został on wydany na winylu chwilę po premierze filmu, ale odpowiednik w formacie CD musiał podzielić się przestrzenią dyskową z ilustracja muzyczną Charlesa Bernsteina do części pierwszej. W sumie bardzo dobrze, że obie te prace zaprezentowano na jednym krążku. Odbiorca mógł przekonać się na własnych uszach jak wielka przepaść stylistyczno-metodologiczna dzieliła obie ścieżki dźwiękowe. Nie to, żeby deprecjonować dzieło Younga, bo w kategoriach czysto estetycznych jest ono milsze w odbiorze dla współczesnego słuchacza. Niestety, pierwszy Koszmar koszmarnie się zestarzał, co potwierdzają inne prace z tego okresu. Swoistego rodzaju pieczęcią tych słów jest wydany przez Varese A Nightmare On Elm Street - 8 CD Box Set, zawierający rozszerzone ścieżki dźwiękowe do ośmiu filmów z Freddym w roli głównej. Na krążku poświęconym drugiej części filmu, obok albumowej prezentacji ścieżki dźwiękowej, znajdziemy ok. 30 minut materiału dodatkowego. Pomijając trzynastominutową suitę koncertową zostajemy z kwadransem mało znaczących, kilkudziesięciosekundowych fragmentów, częściowo zaprezentowanych w mono, a częściowo w stereo. Ewentualnych zainteresowanych kierowałbym wiec w stronę oryginalnego wydawnictwa.

Niestety opcja zakupu tego krążka jest praktycznie niemożliwa. Nightmare On Elm Street I & II już dekady temu zniknął z magazynów wytwórni przyprawiając o ból głowy wszystkich kolekcjonerów. Przydałaby się jakaś z głową przeprowadzona reedycja, która ominęłaby kwestię inwestowania w drogie, wielopłytowe składaki. Bo czy treść ścieżki dźwiękowej Christophera Younga jest warta aż takiego poświęcenia? Na to pytanie powinni sobie odpowiedzieć wszyscy miłośnicy przebogatego warsztatu amerykańskiego kompozytora. Moim zdaniem lepiej zainwestować te pieniądze w inną pracą z tego okresu – oprawą muzyczną do Wheels of Fire opublikowaną jako U-Boats The Wolfpack. Ale jest to historia na odrębną recenzję...



Autor recenzji:  Tomek Goska
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. Main Title (02:30)
  • 2. ...And Leave the Driving to Us (02:00)
  • 3. Furnace Flare-Up (02:14)
  • 4. Kissing Freddy on the Catwalk (03:18)
  • 5. Chest-Burster (03:50)
  • 6. Jump Rope (01:42)
  • 7. Fire Bird (03:12)
  • 8. Dream Heat (01:10)
  • 9. Necromancer's Spell (02:27)
  • 10. "Kill for Me" (02:38)
  • 11. Sports Attack/Threatening Angela (02:35)
  • 12. Freed of Her (01:38)
  • 13. Snake-in-the-Class (00:50)
Czas trwania: 30:17
Komentarze

Nightmare on Elm Street 2: Freddy

Kompozytor:

  • Christopher Young

Dyrygent:

  • Paul Francis Witt

Orkiestrator:

  • Christopher Young

Wydawca:

  • Varese Sarabande (1986)

Producent:

  • Christopher Young

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl

 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2017 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie