Szukaj: w


recenzje

Medal of Honor: Underground


Seria Medal of Honor jest powszechnie uznawana za jedną z najlepszych serii gier w historii komputerowej rozrywki. Cykl wydany przez EA jako pierwszy w tak rzeczywisty i spektakularny sposób odwzorowywał realia II Wojny Światowej, bitewny chaos i grozę. MoH ma swoje korzenie na PSX, zaś późniejsze jego części trafiły też na PC, na którym święcił jeszcze większe triumfy. MoH był hegemonem, niekwestionowanym królem gier wojennych, aż do czasu pojawienia się Call of Duty. Obok realizmu i świetnej (jak na ówczesne czasy oczywiście) grafiki, bardzo istotnym czynnikiem, który miał wpływ na sukces tej serii, była muzyka. Jej kompozytorem był Michael Giacchino, który partyturami do tej serii zyskał sobie miano jednego z najbardziej uzdolnionych kompozytorów młodego pokolenia. Medal of Honor: Underground stanowi kolejne potwierdzenie tej tezy.

Score z gry Medal of Honor: Underground to bardzo udana kontynuacja poprzedniej partytury Giacchino do oryginalnego MoH. Kompozytor ponownie - jak to miało miejsce w pierwszej części - utrzymuje swoją muzykę w poetyce prac Johna Williamsa (mam tu na myśli zarówno oryginalną trylogię Star Wars, jak i Indianę Jonesa). Istotną kwestią jest podejście kompozytora do sposobu ilustracji gry – utwory Michaela dopasowane są do działań gracza, nie zaś do konkretnych miejsc, które przyjdzie mu zwiedzić (taki sposób ilustracji, obrał z kolei Jesper Kyd przy okazji Hitmana 2).

Działanie muzyki w grze porównać można do funkcjonalności najlepszych ilustracji muzycznych filmów wojennych i nie tylko. Partytura Giacchino świetnie wspiera akcję na ekranie i pomimo nieustających strzelanin, wybuchów oraz pościgów, nie tonie ona w tle, lecz wysuwa się na pierwszy plan, stanowiąc niezmiernie istotny element dramatyczny, będący znakomitym uzupełnieniem wizji twórców z DreamWorks Interactive. Rola muzyki w grze jest niezmiernie istotna, zarówno pod względem typowo ilustracyjnym, jak i pod względem budowania klimatu. Biorąc pod uwagę brzmienie kompozycji w kontekście, jakim jest gra, śmiało można rzec, iż Giacchino w wojennych klimatach czuje się jak ryba w wodzie, bowiem jego ilustracje muzyczne wypadają w połączeniu z akcją wprost fenomenalnie.

Na potrzeby tej części gry Giacchino napisał nowy śliczny temat, oparty na poruszających chórach i brzmieniu orkiestry wspartej akordeonem. Ma on miejsce w utworze otwierającym płytę - May 10th, 1940 (Main Theme) i zdaje się zapowiadać nadchodzącą pewną muzyczną ewolucję cyklu Medal of Honor, jaka miała miejsce przy okazji części z podtytułem Frontline. Temat z Underground - w przeciwieństwie do tego z części pierwszej - nie jest tak żołnierski ani „amerykański”, jeśli można tak powiedzieć, lecz bardziej skłania się w stronę europejskiej, romantycznej elegii, wyrażającej bardziej smutek i zadumę aniżeli wojskowy honor.

Kompozytor często sięga po temat akcji z poprzedniej części, który powraca tu jak bumerang, podkreślając i wzmacniając dynamiczne fragmenty score’u. Do łask powraca także kilka innych starych tematów, jak choćby w utworze Ascent To The Castle. Najciekawszym dodatkiem do partytury jest wzbogacenie brzmienia orkiestry 25-osobowym Seattle Boy Choir, cudownie wspierającym utwory twórcy. Jest to nowość w serii, ponieważ dotąd w MoH chóry nie występowały: pierwszy score z serii był ściśle instrumentalny. Dodanie chóru świadczy o pomysłowości kompozytora, który nie porusza się ściśle wyznaczonym torem, lecz wkłada w muzykę również nowe idee i rozwija ją.

Królem soundtracku jest oczywiście muzyka akcji. Giacchino nadal, rzecz jasna, mocno bazuje na stylistyce Johna Williamsa, wzorując się na sposobie orkiestracji, prowadzenia kompozycji i budowania melodyki. Ważną rolę w action score odgrywają silnie rozwinięta perkusja, a także militarystyczny werbel, tak częsty w muzyce wojennej (pomimo iż jest on rozwiązaniem kliszowym, jednocześnie jest niezbędny w tego typu muzyce, znacznie bowiem wzbogaca jej wydźwięk). Action score jest bardzo melodyjny, zbudowany na bazie wpadających w ucho tematów i motywów, heroicznych i skocznych zarazem. Muzyka akcji pokazuje, z jaką płynnością prowadzi orkiestrę Giacchino, z jaką lekkością żongluje sferą melodyczną, z jaką zwinnością wplata też w muzykę temat z poprzedniej części.

Każdy, podkreślam: każdy utwór akcji rzuca na kolana – zarówno swoją przebojowością i żywiołowością, jak i fenomenalnymi orkiestracjami (wspomnieć warto choćby rodzynek tego score’u – akordeon, który tak fenomenalnie harmonizuje z orkiestrą zwłaszcza w porywającym Escape From Casablanca). Muzyka jest świetnie rozpisana na poszczególne instrumentarium, czego dowodem jest choćby wzorcowy dialog sekcji drewnianej z resztą orkiestry, która często jest na pierwszym planie, ani trochę nie pozostając w cieniu potężnych sekcji blaszanych. Świetnie pracuje też sekcja smyczkowa – do tego zresztą przyzwyczaiła nas poprzednia część. Brawa należą się w tym miejscu również dla Tima Simoneca, który był razem z Giacchino współorkiestratorem partytury. Nieograniczony zdaje się być talent melodyczny Giacchino, bowiem prawie każdy utwór prowadzony jest przez nowe tematy i motywy, jak choćby Returning To Paris, Beneath The City, wsparty pierwszoplanowym chórem Battle of Monte Cassino czy absolutnie kapitalny Labyrinth Of The Minotaur. Moim ulubieńcem jest niezwykle dynamiczny The Motorcycle Chase. W tym utworze imponuje zwłaszcza wspomniany dialog między sekcją smyczkową a drewnianą, wsparty równie dynamicznym podkładem perkusyjnym. Utwór ten z każdą chwilą przyspiesza coraz bardziej; tempo, jakiego wymaga od muzyków Giacchino, jest niesamowite.

Seattle Boy Choir podkreśla swoją obecnością przede wszystkim utwory spokojniejsze – koi słuchacza swoim plastycznym brzmieniem, a prócz tego wspiera też action score. Wykorzystanie wokali jest przy tym nieinwazyjne, a częstotliwość ich występowania bardzo przemyślana. Pomimo to, każda ich obecność mocno wzbogaca score – wprowadza do niego dużo kolorytu i podnosi poziom ekscytacji, jaką zapewnia partytura. Nie brak tu także kilku fragmentów underscore – te z kolei dla mniej wprawionego słuchacza mogą być dość ciężkie w odbiorze, lecz jest ich naprawdę mało.

Stawiając zarzuty płycie, wskazać muszę jeden utwór bonusowy. Powtórzenie tematu głównego w końcu płyty nie budzi zastrzeżeń, jednak umieszczenie po nim skąpanego w rzężącym dźwięku radia Er Laesst Mich Niemals Allein to zbędna ciekawostka. Bardzo miłą niespodzianką jest z kolei Each Night He Comes Home To Me – jest to śliczna piosenka, w której wokalistce towarzyszą głównie akordeon, skrzypce i fortepian. Song ten utrzymany jest w klimatycznym, europejskim brzmieniu, kojarzącym się bardzo z latami wojennymi. Znakomita sprawa.

Nie będę szczędził słów zachwytu, ponieważ Medal of Honor: Underground to kolejna świetna partytura, która wyszła spod ręki Giacchino. Doskonale czuje się kompozytor zwłaszcza w pasjonującej muzyce akcji, tak skocznej i żywiołowej (och!, jak tęskno ostatnio w muzyce filmowej do takiego żywiołowego, pełnego młodzieńczego wigoru action score’u). Cała seria Medal of Honor to bez dwóch zdań największe dokonanie kompozytora na polu muzyki z gier, a kto wie czy nie w całej karierze, i świetny dowód na to, jak piekielnie zdolny jest ten twórca. Brawa na stojąco należa się również The Northwest Sinfonia za pełne wigoru i dynamizmu wykonanie, a także Seattle Boy Choir za nieoceniony wkład w brzmienie partytury. Nie pozostaje mi nic innego, jak gorąco polecić MoH: Underground, ale także wszelkie pozostałe soundtracki z tej serii autorstwa Michaela Giacchino.



Inne recenzje muzyki z tej serii gier:
  • Medal of Honor
  • Medal of Honor: Airborne
  • Medal of Honor: Frontline

    Autor recenzji:  Michał Turkowski
    Nasza ocena
    Oryginalność ścieżki:
    Muzyka w grze:
    Muzyka na płycie:
    OCENA OGÓLNA:
    Lista utworów
    • 1. May 10th, 1940 (Main Theme) (4:30)
    • 2. The Streets of Paris (3:48)
    • 3. Amongst The Dead (3:16)
    • 4. Fleeing the Catacombs (3:06)
    • 5. Panzer Blockade (3:18)
    • 6. The Road to Tobruk (3:22)
    • 7. Escape From Casablanca (3:20)
    • 8. Passage to Iraklion (3:38)
    • 9. Labyrinth of the Minotaur (3:21)
    • 10. Ascent to the Castle (3:24)
    • 11. Last Rites (3:31)
    • 12. The Battle of Monte Cassino (3:13)
    • 13. The Motorcycle Chase (4:17)
    • 14. Returning to Paris (3:22)
    • 15. Beneath the City (3:09)
    • 16. Each Night He Comes Home To Me (3:51)
    • 17. May 10th, 1940 (Alternate Version) (4:33)
    • 18. Er lässt mich niemals allein (OSS Radio Broadcast) (4:32)
    Czas trwania: 65:34
    Komentarze
    Grzegorz 2009-02-05 19:51
    Grałem w "to" na PC przy użyciu emulatora i pada - kiepska grafika i dość słaba grywalność (wina PS 1). Co do muzyki - krótko - najlepszy element gry
    Grzegorz 2009-02-05 19:52
    5 miało być :D
    Mefisto 2009-07-27 19:28
    Świetna muzyka, choć ciut gorsza od pierwszej i Airborne. Niemniej trzeba znać.
    Wojciech Kuprianowicz 2010-06-09 22:25
    Odnośnie samej gry: z realizmem bym nie przesadzał - a już szczególnie w odniesieniu do Underground. Gdyby autor nie wiedział, to pod koniec gry przychodzi nam zmierzyć się kolejno z: psami z pancerfaustami, psami prowadzącymi motocykle i wozy opancerzone, eksplodującymi zombiakami, rycerzami z toporami, a wreszcie z dziadkami do orzechów krzyczącymi co chwilę "Ich bin der Panzerknacker!" :) Ale od razu wyjaśniam - to tylko bonusowa misja :) A na poważnie, to nie zgodziłbym się z opisem sposobu ilustracji muzycznej - utwory wcale nie są dopasowane do działań gracza (w przeciwieństwie do chociażby MoH: Allied Assault, gdzie tak już jest), lecz do poszczególnych poziomów (są najzwyklej zapętlone). Akurat pod względem "interaktywności" przytoczony Hitman 2 stoi na wyższym poziomie niż Underground - tam muzyka ulega zmianie w wybranych punktach podczas misji, zazwyczaj kiedy osiągniemy jakąś lokację, lub wykonamy czynność przybliżającą nas do celu. Poza tą jedną kwestią w pełni zgadzam się z recenzją :) MoH Giacchino to zdecydowanie jedne z najlepszych ścieżek muzycznych do gier (wg mnie lepsze od Lennertzowych, chociaż "Dogs of War" daje radę). Odnośnie MoH:U, osobiście bardzo lubię powracać do "Labyrinth of the Minotaur" i "Panzer Blockade".
    Filmmusic90 2011-08-16 12:30
    Godna kontynuacja znakomitego "Medal of Honor" - mniej tematyczna, ale w bardziej niepokojącym klimacie. Trzeba ze spokojem przejśc pierwszych dzisięc utworów, gdzie oprócz "Escape form Casablanca" i charakterystycznego "Panzer Blockade" dominują underscore, atonalnośc i brak wyrazistych tematów, co dla fanów pierwszej części może byc rozczarowujące. Za to póżniej zaczyna się robic znakomicie. Najpierw najlepszy na płycie temat w dwóch aranżacjach - monumentalny "Last Rites" i "The Battle of Monte Casino". Szczerze mówiąc, gdy pierwszy raz przeszedłem całą grę ( a było to ładnych parę lat temu), to już potrafiłem znaucic motyw z "Last Rites". Moim zdaniem doskonale oddaje duszę MoH: Underground. Póżniej brawurowy "Motorcycle Chase", który uważam za najlepszy utwór akcji. W połączeniu z pruciem z CKM-u podczas szaleńczej jazdy dwusiedzeniowym motorem - bezcenne. Misje na ulicach Paryża też okraszono świetnymi tematami. Można się trochę doczepic do kolejności ścieżek na płycie. Ja osobiście przesunąłbym narracyjne "Intro" na początek, a skończyłbym "Each Night He Comes Home to Me", wyrzucając niemiecką wersję i powtórzenie tematu głównego, który choc nostalgiczny, według mnie ustępuje jednak tematowi głównemu MoH. Muzyka świetnie współtworzy grę i bardzo dobrze wypada poza nią. Mocny punkt w najlepszej serii soudntracków, jaką słyszałem. (9/10)
    bladerunner22 2012-02-05 12:54
    powiem krótko : nie przepadam za Frontlinem , nie będę tak krytyczny jak wobec tej asłuchalnej sieczki Ariborne. The ,,Motorcycle Chase'' czy ,,Panzer Blockade'' jest niezłe. Jednak już użycie chóru w ,,The Battle Of Monte Cassino'' czy ,,Last Rites'' mega typowe i sztampowe. Wręcz razi. Na plus należy zaliczyć jeszcze tę niemiecką wstawkę na końcu. Całość jednak za długa i po pewnym czasie brzmienie Giacchino męczy.3/5
    Mystery 2012-02-05 16:26
    Bladu, fail za failem ;p Nie przepadasz za Frontline? To zobacz swój komentarz spod jego recki ;p I nie wiem co jest sztampowe w chłopięcym chórze w muzyce akcji, powiedziałbym wręcz, że to nietypowe, choć przyznam, że 12 lat temu mogło to robić większe wrażenie, ale na litość boską, przecież to stara gierka komputerowa ;p
    bladerunner22 2012-02-05 18:46
    tfu :P , rzecz jasna miałem na myśli Undergrounda .
    bladerunner22 2012-02-05 18:58
    tfu :P chodzilo mi o Underground naturalnie.
    Mieszko 2013-09-22 12:42
    Poziom "Medal of Honor" utrzymany. Mam podobne wrażenia. Dzięki "May 10th, 1940" na moment wyszedłem z podziemia.

    Do tej recenzji istnieje jeszcze 1 komentarz. Chcesz zobaczyć wszystkie?    » pokaż wszystkie
  • Medal of Honor: Underground

    Kompozytor:

    • Michael Giacchino

    Dyrygent:

    • Tim Simonec

    Orkiestrator:

    • Michael Giacchino
    • Tim Simonec

    Wykonawcy:

    • The Northwest Sinfonia
    • The Seattle Boy Choir (chór)

    Wydawca:

    • Dreamworks Records (2000)

    Producent:

    • Michael Giacchino
    • Scott Langteau

    R E K L A M A





    NASI PARTNERZY:



    Poki.pl
    Grydladzieci.pl


     
    Strona hostowana przez
    www.twojastrona.pl
    Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
    Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
    Projekt i wykonanie