Szukaj: w


recenzje

Battaglia di Algeri, la (Bitwa o Algier)


Rok 1966 był niewątpliwie udany dla Ennio Morricone, choćby ze względu na spektakularne muzyczne zamknięcie leone'owskiej Trylogii Dolara świetną kompozycją ze słynnym tematem, który stał się ikoną muzyki nie tylko filmowej. Włoski kompozytor zilustrował wszakże w tym roku jeszcze kilkanaście innych filmów (tak, tak, miewał Morricone takie czasy, w których był w stanie napisać więcej niż jedną partyturę na miesiąc), z których pewnie przynajmniej kilka ma ścieżki dźwiękowe, którymi warto by się zainteresować. Zdecydowanie należy do takich Bitwa o Algier - nagradzony w Wenecji wojenny dramat o narodowowyzwoleńczym powstaniu w tej byłej już francuskiej kolonii, nakręcony przez uznanego włoskiego reżysera Gillo Pontecorvo. Co ciekawe jako kompozytorzy muzyki do tego obrazu podani są na równi Morricone oraz sam reżyser. Teoretycznie nic szczególnie zaskakującego, mieliśmy już wcześniej i później twórców, którzy sami reżyserowali i komponowali bądź współkomponowali muzykę, ale w karierze Pontecorvo to jeden jedyny taki przypadek, już przecież w Qeimadzie nie ingerował w kształt partytury. Ciężko też doszukiwać się w jego biografii jakiś wzmianek o edukacji bądź działalności muzycznej (studiował chemię i pracował jako dziennikarz). Pozostaje więc zagadką jaką faktyczną rolę w tworzeniu ścieżki dźwiękowej do własnego filmu odegrał Gillo Pontecorvo, pewne jest, że wszelkie aranżacje i w ogóle cała kwestia typowo techniczna spaść musiała na Morricone. Reżyser może więc był twórcą któregoś z tematów, może podsuwał Ennio ogólny konspekt kompozycji, może tylko uczestniczył w procesie twórczym, wysuwając propozycje typu "tu zagrajmy to szybciej, tu dodajmy werble, a tu flet..."? Jakkolwiek było, dywagacje te zostawmy już na boku i przejdźmy do meritum, czyli tego co ostatecznie spod rąk obu panów wyszło, a co wytwórnia GDM w zremasterowanej, rozszerzonej (do materiału z wcześniejszych wydań dodano 6 ostatnich utworów) postaci nam zaprezentowała.

Wszystko otwiera klasyczny, dość charakterystyczny dla Morricone marsz z werblami, fortepianem i instrumentami dętymi, utwór który włoski kompozytor chętnie prezentuje na swoich koncertach. Wiem, że mało kto, nawet spośród fanów maestro, lubuje się w tego typu fragmentach, a mój redakcyjny kolega, Tomek Rokita nie raz wspominał jak to, mówiąc delikatnie, bardzo nie może się przekonać do tej części twórczości Ennia. Ja sam daleki jestem od zachwytów nad tym marszem, zdecydowanie lepiej sprawdza się on w obrazie, w napisach początkowych, gdzie towarzyszy antypowstańczej akcji francuskiego wojska, niżli na płycie. Jednak to tylko 2 i pół minuty, które pewnie nawet i Tomek Rokita będzie w stanie strawić, zwłaszcza że kolejne utwory prezentują często zdecydowanie inny styl, są o wiele ciekawsze dla słuchaczy i zdecydowanie warte zapoznania.

Już Rue de Tebes pokazuje drugie obliczy ścieżki z Bitwy o Algier. Utwór ten to piękny, subtelny, rozpisany głównie na smyczki kojący temat, który można by określić mianem lirycznego. Jego zgoła odmienna aranżacja, wzniosła, zaaranżowana na organy przedstawiona zostanie w drugiej części Le torture. W zbliżonej stylistyce utrzymany jest króciutki Il dolore sulla Casbah, z tym że to już nie liryka, ale w 100% muzyczny dramatyzm zbudowany w oparciu o raptem kilka nut, ale jakże emocjonalnie wygrywanych przez sekcję smyczkową. Usłyszymy to również w kolejnym fragmencie, jednym zresztą z najważniejszych w filmie i na płycie. Temat Alego, jednego z filmowych algierskich bojowników o niepodległość, to znów ta smyczkowa dramaturgia wzbogacona dodatkowo o świetne, etnicznie brzmiące instrumenty dęte drewniane, być może jakieś flety wywodzące się z któregoś z krajów Maghrebu. Tema di Ali, jak i inne utwory o podobnej stylistyce zawarte na albumie, w pewnym sensie jest dla Morricone trochę nietypowy. Zazwyczaj bowiem dramaturgia obrazu była przez Włocha podkreślana przez niezwykle emocjonalne (w tym aspekcie się nic nie zmienia) utwory o wyraźnej linii melodycznej. Temat Alego nie jest jednak tematem sesu stricte, tzn. raczej nie opiera się o melodię, a bardziej o smyczkowe tekstury o głębokiej sile oddziaływania dodatkowo wsparte lejtmotywem na wspomniany etniczny flet. Tego typu muzyka nie jest rzecz jasna czymś wyjątkowym czy niezwykłym w dyskografii Morricone, jednak rzadko kiedy stanowi tak wiele, rzadko kiedy Włoch zupełnie rezygnuje dla niej z chwytliwych melodii, za mistrza których uchodzi. Tutaj momentami blisko jesteśmy rozpowszechnionego przez Hansa Zimmera współczesnego dramatycznego underscore. Niemiec zresztą nierzadko dawał wyraźne znaki, jak znaczącą inspiracją jest dla niego twórczość Ennio Morricone, toteż kto wie czy i pewne fragmenty tej partytury nie stanowiły dlań jakiegoś wzorca.

Także inne fragmenty o liryczno-dramatycznym charakterze, jak rozpisany na flety delikatny Matrimonio clandestino, niespieszne smyczkowe Gennaio 1957: accerchiamento della Casbah czy Pace apparente, pozostają muzyką skupioną bardziej na emocjonalnych teksturach niżli melodiach. Pierwszy kontakt z La Battaglia di Algeri może więc być, zwłaszcza dla niedostatecznie wprawionego w bojach z muzyką filmową słuchacza, nieco rozczarowujący. Nie natkną się tu bowiem, wzorem tych najbardziej znanych i lubionych soundtracków Włocha, na temat-przebój, na coś co szybko wpadnie w ucho i na długo zostanie w głowie. Nie zachęcająco wypadną też pewnie wszelkie fragmenty suspensowe, oparte na werblach, fortepianie, kontrabasie i instrumentach dętych (coś, co praktycznie pozostanie niezmienione przez kolejnych 40 lat kariery kompozytora) albo wojskowe marsze (ten drugi - Il bastone e la carota - jest bardziej lekki i radosny i przypomina nieco marsze pisywane przez Maurice'a Jarre'a). Jednak Bitwa o Algier z każdym kolejnym przesłuchaniem odsłania coraz bardziej swoje wnętrze, niezwykle interesujące, głębokie i pełne emocji. 40-minutowy album w porównaniu z filmem, do którego niemal paradokumentalnego, surowego stylu ścieżka całkiem sporo wnosi, eksponuje zupełnie inne elementy score. W obrazie ta subtelna dramaturgia z pogranicza tematyki i underscore jest mocno zdefragmentowana, a jej najczęściej krótkie, chyba pocięte na montażowym stole fragmenty bywają tłem dla dialogów (pewnie stąd ta rezygnacja z melodii), stąd to płyta bardziej pozwala je docenić. Odwrotnie jest z muzyką suspensu i akcji, w tym wspomnianymi marszami, które nie są specjalną atrakcją w oderwaniu od obrazu, a w nim z kolei sprawują się bardzo dobrze i wychodzą tam na plan pierwszy. Tym niemniej to pochodzące z 2005r. specjalne wydanie GDM, głównie ze względu na tę świetną subtelniejszą część, powinno absolutnie usatysfakcjonować większość słuchaczy i to nie tylko fanów Ennio Morricone.



Autor recenzji:  Łukasz Koperski
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. Algeri, 1 novembre 1954 (2:26)
  • 2. Rue de Tebes (2:47)
  • 3. Giugno 1956: gli attentati (1:23)
  • 4. Il bastone e la carota (marcia) (3:00)
  • 5. Il dolore sulla Casbah (0:53)
  • 6. Tema di Ali (3:09)
  • 7. Luglio 1956: gli attentati (3:23)
  • 8. Matrimonio clandestino (2:20)
  • 9. Gennaio 1957: accerchiamento della Casbah (1:15)
  • 10. Le torture (3:12)
  • 11. Algeri, 1 novembre 1954 (II versione) (1:19)
  • 12. Cospirazione (2:49)
  • 13. Pace apparente (3:07)
  • 14. Cospirazione seconda (1:56)
  • 15. Tema di Ali (II versione) (3:54)
  • 16. Fina della battaglia (3:06)
Czas trwania: 40:18
Komentarze
Mefisto 2009-03-05
20:30
Nie zgodzę się, że nie ma tu tematów zostających w głowie - są takie, tylko ich militarne klimaty nie nadają się dla każdego. Poza tym bardzo dobra ścieżka papy Ennia.
Koper 2009-03-06
17:31
Ale to nie są hity i nie chwytają od razu. :) Dla mnie są ok, ale wolę temat Alego.
DominikCh 2016-03-01
11:57
Ja tam daleki jestem od zachwytów. Główny marsz zawsze mnie denerwował, podobnie suspens. Na plus jednak liryka, zwłaszcza prosty, lecz charakterystyczny temat Alego i "Rue de Tebes".

Battaglia di Algeri, la (Bitwa o Algier)

Kompozytor:

  • Ennio Morricone
  • Gillo Pontecorvo

Dyrygent:

  • Bruno Nicolai

Orkiestrator:

  • Ennio Morricone

Wydawca:

  • GDM (1966/2005)

Producent:

  • Gianni Dell'Orso

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie