Szukaj: w


recenzje

River Queen


Karl Jenkins to być może najpopularniejszy współczesny "klasyczny" kompozytor, tworzący prace na orkiestrę i chór. Z kilkoma milionami sprzedanych albumów, z których większośc doczekała się statusu Złotej i Platynowej Płyty, Walijczyk w tyle zostawił nie jedną gwiazdkę muzyki pop. Muzyka Jenkinsa ma tak wielu fanów, gdyż będąc jednocześnie niebanalną, nienagannie zaaranżowaną i wykonaną symfoniczną pracą, ma w sobie lekkość, chwytliwe melodie i miłe dla ucha folkowe, etniczne inspiracje. Dziwiło mnie więc, że taki kompozytor nie znajduje zatrudnienia w branży filmowej, w której wymienione przeze mnie cechy bardzo często są, a przynajmniej były pożądane, dopóki nie zaczęły królować odtwórcze kompozycje z temp-tracku. Dorobek Jenkinsa w świecie filmu i telewizji do początku XXI w. wyglądał tak: dwa zapomniane seriale i jedna krótkometrażówka, był wyjątkowo skromny. Nieznacznej poprawie uległ on w roku 2005, kiedy to walijski twórca stworzył ścieżkę dźwiękową do nowozelandzkiej produkcji River Queen.

Obraz Vincenta Warda, mimo iż zdobył kilka nagród, w tym za najlepszą muzykę na festiwalu w Szanghaju, furory w światowych kinach nie zrobił. Może po części dlatego, że reżyser do końca nie mógł się zdecydować, czy chce nakręcić dramat o kobiecie próbującej odzyskać syna, czy może historyczny epos o starciach kolonistów z Maorysami, czy też może artystyczną wizję zderzenia się dwóch kultur i cywilizacji. Mimo wszystko solidne aktorstwo, ładne plenery i przede wszystkim muzyka Jenkinsa sprawiają, że obrazu Warda skreślać całkiem nie należy. Mała popularność filmu na całe szczęście nie pociągnęła ze sobą muzyki, bo jak wiemy z wydawaniem nawet najlepszych score'ów z mało znanych produkcji bywa ciężko. Popularność kompozytora, jego kontakty (i kontrakty) oraz sama jakość muzyki utorowały drogę do wydania soundtracku przez EMI Classics w dwa lata po premierze filmu.

Materiał na CD uporządkowany mniej więcej chronologicznie, otwiera ładna, celtycko-brzmiąca melodia, będąca tematem głównej bohaterki, Sarah, najpierw w aranżacji na solowy flet, a później przechodząca w uroczą, melancholijną balladę śpiewaną głosem Mae McKenny. W sferze melodyjnej jest to niewątpliwie przewodnia myśl River Queen, ale ścieżka ta oferuje dużo, dużo więcej w tym względzie, a jej bogactwo tematyczne jest doprawdy zaskakujące. Znajdziemy tu bowiem jeszcze kilka, jeśli nie kilkanaście innych melodii i motywów, przewijających się przez album. Oprócz wielu różnych aranżacji Sarah's Theme, w tym bardzo epickich w 21. i 24. utworze, usłyszymy klasyczny temat miłosny przedstawiony w utworze drugim, swawolny, radosny temat dziecięcej zabawy z The Abduction, mistyczny temat podróży łodzią z The River, przynależny maorysom, chóralny temat z The Arrival, czy militarystyczny temat z The Approach. A to jeszcze nie wszystko, toteż każdy kto ceni sobie tematyczną mnogość musi być przynajmniej w tej mierze absolutnie usatysfakcjonowany.

River Queen to muzyka nie tylko dobrze skomponowana ale i wykonana. Londyńskiej Orkiestry Symfonicznej żadnemu fanowi muzyki filmowej przedstawiać nie trzeba, a jej nazwa stanowi sama w sobie gwarant pewnej jakości. To jednak nie orkiestra, ale soliści wychodzą w przypadku tego score'a na plan pierwszy. Przede wszystkim jest Mike Taylor ze specjalizującej się w muzyce południowoamerykańskich Indian grupy Incantation, ten sam, który tak udanie współpracował z Ennio Morricone przy legendarnej Misji a także przy City of Joy. Jego instrumenty w równym stopniu stanowią muzyczną wykładnię pod bohaterów wywodzących się z Wilkiej Brytanii (celtyckie piszczałki), jak i nowozelandzkich tubylców (fletnie przywodzące na myśl dziką puszczę). Równie ważne w partyturze są jednak wokale: zarówno solowe partie wspomnianej już McKenny oraz Belindy Sykes, ale przede wszystkim ukochany "instrument" Jenkinsa, czyli chór, momentami przynoszący skojarzenia z najpopularniejszym projektem Walijczyka, czyli Adiemusem. To Mae McKenna i chóry naprzemian poprowadzą melodię w chyba najpiękniej sprawującym się w filmie fragmencie, a mianowicie The River, wznoszącym podróż Sarah łodzią do kryjówki Maorysów na niemal mistyczny poziom.

Zresztą muzyka Jenkinsa w całym obrazie sprawuje się bardzo dobrze, chociaż momentami trochę przygłuszają ją dialogi i monologi, a sam obraz zdaje się być nie dość epicki i nadto przegadany do takiej muzyki. Toteż wydaje mi się, iż to na dobrze skrojonym albumie EMI muzyka, co raczej nie należy do najczęstszych przypadków w ścieżkach dźwiękowych, prezentuje sie jeszcze bardziej atrakcyjnie, niż w filmie. Tym bardziej, że jest to raczej zbiór krótkich suit prezentujących określone idee tematyczne, niżli ściśle dostosowana do filmowych wydarzeń ilustracja, choć i zdarzy się parę utworów, na których podporządkowanie obrazowi odcisnęło dropne piętno. Jednakże niemal zupełny brak underscore, i naprawdę bardzo nieliczne typowo ilustracyjne fragmenty, sprawiają, że album to niezwykle przyjemny dla słuchaczy. Doświadczenie Jenkinsa, który jest producentem soundtracka, w tworzeniu concept-albumów niewątpliwie okazało się przy doborze i ułożeniu materiału bardzo pomocne.

Partyturę do filmu Warda polecam wszystkim, którzy lubują się w bogatej tematycznie, rzopisanej na orkiestrę i chór epicko-etnicznej muzyce w starym, dobrym stylu. W stylu, którego dawno nie słyszeliśmy i którego wielu moich kolegów koniec już obwieściło. Nieliczne próby jego wskrzeszenia zwykle kończyły się fiaskiem, bo albo kompozytorom nie starczało talentu oraz własnej wizji i tylko kopiowali starych mistrzów, albo twórcy filmu nie znajdowali funduszy na porządnych wykonawców. River Queen nie miało problemu ani z jednym, ani z drugim. W efekcie otrzymaliśmy score, może nie dostarczający żadnych głębokich duchowych przeżyc i emocji, bo i nie taki cel tej muzyki, ale za to niezwykle przyjemny, stanowiący zwyczajnie kawał świetnej, fachowej roboty i album do którego nie raz jeszcze będę wracał. Jeśli po niego sięgniecie, to jestem przekonany, że też na jednym przesłuchaniu się nie skończy. Karl Jenkins potwierdził tu, jak dobrym jest kompozytorem, aczkolwiek w moim odczuciu nie pokazał jeszcze pełni swoich możliwości w gatunku zwanym muzyką filmową. Pozostaje pytanie czy zechce do niego wrócić, bo inni, równie utalentowani twórcy, także preferujacy inne style i gatunki, jak Kitaro czy Howard Blake ograniczali się do raptem kilku projektów albo i do pojedynczych przygód z kinem, jak Mike Oldfield. Mam cichą nadzieję, że Walijczyka jeszcze w kinie usłyszymy i to w ciekawszym projekcie, niż River Queen, takim który zainspiruje go do napisania wybitnej wręcz partytury. Tymczasem, radując się z tego jakże udanego albumu, za 50 minut (a nie 65, jak wmawiają nam wydawcy na okładce płyty) różnorodnych, ślicznych, znakomicie wykonanych tematów, wystawiam 5 gwiazdek. Także na zachętę, tak dla Was drodzy czytelnicy, jak i dla Jenkinsa. Aby "muzyka filmowa" nie stanowiła w jego karierze zamkniętego działu.



Autor recenzji:  Łukasz Koperski
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. To Still My Mind (Sarah's Theme) (3:37)
  • 2. Love Theme/Stepping Stones (2:07)
  • 3. The Abduction (3:36)
  • 4. The River (2:58)
  • 5. Recollections (0:58)
  • 6. Preparing for War (1:32)
  • 7. The Arrival (2:16)
  • 8. Reconcilation (1:21)
  • 9. The River Fort (1:05)
  • 10. The Approach (1:53)
  • 11. Families (1:01)
  • 12. Blindfold (3:33)
  • 13. Te Kai Po's Dream (1:16)
  • 14. Wiremu on the Rampage (2:02)
  • 15. Reposing (1:28)
  • 16. Sarah's Theme (solo piano version) (1:01)
  • 17. Mr Tattoo (1:32)
  • 18. Innocence (1:34)
  • 19. Doyle's Hut (3:36)
  • 20. The Shooting of Doyle (1:29)
  • 21. The River Escape (2:48)
  • 22. The Letter (1:06)
  • 23. The Cave (2:59)
  • 24. Reunion (3:36)
Czas trwania: 50:35
Komentarze
Koper 2008-02-28 13:06
Moja ocena za oryginalność to 3,5 a za muzykę w filmie 4,5 :) jednak, że nie mamy tam połówek, to jedno zaokrągliłem w górę, drugie w dół - co by było sprawiedliwie ;)
D.J. 2008-03-03 12:40
Za to właśnie cenię tę stronę. Chwała wam, że potraficie wygrzebać takie płyty, o których normalnie nigdy bym nie wiedział, bo film całkowicie mi nie znany. 3 za oryginalnosc. Ale 4 lekkie i przyjemne melodie.
Pollucus 2008-03-19 22:09
muzyka świetna tylko gdzie dostać tą płytę?
Koper 2008-03-19 22:20
www.gigant.pl - chociażby tam
Radek Bołtuć 2009-03-17 23:10
O ile zazwyczaj mam podobne zdanie do Łukasza to tym razem nie zgodzę się z oceną. Moim zdaniem "River Queen" to banalna i nieoryginalna płyta. Co nie znaczy, że nie przyjemna :-) Takie konserwatywne, eufoniczne brzmienia co jakiś czas są bardzo potrzebne :)
Mateusz 2011-11-11 16:50
5 dla tej muzyki? Jest przecież przeciętna, tematy są banalne, płyta jest pełna nieznośnego lukru. "Muzyka akcji" jest fatalna, podobnie jak montaż płyty, zestawiający pocięte, krótkie utwory. Kilka niezłych utworów (Arrival, Wiremu on the Rampage) płyty nie ratuje
DanielosVK 2011-11-11 17:53
No chyba Ty.
Mieszko 2014-07-15 16:30
Genialny i szalenie oryginalny score może nie, ale z pewnością dobry. Ładne i miłe dla ucha.
Mefisto 2014-07-18 15:46
Znakomita muzyka. Pełnej oceny nie dam, bo film kompletnie mi obcy, ale na płycie - bajka!
DanielosVK 2014-07-18 17:55
Zaprawdę zacna muzyka. Jest trochę krótkich utworów, które wiele nie wnoszą, ale i wcale nie wadzą, a tematy i klimat są tak urzekające, że w sumie zaszaleję z oceną.

Do tej recenzji istniej? jeszcze 2 komentarze. Chcesz zobaczyć wszystkie?    » pokaż wszystkie
River Queen

Kompozytor:

  • Karl Jenkins

Dyrygent:

  • Karl Jenkins

Orkiestrator:

  • Karl Jenkins

Soliści:

  • Mike Taylor (flety etniczne)
  • Mae McKenna, Belinda Sykes (wokale)

Wykonawcy:

  • London Symphony Orchestra
  • Synergy Vocals
  • The New London Children's Choir

Wydawca:

  • EMI Classics (2005/2007)

Producent:

  • Karl Jenkins

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2019 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie