Szukaj: w


recenzje

Englishman Who Went Up a Hill But Came Down a Mountain, the (O Angliku, który...


...wszedł na wzgórze, ale zszedł z góry)



Gdy na kontynencie europejskim powoli dobiega końca I Wojna ¦wiatowa, w pewnej małej walijskiej wiosce, ci którzy nie zostali wysłani na front, wiod± cichy i spokojny żywot. Przynajmniej do czasu, gdy pewnego dnia w osadzie zjawia się dwóch angielskich kartografów z zamiarem zmierzenia wysoko¶ci będ±cego dum± całej okolicy wzniesienia. Od wyniku pomiaru zależy, czy zostanie ono wpisane na mapach jako wzgórze, czy jako góra. Gdy okazuje się, że do tego drugiego miana brakuje raptem 6 metrów, dzielni Walijczycy pod przywództwem dwóch antagonistów: karczmarza i duchownego postanawiaj± podwyższyć wzniesienie i uczynić zeń górę. Tylko trzeba jeszcze jakim¶ sposobem zatrzymać choć na kilka dni kartografów w osadzie. Przebiegły karczmarz wraz z innymi osadnikami wymy¶laj± więc, co się tylko da, by Anglicy nie wyjechali, jednocze¶nie znosz±c na wzgórze/górę masy ziemi...

Tak wygl±da zarys fabuły niezwykle sympatycznej brytyjskiej komedii z 1995 r., z Hughem Grantem w roli tytułowego Anglika, który wszedł na wzgórze, ale zszedł z góry. Obok lekkiego, sytuacyjnego komizmu, przezabawnej galerii ciepłych, sympatycznych postaci, sporym atutem filmu jest przekonywuj±ce oddanie 'klimatu' zacisznej, walijskiej wioski. A ten z kolei w bardzo dużej mierze film zawdzięcza muzyce mało znanego brytyjskiego kompozytora Stephena Endelmana. Twórca ten, dla którego był to pierwszy większy i chyba najbardziej udany projekt w karierze, stworzył ¶cieżkę dĽwiękow± nasi±knięt± walijskim (czy może bardziej ogólnie: celtyckim) folkiem, a przy tym mocno wpadaj±c± w ucho.

W score Endelmana mieszaj± się ze sob±, wykonywana przez klasyczn± orkiestrę z istotn± rol± sekcji smyczkowej, romantyczna warstwa partytury, wspomniany już element ludowy oraz wokalizy utrzymane momentami w stylu niemalże spaghetti-westernowym. Te ostatnie przywitaj± nas już w pierwszym utworze soundtracku. Do bezsłownego wokalu Sian James w Opening Credits/English Drive przył±cza się męski chór, tworz±c lekko podniosły nastrój, a sam utwór może nawet sprawiać wrażenie swego rodzaju przyjemnego pastiszu podobnej muzyki Morricone do filmów Sergio Leone.

Element folklorystyczny to przede wszystkim sympatyczny temat główny, który można okre¶lić jako "temat działania", wygrywany w różnych aranżacjach i różnym tempie. Najbardziej wyrazi¶cie usłyszymy go w takich utworach, jak Hustle & Bustle, The Brothers Tup a przede wszystkim Villagers Begin Building. Użycie w nim tamburynu oraz przemieszanie celtyckich dud i piszczałek z instrumentami orkiestry symfonicznej może przynie¶ć skojarzenia z podobnymi zabiegami, jakie w swoich ¶cieżkach z powodzeniem stosował Basil Poledouris. Tylko, że u Endelmana wszystko jest jakby bardziej luzackie, bardziej z przymrużeniem oka. Pod warstwę tradycyjn± można też przypi±ć utwór 14-sty, będ±cy rozpisan± na brzmi±cy wręcza akademicko chór, aranżacj± tradycyjnej, walijskiej pie¶ni, oraz opart± na ludowym tek¶cie wieńcz±cej album piosenki. Utwór Magnificent Peak, za¶piewany przez Sian James to popowy song z celtyckimi naleciało¶ciami, utrzymany w stylistyce Clannad i podobnych zespołów. Trzeba powiedzieć, że jest to bardzo przyjemna piosenka, która ładnie zamyka album.

Ostatnia warstwa partytury Endelmana to ta najbardziej klasyczna i najbardziej standardowa, można by rzec. Jest to kilka podobnych do siebie, bardzo urokliwych motywów, odpowiadaj±cych głównie za romantyczn± czę¶ć score'u i zbudowanych wokół ładnego tematu miłosnego (Lovers on the Mountain). Dominuje tu sekcja smyczkowa, ale kilkakrotnie w kulminacyjnych momentach na pierwszy plan wychodz± instrumenty dęte, głównie tr±bki i w efekcie otrzymujemy radosne fanfary. W utworze Tommy Two Strokes usłyszymy natomiast temat ludowy w nie folkowej a klasycznej, kameralnej aranżacji na smyczki.

Mieszaj±c ze sob± te trzy opisane przeze mnie elementy otrzymujemy 37 minut niezwykle przyjemnej, urokliwej i sympatycznej muzyki. I nawet pojawiaj±ce się od czasu do czasu króciuteńkie fragmenty swoistego komediowego mickey-mousingu nie drażni± słuchacza, gdyż w naturalny sposób ł±cz± się i komponuj± najczę¶ciej z warstw± folkow±. Wszystko to sprawia, że kompozycja do filmu O Angliku... otrzymuje ode mnie 5 gwiazdek. Choć nie jest to oczywi¶cie żadne głębokie arcydzieło, a tylko (a może aż?) kawał ¶wietnej muzycznej zabawy. The Englishman Who Went Up a Hill But Came Down a Mountain to bowiem niezbyt częsty przykład bardzo udanej partytury do komedii, która nie ogranicza się do ilustrowania filmowych ¶mieszno¶ci, która pozbawiona obrazu nic a nic nie traci ze swej atrakcyjno¶ci i która przede wszystkim zdaje się być napisana przez człowieka, który doskonale wczuł się w klimat filmu i napisał co¶ od siebie, co¶ od serca i co¶ z dusz±.



Autor recenzji:  Łukasz Koperski
Nasza ocena
Oryginalno¶ć ¶cieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
Czas trwania: 37:23
Komentarze
Mystery 2009-03-10
14:02
Niesamowicie rze¶ka i przyjemna muzyka. ¦wietne tematy, orkiestracyjo-folklorystyczne brzmienie, chóry, wokalizy i końcowa piosenka. Wszystko jest ¶wietne.

Englishman Who Went Up a Hill But Came Down a Mountain, the (O Angliku, który...

Kompozytor:

  • Stephen Endelman

Dyrygent:

  • Stephen Endelman

Orkiestrator:

  • Stephen Endelman

Soli¶ci:

  • Sian James (wokal)
  • Giles Lewin (dudy, flet, flażolet irlandzki)

Wykonawcy:

  • Gwalia Male Voice Choir

Wydawca:

  • Epic Soundtrax (1995)

Producent:

  • Stephen Endelman

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służ± jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie