Szukaj: w


recenzje

Tsotsi


"Tsotsi" (w miejskim slangu Johannesburga znaczy tyle co opryszek, zbir) opowiada historię młodocianego bandziora ze slumsów tego największego miasta RPA, który pod wpływem przypadkowo znalezionego niemowlęcia odkrywa w sobie wrażliwość i dobroć, tak dalekie od brutalnego i bezwzględnego życia, które do tej pory prowadził. Film Gavina Hooda (wcześniej nakręcił nasze "W pustyni i w puszczy") okazał się dość nieoczekiwanym zwycięzcą Oscara w kategorii najlepszego filmu nie-anglojęzycznego. Zastanawia mnie, dlaczego na rodzimym gruncie nie kręci się tak prostych a zarazem wciągających i wzruszających historii? Wywodzący się z egzotycznej i bardzo dalekiej od nas Republiki Południowej Afryki film charakteryzuje również ciekawa ścieżka dźwiękowa, złożona z oryginalnej kompozycji tandemu Paul Hepker/Mark Kilian oraz lokalnego hip-hopu (tzw. kwaito music)...

W samym filmie proporcje tych dwóch składników są ze wskazaniem na ciekawą ilustrację dwóch kompozytorów, natomiast same piosenki, pozujące trochę na miks hip-hopu i gangsta-rapu, zaznaczają swą obecność tym rzadziej, im bohater coraz bardziej zmienia się z nie mającego żadnego poważania dla życia drugiego człowieka zbira w czującego, bardzo empatycznie nakreślonego przez reżysera osobnika. Na płycie relacja ta ulega jednak zamianie, która z pewnością spowodowana jest tym, czego fani ilustracyjnej muzyki filmowej nie lubią najbardziej - kwestiami marketingowymi. Przeważają piosenki (również nie występujące w filmie), score natomiast zepchnięty jest na jej finał i poświęcono mu (niestety) zaledwie 14 minut. Mimo, że uwaga naszego portalu ukierunkowana jest na muzykę opisową, poświęćmy choć chwilę piosenkom. Śpiewane są w jednym z dziwnych przy pierwszym zetknięciu dialektów występujących w tamtej części świata (prawdopodobnie afrikaans), silnie zainfekowane zwykłym angielskim, ale również znacząco, egzotycznie od niego odbiegającym. Gros z nich stanowią mocne, ”męskie” kawałki z pogranicza rapu, hip-hopu i funku. Szczerze mówiąc, nie przepadam za tymi gatunkami muzycznymi i trudno było mi przez nie przebrnąć (nie wspominając o tym, że wszystkie są bardzo do siebie podobne). Napisane są w większością przez Zolę, gwiazdę rozrywki w RPA, który w filmie występuje w roli gangstera Fela. Jednak muszę przyznać szczerze i sprawiedliwie, że otwierająca film i soundtrack piosenka Mdlwembe jest subiektywnie znakomita. Oczywiście w ramach swojego gatunku. Duża ekspresja i dziwne artykułowanie śpiewu (niemal przekrzykiwanie się), zdumiewająco przykuwa uwagę w samym filmie, gdzie kamera obserwuje dumnie idących do taktów utworu czterech opryszków z Tsotsim na czele. Ogólnie rzecz biorąc, jeżeli spodziewaliśmy się zażyć jakiejś etnicznej, ciekawej mieszanki rodem z Afryki, będziemy powyższymi piosenkami rozczarowani. To tylko taka lokalnie, folklorystycznie przefiltrowana wersja amerykańskiego (czy polskiego) połączenia wyżej wymienionych gatunków. Zapotrzebowanie wypełnia to w pewnym sensie oryginalny score.

Nazwiska kompozytorów muzyki oryginalnej niewiele powiedzą chyba nawet najbardziej wtajemniczonym w gatunek muzyki filmowej miłośnikom. Oboje mają na koncie pracę głównie w telewizji (również w projektach, w które zaangażowany był reżyser Hood), choć Mark Kilian w swoim resume ma dodatkową muzykę do "Animatrixa" i dyrygowanie słynnego kawałka Roba Dougana Chateau, uwzględnionym na soundracku z "Matrixa.Reaktywacji". Tandem kompozytorski stworzył ilustrację, której moglibyśmy się spodziewać po afrykańskich korzeniach filmu. Dominują spokojne linie melodyczne (których raczej nie można nazwać tematami z prawdziwego zdarzenia) oraz ambient, który miał za zadanie wgryźć się w emocjonalne oddziaływanie obrazu. Połączone ze spokojnymi, etnicznymi wokalizami z pewnością zadowolą fanów takich ścieżek dźwiękowych jak "Łzy słońca" i jej refleksyjnej natury. Tak więc, ścieżka pod względem swej etniczności nie oferuje za wiele nowego. Funkcjonuje na granicy relaksu i refleksji, dochodząc do swej kulminacji w Baby Handover, przypominając przede wszystkim wyciszone projekty Hansa Zimmera. Nucący w tle afrykański chórek z pewnością skojarzy się nam choćby z tak ważną pracą Niemca jak "The Power of One". Ścieżka jest po trosze utrzymana w poetyce Lebo M czy innego, znanego pieśniarza afrykańskiego - Salifa Keity. Warta uwagi, troszkę wyodrębniająca się z reszty materiału jest radosna kołysanka Silang Mabele, pomyślana jako niezobowiązujące world music. Inny zamysł fabularno-kompozycyjny to budująca, syntetyczna perkusja do śnionych wspomnień z dzieciństwa głównego bohatera.

Album ze ścieżką dźwiękową z "Tsotsi" jest kompromisem pomiędzy wymaganiami rynku oraz próbą zachowania choćby szczątków oryginalnej muzyki filmowej, która mogłaby być tak naprawdę nigdy oficjalnie nie wydana. Z pewnością zadowoli on słuchaczy z Afryki Południowej, szczególnie tych młodych (zwłaszcza fanów Zoli). Szkoda, że obyło się to kosztem ciekawego score'u, który może nie jest czymś ani zgoła wybitnym w swoim gatunku (muzyka filmowa nasycona etniką afrykańską bądź imitująca brzmienia ludowe), ale z pewnością satysfakcjonuje i dość dobrze spełnia swoją rolę w filmie, będąc cichym, emocjonalnym komentarzem do ekranowych wydarzeń. Panowie Hepker i Kilian (jak i słuchacze) mogą czuć się zawiedzeni, choć z drugiej strony zastany na płycie materiał, jest kompromisem a zarazem „chlebem powszednim” wielu albumów z muzyką filmową, które chcą być usłużne wobec wymagań rynku a jednocześnie nie stracić szansy wydania muzyki oryginalnej. Jednak te 14 minut to za mało... "Tsotsi" w takiej formie, w jakiej został wydany może zadowolić słuchaczy obeznanych z filmem lub fanatyków, szukających brzmień afrykańskich w kinie. Innych niekoniecznie.



Autor recenzji:  Tomek Rokita
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. Mdlwembe - Zola (4:17)
  • 2. Bhambatha - Zola (4:21)
  • 3. Zingu 7 - Zola (2:42)
  • 4. Matofototo* - Pitch Black Afro Featuring Bravo (4:51)
  • 5. Sghubu Sam* - Unathi (4:10)
  • 6. Mnt'Omnyama - Mafikizolo (4:30)
  • 7. Palesa - Zola (3:59)
  • 8. Seven - Zola (4:09)
  • 9. Ehlala Zola - Zola (4:37)
  • 10. Crazy* - Ishmael (4:10)
  • 11. It Is Your Life - Zola (4:56)
  • 12. Woof Woof - Zola (3:17)
  • 13. Stolen Legs (0:59)
  • 14. On The Tracks (1:11)
  • 15. Silang Mabele - Vusi Mahlasela (5:38)
  • 16. Bye Bye Baby (1:52)
  • 17. Baby Handover (1:59)
  • 18. E Sale Noka (1:53)
  • 19. Ghetto Scandalous* - Zola (4:46)
* - nie występują w filmie

Czas trwania: 68:17
Komentarze

Tsotsi

Kompozytor:

  • Paul Hepker
  • Mark Kilian

Muzyka dodatkowa:

  • Vusi Mahlasela

Soliści:

  • Vusi Mahlasela (wokal)
  • Khanyo Maphumulo (wokal)
  • Barry Van Zyl (perkusja)
  • Brendan Jury (altówka)

Wydawca:

  • Milan Records (2006)

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie