Szukaj: w


recenzje

Monsignor


W niesamowitym dla Johna Williamsa początku lat 80-ych, obok spektakularnych partytur do kolejnych części „Gwiezdnych wojen”, „Poszukiwaczy zaginionej Arki” oraz „E.T.”, mimo dużego natłoku zajęć jako kompozytor filmowy i kierownik Boston Pops, miał jeszcze czas na komponowanie muzyki do mniejszych obrazów, co w chwili obecnej pewnie nie miałoby już miejsca. Jednym z takich „mniejszych” filmów był „Monsignor” Franka Perry’ego, rozgrywający się w watykańskich kręgach dramat z główną rolą Christophera Reeve. Kompozytor z pewnością zgodził się na zilustrowanie tego mniejszego kalibru filmu by na chwilę odpocząć od wielkich widowisk w klimatach fantastyki. Niefortunnie dla miłośników muzyki filmowej partytura z „Monsignora” przez szereg lat istniała tylko w formie wydania winylowego (tudzież bootleg dzielony z „Przełomami Missouri”) i dopiero w 2007 roku specjalizująca się w muzyce filmowej wytwórnia Intrada pozyskała prawa do pracy Amerykanina, wydając ją po raz pierwszy oficjalnie na nośniku cyfrowym (w liczbie 3000 limitowanych kopii). Czy warto było czekać tak długo na tą pozycję? Wydaje mi się, że tak.

Brzmienie „Monsignora” oparte jest głównie o klarowne tonacje i silnie tematyczne podłoże, do których Williams przyzwyczaił słuchaczy w swoich pracach z tego właśnie okresu. Tak więc wszyscy zmęczeni poważną, restrykcyjną estetyką jego dramatycznych pozycji z XXI wieku powinni odetchnąć i znaleźć Williamsa, który zawojował świat muzyki filmowej na przełomie lat 70-ych i 80-ych. Pracę definiują dwa naprzemiennie aplikowane tematy główne. Pierwszy to jak wiele w karierze Williamsa, stylizowana na walca, bardzo dobra pod względem technicznym melodia, pociągająca za sobą pełną orkiestrę symfoniczną (Theme From Monsignor). Z pewnością fanom/kolekcjonerom kompozytora przypomni bajeczną muzykę z „Czarownic z Eastwick” bądź też sugestywną „Draculę” z 1979 roku. Zabiegiem, który wyróżnia brzmieniowo ów temat i wskazuje na okres twórczości kompozytora jest również zastosowany klawesyn. Odmienną stylistycznie muzyką jest drugi z tematów przewodnich, oparty na pracy koncertowej Amerykanina pt. Esplande Overture, którą w tamtym właśnie czasie napisał specjalnie pod wykonanie Boston Symphony Orchestra. Radosne scherzo, oparte na fantazyjnej, intensywnej orkiestrze asystuje sekwencjom rozgrywającym się w słonecznej Italii i estetyką w pewnym sensie zbliża się do dokonań Nino Roty (dodajmy do tego również solową trąbkę Maurice’a Murphy przypominającą ”Ojca chrzestnego”...), choć porównywanie stylów obu kompozytorów nie ma większego sensu. Po prostu amerykańska wariacja na temat muzyki „włoskiej”. Oba tematy wykorzystywane są i zgrabnie aranżowane naprzemiennie, dając Amerykaninowi pole do popisu jako wielkiemu magikowi zmyślnych melodii, ale też tworząc konsystencję odsłuchu płyty jako całości. Williams swoim zwyczajem adaptuje swoją partyturę i tematy w formie tematycznych suit, tak więc np. utwór pierwszy to muzyka z napisów końcowych, natomiast przypisany numerowi 7 fragment odnosi się do napisów początkowych filmu.

Mimo silnych tematów, jeżeli cokolwiek - jak na kompozytora – nawet nieco przewidywalnych, „solą” „Monsignora” są fragmenty napisane specjalnie pod daną sekwencję w filmie. Uwagę zwraca na pewno emocjonalnie nacechowane Audience With the Holy Father, zapowiadające u Amerykanina eleganckie, dramatyczne brzmienia lat 90-ych i XXI wieku (a szczególnie prace do filmów Olivera Stone’a). Jeżeli do tej pory muzyka marginalnie wywoływała klimat liturgii i powagi, i była dość daleka od współczesnych prac choćby Ennio Morricone o tematyce papieskiej/watykańskiej, tak tutaj brzmienie jest bardziej refleksyjne i najprościej mówiąc - piękne. Innym wydarzeniem na płycie jest własna próba wariacji na temat mszalnej Glorii. Jest to jeden z przykładów absolutnie majstersztykowego przetworzenia muzyki źródłowej przez kompozytora na specjalne potrzeby obrazu, by wspomnieć jego podobne dokonania w „Imprium słońca” czy „Kevinie samym w domu”. Amerykanin chytrze prezentuje na początku sam chór z kościelnym organem, by w późniejszej chwili dodać do równania piętrzącą się, romantyczną orkiestrę. Efekt jest – zaręczam – piorunujący i mogący się równać z choćby takim arcydziełem jak The Second Coming Goldsmitha z „Final Conflict”. Warto wspomnieć również o bardzo dobrym Santoni’s Compassion oraz finałowym At the Forum. W obu utworach daje się odczuć silny, emocjonalny styl Williamsa, a piękne flety i klasyczny fortepian emanują muzyką filmową wysokiego sortu.

Williams przy „Monsignorze” kolejny raz współpracuje z Londyńską Orkiestrą Symfoniczną co i tak już podnosi rangę tej pracy. Album przez swoją optymalną długość (38 minut) słucha się jednym tchem i jest z pewnością najbardziej optymalną prezentacją muzyki z filmu. Wydanie płytowe zawiera dokładnie ten sam materiał, który ukazał się na LP i chyba dobrze, że producenci nie zdecydowali się (jak to obecnie jest w modzie...) na usilne wydawanie kompletnej partytury, która z pewnością nie miałaby aż takiej słuchalności jak ten elegancko skonstruowany album. W „Monsignorze” znajdą coś dla siebie słuchacze preferujący silną tematykę lat 70-ych i 80-ych, jak i Ci, którym podoba się poważny, delikatnie mroczny, współczesny styl kompozytora. Po zapoznaniu się z zawartością krążka, trudno nie być zszokowanym faktem, że muzyka Williamsa nominowana była do Złotej maliny... Miało to chyba jednak bardziej odzwierciedlenie w finansowej i artystycznej porażce filmu niż w faktycznej klasie muzyki. Choć trudno tą pracę uznać jakimś arcydziełem, „Monsignor” pozostaje dzisiaj z pewnością świadectwem niezwykle silnej kondycji muzyki filmowej tamtego okresu (1982 r.), a Johna Williamsa w szczególności.



Autor recenzji:  Tomek Rokita
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
Czas trwania: 37:23
Komentarze
Koper 2008-07-29
18:00
Bardzo solidna praca. Nie oszałamiająca może oryginalnością, niemniej ze smaczkami dla których warto ją poznać.
Profesor Miód 2008-07-30
12:34
"Stylizowana na walec" - błąd http://www.teksty-piosenek.com.pl/odmiana/f/wake=walerianowo
Tomek 2008-07-30
13:26
Dzięki za zwrócenie uwagi na błąd - już poprawiony.
Mefisto 2012-08-16
01:27
Jestem zszokowany batami, jakie ten film i score zbierają (nominacja do Maliny - WTF?!!!). Przecież ten skromny albumik to prawdziwa bomba - fakt, oryginalnością szczególnie toto nie grzeszy, ale słuchalność, emocje, epickość i jednocześnie intymność są tu nie do przecenienia. Przy tym War Horse brzmi jak bełkot pijanego kloszarda. Mocne 5 i ani minusa mniej.
bezimienny 2012-08-16
09:23
To może tak, Mefisto, recenzja?
Mefisto 2012-08-16
13:21
Może... ;)
Mieszko 2014-02-18
01:40
Zgadzam się z ocenami Tomka i Łukasza. Porywająco nie jest i trochę zbyt często motywy są wałkowane, lecz wykonanie tej partytury robi swoje. Porządna praca i naprawdę duża klasa.

Monsignor

Kompozytor:

  • John Williams

Dyrygent:

  • John Williams

Wykonawcy:

  • The London Symphony Orchestra

Wydawca:

  • Intrada Records (1982/2007)

Producent:

  • Lionel Newman
  • Douglass Fake

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2021 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie