Szukaj: w


recenzje

Stepmom (Mamuśka)


"Mamuśka" to trzeci, wspólny projekt Johna Williamsa i reżysera Chrisa Columbusa po ich owocnej współpracy przy dwóch części "Kevina samego w domu". Williams, poszukujący w drugiej połowie lat 90-ych bardziej wyciszonych i ambitnych projektów, zdecydował się tym razem na napisanie muzyki do hollywoodzkiego melodramatu. Dodatkowo z Julią Roberts w jednej z głównych ról, niejako przełamując "monopol" Jamesa Newtona Howarda na pisanie muzyki do filmów tej aktorki... Nieoficjalnie mówi się o tym, że John Williams wykorzystując swoje wpływy w branży, spowodował zwolnienie zatrudnionego już wcześniej przez reżysera i producentów Patricka Doyle'a. Doyle w wywiadach nie chciał komentować tych wydarzeń, ale fakt, że zwolniono go z pracy, leżącego w szpitalnym łóżku wydaje się, krótko mówiąc: "śmierdzieć". Jak było naprawdę nie wiemy, lecz historię muzyki do tego filmu zawsze będzie chyba kryć element niesławy. Jaki jest więc John Williams w melodramacie?

Jest to jedna z bardziej wyciszonych kompozycji maestro ostatniego czasu, bardziej odwołująca się do jego innych, kameralnych projektów z lat 80-ych i 90-ych a nawet takich kompozycji jak "Sugarland Express" z początku lat 70-ych. Muzyka Williamsa jest nasycona dużą melancholią i doskonale ukazuje pewnego rodzaju rozdarcie w muzycznym stylu twórcy do tego typu osadzonych w "realnych" czasach obrazów. "Maluje" on swoje kompozycje nostalgicznym brzmieniem zawierającym nutę smutku, ale też pewnego ciepła i subtelności. Ilustracja prowadzona jest w "Stepmom" przez bardzo skromnych (jak na standard Williamsa) rozmiarów orkiestrę oraz solowe użycie akustycznej gitary i oboju. Williams kolejny raz sięgnął w swojej twórczości po znakomitego solistę, którym jest tutaj słynny gitarzysta Christopher Parkening, prezentujący naprawdę śliczne solówki gitarowe. Ponownie, jak przy ostatnich wydaniach muzyki Williamsa, utwór drugi stanowi centralny temat/ścieżkę albumu, tym razem w formie suity prezentującej główny temat partytury. The Days Between to bezsprzecznie najciekawszy i najładniejszy utwór "Stepmom", godny dołączenia do licznych kompilacji tematów Williamsa. Utwór ten przypomina swym refleksyjno-sentymentalnym charakterem słynną Cavatinę z "Łowcy jeleni" i kompozytor "używa" Parkeninga w podobny sposób, jak Stanley Meyers użył słynnego gitarzystę...Johna Williamsa. Dodatkowo, chociaż ciepłe brzmienie oboju w wykonaniu Johna Ellisa nie jest niczym odkrywczym w stylu Johna Williamsa, jeszcze bardziej podkreśla kameralny charakter tej kompozycji.

Właściwie cała ilustracja brzmi jak mniej ciekawa, bardziej budująca atmosferę muzyka wyjęta z jego większych i znacznie bardziej hołubionych dzieł. Nie znajdziemy tu prawie w ogóle dramatyzmu, choć w paru miejscach pojawia się mocno emocjonalna sekcja smyczkowa, z której wyziera elegancja i klasa - coś, co zawsze było synonimem Williamsa. Twórca używa również skromnej elektroniki, która w pewnym stopniu może przypominać "Sleepers", natomiast narastające progresje akordowe są zapowiedzią "A.I.". Generalnie muzyka "snuje się" powolnie, przypominając wolny, refleksyjny styl "Szeregowca Ryana", który był wydany pół roku wcześniej. Czasem jest to bez ładu i celu - po prostu dzieje się za mało i zbyt jest to jednorodne brzmieniowo by móc tą muzykę na jakiś dłuższy czas zapamiętać. Owszem, solówki Parkeninga nadają partyturze trochę życia, ale jednak brakuje gdzieś tutaj ogółowi jakiejś werwy czy polotu, który mógłby tą partyturę wyrwać ze swego sentymentalnego marazmu. Szybsze rytmy cechują The Soccer Game (ach ci Amerykanie - nie wiedzą, że to nazywa się fubol?!), natomiast scherzo z utworu 6 przypomina choćby takie zapomniane kompozycje Williamsa jak "Koniokrady" z końca lat 60-tych. Williams naprawdę potrafiłby pisać pod western, bo ta muzyka z pewnością dotyczy - jak nazwa utworu wskazuje - jakiegoś galopującego wierzchowca...

Muzyki z "Stepmom" słucha się mimo swoich wad z przyjemnością, ale tylko gdy bardzo się na niej skupimy. Większość utworów jest bardzo przewidywalna, dodatkowo gdy zna się twórczość kompozytora. Można pod to podciągnąć np. solówki na fortepian, kreujące magiczną atmosferę, bardzo subtelne brzmienie czelesty, przypominają choćby delikatne fragmenty "Far and Away". Trochę brakuje zaangażowania w pięknej i klasowej w wyrazie sekcji smyczkowej, która może nadałaby tej muzyce jakichś głębszych emocji, bo tak jak powiedzieliśmy, muzyka często snuje się bez ładu i celu. Muzyka jako sama w sobie jest jak zawsze świetnie zorkiestrowana i wyprodukowana, coś czego możemy być zawsze pewni słuchając Williamsa, który po prostu nigdy nie schodzi poniżej pewnego poziomu. Jednak niewątpliwie mamy tu do czynienia z jedną z jego słabszych prac i czuć wyraźnie, że nie jest to Williams zainspirowany. Dziwi również jeszcze jedna rzecz, a mianowicie fakt, że muzyka jest tak naprawdę anty-tematyczna. Może gdyby Williams zdecydował się na użycie większej ilości tematów, choćby ich namiastek, które prowadziłyby subtelne narracje, wrażenia byłyby lepsze? Nie widzę w tej kompozycji nic oprócz suity głównych tematów (również End Credits), co zasługiwałoby na jakąś większą uwagę, tym bardziej biorąc pod uwagę kolosalny dorobek twórcy. Może to za mocne słowo, ale z dużej większości "Stepmom" leje się nuda a gdy album się kończy jesteśmy już trochę zmęczeni. Płyta tak więc wydaje się również za długa - można byłoby skrócić ją o połowę i myślę, że byłby to zdecydowanie pomysł na plus. Znajdziemy tu również wycinek znakomitej, podnoszącej na duchu a jednocześnie bardzo "amerykańskiej" piosenki Ain't No Mountain High Enough, która prawdopodobnie w filmie miała znaczące miejsce, skoro znalazła się na instrumentalnym wydaniu Williamsa. Ten score jest wybitnie dla jego entuzjastów, choć myślę, że i oni nie będą go darzyć zbytnią miłością, mając do wyboru tak wiele innych, znacznie wybitniejszych kompozycji.



Autor recenzji:  Tomek Rokita
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. Always and Always (3:41)
  • 2. The Days Between (6:27)
  • 3. Time Spins its Web (2:19)
  • 4. The Soccer Game (4:27)
  • 5. A Christmas Quilt (3:56)
  • 6. Isabel's Horse and Buggy (1:28)
  • 7. Taking Pictures (3:12)
  • 8. One Snowy Night (5:33)
  • 9. Ben's Antics (3:04)
  • 10. Isabel's Picture Gallery (3:44)
  • 11. Jackie and Isabel (2:59)
  • 12. Jackie's Secret (3:33)
  • 13. Bonding (3:55)
  • 14. Ain't No Mountain High Enough - Marvin Gaye i Tammi Terrell (2:29)
  • 15. End Credits (6:18)
Czas trwania: 57:02
Komentarze
Mieszko 2014-03-16
00:25
Jedna z lepszych recenzji, jakie czytałem. Jedna z tych, które wprost idealnie oddają moje odczucia. Mało tego. Gdybym nie zapoznał się z nią w pierwszej kolejności, niektóre zdania by u mnie brzmiały niemalże identycznie. "Generalnie muzyka snuje się powolnie". "Muzyka snuje się bez ładu i celu". "Zbyt jest to jednorodne brzmieniowo, by...". Naprawdę, słowo daję. Inna ocena recki niż 6 nie wchodzi tu w grę. GRATULACJE za tekst!

Stepmom (Mamuśka)

Kompozytor:

  • John Williams

Dyrygent:

  • John Williams

Orkiestrator:

  • John Neufeld

Soliści:

  • Christopher Parkening (gitara akustyczna)
    John Ellis (obój)

Wydawca:

  • Sony Classical (1998)

Producent:

  • John Williams

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2021 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie