Szukaj: w


recenzje

Standard Operating Procedure (Zwykła procedura operacyjna)


Jeśli w ostatnim czasie czegoś filmografii Danny’ego Elfmana brakowało, to przede wszystkim odejścia od prostych jak konstrukcja cepa superprodukcji na rzecz kina ambitniejszego, kina dramatycznego, w poetyce choćby niezapomnianego Sommersby sprzed lat, gdzie kompozytor mógłby wreszcie wykorzystać pełnię swoich umiejętności. Takiej szansy nie dawały mu ostatnie przedsięwzięcia Tima Burtona, w których Elfman nie miał w zasadzie zbyt wiele nowego do powiedzenia, choć zarówno Charlie i fabryka czekolady, jak i Gnijąca panna młoda miały niezaprzeczalny urok; takiej szansy nie dawały mu również projekty familijne, jak ładna, ale nieszczególnie inspirująca Pajęczyna Charlotty, czy słabiutka Rodzina Robinsonów. Tegoroczny powrót Elfmana do pierwszej ligi, po dwóch latach posuchy, odbył się z przytupem, niemniej obu wielkim blockbusterom, które kompozytor uraczył swoją muzyką, show kradnie niepozorny dokument Errola Morrisa o wojnie irackiej, gdzie twórca Batmana prezentuje swoją od dawien dawna najdojrzalszą ilustrację filmową.

Standard Operating Procedure to przede wszystkim fascynujący zapis kompromisu między ambicjami artystycznymi Elfmana i ewolucją jego języka muzycznego, a życzeniami reżysera obrazu, reżysera który na swoim koncie ma już kilkakrotną, owocną współpracę z Philipem Glassem. Z jednej bowiem strony S.O.P. jest naturalnym epigonem znakomitej Serenady Schizophrany, której to duch unosi się nad fakturą całej ścieżki (a dwa jej fragmenty zostały bezpośrednio w niej wykorzystane), z drugiej zaś zespół owych stylizacji organicznie łączy się z glassowskim minimalizmem, dodającym im motoryki i witalności. O ile sugestywność i żywiołowość Serenady gubi się gdzieś pośród eleganckich, hipnotyzujących muzycznych idei, stanowiących fundament ilustracji filmu Morrisa, to brak ów rekompensują właśnie minimalistyczne formy, snujące się w tle z niebywałą gracją i dodające całości subtelnej dramaturgii. Także i w ich przypadku nie ma jednak miejsca na glassowską drapieżność znaną chociażby z fragmentów Naqoyqatsi Godfreya Reggio. S.O.P. rzadko wystawia pazur i choć dramatyczna historia, jaką opisuje (torturowanie jeńców irackich w więzieniu Abu Ghraib) zdawałaby się tego wymagać, wyraziste środki ekspresji pozostają w odwodzie i tylko w kilku miejscach nieśmiało dają o sobie znać.

Co najbardziej imponuje w ścieżce Elfmana, to właśnie sprawność połączenia owych dwóch, pozornie odległych od siebie, muzycznych światów, sprawność która ich zespolenie czyni zupełnie naturalnym. S.O.P. nie jest przy tym odtwórczą adaptacją glassowskiej stylistyki, a raczej zapożyczeniem jedynie pewnych środków formalnych i wykorzystaniem ich w obrębie własnego języka narracyjnego. Stąd też kompozycja ta jest pod względem adaptacyjnej kreatywności jedną z najciekawszych pozycji, jakie gatunek miał w ostatnich latach do zaoferowania. Również album Varese, o sekwencji ignorującej chronologię filmu, to prawdziwa perełka, o olbrzymiej, zwłaszcza jak na kino dokumentalne, słuchalności; każdy utwór stanowi zamkniętą całość, ideę o kompletnej strukturze muzycznej. Rozwinięcia tematyczne i orkiestracyjne w wielu momentach zachwycają (śliczny elfmanowski temat w Photos, który urokiem nie odstaje wcale od burtonowskiego fantasy), całość jest zresztą kolejną po tegorocznym Wanted bardzo wypracowaną pod względem melodycznym ilustracją. Temat główny, otwierający płytę i poddany kilku interesującym wariacjom w jej trakcie, jest piękny - elegancki i dumny, pełen wyrafinowanych rozwiązań dramatycznych, dzięki którym nie szarżuje w warstwie emocjonalnej, a jednocześnie porusza zmysły słuchacza, jak gdyby na przekór swojej wewnętrznej dyscyplinie. Na dokładkę muzyczna faktura albumu skąpana jest w inteligentnej elektronice, która wspaniale uzupełnia się i komponuje z orkiestrowymi środkami wyrazu, elektronice pozbawionej niemal zupełnie elfmanowskiej „surowości”, artystycznego „nieoszlifowania”, charakteryzującego wspomniane Wanted, czy chociażby – a może przede wszystkim - niedawne The Kingdom.

O ile jednak płyta zachwyca dopracowaniem detalu i emocjonalnym balansem, to w filmie część albumowych subtelności niestety ginie gdzieś pośród linii dialogowych. Widoczne jest to zwłaszcza na początku seansu, gdzie klasowy underscore Elfmana zmiksowany jest dość cicho jako podkład dla wypowiedzi bohaterów dokumentu, i większość muzycznych szczegółów zlewa się w jedną barwę tła. Nie oznacza to wprawdzie, że ilustracja nie radzi sobie w swojej roli, niemniej przez pierwszy kwadrans obrazu można odnieść nieodparte wrażenie, jak gdyby Morris nie potrafił należycie wykorzystać znakomitego materiału, jaki otrzymał od Elfmana. W momencie jednak, gdy film się rozkręca i dramaturgia zaczyna powoli narastać, ścieżka dźwiękowa zyskuje znaczenie – pięknie prezentuje się zwłaszcza nakręcona w zwolnionym tempie scena postrzału strażnika więziennego, opisana poruszającym tematycznym solo z The Shooter. Sam utwór brzmi w pewnym sensie, jak pochodna niektórych idei Serenady... (zwłaszcza Blue Strings), niemniej rezonans emocjonalny, jaki wywołuje, pozostawia niezatarte wrażenie. Muzyki w filmie jest w ogóle sporo i we wszelkich retrospekcjach jest ona właściwie wszechobecna, swoim hipnotycznym charakterem dodając im onirycznej wręcz atmosfery.

Klucz do sukcesu S.O.P. to przede wszystkim otwartość Elfmana na odmienny ilustratorski język i jednocześnie zdolność do ewolucji własnego brzmienia. Ścieżka ta jest bowiem intrygującym przeszczepem glassowskiego minimalizmu na ukształtowany już przecież organizm modernistycznego stylu nadwornego kompozytora Burtona. Ów przeszczep owocuje nową jakością, która co prawda nie rewolucjonizuje gatunku (minimalistyczny język w kinie dokumentalnym to pewien standard, choć z powodzeniem zrywają z nim tacy twórcy, jak Fenton czy Coulais), ale pokazuje, że nawet oklepanymi narzędziami można stworzyć odświeżające dzieło wysokiej próby, błyszczące na firmamencie muzyki filmowej 2008 roku. Najlepszy Elfman od przeszło dziesięciu lat.



Autor recenzji:  Marek Łach
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. S.O.P. Theme #1: Standard Operating Procedure (05:56)
  • 2. The Infamous Pyramid (03:48)
  • 3. Photos (02:56)
  • 4. The Shooter (03:26)
  • 5. Dogs (03:42)
  • 6. The Wolf (01:11)
  • 7. Saddam’s Egg (03:30)
  • 8. Main Titles: Vacation in Iraq (02:07)
  • 9. S.O.P. Theme #2: Amnesty (01:33)
  • 10. What Is Going On Here? (02:32)
  • 11. Gilligan (03:02)
  • 12. Story of the Ants (03:36)
  • 13. The Table Breaker (01:01)
  • 14. S.O.P. Theme #3: Feelings & Facts (05:26)
  • 15. Unusual, Weird & Wrong (02:32)
  • 16. A Bad Feeling (02:22)
  • 17. Birdies (01:38)
  • 18. S.O.P. End Credits (01:26)
  • 19. Oli’s Lullaby (02:00)
Czas trwania: 53:44
Komentarze
Mystery 2008-11-03
16:49
Bardzo przyjemna płyta. Świetny miszmasz stylu Glassa i Elfmana.
Patryk 2008-11-10
23:13
Znakomita recenzja znakomitej płyty. Elfman w szczytowej formie.
Mefisto 2009-01-07
02:07
Zdecydowanie rok ten należał do Elfmana i Howarda, jednak ze wszystkich prac tego pierwszego SOP najmniej mi się podoba. Przede wszystkim niepotrzebne kalki z Serenady, które psują spójność płyty. Dalej brak większej oryginalności jako takiej, a w końcu niespełnione oczekiwania (bo nasłuchałem się samych superlatyw o tej pozycji). Znacznie bardziej przemawia do mnie drugi Hellboy, Wanted i Milk.
Mieszko 2013-10-17
16:10
Jedna z najlepszych ścieżek dźwiękowych 2008 roku. Świetny był to okres w karierze Danny'ego Elfmana.
DanielosVK 2016-09-07
16:25
Ja myślę, że wykorzystanie fragmentów Serenady Schizophrany to było nawiązanie do Glassa, kopiującego swoje dzieła na potrzeby filmów. :P

Standard Operating Procedure (Zwykła procedura operacyjna)

Kompozytor:

  • Danny Elfman

Dyrygent:

  • Pete Anthony

Orkiestrator:

  • Steve Bartek
  • Edgardo Simone

Wykonawcy:

  • The Hollywood Studio Symphony

Wydawca:

  • Varese Sarabande (2008)

Producent:

  • Danny Elfman

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie