Your browser is not supported! Update your browser to improve your experience.
Nani García

De Profundis

(2007)
-,-
Oceń tytuł:
Łukasz Koperski | 31-01-2008 r.

De Profundis, nietypowa, nieszablonowa animacja, wykorzystująca tradycyjnie malowane pędzlem obrazy, wprawiane w ruch dzięki zastosowaniu technik komputerowych jest wspólnym dziełem artystów z Hiszpanii i Portugalii. Film ten obrazem i dźwiekiem przedstawia surrealistyczną podróż marynarza po fantazyjnym morskim świecie. De Profundis cieszy oczy i pobudza wyobraźnię pięknie malowanymi kadrami, z drugiej strony nieco usypia i drażni prostą (wręcz banalnie prostą) animacją i momentami irytującym montażem, mającym nieco zdynamizować zdecydowanie zbyt statyczne sceny. Jest wszakże jeszcze jeden element filmu, który znacznie przysłonić może jego wady, a mianowicie muzyka, która pełni rolę nie tylko niebagatelną ale i dość rzadką, gdyż, to co możemy usłyszeć na wydanym przez hiszpańską oficynę Xingra soundtracku stanowi chyba 99% wszystkich brzmień, jakie słychać w obrazie. Ten zupełnie pozbawiony jest bowiem dialogów, a efektów dźwiękowych ma bardzo mało: ledwie od czasu do czasu szum fal, czy głosy mew. Rola muzycznej ilustracji staje się więc w tym momencie nie do przecenienia.

Autorem score do De Profundis jest niemłody już, bo pięćdziesięcioparoletni, hiszpański kompozytor Nani García, który co ciekawe jest także jednym z współproducentów samego filmu. Hiszpan ma na swoim koncie kilkadziesiąt kompozycji dla hiszpańskiej telewizji, teatru, reklamy, także kilka partytur do mniej znanych obrazów kinowych oraz niemałą liczbę utworów jazzowych, który to gatunek jest głównym źródłem zainteresowania twórcy. W szerokim filmowo-muzycznym świecie pozostaje jednak twórcą anonimowym i dopiero De Profundis pokazuje nam z jak interesującym twórcą mamy do czynienia. W mojej opinii scorem tym muzyk z południa Europy zasłużył sobie na miano jednego z kompozytorskich odkryć roku 2007.

Nie znając wcześniejszych prac Garcíi, trudno mi orzec, czy w De Profundis zaprezentował typowy dla siebie muzyczny język, czy też po raz pierwszy zdecydował się pójść wybranymi tu ścieżkami. A wybrał tu sposób ilustracji niosący pewne skojarzenia z twórczością między innymi Armanda Amara ale chyba najbardziej przypominać może Alexa Wurmana i jego Marsz pingwinów. Partytura jest to więc spokojna, delikatna, bez gwałtownych uniesień, bez intensywnej akcji, a sama muzyka poetycka, atmosferyczna i kojąca. Myliłby się jednak ktoś, sądząc iż mamy przed sobą 70 minut monotonnej, minimalistycznej dźwiękowej tapety, dobrej co najwyżej na sen. Score’u słucha się bowiem znakomicie i choć w sporej mierze mamy do czynienia z muzyką, którą można by okreslić mianem wykonanego z dużą klasą, nieinwazyjnego tła, to jednak bogactwo brzmień, dźwięków, instrumentacji i wreszcie melodii oraz fakt, że co jakiś czas pojawiają się przeróżne nieco żwawsze, chwytliwe motywy, sprawiają, iż nudzić się przy De Profundis nie sposób.

W score Naniego Garcíi znajdziemy niemal wszystko. Zaczyna się od elektornicznego ambientu, który wielokrotnie pojawi się potem w dalszej części soundtracka, jednak zawsze tylko w postaci krótkiego fragmentu, w danym utworze inteligentnie przemieszanego z częścią tematyczną, prezentowaną przez żywe instrumenty. W ów ambient García nierzadko wplatać będzie dźwięki sugerujące morskie klimaty ilustrowanej historii. Będzie to na przykład towarzyszący elektronice fortepian w niskich rejestrach, oddający ciemne i chłodne głębiny oceanów, czy też dźwięki przypominające wzbijające się w kierunku powierzchnii wody bąbelki powietrza albo głosy wielorybów (Danza des Baleas). Ten muzyczny ocean to tylko jeden z wielu kolorytów De Profundis. Istotną rolę odgrywa tu wiolonczela Davida Etheve, najczęściej do spółki z fortepianem, wygrywająca nostalgiczne, poetyckie a czasem dość minimalistyczne melodie, jednak i jej nie można tu przypisać roli dominującej. Wszelkie akcenty rozkładają się bowiem w przekroju całości bardzo równo. Swoje mają więc też do powiedzenia chóry, które gdy już się pojawiają, to czynią to z wielką gracją, tworząc jedne z najlepszych utworów płyty, jak na przykład piekną pieśń Cantar do Gran Sol. Nie można nie zauważyć etnicznych bębnów i perkusji (Caza e ofrenda), które wraz z tradycyjnym brzmieniem fletów (Novas do alén), przenoszą opowieść z mrocznej głębiny na cieplejsze płycizny, pełne kolorywch ryb i rozgwiazd.

Od czasu do czasu także Galicyjska Orkiestra Symfoniczna przypomni, że i ona uczestniczy w nagraniu ścieżki, a nie jest to tylko dzieło wykonawców-solistów. Rozpisane na większą ilość muzyków fragmenty nie tylko ożywiają i jeszcze wzbogacają ten i tak bardzo kolorowy score, ale i przynoszą całkiem niezłe melodie. Generalnie jeśli chodzi o kwestie tematyczne, to co prawda można by pokusić się o wyodrębnienie jednego 'main theme’ (Atalaia, Fonduras), aczkolwiek żaden motyw nie jest szczególnie eksponowany na albumie, a kolejne ścieżki przynoszą coraz to nowe, najczęściej niezbyt długo rozwijane melodie. Moją ulubioną od razu stał się chyba najbardziej epicki motyw De Profundis, zaprezentowany tylko niesatysfakcjonujące dwa, krótkie razy, w najdłuższym na płycie utworze A Cidade asolagada, a w filmie mający w sumie dość smutną wymowę.

Oczywiście 74 minuty muzyki z De Profundis, notabene ścieżki kompletnej, ma jak każda płyta lepsze i gorsze momenty: jedne wybornie radzące sobie poza filmem, inne z kolei bez wsparcia obrazu mniej pasjonujące. Wszystko jest tu jednak na tyle dobrze rozłożone, że nie ma dłużyzn, a i o żadnym utworze chyba nie można by powiedzieć, że jest niepotrzebny i stanowi tylko balast dla partytury. Każda kolejna ścieżka zdaje się oferować coś interesującego i intrygującego a całość prezentuje się doprawdy świetnie. Głównie przez niszowość samego obrazu score hiszpańskiego kompozytora poza ojczyzną jest praktycznie nieznany, a szkoda, toteż mam nadzieję, iż po niniejszej recenzji kilku zaciekawionych czytelników spróbuje po tę partyturę sięgnąć. Soundtrack to nietuzinkowy, bogaty w przeróżne melodie i brzmienia, zachowujący dość wyważone proporcje między elektronicznym najczęściej underscore a sferą motywów i lejtmotywów, pełen smaczków, które słuchacze odkrywać będą w kolejnych przesłuchaniach soundtracku. Dzięki płycie sami oczyma wyobraźni zanurzymy się w magiczny świat morskich głębin, nawet bez pomocy pięknych animowanych obrazów. Warto.

Najnowsze recenzje

Komentarze