Szukaj: w


recenzje

Last Legion, the (Ostatni Legion)


Plaga zanikających umiejętności pisania monumentalnej muzyki na orkiestrę, a także śmierć wybitnych przedstawicieli gatunku (Goldsmith, Bernestein, Kamen, Poledouris), sprawiły że producenci filmów epickich, albo sięgają po klony Zimmera, albo szukają twórców, na co dzień związanych z innymi gatunkami niż kino monumentalnej przygody. Po angażu do Harry Pottera Patrick Doyle dobitnie udowodnił wszystkim, że jego muzyka nadaje się nie tylko do dramatów i subtelnego kina historycznego, lecz także, a może przede wszystkim, do kina gatunku epic-fanstasy.

Nic więc dziwnego, że kompozytor znany z perfekcyjnego operowania muzyką rozpisaną na wielką orkiestrę, zatrudniony został, aby stworzyć oprawę dźwiękową najpierw do "Eragona", a ostatnio do, powstałego na bazie książki Valerio Manfrediego, filmu "Ostatni Legion". Wyreżyserowany przez Douga Leflera obraz to jedna wielką bajka, która stara się połączyć barwną historię kresu cesarstwa rzymskiego, z mitami arturiańskimi. Wychodzi niestety żałośnie. To co było do zaakceptowania w książce, w filmie nabiera groteskowego wymiaru bliższego "Xenie wojowniczej księżniczce" niźli wysokobudżetowemu filmowi rodem z Hollywood. Zapewne byłoby już zupełnie tragicznie gdyby nie uroda Aishwaryi Rai, hinduskiej aktorki odtwarzającej waleczną piękność która co chwila jednym kopniakiem kładzie na łopatki sześciu rosłych barbarzyńców.

Paradoksalnie nie pierwszy już raz bzdurny i kiczowaty film otrzymał całkiem ciekawą i jak na współczesne czasy reprezentującą niezły poziom artystyczny oprawę dźwiękową, score świetnie wykonany, wypełniony w całości żywym orkiestrowym graniem, w nieco niemodnym stylu.

Już pierwsze dwa utwory demonstrują nam, z jakim typem muzyki mamy do czynienia. Mocny temat, nobliwy patos, chór i doskonałe wykonanie jak zawsze wspaniałej London Symphony Orchestra uskrzydlają obraz i nadają epickiego wyrazu. Ale to nie wszystko, co do zaoferowania ma ta płyta. Odnajdziemy tu bowiem i muzyczną humoreskę towarzyszącą ucieczce bohaterów z twierdzy na wyspie Capri Escape from Capri, i skrzypcowy romansik Sword Play Romance, i wreszcie, łączące wzorce zaczerpnięte z twórczości Jerry Goldsmitha i Michaela Kamena, utwory akcji takie jak Goth Seize Rome, The Battle of Hadrian's Wall czy Death of Vortgyn.

O ile na płycie słucha się tego całkiem przyjemnie - choć drażnić może nieco kliszowe podejście do action score, oraz zbyt wiele oklepanych tricków (ile razy już uświadczyliśmy tak pracujące dęciaki), o tyle w filmie partytura nieco rozczarowuje. Drażni przede wszystkim wciąż słyszalny główny temat (nie wiem, ale miałem wrażenie, że całość składa się tylko z jednego utworu, podczas gdy reszta tak ciekawa na płycie, zupełnie w obrazie się zagubiła). Wprawdzie ilustracyjne wszystko funkcjonuje poprawnie, Doyle nie robi jakichś wielkich kiksów na miarę chociażby Zimmera (któremu jak wszyscy wiemy zdarzają się czasem spektakularne wpadki z dobraniem odpowiedniego podkładu), ogólnie jednak poza kilkoma zaiste świetnymi momentami (wspaniały początek) reszta jakoś w fotel nie wbija. Do tego dochodzą tradycyjne już we współczesnej muzyce filmowej problemy z oryginalnością, które (o Jerry dlaczego Cię tutaj tak dużo), jednak generalnie są stosunkowo niewielkie, oczywiście jeśli do porównania weźmiemy byle jaki produkt z grupy Remonte Control.

Muzyka do "Ostatniego Legionu" to, mimo kiepskiego filmu jakiemu towarzyszy, silna pozycja, z pewnością warta przesłuchania. Co więcej partytura ta, na tle obecnie panującej posuchy dobrych scorów jest na pewno płytą ciekawą, co nie zmienia faktu, że do najlepszych wiele jej brakuje.



Autor recenzji:  Łukasz Wudarski
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
Czas trwania: 51:19
Komentarze
Kuba 2007-09-16
22:08
Eragon 2. Tyle powiem.
Bob 2007-09-16
22:13
Ten film jest po prostu żałosny. A muzyka w nim to powtórka z Eragona. Dziwię się tak wysokiej ocenie.
Alek 2007-09-17
00:00
Cztery razy podchodziłem do TLL i ani razu nie zdołałem sforsować tej ściany dźwięku. Co do uwag o Eragonie... zgadzam się. Partytura przesiąknięta jest nie tylko Eragonem, ale i wcześniejszym Potterem (Golden Egg i te sprawy).
MaciekG. 2007-09-17
14:28
Bardzo dobry score Doyla, ja tu żadnej ściany dźwięku nie słyszę, wszystkiego słucha się nieźle, co do podobieństw do Eragona to faktycznie są, ale żadna to wada.
Ludi 2007-09-17
16:31
Zabrakło kompozytorowi pomysłu na muzykę. Odtwórczość, odtwórczość. Zostańmy przy Eragonie.
MaciekG. 2007-09-17
16:53
całkiem sympatyczna odtwórczość :)
Mefisto 2008-01-24
18:25
Solidna czwórka i tyle - ma swoje momenty płyta, nie powiem.
Koper 2008-01-24
21:12
Jak dla mnie najwyżej solidna trójka :) Eragon chociaż miał chwytliwy temat. :]
Mystery 2011-04-10
12:44
Nie jest to takie złe, a po latach na pewno nabiera na wartości, gdyż tak naprawdę, od czasu "Last Legion" nie doczekaliśmy się w muzyce filmowej takiego prawdziwego historycznego scoru. Muzyka brzmi świetnie, klimacik jest, temat też, większych zastrzeżeń nie mam, a ostatnie 4 utwory są doprawdy mega-epickie. Porządna robota Doyla, z pewnością lepsza od samego filmu.
Mieszko 2013-08-24
02:33
Wysoka słuchalność. Score Patricka Doyle'a, do którego najchętniej wracam.

Last Legion, the (Ostatni Legion)

Kompozytor:

  • Patrick Doyle

Dyrygent:

  • James Shearman

Orkiestrator:

  • Patrick Doyle
    James Shearman
    James McWilliam
    Paul English

Soliści:

  • The London Symphony Orchestra

Wydawca:

  • Varese Sarabande/ MTJ (2007)

Producent:

  • Maggie Rodford

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2019 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie