Szukaj: w


recenzje

Merry Christmas Mr. Lawrence (Wesołych Świąt pułkowniku Lawrence)


We współczesnej muzyce filmowej obok twórców ściśle związanych z materią filmową (i mających klasyczne korzenie), na nie mniejszą popularność i uznanie zasługują artyści poruszający się na obrzeżach muzyki filmowej. Twórcy, którzy swymi nielicznymi pracami głęboko wryli się w pamięć słuchaczy. Nie napisali zbyt wielu ścieżek dźwiękowych, ale filmy, do których już postanowili iż skomponują oprawę muzyczną, zawsze zyskiwały dzięki nim niezwykle świeży, unikalny "głos". Właśnie tacy twórcy jak Vangelis, Eric Serra, Peter Gabriel, Michael Nyman czy Japończyk Ryuichi Sakamoto. Ostatni z wymienionych rozpoczynał swą karierę kompozytora jako gwiazda popowo-rockowa w bardzo dalekim Kraju Kwitnącej Wiśni. Jego debiutem kompozytorskim okazał się zapomniany już, antywojenny film Nagisy Oshimy pt. "Wesołych Świąt pułkowniku Lawrence". Obraz to niezwykły, coś w stylu "Mostu na rzece Kwai", a raczej kompletne zaprzeczenie tegoż. W głównych rolach wystąpili sam Sakamoto i David Bowie(!). Sakamoto na pewno dzięki swemu aktorskiemu udziałowi (zdjęcie po prawej) podszedł do muzyki niezwykle emocjonalnie i inspirująco. Przecież niecodziennie można komponować muzykę dla samego siebie na ekranie! Z pewnością ten istotny szczegół był dla niego znaczący w zrozumieniu istoty i roli muzyki w filmie Oshimy.

Kompozytor podszedł do muzyki również w sposób anty-klasyczny. Skomponował eksperymentalną ścieżkę na solidnym oparciu elektroniki i syntezatorów, wykorzystując swe doświadczenia z zespołu "Yellow Magic Orchestra", uprawiającego muzykę z pogranicza techno, popu i rocka. Mając więc na uwadze rok produkcji filmu (1983), musimy sobie uzmysłowić brzmienie elektronicznego medium... Z drugiej strony, mimo pewnych uproszczeń rytmiki i melodyki, muzyka ta nie brzmi tak staroświecko jak tego typu muzyka elektroniczna sprzed 20-tu paru lat. Sakamoto jako muzyk popowy/elektroniczny posiada podobnież jak wspomniani wyżej Serra czy Vangelis niesamowity zmysł melodyczny. "Merry Christmas Mr. Lawrence" istnieje właściwie tylko dla swojego wspaniałego, emocjonalnego tematu głównego, pierwszego z serii znakomitych tematów napisanych dla kina przez Sakamoto w całej jego karierze. Budująca, ekspresyjna melodia przywodzi na myśl przede wszystkim późniejsze osiągnięcia Hansa Zimmera (kolejny twórca wywodzący się przecież ze świata pop/rocka...), który w jedyny dla siebie i niepowtarzalny sposób, w swych w prostych z grubsza melodiach potrafił zagnieździć tyleż emocji i co ważne, satysfakcji u słuchającego.

Melancholijny temat Japończyka występuje na soundtracku kilkukrotnie, jest nostalgiczną przeciwwagą dla drugiego, intensywnego tematu głównego (utwory w nazwie ze słowem Seed), który swą kulminację osiąga w emocjonalnym wybuchu w najlepszym, 14-tym utworze na płycie z pamiętnej sceny egzekucji. Dla tej sceny Sakamoto bardzo "udramatycznił" muzykę, wyłącznie opartą o elektronikę i silny bas; wydaje się iż może budować się bez końca. Temat pułkownika Lawrence'a został także zaaranżowany na piosenkę Forbidden Colors śpiewaną i współ-skomponowaną przez Davida Sylviana, która znalazła się również na kompilacyjnej płycie pt. Cinemage. W większości kompozycję stanowi elektroniczny underscore, czasami ciekawy i różnorodny brzmieniowo. Czasami jednak także ciężko "słuchalny", oparty o atmosferyczne sample, odgłosy i eksperymenty brzmieniowe. Traktuje się go raczej jako wymuszony przerywnik pomiędzy wykonaniami głównego tematu oraz nielicznymi subtelnymi utworami, odnoszącymi się do retrospekcji bohatera Bowie'ego. Wtedy jedyny raz ciężar muzyki przejmują klasyczne instrumenty orkiestrowe (smyczki w tym przypadku) albo wzruszający chłopięcy wokal w utworze 8 i 17 - w filmie muzyczny ekwiwalent sumienia głównego bohatera.

Ogólnie elektronicznego tła jest tutaj trochę za dużo, tym bardziej iż jest dość trudny w odbiorze, w pewnych partiach przypomina Vangelisa jak i Jean-Michela Jarre'a. Budowa albumu jest raczej eklektyczna (właściwie wspólny mianownik albumów kompozytora). Utwory różnią się brzmieniowo a całość będzie z pewnością bardziej łakomym kąskiem dla fanów muzyki elektronicznej, choć gwoli przypomnienia więcej tu eksperymentu niż satysfakcjonujących pomysłów i melodii. Album jest wart przesłuchania z pewnością dla swoich obu przewodnich tematów, wartych każdej kompilacji. Tak więc podsumowując: troszkę eklektyzmu, ale żadnej przyprawie przecież trochę pieprzu nie zaszkodzi...;-) Za swój debiut Sakamoto otrzymał min. nagrodę BAFTA. Sakamoto powróci do współpracy z Oshimą 16 lat później filmem "Gohatto". "Merry Christmas Mr. Lawrence" to na pewno ciekawe rozpoczęcie znajomości z tym niezwykłym twórcą.



Autor recenzji:  Tomek Rokita
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. Merry Christmas Mr. Lawrence (4:34)
  • 2. Batavia (1:18)
  • 3. Germination (1:47)
  • 4. A Hearty Breakfast (1:21)
  • 5. Before The War (2:14)
  • 6. The Seed and The Sower (5:00)
  • 7. A Brief Encounter (2:23)
  • 8. Ride, Ride, Ride (Celliers’ Brother’s Song) (1:03)
  • 9. The Fight (1:29)
  • 10. Father Christmas (2:00)
  • 11. Dismissed (0:10)
  • 12. Assembly (2:16)
  • 13. Beyond Reason (2:01)
  • 14. Sowing The Seed (1:53)
  • 15. 23rd Psalm (2:00)
  • 16. Last Regrets (2:40)
  • 17. Ride, Ride, Ride (Reprise) (1:04)
  • 18. The Seed (1:02)
  • 19. Forbidden Colours - David Sylvian (4:42)
Czas trwania: 40:57




Słowa do "Forbidden Colours" (R.Sakamoto i David Sylvian):

The wounds on Your hands never seem to heal
I thought all I needed was to believe
Here I am, a lifetime away from You
The blood of Christ, or the beat of my heart
My love wears forbidden colours
My life believes
Senseless years thunder by
Millions are willing to give their lives for You
Does nothing live on?
Learning to cope with feelings aroused in me
My hands in the soil, buried inside myself
My love wears forbidden colours
My life believes in You once again
I'll go walking in circles
While doubting the very ground beneath me
Trying to show unquestioning faith in everything
Here am I, a lifetime away from You
The blood of Christ, or a change of heart
My love wears forbidden colours
My life believes
My love wears forbidden colours
My life believes in You once again
Komentarze
Mystery 2007-09-22
10:16
Bardziej wolę epickiego, dramatycznego Sakamoto z Wuthering Heights, Last Emperor czy Little Buddha lecz ta ścieżka nie jest wcale taka zła gdyż broni się znakomitym tematem przewodnim i świetną piosenką końcową - resztę słabo mi się słucha aczkolwiek jest tu kilka fajnych momentów.
Kaonashi 2014-09-22
01:05
Parę anegdotek odnośnie score'u: - Oshima osobiście poprosił Sakamoto o zagranie w jego filmie, co ten przyjął bardzo entuzjastycznie albowiem w młodości był jego fanem i oglądał wszystkie jego filmy - z resztą Oshima to kultowy reżyser w Japonii. Pierwotnie Sakamoto miał więc tylko zagrać w filmie i dopiero na planie zaoferował swoje usługi jako kompozytor. - Był to pierwszy film jaki Sakamoto zilustrował dlatego z początku kompletnie nie wiedział jak się za to zabrać. Spytał więc producenta o jeden przykład idealnej filmowej partytury, na której mógłby bazować. Ten polecił mu... "Obywatela Kane'a" Herrmanna. - Sakamoto pisząc główny temat starał się aby brzmiał on orientalnie, a nie stricte japońsko. Użył więc skali pentatonicznej charakterystycznej nie tylko dla Japonii - dziwią go zatem opinie, że jego utwór brzmi "japońsko". - Sakamoto pracował w studiu przez trzy miesiące, ale Oshima tylko jeden raz odwiedził go tam, aby sprawdzić jak idą prace nad muzyką. - Sakamoto uważa się za bardzo słabego aktora (to zajęcie traktuje tylko jako hobby) dlatego w ramach rekompensaty postanowił okrasić muzyką większość scen ze swoim udziałem. Co ciekawe gdy przedstawił Oshimie rozpiskę, które fragmenty filmu zilustruje to prawie wszystko się zgadzało z wizją reżysera. Może on też uważa go za słabego aktora? :D - Sakamoto chciał, aby David Bowie miał zaśpiewać piosenkę, ale ten postanowił się w to angażować, więc Japończyk poprosił swojego przyjaciela Davida Sylvaina z którym już wcześniej współpracował. A co do samej muzyki. Wiadomo, że sporu tu underscore'u, ale nie są to jakieś bezmyślne plamy dźwiękowe tylko dość ciekawe i niekonwencjonalne eksperymenty. No i do tego mamy fenomenalny temat główny. Cały czas mam wrażenie, że Hisaishi pisząc "Path of the Wind" z Totoro inspirował się właśnie tym utworem. I nie ma tu na myśli jedynie pentatoniki.

Merry Christmas Mr. Lawrence (Wesołych Świąt pułkowniku Lawrence)

Kompozytor:

  • Ryuichi Sakamoto

Wykonawcy:

  • Ryuichi Sakamoto

Wydawca:

  • Milan Records (1994)

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie