Szukaj: w


recenzje

Congo (Kongo)


Kolejna ekranizacja prozy Michael Crichtona, który po gigantycznym sukcesie "Parku Jurajskiego" stał się obok Johna Grishama najbardziej chodliwym pisarzem Hollywood, zwiodła (i zawiodła) widzów do gęstej dżungli Afryki z filmem o nieco mało oryginalnym tytule (choć to również tytuł książki) "Congo". Reżyser Frank Marshall, bardziej znany jako producent, o napisanie muzyki do mającego być w założeniu przygodowym i egzotycznym filmem zwrócił się do weterana Jerry Goldsmitha.

Score na albumie jest bardzo krótki i prawdopodobnie nie da nam obiektywnego spojrzenia na całą pracę Goldsmitha przy filmie, choć oczywiście nie to jest celem tej recenzji. Autor zapuszcza się w tej kompozycji w bardzo dobrze znane sobie "tereny" wspominając jedynie dość dobrą muzykę "dżunglową" do filmu Medicine Man, albo inne kompozycje z etnicznymi wpływami jak "Mulan" czy "Under Fire". Bardzo krótki czas utworów niestety nie daje nam szansy na rozkręcenie się większości z ścieżek a twórca dość rzadko (prawdopodobnie z uwagi na mały budżet na muzykę) korzysta z usług tradycyjnych instrumentów symfonicznych i to niestety wpływa na całościowy odbiór muzyki, która w wielu momentach brzmi dość "tanio" prowadzona przez "miękkie", typowe dla Goldsmitha synthy i instrumenty perkusyjne. Elektronika niestety również potrafi być dość irytująca i jeżeli celem twórcy było jako takie zbudowanie atmosfery za jej pomocą, to maestro poniósł na tym polu dość dużą porażkę. Muzyki akcji, tak doskonałej u twórcy praktycznie nie ma, poza głośnym i bardzo chaotycznym użyciem perkusji w Crash Site.

W ogóle muzyka akcji nie ma za grosz oryginalności, słyszeliśmy to już wszystko w przeszłości i to w o wiele lepszych aranżacjach, choć na pochwałę zasługuje ekscytująca końcówka Bail Out. Pojawiają się bardzo znane u kompozytora ekspresowe smyczki w jednym z najlepszych utworów Amy's Nightmare, który posiada pewien element epiki i tutaj już bardziej można zadowolić się "starym, dobrym Jerrym". Ale i tak to chyba za mało by zadowolić obeznanego z twórczością kompozytora przeciętnego słuchacza. Główny temat jest ładny, ale również nie grzeszy jakąś wybitną oryginalnością by można go było zapamiętać lub dodać w poczet bardziej znanych motywów Jerry Goldsmitha. W dużej części filmu mamy do czynienia z podróżą i też w tą stronę idzie muzyka w większości utworów, prowadzona przez wolne rytmy perkusji (również metalicznej), bębnów, etnicznych instrumentów drewnianych, czy marimbafonu, jednak tak jak już wyżej zostało powiedziane, bardzo krótki czas utworów nie pozwala się tej muzyce w żadnym kierunku rozwinąć i popada ona w nicość. Na koniec zostaje nam ponad 10 minut muzyki "podrasowanej" wokalem Lebo M, który po raz pierwszy współpracuje z Jerry Goldsmithem śpiewając w rytm głównego tematu pieśń Spirit of Africa. Znany z partytur Zimmera wokalista wnosi trochę ożywienia do dość płaskiej muzyki ilustracyjnej, ale również i tutaj obecność jego głosu pozostaje daleko w tyle w porównaniu z pasjonującym chantowaniem w "Królu lwie" i "Łzach słońca".

Oczywiście w/w pieśń ma bardziej łagodny i subtelny wydźwięk i takie porównania nie są tu za bardzo na miejscu , więc prawdopodobnie wina leży po stronie kompozytora. Wielcy też mają swoje słabsze dni i takim "dniem" jest dla Jerry Goldsmitha ten trochę banalny i nie inspirujący score. Godnym uwagi, jeżeli chcielibyśmy wybrać z tego score'u coś najlepszego, jest ostatni, pożegnalny utwór oraz Amy's Nightmare, i chyba to wszystko co dobrego można powiedzieć o tej muzyce. Nie jest to kompozycja fatalna, bo oczywiście Goldsmith jakiś swój poziom zawsze trzyma (choćby w najmniej udanych kompozycjach), ale niestety nie zostaje w pamięci prawie nic po jej przesłuchaniu. Na szczęście trochę lepiej poradzi sobie twórca z afrykańskimi klimatami w rok późniejszym "Duchu i Mroku", tak więc tą ścieżkę dźwiękową odradzam. Od strony technicznej należy zauważyć, że spis utworów na okładce jest kompletnie pomieszany z tym co naprawdę słyszymy.



Autor recenzji:  Tomek Rokita
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
Czas trwania: 33:37
Komentarze
Mefisto 2007-04-29
16:13
Ej, dwójka to ocena jednak troche przesadzona, tym bardziej, ze plyty dobrze sie slucha :>
Tomek 2007-04-30
07:13
To trochę za mało jak na Goldsmitha, nie sądzisz? ;) Dla mnie Congo znajduje się gdzieś na szarym końcu jeżeli miałbym "zrankingować" ścieżki Goldsmitha, które znam (a troszkę ich jest...). Dlatego zaledwie **
Koper 2007-06-06
13:34
Ale Deep Jungle ma fajny temat... ;)
film-o-znawca 2007-06-06
20:15
Mnie się nawet podoba...fakt że po za 1 (słownie: jednym) tematem nie wiele prezentuje ale w filmie wypada całkiem OK (s jak sie film widziało i sie podobał to i płyte da się przesłuchać ... nawet wiele razy ;D )
Althazan 2010-03-01
12:34
Świetny soundtrack. Można słuchać i słuchać... Chyba nigdy nie zrozumiem recenzentów... ;)
ann 2010-05-22
00:29
Popieram - recenzenci rzadko kiedy CZUJĄ muzykę. Są jak nauczyciele w szkole, a nie artyści. Ostatni utwór jest fantastyczny! Ma w sobie niewiarygodnie dużo pozytywnych emanacji, on energetyzuje. Słuchając muzyki widzę zarówno leniwie płynącą rzekę, jak rwący górski potok, słyszę wiatr w liściach i czuję zza tych liści słońce na twarzy.
bladerunner21 2011-01-18
14:20
Ojej , dwójka to strasznie zaniżona ocena , czuć ducha Afryki w tej kompozycji ! :). Trzeba przyznać, że utwory akcji też są na bardzo dobrym poziomie. 3,5 i nie chce być mniej ..
Benek 2013-09-04
00:09
Autor recenzji miał chyba zły dzień wystawiając tak niską ocenę.

Congo (Kongo)

Kompozytor:

  • Jerry Goldsmith

Dyrygent:

  • Jerry Goldsmith

Orkiestrator:

  • Arthur Morton i Alexander Courage

Soliści:

  • Lebo M - wokale

Wydawca:

  • Epic Soundtrax (1995)

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie