Szukaj: w


recenzje

Grande Silenzio, il (Człowiek zwany ciszą)


Intensywność muzycznej produkcji Ennio Morricone na przełomie lat 60-tych i 70-tych dosłownie powala. Dla spaghetti-westernu najważniejszym z tego okresu jest rok 1968, w którym to włoski kompozytor napisał swoje opus magnum dla tego gatunku, czyli Once Upon a Time in the West. Obok jednak tej wybitnej ilustracji, dyskografia Morricone wzbogaciła się również o kilka innych kowbojskich pozycji, m.in. znakomite Guns for San Sebastian, Navajo Joe oraz ścieżki do dwóch filmów Sergio Corbucciego: Il Mercenario i Il Grande Silenzio. Ciekawostką jest zwłaszcza ostatni z wymienionych obrazów, rozgrywający się w śnieżnej, górskiej scenerii mroczny antywestern z niezapomnianym Klausem Kinskim w jednej z głównych ról; film, który od strony realizacyjnej co prawda mocno się postarzał (a momentami zahacza wręcz o amatorstwo), ale którego myśl przewodnia i poruszający finał czynią wartym obejrzenia.

Jak zatem widać, przystępując do pracy nad Il Grande Silenzio, Morricone był u szczytu swoich możliwości i jako najważniejszy dla spaghetti-westernu kompozytor stanowił gwarant dobrej, a może i przebojowej ilustracji. Ostatecznie Człowiek zwany ciszą nie otrzymał muzyki na miarę Dawno temu na dzikim zachodzie, jednakże i bez tego Włochowi udało się stworzyć ścieżkę interesującą, a momentami też piękną. Przekrojowo nie jest to skomplikowana ilustracja, Morricone raczej według schematu przyporządkowuje kilka muzycznych idei poszczególnym postaciom lub pewnym kategoriom zdarzeń i na bazie tego buduje mało może plastyczną czy rozbudowaną intelektualnie, ale efektowną i funkcjonalną narrację. Nie ma tu również daleko posuniętych eksperymentów formalnych rodem z filmów Leone – kompozytor oczywiście w swoim stylu przemyca sporo intrygujących orkiestracyjnych rozwiązań, nie są one jednak tym razem pierwszoplanową atrakcją, a raczej tylko elementem tła. Całość na szczęście zyskuje dzięki nim indywidualnego charakteru i mimo że Morricone czerpie ze źródeł właściwych dla różnych gatunków filmowych, Il Grande Silenzio ma swój unikalny rys, gwarantujący tej ścieżce poczesne miejsce w filmografii Włocha.

Owe eklektyczne bogactwo sprawia, że ilustracja, która w filmie zdominowana jest przez dwa tematy i niepokojący motyw dla postaci Kinskiego, na albumie zaczyna żyć własnym życiem i odkrywa kilka underscore’owych perełek, umykających w trakcie seansu. Morricone jak zwykle zahacza tu o awangardę ze swoimi ulubionymi chwytami w roli głównej: piłującymi smyczkami, gitarą, świdrującym brzmieniem fletów, wreszcie z dodatkiem w postaci elementów wokalnych. Ta charakterystyczna mieszanka (Immobile) bardzo dobrze sprawdza się jako opis śnieżnej pustyni, pośród której toczy się akcja filmu, a w momentach kulminacyjnych pozwala kompozytorowi osiągnąć doskonałe zabarwienie dramatyczne. Niezwykle ciekawie prezentuje się wykorzystanie chóru, zwłaszcza w eterycznym, sakralnym niemalże Voci nel Deserto, będącym sztandarową próbką umiejętności Włocha w kreowaniu mistycznego, odrealnionego nastroju.

Podobną barwność wykazuje ekscytująca muzyka akcji, ze spektakularnym Barbara E Tagliente na czele, rozwijającym prosty muzyczny motyw dla granego przez Kinskiego łowcy nagród Loco. Drapieżna, drażniąca wręcz faktura tego fragmentu ilustracji (zainicjowana w Passaggi Nel Tempo, z bardzo ciekawie wkomponowaną wokalizą) silnie kontrastuje z ładnym, pogodnym, wzbogaconym lekko popowym podkładem, lirycznym tematem przewodnim, który w filmie elegancko funkcjonuje przy okazji szerokich ujęć śnieżnych, górskich pejzaży. Muzyczna furia w materiale Loco - jak gdyby postać Kinskiego była uosobieniem nieokiełznanego chaosu - stanowi dla stoickiego spokoju tematu głównego swoistą antytezę, tym bardziej że w obrazie oba te ilustracyjne wątki występują obok siebie po sąsiedzku. Doskonały pod tym względem jest potężny emocjonalnie finał filmu, gdzie brutalny underscore, temat przewodni i temat miłosny wsparte przez mistyczny chór tworzą razem pełne napięcia i wzruszeń zwieńczenie opowieści. W kontekście obrazu te kilka minut L’Ultimo Gesto to prawdziwa magia.

Miłosny Invito All’Amore zostawiam na koniec nie bez powodu, bo o ile temat główny to dla Morricone standardzik, choć oczywiście standardzik z klasą, a złowieszczy materiał Loco może nie trafić w gusta każdego słuchacza, to drugoplanowy love theme tej ścieżki jest jej główną atrakcją. Wprawdzie i on jest dla włoskiego kompozytora dość typowy (echa El Greco), niemniej jednak ma w sobie tyle piękna i taką dawkę muzycznego tragizmu, że najlepiej z całego albumowego materiału oddaje istotę filmu Corbucciego i sam jeden wart jest ceny płyty. Wznowiony przez Beat Records album uzupełniony jest o kilkanaście minut obyczajowej ilustracji do filmu Un Bellissimo Novembre z młodą Gino Lollobrigidą w roli głównej – ilustracji atrakcyjnej i wpadającej w ucho, charakterystycznej pod względem nastroju i brzmienia dla Morricone końca lat 60-tych. Stanowi ona sympatyczny dodatek dla Il Grande Silenzio, które jako kompozycję dobrą, a miejscami bardzo dobrą, bez wahania polecam.



Autor recenzji:  Marek Łach
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
Czas trwania: 48:43
Komentarze
Koper 2008-09-12
17:36
Jak już raz pisałem... ale ktoś mi wyciął czy co ;)... bardzo dobra kompozycja, nietypowa jak na western, ale i sam film to western nietypowy. Generalnie wg mnie to obok "Bitwy o Algier" jedna z tych nieco niedocenianych prac maestro z lat 60.
D.J. 2008-09-23
15:56
Zastanawia mnie ile jeszcze zostało wam do setki.:) I skąd bierzecie te wszystkie skamieliny...:)
Koper 2008-09-23
17:21
Nie do setki, tylko do osiemdziesiątki :P i nie żadne skamieliny, tylko znakomite scory. :P
D.J. 2008-09-24
12:07
Boje się, że zanim dojdziecie do osiemdziesiątki, świat pójdzie na przód i panu Morricone stuknie setka i będziecie musieli zweryfikować plany...;)
Bucholc Krok 2008-10-09
21:23
Swietnie, ale gdzie mozna dostac plyte? Ten Beat Rec. to europejska wytwornia? W Amazon.com widze przy opisie 'import'. Plyta oczywiscie nie jest dostepna..
Koper 2008-10-09
21:46
Nie jestem pewien czy to ta wersja, ale http://sklep.smstep.pl/index.php?menu=album&kodKreskowy=8032539490184 - wygląda, że niby nie ma problemu ze sprowadzeniem...
Koper 2009-08-02
01:52
Marek, a widziałeś zakończenie alternatywne?
Marek 2009-08-02
13:14
Hmm słyszałem o nim, ale nie widziałem. To oficjalne jest perfekcyjne;)
Koper 2009-08-02
14:06
Zgadzam się. Alternatywne jest do dupy i kompletnie nie pasuje do konwencji filmu: http://www.youtube.com/watch?v=pRwLDQTgZ1k Cobrucci nie przygotował do nich nawet angielskich ani włoskich dialogów, bo zrobił je ponoć tylko dla potrzeb widzów w... Azji i Afryce północnej. :]
Mefisto 2011-07-06
21:21
Recka dobra, ale nie zgadzam się ani z ekscytacją, ani z bogactwem tej ścieżki - być może do mnie nietrafia, niemniej więcej jak 3 dać nie potrafię. Tak czy siak temat miłosny faktycznie wart swego.

Grande Silenzio, il (Człowiek zwany ciszą)

Kompozytor:

  • Ennio Morricone

Dyrygent:

  • Bruno Nicolai

Orkiestrator:

  • Ennio Morricone

Wydawca:

  • Beat Records (1968/2005)

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie