Szukaj: w


recenzje

Romeo + Juliet, Vol.2 (Romeo i Julia)


Ta nowoczesna adaptacja jednej z najsłynniejszych sztuk Williama Szekspira zyskała z chwilą premiery tyluż zwolenników co przeciwników. Australijski reżyser-wizjoner Baz Luhrmann przedstawił swoją niesamowicie eklektyczną, pełną feeri barw, połączenia artyzmu i tandetnego kiczu, rewelacyjnie zrealizowaną wersję "Romeo i Julii", która z miejsca stała się przebojem wśród nastoletniej widowni. Film spotkał się również z entuzjastycznym przyjęciem wśród widowni dorosłej, czego dowodem jest np. nagroda za najlepszą rolę męską na Festiwalu Filmowym w Berlinie dla Leonardo di Caprio, w ówczesnym czasie bożyszcze nastolatków. Wizja Luhrmanna, mistrza artystycznego kiczu w "Moulin Rouge!" nasycona jest również dramatyzem i emocjami, co odbija się w muzyce, która została stworzona oryginalnie lub zaadaptowana z wcześniej istniejącego materiału. Muzyka z "Romeo i Julii" została wydana w dwóch egzemplarzach. Pierwszy był typowym "komercyjniakiem" łączącym piosenki wykorzystane bądź inspirowane filmem. Domagania fanów o muzykę oryginalną oraz popularność filmu wymusiły wydanie drugiej płyty, tzw. Vol. 2, na którym znalazła się wreszcie muzyka opisowa, nagrana i napisana specjalnie do filmu. Czyli to, co fanów muzyki filmowej interesuje w szczególności.

Podobnie jak w przypadku "Moulin Rouge!", "Romeo i Julia" jest niespotykanym miksem różnych brzmień i pomysłów, które jedni słuchacze powitają z oklaskami, innych z kolei doprowadzi do bólem głowy. Film z 1996 roku datuje się na pierwszą współpracę Luhrmanna ze szkockim aranżerem i kompozytorem Craigiem Armstrongiem, którego dzisiejsza, bardzo wysoka pozycja w filmowo-muzycznym światku, została ugruntowana właśnie dokonaniami przy tym filmie (nagroda BAFTA). Swe siły z Armstrongiem łączy jeszcze dwóch kompozytorów, wywodzących się z formacji Massive Attack. Pierwszym jest Brytyjczyk Nellee Hooper, którego korzenie muzyczne są w zasadzie podobne jak Armstronga, wyrosłe z klasyki i gatunków muzyki nowoczesnej. Trzeci do kompletu to Marius De Vries, twórca pochodzący z Australii, mający na koncie ilustrację do dziwnego thrillero-romansu "Oko obserwatora". Rola każdego z tych panów jest trudna do zdefiniowania. Chociaż to Hooper otrzymał główny credit na albumie, jednakowoż wszyscy trzej są wymieniani równocześnie na napisach końcowych. Z drugiej strony w oryginalnej muzyce orkiestrowej czuć daleki na kilometr styl Armstronga i prawdopodobnie to na nim spoczywa główna odpowiedzialność. Muzyczna ilustracja z "R+J" skacze po gatunkach z częstotliwością prącej do przodu sinusoidy. Jednocześnie płyta ma do zaoferowania tyle znakomitych, muzycznie pełnokrwistych momentów, że trudno objąć ją z pewnością w kilku słowach.

Szalona i wyidealizowana miłość dwojga młodych znalazła ujście w najpiękniejszych i najbardziej intensywnych emocjonalnie kompozycjach w karierze Armstronga (względnie Hoopera). Szkoda jedynie, że jej egzystencja obok muzyki tak pomieszanej stylowo a przy tym mogącej być z początku odrzuconą przez większość fanów ilustracyjnej muzyki filmowej, tak naprawdę nie da szans zaistnieć jej w szerszej świadomości słuchaczy. Temat miłosny (Kissing You) napisany przez Tima Atack i czarnoskórą wokalistkę Des'ree jest tym, czego moglibyśmy się spodziewać - piękną arią, prowadzoną przez atrybuty niezbędne dla każdej emocjonalnej muzyki Szkota: smyczki, ambient i fortepian. Równocześnie, przy całym nagromadzeniu liryzmu, muzyka jest pogłębiona o tragiczny i mroczny ton. Podobnie jak z innymi dziełami Armstronga, nigdy nie popada w słodki, orkiestrowy banał. Dzieje się tak za sprawą wyśmieniitych orkiestracji oraz wysublimowanych, eleganckich pasaży smyczkowych. Niech przykładem będzie 13-minutowa impresja orkiestrowa Slow Movement, stylizowana na elegię, w której finale nad bardzo intensywnie grające w wysokich rejestrach smyczki wchodzi basowy kontrapunkt. Z pewnością uwadze nie ujdzie genialne Balcony Scene, pełne spokoju, delikatności, grane przez szemrającą orkiestrę. Świetnym zamysłem montażowym jest dodanie dźwięków cykad i ptaków. Utwór ten znalazł się również na solowej płycie Armstronga "The Space Between Us". Nie mniejsze wrażenie robią finałowe, podrasowane chórem Juliet's Requiem jak i Death Scene, w którym orkiestra osiąga największą ekspresję w smutnej kulminacji. Orkiestrowa muzyka oryginalna w "R+J" jest bez wątpienia wydarzeniem, lecz powtórzę się raz jeszcze - ekwiblirystyczna konsystencja albumu raczej nie da jej szans nigdy zdobyć uznania na takie, na jakie zasługuje.

Podobnie jak np. przy płytowym wydaniu "Hannibala", producenci umieścli również kwestie dialogowe z filmu. Opinie na temat, czy jest to zabieg w tym przypadku trafny, z pewnością będą zróżnicowane. W kilku przypadkach dialogi wzmagają i wspierają emocjonalny ton muzyki (krzyczący di Caprio w utworze 15), w innych jednak moim zdaniem przeszkadzają nieznacznie w jej odbiorze. Nie bez znaczenia pozostają wmiksowane licznie odgłosy z filmu - silników, strzałów, helikopterów itp. Podobnież jak we wspomnianym "Moulin Rouge!", twórcy popisują się wyobraźnią w zastosowaniu lub lekkim modyfikowaniu muzyki już istniejącej do wymogów odbioru filmu. W jednym z bardziej genialnych posunięć, legendarna Carmina Burana (O Fortuna) Carla Orffa zostaje użyta jako inspiracja do krótkiego, muzycznego opisu fikcyjnego miasta, w którym rozgrywa się akcja dramatu/filmu. Doniosły chór i orkiestra (wsparte lamentującym wokalem) poajwiają się dwukrotnie w O Verona (tytuł oczywiście również inspirowany...) i w szalonym Drive to Death, w które wmiksowane zostaje techno. Elementy techno czy trip-hopu, gatunków w których śmiało poruszają się twórcy (Armstrong/Hoopper) obecne są również w buzującym dynamiką Escape From Mantua

Nie zapomniano o krótkich muzycznych wyróżnikach bohaterów. Demoniczny Tybalt otrzymuje gitarę elektryczną, z kolei Merkucjo hipnotyczną frazę na flet, która mogłaby równie dobrze być autorstwa Philipa Glassa. Gdzieniegdzie do muzyki udaje się przmycić brzmienia znane z muzyki współczesnej czy klubowej. Jednak Armstrong i spółka robią to z taką gracją i umiejętnością, że słuchając zamiast mieć skojarzenia typu "kolejne pseudo-współczesne dziadostwo", mamy raczej: "nowoczesna neo-klasyka". Gdyby całgo tego wymieszania styli i eklektyzmu było mało, pojawia się coś takiego jak hip-hopowo/hard-rockowy kawałek Motague Boys, po którym następuje pastisz muzyki...Ennio Morricone z "Dobrego, złego i brzydkiego" (twórcy nawet nie zapominają o wielkim chórze i ekspresyjnej trąbce!). Gdy jednak przypatrzymy się stylizacji owej sceny i sposobowi jej poprowadzenia przez Luhrmanna, nie możemy się nie zgodzić z wyborem odnośnie muzycznej ilustracji. Pojawia się również taneczny gospel Prince'a i Quindona Tarvera w When Doves Cry, przechodzącym w funkowe, pulsujące rytmy - słucha się tego wybornie. Zaadaptowany został również fragment Tristana i Izoldy Ryszarda Wagnera i również on - tu Was nie zaskoczę chyba - zdumiewająco pasuje do całości. Dlatego też postanowiłem umieścić aż sześć fragemntów dźwiękowych przy playliście.

Różnorodność gatunkowa "Romeo + Juliet, Vol. 2" aż bije po oczach. Jak więc ocenić jego słuchalność? Niewątpliwą zaletą albumu jest to, że właściwie każdy kawałek jest osobną i oddzielną kompozycją, chociaż dokonano tu zgrabnych przejść montażowych między kolejnymi utworami, co zapewnia (chyba trochę złudne) wrażenie ciągłości. Z pewnością na "Romeo i Julię" w nowoczesnym wydaniu kręcić będą nosem słuchacze przyzwywczajeni do konwencjonalnych partytur, jednorodnych stylistycznie i brzmieniowo. Nie ma najmniejszego sensu porównywać tej ścieżki dźwiękowej chocby z wiekopomnym dokonaniem Nino Roty do ekranizacji Zeffirelliego z 1968 roku. Obie kompozycje dzielą lata świetlne w podejściu do muzyki. Tak więc, czy nie można raz na jakiś czas dać szansy czemuś kolorowemu, szalonemu i ekstrawaganckiemu, jednocześnie obcując z muzyką orkiestrową, swoiście pojętym neo-klasycyzmem, który bije na głowę inwencją i emocjonalną siłą większość klasycznie poprowadzonych osiągnięć orkiestrowych współczesnej muzyki filmowej? Pamiętajcie, że może Was ominąć prawdziwa, muzyczna uczta... "R+J" to doskonały przykład klasy Craiga Armstronga, jako kompozytora i aranżera, który odbiega daleko od wytyczonych przez muzykę filmową schematów. Album posiada jednak ważne pominięcie, a jest nim niestety brak przepięknej, śpiewanej wersji tematu miłosnego, który znaleźć możemy na pierwszym woluminie - Kissing You w wykonaniu Des'ree. W niemal dekadę po swojej premierze, muzyka z nowoczesnej i kontrowersyjnej wersji Luhrmanna pozostaje bez cienia przesady współczesnym klasykiem.



Autor recenzji:  Tomek Rokita
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
Czas trwania: 65:49
Komentarze
Tomek 2008-03-23 23:10
"Kissing You" (Love Theme from Romeo + Juliet) - Des'ree/Tim Atack
d. 2008-04-02 13:06
czy ktoś zna tytuł tego soundtracka, gdzie śpiewa taki jakby chór kościelny? ostatnio jakiś łyżwiarz figurowy to miał na swoim występie i do tego tańczył...
Gosia 2008-04-02 21:32
Pewnie chodzi o utwor "O Verona" z koncowki programu dowolnego Briana Jouberta.
ewa 2008-08-06 16:44
to był utwór Everybody`s free
Erwina 2009-11-01 18:56
Czy ktos moze pamieta jak nazywa sie utwór który leciał na samym poczatku pojawienia sie romeo, gdy romeo pisał cos, leciał taki fajny dosc spokojny utwór, i jeszcze jakbyscie mogli mi napisac jak nazywa sie ta piosenka coleciala na samym koncu filmu przy napisach ;) z góry dziekuje ;**********
Łukaszek19900 2010-01-25 11:09
Prze Śliczny film.
żanetka 2010-08-08 20:22
kto wie jaki utwór leciał przy końcowych napisach???
królik 2011-08-26 17:24
jaki tytuł ma ta pierwsza piosenka na napisach ? nie mogę jej nigdzie znaleźć :\
DanielosVK 2011-11-30 23:22
Tylko on - Craig Armstron'.
Mieszko 2013-08-15 19:28
Interesujący soundtrack. Genialne "Death Scene"! Kapitalne działanie w obrazie!

Do tej recenzji istnieje jeszcze 8 komentarzy. Chcesz zobaczyć wszystkie?    » pokaż wszystkie
Romeo + Juliet, Vol.2 (Romeo i Julia)

Kompozytor:

  • Nellee Hooper
  • Craig Armstrong

Muzyka dodatkowa:

  • Marius De Vries

Dyrygent:

  • Craig Armstrong

Orkiestrator:

  • Craig Armstrong

Wydawca:

  • Capitol Records (1996)

Producent:

  • Nellee Hooper

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2019 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie