Szukaj: w


recenzje

Moses the Lawgiver (Mojżesz Prawodawca)


Są filmy telewizyjne, które choć wcale nie wyróżniały się specjalną oryginalnością w podejściu do tematu, przeszły do historii. Zasługa leży oczywiście po stronie producentów, którzy dzięki odpowiednim środkom finansowym i przede wszystkim wyczuciu w doborze współpracowników sprawili, że pozornie wyświechtany pomysł nagle nabierał blasku, stając się klasyką. "Mojżesz Prawodawca" to dobry przykład takiej sytuacji. Zrealizowany z ogromnym rozmachem 6 odcinkowy miniserial z gwiazdorską obsadą zyskał sobie ogromną popularność, chociaż przecież powstawał w momencie, gdy Hollywood, zaczął już odchodził od patetycznych, pełnych teatralnej epiki historii biblijnych. Serial jednak mimo (dzisiaj) mocno rażącej statyki zupełnie odbiegał od produkcji Golden Age'u. W mojej opinii poza aspektami reżyserskimi i aktorskimi ogromny wpływ ma tutaj muzyka Ennio Morricone, jakże inna od tej, z którą zazwyczaj kojarzymy biblijno-epickie produkcje.

Rok 1975 to bez wątpienia czas, kiedy Morricone wciąż kipiał od nowych pomysłów na ścieżki dźwiękowe. Co roku niemal pisał po 15 partytur, a i tak większość z nich wnosiła coś nowego, zaskakiwała. Nie było to jeszcze odrywanie kuponów, była to prawdziwie twórcza praca, mimo że okupiona niebywałym tempem (objawiało się ono tym, że mistrz musiał korzystać z usług Bruno Nicolaia, który pomagał mu w nagraniach – dyrygował orkiestrą). "Mojżesz Prawodawca" jak wspomniałem na samym początku zrywa ze schematem ilustracji, wypracowanej w oparciu o dzieła wielkich twórców Golden Age'u. Włoch stawia na zupełnie inne środki mające poruszać widza. Choć sam temat wokalny Mojżesza może się jeszcze kojarzyć z dokonaniami Rozsy to już Israel z niesamowita partią organów i niemal popowo brzmiącymi wokalami, oraz perkusjonaliami na miarę "Queimady", to styl którym mógł popisać się tylko Morricone. Pełen mocy i sugestywności, którą kompozytor osiągnął środkami na poły zbarbaryzowanymi, czyli sięgnięciem po popularne brzmienie. Jednak dzięki temu pieśń Izraela na długo zapada w pamięci, nie tylko w filmie, ale także (a może przede wszystkim) na płycie. Co więcej warto zauważyć, że utwór Morricone zainspirował wyraźnie twórców muzyki do wszelkich wielkanocnych misteriów (liturgia Wielkiej Soboty), na które taki nacisk kładą wszelkie neokatechumenaty.

Ścieżka do Mojżesza ma w sobie jednak więcej smaczków, niż tylko zerwanie ze schematem Golden Age'u, którego jak wiemy Morricone nigdy nie pokochał. Poza mistrzowskim Israel otrzymujemy wspominany Moses Theme i wszelkie jego odmiany, w tym szczególnie poruszające te momenty, gdy do głosu dochodzi płaczliwa altówka (Exodus, motyw który ilustruje wyjście Izraela z Domu Niewoli). Jak nikt inny Morricone potrafił oddać w tym temacie żal i tęsknotę, a także niedolę i tułaczkę, w której jednak widać prawdziwą nadzieję. Taką skalę emocji połączyć w jedną całość mógł jedynie Ennio Morricone, choć uczciwie trzeba przyznać, że w stworzeniu tego fragmentu pomógł mu twórca żydowskiego pochodzenia Dov Seltzer.

Te dwa motywy są fundamentami tej partytury, spoiwem trzymającym ją w ryzach. I w zasadzie dla przeciętnego słuchacza, dwupłytowy album nie jest w stanie zaoferować specjalnie więcej. Jednak każdy, kto lubi muzykę filmową znajdzie tutaj bardzo dużo ciekawej ilustracji wypełniającej, muzyki trudnej, ale bez wątpienia wartościowej. Skupię się jedynie na dwóch utworach, które stanowią przykład perfekcyjnej techniki orkiestratorskiej. Pierwszym jest Battle and Red Sea utwór, który z pewnością każdemu nie obytemu w muzyce klasycznej słuchaczowi, przewartościowuje postrzeganie roli sekcji smyczkowej. Wyjęta żywcem z horroru technika doprowadza do najwyższych emocji wzbogacając obraz i wyzwalając tak potrzebną nutkę niepokoju w widzu, który i tak przecież wie jak się wszystko skończy. Drugim utworem również intrygującym od strony technicznej, jest The Ten Plagues, Pt. 1: The Insects. Dźwiękonaśladowczy motyw, w którym smyczki odwzorowują krzątaninę przeróżnych insektów (komary i muchy) idealnie sprawuje się w filmie, a na albumie jest przykładem precyzji i pomysłowości włoskiego mistrza.

Niestety ta ilustracyjna pomysłowość i chęć do eksperymentowania z dźwiękiem sprawia, że 99 minut dwupłytowego wydania RCA, to stanowczo za dużo, nawet jak dla wyrobionego słuchacza. Przesyt tego sztafażu dla obrazu daje się odczuć szczególnie w Meditation One, In God's Vioce, czy w The Ten Plagues, Pt. 3. W dodatku baza wyrazistych tematów szybko się wyczerpuje i nawet jeśli są one tak genialne jak Moses Theme, to jednak nie mogą być lepiszczem dla tak długiej partytury. Stąd chcąc uniknąć rozczarowań warto chyba sięgnąć po bardziej zwarte (53 minuty) wydanie, jakie ukazało się na płycie winylowej. Niestety nie dość, że dostępność tej edycji jest znikoma, to w dodatku jakość dźwięku z pewnością nie zadowoli współczesnych melomanów.

Jak ocenić "Mojżesza Prawodawcę". Muzyka to przednia i co do tego nie mam wątpliwości. Jednak dwupłytowe, rozdmuchane wydanie RCA, pozostawia sporo do życzenia. Nie zmienia to jednak wcale faktu, że bez znajomości tematu z tego miniserialu, nie można się uważać za prawdziwego miłośnika muzyki filmowej. I to wcale nie dlatego, że jest to już klasyk, lecz przede wszystkim z powodu niebywałego piękna jakie niesie w sobie te kilka minut czystego geniuszu.



Autor recenzji:  Łukasz Wudarski
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
CD1
  • 1. Moses Theme (Main Title) (04:03)
  • 2. Exodus One (03:08)
  • 3. Israel (04:59)
  • 4. In God's Voice (04:44)
  • 5. Superimposed Monodies (03:35)
  • 6. Flute Players (02:51)
  • 7. Battle and Red Sea (06:31)
  • 8. Nocturnal Chant (02:17)
  • 9. Nocturnal Sounds (03:57)
  • 10. Lamentation One (05:55)
  • 11. The Ten Plagues, Pt. 1: The Insects (03:30)
  • 12. Moses Theme (Journey) (04:24)
  • 13. Meditation One (03:36)
CD2
  • 1. Moses Theme (End Titles) (04:03)
  • 2. Other Flute Players (02:14)
  • 3. The Ten Plagues, Pt. 2 (03:15)
  • 4. Salmody (05:10)
  • 5. Chant of Women (05:02)
  • 6. Exodus Two (03:06)
  • 7. Nocturnal Shouts (02:47)
  • 8. Lamentation Two (05:11)
  • 9. The Ten Plagues, Pt. 3 (04:02)
  • 10. Moses Theme (The Easter Rite) (04:29)
  • 11. The Quails (02:29)
  • 12. The Ten Plagues, Pt. 4 (03:58)
Czas trwania: 99:16
Komentarze
Koper 2008-10-26
09:20
Na razie bez oceny, bo musiałbym sobie odświeżyć całość, niemniej trzeba powiedzieć jedno: sam początek albumu (pierwsze trzy utwory) wgniata w ziemię. :]
Michał Turkowski 2008-10-26
21:43
Z pewnością powala początek płyty, jak wspomina Koper. Poziom emocjonalny jakim emanują utwory Włocha jest niezrównany. Dalej jest już raz lepiej raz gorzej, i jak to u Włocha często bywa underscore (choć intrygujący i ciekawy jak wspomina Łukasz) daje się we znaki. Problemu należy się upatrywać w przesadzonej ilości materiału na płycie. Około 60 minut muzyki Włocha byłoby wystarczającą reprezentacją jego partytury. Spróbować watro, należy jednak pamiętać że powalający początek albumu nie gwarantuje równie znakomitej reszty.
Mystery 2009-02-27
23:34
Dzieło wybitne, zapierające wręcz dech w piersiach. Oceniam i piszę o 53 minutowym wydaniu, które i tak było na mój gust za długie (dwa zbędne tracki). 100 minut z tą muzyką, co to, to nie.

Moses the Lawgiver (Mojżesz Prawodawca)

Kompozytor:

  • Ennio Morricone

Muzyka dodatkowa:

  • Dov Seltzer

Dyrygent:

  • Bruno Nicolai

Orkiestrator:

  • Ennio Morricone

Soliści:

  • Gianna Spagnulo - vocal
  • Dino Asciolla – altówka
  • Nicola Samale - flet

Wykonawcy:

  • Unione Musicisti di Roma

Wydawca:

  • RCA (1975/1992)

Producent:

  • Ennio Morricone

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie