Szukaj: w


recenzje

Speed Racer


"Speed Racer", dziwaczny, atakujący kiczowatymi kolorami hołd złożony kultowemu, japońskiemu serialowi animowanemu z lat 60-ych okazał się wielką finansową klapą. W film wsadzono potężne pieniądze a jednak widownia nie była tematem wskrzeszania mało znanego anime tak zainteresowana jak rodzeństwo Wachowskich, których estyma tak po słabych kontynuacjach "Matrixa" jak i chybionym projekcie znacznie podupadła. Jakkolwiek by wątpić w prawdziwy talent braci (choć teraz to już bardziej brat i siostra...), jeżeli chodzi o muzykę w swoich filmach, potrafią oni zmotywować kompozytorów do ciężkiej, dającej bardzo dobre efekty pracy. Tak było z Donem Davisem, którego partytury do trylogii o rzeczywistości wirtualnej okazały się najwybitniejsze w karierze. Podobnie jest również z wschodzącą gwiazdą amerykańskiej sceny muzyki filmowej, Michaelem Giacchino, który prawdopodobnie zastępując zajętego tworzeniem własnej opery Davisa, przygotował na potrzeby "Speed Racera" imponującą partyturę, skrzącą się setkami (dosłownie) kolorowych pomysłów. Tak jakby kompozytor chciał muzycznie spróbować dorównać pstrokatej, ekstremalnie barwnej wizji Wachowskich.

Partytura wydana została przez Varese Sarabande, które na krążku umieściło dokładnie godzinę materiału z filmu. Długość jak i jego poszatkowanie (20 utworów) może z początku wydać się potencjalnie ciężko strawne, jednak kolejne sesje z płytą ujawniają ogrom pracy jaką Giacchino włożył w powstanie bardzo intensywnej muzyki jak i próby przemycenia do swojego oryginalnego score'u elementów z pierwotnej muzyki Nobuyoshi Koshibe z 1967 roku. To nie pierwsza ("Iniemamocni", "M:I-III") i nie ostatnia zapewne (remake "Star Treka") sytuacja, w której Amerykanin musi czerpać z oryginalnego źródła, by poszerzyć własny score. Kompozytor w jednym z wywiadów udzielonych przed premierą płyty i filmu wspominał, iż przesłuchał i przebrnął przez wszelki możliwy materiał jaki powstał na potrzeby serialu tv... Praca domowa z pewnością odrobiona. Muzyka Giacchino to połączenie brawurowej orkiestry symfonicznej z środkami popowymi i jeżeli takie fuzje nie udawały się choćby w przypadku chaotycznej, bardzo prze-ilustrowanej "Mission: Impossible III", tak w przypadku "Speed Racera" zdają egzamin. Ta praca oparta jest jednak na dość łatwo przyswajalnej tematyce oraz na specjalnie aranżowanych pod konkretne sekwencje mikro-tematach (prowadzących przeważnie ekscytującą muzykę akcji). I jeżeli nawet potencjalnemu słuchaczowi może się to wydać z początku podobnież nad-ilustracją (miałem dokładnie takie odczucia po pierwszym odsłuchu), ekscytacja i polot bijący z muzyki są nie do zakwestionowania. Każdy z utworów ma do zaprezentowania inny pomysł, inną rytmikę, pojawiają się świetne partie chóralne, żeńskie wokalizy (bynajmniej nie wtórne), elegancka, emocjonalna muzyka w momentach wyciszenia czy też zabawne przygrywki, w których Amerykanin odwołuje się do prac Koshibe. Wymieszanie stylów i łączenie różnych warstw tematycznych zachodzi również w obrębie utworów. Wielkim sukcesem Giacchino jest to, że nie wywołuje to wrażenia wymuszenia i wspomnianej nad-ilustracji a bardziej ciekawość i chęć kolejnych sesji z płytą.

Fani świetnie wykorzystanej i prowadzonej orkiestry znajdą w "Speed Racerze" wiele frajdy. Giacchino wykorzystuje ją w kilku utworach (szczególnie w środku albumu) spektakularnie, dając wrażenie epickiego rozmachu i ekscytacji. Niech przykładem będą jej kulminacje w Bumper to Bumper, intensywne The Maltese Ice Cave, Reboot czy też Go Speed, Go! gdzie orkiestra intonuje główny temat bohatera na epicką modłę. Swoista jazda bez trzymanki (bo jak inaczej powinno się komponować muzykę do samochodowych pościgów?) trwa niemal do końca albumu, dając odbiorcy niewiele chwil wytchnienia. Zaimponować - nawet starym wyjadaczom - powinny szczególnie orkiestracje, aranżacje i wykonanie tak trudnej technicznie i intensywnej muzyki. Od czasu do czasu można usłyszeć inspiracje Goldsmithem (włącznie z bezpośrednim cytatem jego muzyki akcji w utworze 13) czy Schifrinem, jednak na dzień dzisiejszy Giacchino z pewnością posiada już jakiś swój styl a jego muzyka nie jest tylko tanią imitacją legend amerykańskiej muzyki filmowej, jak to się zdarza jego innym kolegom... Można powiedzieć, że piłka jest po jego stronie...

Obok brzmień symfonicznych Amerykanin lubi w swoich pracach (patrz: Pixar) do muzycznego kotła dodawać wszelkie elementy popowe, które "wygładzają" muzykę i pozbawiają ją elementu totalnej powagi oraz typowej dla Hollywood ściany dźwięku. Przyznam szczerze, że nie jestem zwolennikiem tego rodzaju estetyki, która niejako burzy jednolitość symfonicznej wizji w muzyce (i z początku przeszkadzała mi w "Speed Racerze"), jednak należy ją zrozumieć tak pod kątem wspomnianych nawiązań jak i celowego zmniejszenia potęgi dźwięku, które generuje orkiestra. W końcu to muzyka do filmu familijnego, nieprawdaż? Giacchino często sięga po studyjną perkusję, solowe gitary, jazzujące trąbki, kontrabasy, harfy, fortepian, natomiast w momentach "hołdu" słyszymy nie rzadko zabawne melodie, które wykorzystują dość kuriozalne w odniesieniu do skali projektu instrumenty jak np. cymbałki. Nie można zapomnieć też o ciekawej bazie tematycznej partytury. Obok bohaterskiego, przemyconego z kreskówki tematu głównego, mamy szereg melodii wykorzystywanych w muzyce akcji a także emocjonalne tematy (World's Best Utopia), które lśnią w finałowych utworach, wzmocnione znakomitymi, raz spektakularnymi, raz anielskimi z wyrazu, partiami chóralnymi (Let Us Drink). Widać, że Wachowscy, w odróżnieniu od innych współczesnych reżyserów, nie boją się dużej roli muzyki oraz ekspansywnych partii chóralnych i chwała im za to. Wspomniane finałowe sekwencje są szczególnie warte odsłuchu całej płyty i zdecydowanie jednymi z najlepszych minut tego roku w muzyce filmowej. Na koniec zostawiony zostaje smakołyk w postaci wokalizowanej piosenki na bazie tematu głównego. Czysta, nieskrępowana zabawa na czele z charakterystycznym fortepianowym, zadziornym motywikiem oraz prawdopodobnie specjalnie przesterowanymi wokalami mającymi imitować dźwięk sprzed 40 lat. Go Speed Racer, go Speed Racer, go Speed Racer...gooooooo!

Zdaję sobie doskonale sprawę, że "Speed Racer" z uwagi na swoją intensywność i szaloną, nieskrępowaną fantazję muzyczną nie będzie dla większości łatwym w przejściu soundtrackiem. Uwierzcie - to tylko początkowe złudzenie. Score wymaga chwili czasu na wychwycenie wielu pomysłów Giacchino, docenienia jego pracy a także dużego talentu. Jednak przede wszystkim ta partytura daje ogromną frajdę, zaskakując bogactwem różnych pomysłów aranżacyjnych, kolorowością orkiestracji i żywym dźwiękiem orkiestry, która nie brzmi jak tania podróbka mając oszołomić tylko potęgą podrasowanego brzmienia. Tu ukłony w stronę świetnego nagrania. Najpewniej z uwagi na dużą porażkę filmu score Giacchino nie zostanie tak jak powinien zauważony podobnie jak choćby "Złoty kompas" Desplata z roku poprzedniego. I podobnie jak tamta praca zachwyca mnogością różnych, często niebanalnych rozwiązań. Giacchino udowadnia w tym roku (wraz z sensacyjną uwerturą z "Cloverfield"), że przypinana mu etykietka jednego z najzdolniejszych (jeżeli nie najzdolniejszego) twórców młodego pokolenia nie jest znowu taka przesadzona. "Speed Racer" jest jedną z najciekawszych pozycji tego lata. Kolorowa, ekscytująca muzyka filmowa, dająca wiele frajdy. Szczerze zachęcam.



Autor recenzji:  Tomek Rokita
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
Czas trwania: 60:14
Komentarze
Profesor Miód 2008-07-30
12:33
"Stylizowana na walec" - błąd http://www.teksty-piosenek.com.pl/odmiana/f/wake=walerianowo
Profesor Miód 2008-07-30
12:33
To miało być do Monsignora...
Mystery 2008-07-30
13:29
Bardzo rzetelna recenzja. Można było jeszcze wspomnieć o utworach takich jak Casa Cristo, Grand Ol' Prix, ale i tak miałem ciarki czytając owy tekst :) Co do scoru mamy tu wszystko, co w muzyce filmowej najlepsze, rozmach, wylęgarnie przeróżnych tematów i aranżacji, wielką orkiestrę, świetne orkiestracje, różnorodność wykonania, wokalizy, chóry, potężne utwory akcji, ciekawy liryczny materiał, a do tego jazzowe wstawki, gitara basowa czy ksylofon. Materiał, jaki powstał budzi podziw tym bardziej, że tylko jego połowa znalazła się na wydaniu Varèse Sarabande. W sieci jest 2 godziny kompletny score, który naprawdę robi wrażenie. Ci, którym spodobało się regularne wydanie tą pozycją będą zachwyceni. W tym roku z pod nazwiska kompozytora SR wyszedł jeszcze świetny score z 3 sezonu Lost i jak na razie tylko game-rip z gry Turning Point i Lost,Via Domus. Tak więc Giacchino nie próżnował w tym roku, a następny wygląda równo imponująco, Star Trek, nowa produkcja Pixara "Up" i przygodowe kino familijne z dinozaurami w tle, a zarazem kolejny reameke Land of the Lost.
Mefisto 2008-07-30
14:11
"Najpewniej z uwagi na dużą porażkę filmu score Giacchino nie zostanie tak jak powinien zauważony podobnie jak choćby "Złoty kompas" Desplata z roku poprzedniego." - no tak, ale mnie zarówno Kompas, jak i Racer wynudził, z prostego powodu, jakim jest czas tych albumów - za dużo tego wszystkiego w tak wielkich dawkach (aczkolwiek Kompas był po prostu mało ciekawy sam w sobie). A Mystery wspomina tu jeszcze o complete score - w życiu! Nie mówiąc już o Lost 3, którego rozbuchane wydanie jest zwyczajną głupotą - niestety od jakiegoś czasu widać wyraźnie, że producenci obrali zupełnie nową drogę w wydawaniu materiału - kiedyś było go za mało i albumy ledwo dochodziły do 40 minut, z kolei teraz wydać wyraźny przesyt i na płyty ładuje się dosłownie wszystko bez ładu i składu. Szkoda, że nie ma nic pośrodku.
Tomek 2008-07-30
14:23
Zaraz, zaraz... Skąd to oburzenie :) Speed Racer trwa solidne 60 minut. To nie są 74 minuty Rambo czy Dark Knighta :P Zresztą nawet porównywanie tamtych ścieżek do SRacera tylko mu uwłacza :-PPP. Speed Racer jest naprawdę solidnie wydany. Ani nie za długi, ani nie za krótki. Ja mogę pójść w drugą stronę i się zapytać jak Ty możesz słuchać kompletnych score'ów z King Arthur (108 minut) albo X-Men (83 min.)? Na dodatek nie wydanych profesjonalnie jak oficjalne wydania a tylko jakieś wycieki z sesji... W życiu! :D PS. Mystery - 'obadam' sprawę kompletnego score'u SR - dzięki za info :)
Patryk 2008-07-30
15:37
Nie potrafię zrozumieć tych zachwytów ;) Przeciętna płyta, na którą wrzucono różne style, żeby dodać jej pseudo-bogactwa. Sorki, ale tam nie niczego nowego i atrakcyjnego. Tylko fani Giacchino mogą być zachwyceni, ale oni będą zachwyceni zawsze. Taka natura fana :)
Mefisto 2008-07-30
16:23
"oburzenie «uczucie silnego gniewu wywołane czyimś nieodpowiednim zachowaniem lub niesprawiedliwością»" - jakoś nie widzę tu tego oburzenia :P Także nie widzę w moim poście porównań do scorów, które przywołujesz - ba, potwierdzasz tylko to, że dziś wydaje się byle więcej byle czego. Co do Speeda - potężna, orkiestrowa muzyka akcji, w której cały czas coś się dzieje, a tematy są bliźniaczo podobne, tak więc w tym wypadku 60 min. to aż nadto. I zaprawdę nie wiem co wy macie z tym Arturem i X-menami - jak rzep psiego normalnie. Ale skoro jednak wspomniałeś - tamte complete score'y mają w sobie mnóstwo smaczków, których próżno szukać na wydaniach oficjalnych i wcale nie ukrywam, że są to pozycje dla ludzi, którzy chcą się bawić w takie rzeczy.
Tomek 2008-07-30
17:08
Dobra, a my z Mysterym się chcemy bawić i wyłapywać smaczki w kompletnym Speed Racerze :) Też tego wcale nie będziemy ukrywać! :D PS. ten 'przedruk' definicji mogłeś sobie darować...
Fran 2009-11-06
06:49
Nie podoba mi sie ta sciezka.Przesluchalem raz i juz nie zamierzam do niej wracac .Roznorodnosc tematyczna? Co z tego skoro zaden utwor nie powala na kolana a 60minut w przypadku tej pozycji to zwyczajne zboczenie. Juz wole przesluchac Thunderbirds Hansa.Tam przynajmniej jest kilka chwytliwych tematow.
Mieszko 2013-09-24
11:09
Jedna z nielicznych prac Michaela Giacchino, które jestem w stanie zaakceptować. Takiej muzyki mogę chętnie słuchać. Należy żałować, że została napisana do "dzieła" rodzeństwa Wachowskich.

Speed Racer

Kompozytor:

  • Michael Giacchino

Dyrygent:

  • Tim Simonec

Orkiestrator:

  • Tim Simonec
  • Jack Hayes
  • Chris Tilton
  • Peter Boyer
  • Richard Bronskill
  • Chad Seter
  • Larry Kenton

Wykonawcy:

  • The Hollywood Studio Symphony
  • Page LA Studio Voices (chór)

Wydawca:

  • Varèse Sarabande (2008)

Producent:

  • Michael Giacchino

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie