Szukaj: w


recenzje

Amazing Grace


Amazing Grace, to dramat biograficzny, opowiadający o życiu pewnego brytyjskiego aktywisty politycznego i religijnego, Williama Wilberforce (Ioan Gruffudd). Jako zacięty wróg niewolnictwa, główny bohater stara się walczyć z tym zjawiskiem na każdym froncie, odważnie sprzeciwiając się nawet samemu królowi Wielkiej Brytanii. Reżyser tego obrazu, Michael Apted, po raz kolejny w swojej karierze sięga do trudnej tematyki społecznej, manifestując swoją fascynację pomijanymi przez historię bohaterami. Jak to wygląda w praktyce trudno powiedzieć, bowiem póki co Amazing Grace nie trafiło do polskich kin.

Moje zainteresowanie tą produkcją wzbudziła nie tyle sama tematyka obrazu, czy ekipa go realizująca, ale decyzja reżysera o tym, kto miałby skomponować doń muzykę. David Arnold, jako niekwestionowany mistrz muzyki akcji, po serii hałaśliwych bondowych partytur, Stargate'ach, Godzillach i innych Dniach Niepodległości zawija do przystani spokoju? Brzmi to co najmniej nieprawdopodobnie... Decyzja Apteda o zatrudnieniu Arnolda nie była wynikiem zwykłego impulsu. Już wcześniej bowiem panowie ci mieli okazje ze sobą współpracować: nad jedną z historii o agencie 007, Świat to za mało oraz thrillerem, Nigdy więcej. To prawdopodobnie pomysłowość i determinacja kompozytora sprawiły, że spodobał się on brytyjskiemu reżyserowi, który postanowił raz jeszcze dać mu szansę do zaprezentowania swoich umiejętności. Podejmując się Amazing Grace, Arnold jednak wiele zaryzykował. Włożenie ręki do ognia jednak się opłaciło... a i obyło się bez większych obrażeń.

Już pierwsze kilka utworów zamieszczonych na 42-minutowym albumie Spring House Music/EMI przenosi wielbiciela twórczości Arnolda w całkowicie inną muzyczną rzeczywistość. Rzeczywistość przesianą wszechogarniającym smutkiem i nostalgią. Wyzutą z tak gloryfikowanej przez Brytyjczyka elektroniki. To właśnie owy brak „wspomagaczy” i ultradramatyczny charakter oprawy do Amazing Grace są jej największymi atutami. Kompozytor nie ucieka się przy tym do hucznej orkiestry symfonicznej, by nawiązać nić porozumienia ze słuchaczem. Z partytury uderza prostota i liryzm uzyskiwane dzięki minimalistycznym, zachowawczo dawkowanym partiom dźwiękowym. Samo dramatyczne podejście do kompozycji nie jest niczym nowym u Arnolda. Z melodiami o silnym zabarwieniu emocjonalnym eksperymentował już wcześniej, pracując nad wspomnianym wyżej Nigdy więcej, Last of the Dogmen oraz intrygującym obrazem Franka Oza, Żony ze Stepford. Nigdy jednak na taką skalę i w podobnej formie.

Smutne smyczkowe melodie determinowane są przez pojawiające się w tle wzbogacenia orkiestralne. Sprawia to, że słuchacz już na początku swojej przygody z albumem wtapia się w gąszcz muzycznej powagi rysowanej batutą kompozytora. Nośnikiem tej powagi jest temat głównego bohatera, stanowiący niejako oś, wokół której obraca się niemalże cała sfera melodyjna Amazing Grace. Wzmocniony od czasu do czasu mistycznym, „miękkim” chórem potęguje w odbiorcy uczucie wyizolowania i osamotnienia. David Arnold jak nigdy dotąd stara się unikać tu konfrontacji z podniosłą, pełnoorkiestrową muzyką. Główną melodię, prowadzoną zazwyczaj przez instrumenty smyczkowe, otacza tylko pojedynczymi, solowymi wstawkami instrumentalnymi takimi jak flet, pianino, czy harfa. Korzystając z tych środków balansuje pomiędzy skrajnie mrocznym underscorem, a owianymi nutką nadziei lekkimi, aczkolwiek melancholijnymi frazami. Mimo generalnie poważnego i spokojnego tonu, Amazing Grace zaskakuje również dynamicznymi momentami, gdzie orkiestra wyrywa się choćby na chwilę z wiążących ją kajdan minimalizmu. Wszystko oczywiście technicznie dopracowane na ostatni guzik.

I wszystko byłoby pięknie, gdyby partytura Arnolda potrafiła jeszcze jakoś „wyraźniej” przemówić do słuchacza. Muszę przyznać, że po pierwszym odsłuchu do końca nie byłem pewien, co wyniosłem z tego 42-minutowego doświadczenia muzycznego. Dopiero kolejne podejścia zaczęły odkrywać przede mną głęboko ukryte pod ciężkim pokładem underscore'u zalety owego dzieła. Niemniej jednak warto poświęcić ten czas na „gruntowne” prześledzenie zawartości albumu. Amazing Grace, to kolejny krok w rozwoju twórczym Davida Arnolda.



Autor recenzji:  Tomek Goska
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. Opening Title (03:46)
  • 2. Torture (00:47)
  • 3. Fetch Him (01:17)
  • 4. God and Nature (01:07)
  • 5. Politics and Religion (01:31)
  • 6. Good Morning John (01:41)
  • 7. Ghosts (01:47)
  • 8. The 2nd Nightmare (01:41)
  • 9. The Slave Ship (02:19)
  • 10. The Gardens (01:46)
  • 11. We Have Hope (01:46)
  • 12. Courting (01:03)
  • 13. Parliament (01:58)
  • 14. Dark Meeting (00:48)
  • 15. Will of the People (02:43)
  • 16. Rejecting the Bill (01:34)
  • 17. Waking the Demons (01:35)
  • 18. Off the Ship (00:52)
  • 19. Cheat the Law (00:47)
  • 20. Devious Plan (01:13)
  • 21. Something's Up (02:28)
  • 22. No More (01:44)
  • 23. Dying (03:40)
  • 24. Triumph (03:12)
Czas trwania: 42:54
Komentarze
scoreman 2007-05-10
22:31
Zgadzam się z tezami autora, ale ponieważ do mnie ta płyta przemówiła od razu, oceniam ją wyżej - 4,5. David Arnold po raz kolejny pozytywnie zaskakuje mnie w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Obawiałem sie trochę kolejnego podejścia do serii o Jamesie Bondzie, ale płyta ze scorem do "Casino Royale" okazała się bardzo udana. Moim zdaniem można ją bez cienia wątpliwości porównywać z najgłośniej wychwalaną ilustracją do"Tomorrow Never Dies". Muzyka do ostatniego Bonda jest jednak dojrzalsza. Teraz dostajemy ścieżkę dźwiękową z filmu "Amazing Grace" i kolejne miłe zaskoczenie. Ta płyta jest zdumiewająco dopracowana. Dawno nie słyszałem tak wspaniale wyważonych nastrojów na krążku. Szczególnie cieszą te fragmenty ożywiające, kiedy słyszymy potężną moc orkiestry. Temat główny fantastyczny i dobrze wykorzystany w różnych fragmentach płyty. Muzyka Arnolda do tego filmu zauroczyła mnie. Chętnie dałbym 5, ale muszę poczekać na film, aby zobaczyć, jak sprawdza się w połączeniu z obrazem. Sądząc jednak po specyficznej tematyce filmu i porównując z innymi muzycznymi ilustracjami w kinie tego gatunku spodziewam się, że dzieło Arnolda wypadnie świetnie.
Asia 2007-05-12
20:47
A ja nie potrafię znaleźć ani płyty ani filmu, a bardzo mnie zaciekawił i teraz nie wiem skąd go wziąć :( Może ktoś wie?
Tomasz Goska 2007-05-12
21:06
Płytę kupisz w większych salonach muzycznych lub za pomocą sklepów internetowych. Filmu niestety nie ma w Polsce jeszcze...
Mefisto 2007-05-14
15:13
...a jest czego zalowac, bo jest naprawde dobry, szczególnie aktorsko - polecam! Tym bardziej, ze myslalem, ze o niewolnictwie juz nic swiezego sie zrobic nie da
Tomek 2007-12-30
10:20
Bardzo dobra partytura. Również z początku miałem z nią kłopot, wymaga ona trochę cierpliwości. Najbardziej podobają mi się tutaj te "miękkie" chóry, bardzo nostalgiczne, niemal magiczne. Ciekawe są również subtelnie wplecione etniczne flety, chociaż jest tego w moim odczuciu troszkę za mało. Pod względem intensywności emocji, 'ultradramatyczną' nazwałbym raczej ścieżkę z "Last of the Dogmen", która miała więcej melodramatu, w "Amazing Grace" panuje raczej więcej dramatu, choć czasami dość "podskórnego". Z pewnością to dorosła muzyka. Szkoda, że nie ma również więcej napięcia, tak jak w świetnym "Ghosts". Niemniej bardzo solidne, zasłużone ****. Mogło być coś więcej ale nie ma co narzekać ;)
Mieszko 2013-08-09
10:32
Piękna muzyka, która zachwyca prostotą i artyzmem. Najlepszy Arnold, jakiego słyszałem. Takie ścieżki dźwiękowe powinno się nagradzać.

Amazing Grace

Kompozytor:

  • David Arnold

Dyrygent:

  • Nicholas Dodd

Orkiestrator:

  • Nicholas Dodd

Wydawca:

  • Spring House Music / EMI (2007)

Producent:

  • David Arnold

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie