Szukaj: w


recenzje

Stendhal Syndrome, the (Syndrom Stendhala)


Nakręcony w 1996 roku Syndrom Stednhala to kolejny film Dario Argento w stylistyce łączącej w sobie mroczny kryminał z horrorem, która przyniosła mu popularność i wielu fanów. Jednak ten obraz reżysera został bardzo nieprzychylnie przyjęty tak przez widzów, jak i krytyków. Słusznie zarzucano mu powielanie starych pomysłów i nienajlepszą fabułę. Córka reżysera, Asia Argento, swego czasu odsłaniająca swe wdzięki w jednym z magazynów dla panów, oraz Niemiec Thomas Kretschmann nieszczególnie potrafili się odnaleźć w rolach głównych bohaterów, a już najgorsze chyba były te kiepskie komputerowe triki stanowiące w wielu scenach niepotrzebną sztukę dla sztuki, zupełnie nic nie wnoszącą do fabuły. Jedną z niewielu rzeczy za jakie chwalono Syndrom Stendhala i o której mówiono, że nie odbiega od starych dobrych filmów Argento to obok intrygującego tytułowego syndromu, jaki dotyka główną bohaterkę (fobia związana z malarskimi dziełami sztuki), była ścieżka dźwiękowa skomponowana przez Ennio Morricone. Reżyser najbardziej znany był ze swojej współpracy z formacją Goblin (Suspiria, Głęboka czerwień), jednak to właśnie z włoskim maestro zaczynał swoją horrorową przygodę od takich filmów, jak Ptak o kryształowym upierzeniu czy Kot o dziewięciu ogonach. Morricone choć zilustrował dla Argento więcej filmów, niż wspomniani przedstawiciele progresywnego rocka, to jednak ominęły go te najsłynniejsze i najbardziej udane.

The Stendhal Syndrome dość zgrabnie wydany (książeczka z wywiadami z kompozytorem i reżyserem) przez DRG Records w postaci ponad 45-minutowego score otwiera jego najbardziej charakterystyczny i zarazem najbardziej interesujacy element, a więc temat przewodni. Tajemniczy, mroczny, nawet odrobinę intrygujący, podobnie jak muzyka zespołu Goblin, odgrywa niebagatelną rolę w tworzeniu specyficznego, psychodelicznego klimatu w filmie Argento. W przeciwieństwie do rockowego bandu Morricone sięga jednak po bardziej klasyczne instrumentarium, wyróżnia się klawikord oraz przede wszystkim kobiecy wokal, który najwięcej wnosi w budowaniu charakterystycznej atmosfery związanej z fobią głównej bohaterki. Prościutka melodia świetnie sprawdza się w filmie, stanowi też niezłe otwarcie soundtracku, ale z każdym kolejnym powtórzeniem (a trochę ich jest) zaczyna powoli nużyć. Tym bardziej że większość następnych aranżacji pozbawiana jest któregoś z budujących The Stendhal Syndrome Theme muzycznych elementów, a okrojona o wokalizę lub instrument klawiszowy melodia traci cały swój urok i oddziaływanie.

Największy problem soundtracku leży jednak w tym, iż temat przewodni nie posiada już w zasadzie żadnego tonalnego wsparcia. Cała reszta score to już bowiem część mocno ilustracyjna: atonalny underscore, mroczny suspense. Morricone pokazuje w nim oczywiście wysoki kunszt techniczny, nie powielając też zbytnio wcześniejszych projektów (choć przy tak ogromnej ich liczbie nie mogę być tego absolutnie pewien...), jednak nie jest to muzyka, która zainteresuje słuchaczy. Nawet fani włoskiego kompozytora nie znajdą tu nic szczególnie godnego uwagi wśród dość schematycznych momentami dysonansów. Zwraca co prawda uwagę filmowo trafiony zabieg użycia różnorakich nakłdajacych się szeptanych wyrazów i zdań, ale pomysł ten nie jest w horrorowej muzyce niczym nowym. Wystarczy bowiem przypomnieć sobie ścieżkę dźwiękową zespołu Goblin do Suspirii, w której zresztą te szepty brzmiały w mojej opinii ciekawiej, bardziej złowrogo i lepiej prezentowały się w oderwaniu od obrazu. Także te oddziałujące na męską wyobraźnię kobiece jęki z The Offices to u Ennio nic nowego. Jeśli chodzi o resztę, to jest to już w zasadzie standardowa ilustracja, może jeszcze wyróżnia się wśród niej muzyka jakby żywcem wyjęta z lat 80-tych: z perkusją i być może elektronicznymi klawiszami w końcówce Entering the Opera oraz w Desperation and Madness.

Syndrom Stendhala to jedna z tych setek prac Ennio Morricone, o ktorej poza najwierniejszymi fanami nikt zbytnio pamiętać nie będzie. Jak zwykle ilustracyjnie trafna, jak zwykle technicznie bez zarzutu, jednak bez tej szczypty morriconowskiego geniuszu, która nakazywałaby się nią zainteresować. Końcowa ocena, wskutek tego o czym wspomniałem, jest nawet przyzwoita, ale z mojej strony żadnej zachęty do zwrócenia uwagi na ten album już nie będzie. Ot, horrorowy średniaczek Włocha. Na dodatek Morricone ma pecha, bo nie mogę też zachęcić Was do zapoznania się z jego kompozycją zespoloną z obrazem Dario Argento, która jak wspomniałem świetnie tam działa, ale sam film niestety jest zwyczajnie kiepski. Przy mnogości interesujących prac włoskiego kompozytora tę jedną, choć przyzwoitą, możemy sobie jednak raczej bez większego żalu odpuścić. W ostateczności można spróbować poszukać kompilacji zawierającej temat przewodni Syndromu Stendhala i chyba na tym poprzestać.



Autor recenzji:  Łukasz Koperski
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
Czas trwania: 47:22
Komentarze

Stendhal Syndrome, the (Syndrom Stendhala)

Kompozytor:

  • Ennio Morricone

Dyrygent:

  • Ennio Morricone

Orkiestrator:

  • Ennio Morricone

Wydawca:

  • DRG Records (1996/1999)

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie