Szukaj: w


recenzje

Robin Hood: Prince of Thieves (Robin Hood: Książę złodziei)


Michael Kamen przed rozpoczęciem swojego koncertu w poznańskiej hali Filharmonii na TP S.A. Music and Film Festival w 1999 roku, powiedział, że zawsze w dzieciństwie marzył aby być Robin Hoodem i że to jego marzenie w części się ziściło, bo mógł napisać muzykę do filmu o nim. Przygodowe widowisko z Kevinem Costnerem w roli człowieka w kapturze okazało się wielkim przebojem, co pomogło zmienić trochę repertuar utalentowanemu Brytyjczykowi, który dotąd miał przyszytą etykietę kompozytora tworzącego głównie do filmów akcji (Zabójcza broń, Szklana pułapka), zresztą ze znakomitym skutkiem...

Album naprawdę w wielkim stylu otwiera, bezsprzecznie najlepszy na całej partyturze fragment muzyki, czyli już słynna uwertura, którą nawet szefowie studia filmowego Morgan Creek (producent tego filmu) wykorzystali później jako podkład muzyczny dla swojego logo. Jest to dwu i pół minutowy, porywający marsz z użyciem smyczek, kotłów i trąbek, których tutaj zadanie można porównać do roli jaką spełniają w nieśmiertelnym The Raiders March. Ta niezwykle przygodowo-przebojowa kompozycja jest wykorzystywana na szerokości całego albumu, głównie jako akompaniament do przygodowych scen akcji. Druga część pierwszego utworu jest już mroczniejsza, opisując uwięzienie i ucieczkę z tureckich lochów podczas krucjaty w jakiej brał udział Robin z Locksley. Kamen znakomicie buduje napięcie za pomocą sekcji drewnianej i fantazyjnej sekcji smyczkowej, by jeszcze raz zaintonować porywający temat główny. Drugim tematem z Robin Hooda, który jest jak najbardziej godny uwagi, jest na pewno romantyczny temat Marion. Najdobitniejszy przykład to fascynujący Marion at the Waterfall gdzie obok fantastycznych smyczek kompozytor "pomaga sobie" harfą i piccolo, osiągając magiczną atmosferę by wykonać go na pełną orkiestrę. Podobne brzmienie ma Maid Marion, gdzie muzyka ma ten niepowtarzalny, średniowieczny charakter, który udało się Kamenowi wytworzyć.

Temat miłosny z filmu stał się bazą dla skomponowanej przez Johna Lange'a, Kamena i Bryana Adamsa, znakomitej piosenki I Do It For You, która była światowym przebojem i przez kilkanaście tygodni królowała na listach przebojów. Utwór 2 na początku z pozoru liryczny, przeobraża się w znakomitą muzykę akcji wykorzystującą cały potencjał sekcji dętej i perkusji gdy nasi bohaterowie uciekają do lasów Sherwood, a wszystko w porywającym, znakomitym tempie z tą nutką wielkiej przygody, a w międzyczasie z crescendami tak charakterystycznymi w jego świetnej muzyce do filmów akcji. Little John and the Band in the Forest ma z kolei znakomity, zabawny temat min. w wyniku użycia przez Michaela Kamena brzmiącej z japońska instrumentacji, co na pewno miło podnieść "powagę" pojedynku na kije między Robinem a Małym Johnem. Ostatni utwór z muzyką ilustracyjną to prawie 10-minutowa suita opisująca finałowe rozstrzygnięcia filmu. Na sam finisz zostaje nam zaserwowana fenomenalnie budujaca się fanfara, która w najlepszym z możliwych sposobów kończy score uderzeniami o talerze i potężną sekcją dętą. I chyba tak powinna się zawsze kończyć tego typu przygodowa muzyka! Jedynym niezbyt ciekawym utworem jest z pewnością nudna ścieżka czwarta a także ostatnia piosenka wykonywana przez Jeffa Lynne (chociaż również współ-napisana przez Kamena), niezbyt dorastająca do poziomu całego score'u i piosenki Adamsa.

Ścieżka dźwiękowa opisująca przygody Robin Hooda jest prawdopodobnie chyba obok "Mr. Holland's Opus" największym osiągnięciem w filmowej karierze bardzo utalentowanego, aczkolwiek niedocenianego Michaela Kamena, który także chętnie bierze udział w innych przedsięwzięciach muzycznych. Kamen znakomicie uchwycił ducha przygody i widać jakie serce włożył w napisanie tej muzyki. Wrażenie robi lista 16(!) orkiestratorów, która pracowała przy realizacji tej muzyki; z znanych nazwisk: Don Davis, William Ross i Chris Boardman. Jedynego czego może brakować na tym albumie, to muzyki z najazdu barbarzyńców na schronienie bohaterów w Sherwood. Świetne przygodowe tematy, na czele z klasykiem, jakim niewątpliwie jest już dziś słynna uwertura, plus liryczna i miłosna strona muzyki stawia ten score pośród najlepszych w swoim gatunku. W muzyce tej znakomicie czuć duch lat 80-ych i 90-ych. Kamen wraz z Adamsem za piosenkę zdobyli Grammy oraz byli nominowani do Złotego Globu i Oscara (ponownie powtórzą to przy "Don Juanie De Marco").



Autor recenzji:  Tomek Rokita
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
Czas trwania: 60:24
Komentarze
Koper 2007-04-27
23:28
Film oglądany dzisiaj, ledwie kilkanaście lat po premierze już się strasznie zestarzał. Jednakże score Kamena wytrzymał próbę czasu, a zwłaszcza główne tematy - ten otwierający, fanfarowy, nieprzypadkiem przypominający średniowieczne myśliwskie fanfary, no i miłosny, na którym oparto piosenkę Adamsa. Mimo kilku nudniejszych momentów, jeden z najciekawszych score'ów do kina przygodowego.
Izabell 2007-05-08
09:09
Nudny?! Obejrzałam film nie wiedząc o nim nic, ani o jego scieżce. Trzeba przyznać że film nie ważne ile będzie miał lat ma swój duży urok. Jest naprawde ciekawym kawałkiem kina. Muzyka do filmu jest bardzo dobra. Przewija się często piękny motyw prewodni, co bardzo lubie bo łączy to cały soundtrack w jedno. Motyw miłosny z piosenki Bryana Adamsa świetnie wplótł się w partyture. Mam wrażenie że każdy soundtrack z Bryanem jest dobry i z pewnością daje mu tylko atuty. ZDECYDOWANIE polecam:):)
Mefisto 2007-05-08
17:00
Trza widze interweniowac :> Ocena - ledwie 4??? Film sie zestarzal????? No fakt, skoro nie ma efektów specjalnych, rwanego montazu, etc, itd to pewnie juz sie zestarzal - jeez... I do tego muzyka nudna - normalnie az chce sie chwycic za luk i bynajmniej nie do drzewa postrzelac :P
Koper 2007-05-08
19:11
Kto napisał, że nudna muzyka, bo z recki Tomka to chyba nie wynika? :P A film się trochę zestarzał - wydaje się taki banalny, głupawy momentami (scena wymuszonego ślubu szeryfa z Lady Marion) i Mel Brookes naprawdę nie musiał się wysilać, żeby go sparodiować. :P Moja ulubiona scena w tym filmie to... napisy początkowe :D gdy słychać genialny temat Kamena i żaden Costner w delektowaniu się muzyką nie przeszkadza. :D
Mefisto 2007-05-09
19:38
Sam to napisales wyzej :P A film to czysta przygodówka ze starych dobrych czasów i o to chodzi, a nie o jakas wielka logike :D
Koper 2007-05-09
20:08
Napisałem "Mimo kilku nudniejszych momentów", z czego absolutnie nie wynika, że score jest nudny, bo jakby był nudny to bym nie dawał 4,5 :P A Robin Hood z Erolem Flynnem to też stara przygodówka ale dziś raczej to śmieszy swoim stylem, niz porywa w wir wielkiej przygody. Z Robinem-Costnerem powoli dzieje się to samo. :P
Mefisto 2007-05-10
20:07
Dla mnie oba te Robiny, to nadal porzadna rozrywka (stary owszem, traci juz mycha, ale jak to sie oglada :D) - a muzyka nie ma nudniejszych momentów :P
eWuSiA 2008-10-11
21:58
dla mnie z "Robin Hood'a" najlepsza jest piosenka "Everything I Do, I Do It For You". :D chociaż cały film jest zajebis**
Iza 2009-09-08
16:00
On jest przystojny!!! oh

Robin Hood: Prince of Thieves (Robin Hood: Książę złodziei)

Kompozytor:

  • Michael Kamen

Dyrygent:

  • Michael Kamen

Orkiestrator:

  • Michael Kamen
  • Don Davis
  • Jack Hayes
  • William Ross
  • Bruce Babcock
  • Albert Olson
  • Pat Russ
  • Brad Warnaar
  • Lolita Ritmanis
  • Mark Watters
  • Elliot Kaplin
  • Jonathan Sacks
  • Richard Davis
  • Harvey Cohen
  • Beth Lee
  • Chris Boardman

Wykonawcy:

  • Greater Los Angeles Orchestra

Wydawca:

  • Polydor Records (1991)

Producent:

  • Michael Kamen
    Christopher Brooks
    Stephen McLaughlin

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2019 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie