Szukaj: w


recenzje

Mummy: Tomb of the Dragon Emperor, the (Mumia: Grobowiec Cesarza Smoka)


Osiem lat po ostatniej wizycie w kinach Brendana Frasera walczącego z egipskimi mumiami, producenci raczą (a może karzą?) nas kolejną odsłoną tej przygodowej serii, której ja akurat fanem nie jestem. O ile jeszcze część pierwsza nawet mi się podobała, jako niezobowiązujące kino rozrywkowe z małym hołdzikiem ku filmom o mumiach z lat 30. i 40., o tyle nagromadzeniu kiczu, fabularnych nonsensów i komputerowych efektów w sequelu było już dla mnie zdecydowanie zbyt duże. Na wybranie się do kina celem zobaczenia części trzeciej już się nie zdecydowałem, słysząc zewsząd opinie, iż jest ona jeszcze gorsza od "dwójki". Tym bardziej nie skłania mnie ku temu zastąpienie na reżyserskim stołku Stephena Sommersa Robem Cohenem, który mówiąc delikatnie, arcydzieł nie kręci. Co by jednak nie mówić o serii, poprzednie dwie części całkiem pozytywnie zapisały się w pamięci miłośników muzyki filmowej, a soundtracki odpowiednio ś.p. Jerry'ego Goldsmitha oraz Alana Silvestri znalazły swoich adoratorów. Wbrew oczekiwaniom fanów tego drugiego, Cohen nie zdecydował się na zatrudnienie Silvestriego, ale sięgnął po swego ulubionego kompozytora - Randy'ego Edelmana.

Na samą wieść o Edemanie niektórzy, jak choćby mój redakcyjny kolega Marek Łach, najchętniej utopiliby złość i żal w szklaneczce czegoś mocniejszego. Kompozytor ten bowiem nie od dziś znany jest jako twórcy nieco tandetny, sprawdzający się całkiem dobrze w komediach i niezobowiązujących filmach akcji. Jednak braki w warsztacie zupełne wychodzą u Edelmana, gdy trzeba napisać jakiś głębszy kawałek na orkiestrę. O ile jeszcze płaski temat z Ostatniego smoka ratowała śliczna melodia sama w sobie, o tyle banału płynącego z partytury do telewizyjnej wersji 10 przykazań nic już przykryć nie mogło. Początek nowej Mumii zdaje się potwierdzać najgorsze obawy. Banalny temat główny w A Call to Adventure to w sumie dość przyjemna melodyjka, brzmiąca jak skrzyżowanie motywów z Dragonheart i Dragon: the Bruce Lee Story, ale ona spodoba się tylko mało wyrobionym słuchaczom 'filmówki'. Doświadczony koneser w tym momencie może najwyżej z przerażeniem zauważyć, że pod wykonaniem całej kompozycji podpisała się Londyńska Orkiestra Symfoniczna. 105 znamienitych muzyków uczestniczyło w sesjach nagraniowych, a utwór brzmi tak sztucznie, plastikowo...

Niespodziewanie jednak już w kolejnym utworze usłyszymy bardzo ładne brzmienie wiolonczeli Anthony'ego Pleeth'a uzupełnianej niskim, basowym brzmieniem w tle. Ta delikatna, stonowana melodia, wraz z tematem miłosnym prezentowanym m.in. przez kompozytora na fortepianie (np. w A Family Presses Close) stanowi o lirycznej stronie albumu, stojącej zresztą na zupełnie przyzwoitym poziomie. Oczywiście niech nikt nie oczekuje tu głębi i wzruszeń na miarę dzieł Morricone czy Delerue, bo po pierwsza to nie ta klasa kompozytora a po drugie nie pasowałaby raczej do takiego obrazu muzyka zbytnio wyrafinowana. Melodie są jednak przyjemne, a jako, że mamy tu często do czynienia z solówkami na różne instrumenty (czasem nawet i przynależne miejscu akcji filmu, jak chińskie skrzypce, ale w niezbyt oszałamiającej ilości), toteż Edelman mówiąc brutalnie, nie psuje niczego żadnymi samplami. A je zdarza mu się tu i ówdzie mieszać z nagranym materiałem orkiestrowym. Nie jest to oczywiście nic nowego, kompozytor robił to już wcześniej, to samo cały czas przecież praktykuje Zimmer i jego uczniowie. Niestety dla Edelmana i dla nas, twórca nowej Mumii nie ma za grosz wyczucia i jeśli decyduje się na tego typu miksy, to tylko psuje brzmienie orkiestry, odbierając jej siłę a brzmienie robiąc trochę syntetycznym. Na całe szczęście fragmentów wolnych od tych pożal się Boże "udoskonaleń" jest więcej niżli tylko instrumentalne solo, toteż nawet muzyka akcji potrafi brzmieć całkiem przyzwoicie i tak... jak nie Edelman. Powiedzieć, że bywa ekscytująca to może przesada, ale jest rytmiczna, melodyjna, fragmentami nawet słychać, że gra ją dobra orkiestra i takich kawałków jak The Reign Of Terror czy Formation Of The Terra Cotta Army słucha się bardzo przyjemnie i generalnie należy je uznać za zaskakująco udane.

I to chyba tyle dobrego, co można rzec o tym score. Technicznych perełek, intrygujących, świeżych pomysłów czy czegokolwiek, co naprawdę wbiło by się w pamięć nie uświadczymy. Score jest poprawny i stylistycznie ciekawszy od standardowego Edelmana, zresztą słychać, że kompozytor czerpie tu trochę z innych twórców. Perfidnych kopii może tu nie ma (chociaż gdy melodia z drugiego utworu zostaje w Alex And Lin podjęta przez instrument dęty drewniany, to jakoś dziwnie przypomina temat Briana Tylera z czwartej części Rambo), ale wszystko jest strasznie przewidywalne, brzmi jak bardziej banalna wersja action score Goldsmitha z domieszką Silvestriego, Hornera, może nawet Williamsa itd. itp. Oraz oczywiście z domieszką standardowego Edelmana, który czasem powraca i do swoich schematów. Owszem, można się dobrze bawić słuchając i takiej mało ambitnej muzyki, w końcu to tylko prosta, rozrywkowa kompozycja. Jednak 76 minut to zwyczajnie za dużo. Tematy i action-score w pewnym momencie zaczynają się nadmiernie powtarzać i wszystko staje się nudne. Zastanawiam się jak pomiędzy tym prezentowałby się dodatkowy materiał, który do filmu skomponował i przearanżował John Debney. Tego jednak na tym wydaniu nie będzie nam dane wysłuchać, gdyż album zawiera jedynie muzykę Edelmana. Muzykę, co tu dużo pisać - zwyczajnie średnią, która niczym szczególnym w muzyce filmowej się nie zapisze. Randy Edelman bardziej będzie zapamiętany jako twórca czołówki do MacGyvera niż kompozycji do Mumii: Grobowca Cesarza Smoka. Notabene takiego świeżego, lekkiego i przebojowego, naprawdę fajnego tematu w tej partyturze brakuje, a przecież na innych polach poza tematyką - nie łudźmy się - Edelman nigdy nic nie pokazał.



Autor recenzji:  Łukasz Koperski
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. A Call To Adventure (Theme From Mummy 3) (3:02)
  • 2. Silently Yearning For Centuries (2:23)
  • 3. Open Wound (2:05)
  • 4. The Reign Of Terror (2:48)
  • 5. A Family Presses Close (2:36)
  • 6. Formation Of The Terra Cotta Army (3:07)
  • 7. Reading Of The Scrolls (3:54)
  • 8. Crash And Burn (2:24)
  • 9. Alex And Lin (1:13)
  • 10. A New Assignment (2:53)
  • 11. Yang Follows The O Connells (2:53)
  • 12. Shanghai Chase (4:50)
  • 13. Mother And Daughter Reunion (2:01)
  • 14. Ancient China (2:22)
  • 15. Rick s Long Rod (0:42)
  • 16. Entering The Tomb (5:52)
  • 17. Visit From A 3-Headed Friend (1:36)
  • 18. Memories, Retirement And Dinner (2:30)
  • 19. New Year s Betrayal (2:23)
  • 20. The Emperor Versus Zi Yuan (1:44)
  • 21. Love In The Himalayas (2:10)
  • 22. 2nd Century B.C. (1:09)
  • 23. The Museum Becomes Alive! (1:41)
  • 24. Rick And Evy In Battle (2:40)
  • 25. A Warm Rooftop (1:21)
  • 26. Heartbreak (2:36)
  • 27. Return Of The Dragon (2:47)
  • 28. Shielding A Son (2:30)
  • 29. Finale (3:25)
  • 30. My Sweet Eternal Love - Helen Feng (2:53)
Czas trwania: 76:16
Komentarze
Grzegorz 2008-08-30 12:36
Słaba ta nowa "Mumia"... wynajęli Edelmana, żeby zmniejszyć budżet? Te efekty specjalne... i poza tym nic ciekawego w tym filmie - ogólna żenada, tysiąc razy gorsze niż dwie poprzednie "Mumie"... wolę te egipskie. Szkoda, że Goldsmith jest już w lepszym świecie... Mam nadzieję, że "Mumia 4" nie będzie... na pewno będzie - pisze się na kompozytora! i nie wpychać się mi w kolejke! ja chce, ja chce!!! - napisze za 10x mniej niż Edelman. Jak macie tam jakieś wtyki to piszcie! Żartowałem...
pytanie 2008-08-31 15:10
W tle filmu (zwłaszcza na początku - 'grany w płyty') jest śpiewany utwór (duet kobiecy). Kiedyś to słyszałem, ale zapomniałem nazwy. Czy ktoś rozpoznał ten klasyczny utwór i zna jego nazwę/twórcę?
Krzysztof 2008-11-24 05:22
Mam jedno pytanie czy ktoś jest w stanie podać mi Wykonawce oraz tytuł utworu z scena w której Rick O'Conell usiłuje uwieść swoją żonę pojawia się on dwa razy po raz drugi w scenie w której to Ona próbuje uwieść jego a On w tym czasie śpi w fotelu. Będę Bardzo wdzięczny :)
Mystery 2008-11-24 15:31
To utwór Leo Delibesa "Flower Duet" z opery Lakme. http://www.youtube.com/watch?v=8Qx2lMaMsl8
pytanie 2008-12-14 21:33
Mystery, dzięki to też jest odpowiedź na moje pytanie :-). bardzo długo szukałem tego utworu
kashia 2009-02-14 14:02
Słuchajcie gdzie jeszcze wykorzystany jest ten motyw muz. jest przepiekny!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Mystery 2009-02-14 15:35
http://en.wikipedia.org/wiki/The_Flower_Duet
Mumia 2011-03-30 13:51
Geniusz!!!!!!! Zajebista muza.Polecam każdemu kto ma podrażnione kupki smakowe i ma ochote na prawdziwą uczte smoka.
Mumia 2011-03-30 15:35
Miałem na myśli kubki cycu :P
Mieszko 2013-08-10 02:22
Rewelacyjny soundtrack do katastrofalnego filmu (muzyka w połączeniu z obrazem wypada fatalnie!). Prawdziwa kopalnia tematów i świetne wykonanie. Bardzo udana przygodowa partytura Randy'ego Edelmana, która w niczym nie ustępuje "The Mummy Returns" Alana Silvestriego.

Do tej recenzji istnieje jeszcze 11 komentarzy. Chcesz zobaczyć wszystkie?    » pokaż wszystkie
Mummy: Tomb of the Dragon Emperor, the (Mumia: Grobowiec Cesarza Smoka)

Kompozytor:

  • Randy Edelman

Muzyka dodatkowa:

  • John Debney

Dyrygent:

  • Randy Edelman

Orkiestrator:

  • Nick Ingman
  • Nick Foster
  • Matt Dunkley
  • Randy Edelman

Soliści:

  • Anthony Pleeth (wiolonczela)
  • Randy Edelman (fortepian)

Wykonawcy:

  • The London Symphony Orchestra

Wydawca:

  • Varese Sarabande (2008)

Producent:

  • Randy Edelman

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie