Szukaj: w


recenzje

Looney Tunes Back in Action (Looney Tunes: Znowu w akcji)


Dorobek reżyserski Joe Dantego do dziś pozostaje niezbyt imponujący, zdominowany w ostatnich latach przez produkcje telewizyjne, nazbyt okazjonalnie i z nazbyt mizernym na ogół skutkiem zahaczający o sale kinowe. Spośród szerokoekranowych filmów sygnowanych tym nazwiskiem jedynie Gremliny sprzed 20 lat okazały się obrazem na tyle udanym, by zagościć na dłużej w pamięci widzów i pozostać klasyką komedii SF. Podobnie stały współpracownik Dantego przy kinowych produkcjach, kompozytor Jerry Goldsmith, jedynie na potrzeby opowieści o kosmatym Gizmo i inwazji obleśnych stworków przygotować zdołał wyróżniającą się ścieżkę dźwiękową, aczkolwiek tym razem już w odróżnieniu od kolegi-reżysera, także i w pozostałych projektach utrzymał zadowalający poziom jakościowy. Po kilku latach milczenia, w roku 2003, panowie ponownie spotkali się na planie przy kolejnej głupawej komedii, Looney Tunes: Back in Action, która dzięki wywodzącym się (dosłownie) z kultowych kreskówek głównym bohaterom miała powtórzyć sukces nakręconego w identyczny sposób i z identycznymi postaciami animowanymi Kosmiczny Mecz. Tematyka dla dzieci, ale bez moralnego zacięcia dawnych produkcji Disneya. Jak to Goldsmith wielokrotnie w swojej karierze doświadczył, także i ta produkcja poniosła finansową klapę. Kompozytor natomiast potwierdził, że powoli wychodzi z będącego rezultatem zupełnego braku inspiracji dołka artystycznego, datującego na rok 2001. Wystarczyła po prostu lekka odmiana od gatunku akcji.

Goldsmitha choćby lekko zainspirowanego słucha się z niekłamaną przyjemnością. Wówczas i melodyka wydaje się ciekawsza, i akcja posiada większe zacięcie, pojawia się większe zróżnicowanie w teksturze muzycznej, na które składa się przede wszystkim lepiej wykorzystana i znacznie szersza gama instrumentów, wykraczająca poza werble i pokaźną sekcję dętą. Fragmentarycznie doświadczyliśmy tego w bardzo udanej Sumie Wszystkich Strachów, przewyższającej większość ostatnich dokonań Goldsmitha na polu sensacji przynajmniej o klasę; Looney Tunes: Back in Action kontynuuje ów trend. Przede wszystkim, jest to kompozycja bardzo eklektyczna, z jednej strony stanowiąca ukłon w stronę Carla Stallinga, słynnego autora oprawy muzycznej do kreskówek o Króliku Bugsie, bardzo slapstick'owa zatem, z drugiej natomiast pełna nawiązań także do innych gatunków muzycznych, z dominacją bluesa. Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy wspomniany eklektyzm obniża słuchalność partytury w formacie albumowym, ponieważ całość, podobnie jak większość wydań Goldsmitha, zamyka się w zgrabnych czterdziestu minutach. Pierwsze spotkanie z płytą może zaskoczyć, może także zniechęcić, ponieważ kompozytor żongluje gatunkami w zawrotnym tempie, odradzam jednakże natychmiastowe odłożenie jej na półkę. Już przy drugim podejściu ścieżka dźwiękowa prezentuje się o wiele spójniej, a całość łączy się, tworząc indywidualne brzmienie, bez rażących przeskoków pomiędzy stylami.

Praca Goldsmitha góruje nad przeciętną partyturą komediową nie umiarem w humorze (bo od początku do końca jest bardzo zabawnie), ale odpowiednim zaserwowaniu wszystkich elementów komediowych, od tradycyjnego mickey-mousingu, po groteskę i ironię. Nie cechuje jej nużąca cukierkowatość, komentuje ona obraz raczej z perspektywy osoby dorosłej, niż z punktu widzenia naturalnego odbiorcy filmu Dantego, czyli dziecka, dlatego też gatunkowa lekkość nie brzmi infantylnie. Gwarantuje dobrą zabawę, bez popadania w banał. Sympatycznie tym samym przedstawia się chociażby quasi-poważny, napisany z dużą dawką humoru złowrogi temat pod koniec Dead Duck Walking, nieodłącznie kojarzący mi się ze starym zamczyskiem, siedzibą głównego szwarccharakteru. Tak ironiczna dosłowność pozwala partyturze rozśmieszyć słuchacza nawet w oderwaniu od obrazu, bez dialogów i komediowych sytuacji. Fragment ten świadczy również o olbrzymim postępie w dziedzinie elektroniki, jakiego Goldsmith dokonał w latach 90-tych, bowiem wszystkie jego projekty XXI-ego wieku w tym aspekcie prezentowały bardzo wysoki i co ważniejsze, równy poziom. Pozbawione eksperymentów, ale nareszcie w pełni słuchalne...

Podobnie humorystyczny wyraz posiada zawarta na albumie muzyka akcji. The Bad Guys razem z Car Trouble tworzą ekscytujący duet, stanowiący wręcz esencję akcji Goldsmitha. Kompozytor oparł je o jeden wyraźny temat utrzymany lekko w poetyce westernu, dodał big-beat'ową perkusję przywodzącą na myśl lata 70-te, gitarę i szaleńcze smyczki, otrzymując imponującą, nie tylko jak na zwyczajną komedię, sekwencję pościgu. Bez wątpienia oba te utwory godne są uwagi każdego miłośnika muzyki filmowej, a powinny usatysfakcjonować również tych przeciwników Goldsmitha, którzy uważali jego prace za zbyt schematyczne i przewidywalne. Car Trouble zrywa z wypracowanymi przy okazji Total Recall schematami. Miłośnikom twórczości Jerry'ego natomiast polecam finał Out of the Bag, bedący przyjemnym nawiązaniem do wspominanych wyżej, popularnych Gremlinów. Zabawy przy Looney Tunes: Back in Action jest co niemiara, już od samego początku, gdy w klimat obrazu wprowadza nas klasyczny temat Carla Stallinga z kreskówek o Bugsie i reszcie ekipy.

Partytura do komedii Dantego była ostatnią ścieżką dźwiękową Jerry Goldsmitha (uzupełnioną co prawda o kilka minut autorstwa Johna Debneya), którą usłyszeć można było jako ilustrację filmu. Po raz ostatni więc sala kinowa rozbrzmiała kompozycją tytana muzyki filmowej, najprawdziwszej legendy i człowieka, który wpłynął na całe pokolenia swoich następców. Dziwnym trafem to właśnie ścieżka dźwiękowa do naiwnej, dziecinnej komedii okazała się tą ostatnią kompletną, napisaną z przeznaczeniem dla kina i tak też wykorzystaną. Słuchając jej trudno było sobie wyobrazić, by Goldsmith, wracający do wysokiej formy twórczej, przegrać mógł walkę z białaczką. Kompozycja ta brzmiała tak żywo, posiadała tak olbrzymią dawkę pozytywnej, młodzieńczej niemal energii, napisana została z tak wyraźną radością i zaangażowaniem, że nikt nie mógł się spodziewać, iż kilka miesięcy później dla wiecznie radosnego i pełnego humoru seniora muzyki filmowej nadejdzie nieoczekiwany kres...


Inne recenzje z serii:
  • Looney Tunes: Back in Action: The Deluxe Edition

    Autor recenzji:  Marek Łach
    Nasza ocena
    Oryginalność ścieżki:
    Muzyka na płycie:
    OCENA OGÓLNA:
    Lista utworów
    • 1. Life Story (0:18)
    • 2. What's Up? (1:24)
    • 3. Another Take (0:48)
    • 4. Dead Duck Walking (3:13)
    • 5. Out of the Bag (3:42)
    • 6. Blue Monkey (0:54)
    • 7. In Style (1:09)
    • 8. The Bad Guys (2:57)
    • 9. Car Trouble (3:45)
    • 10. Thin Air (1:24)
    • 11. Area 52 (1:27)
    • 12. Hot Pursuit (2:26)
    • 13. We've Got Company (1:50)
    • 14. I'll Take That (1:19)
    • 15. Paris Street (1:21)
    • 16. Free Fall (1:15)
    • 17. Tasmanian Devil (1:10)
    • 18. Jungle Scene (1:40)
    • 19. Pressed Duck (3:22)
    • 20. Re-Assembled (0:50)
    • 21. Merry Go Round Broke Down
    Czas trwania: 37:18
    Komentarze
    Paweł 2007-04-09
    22:44
    Piszecie, że "Kolejny projekt Goldsmitha, Timeline [...]". Nieprawda, Timeline zostało nagrane przed Looney Tunes i jest ostania muzyka kiedykolwiek nagrana przez Goldsmitha, we wrześniu 2003 roku. Timleine zostało zarejestrowane w grudniu 2002 roku. Pozdrawiam
    Paweł 2007-04-09
    22:47
    Ps. Nie wynika to jednak chyba jasno z mojego wpsisu ;), a wiec... Timeline jest przedostatni, LT - ostani.
    Marek 2007-04-10
    00:01
    Rzeczywiście, nie zwróciłem uwagi na terminarze i popełniłem błąd. Pomyłka już poprawiona, dzięki za informację.
    kondzio 2008-05-17
    16:57
    jaki jest tytuł tej piosenki z tego filmy kiedy Daffy i DJ wjeżdżają do Las Vegas??
    pani super ktos 2008-05-18
    18:20
    wlasnie znacie ten kawalek gdy oni wjezdzaja ??
    pipi 2009-09-19
    16:27
    Move Your Feet - Junior Senior
    mariusz 2009-11-24
    21:28
    jak się nazywa ta piosenka co daffy się ścigał samochodem w las vegas z samem?
    Lodzia 2010-10-04
    19:17
    Jak się nazywała ta muzyka co Daffy się ścigał z Samem w Las Vegas?
    bladerunner21 2010-12-26
    15:18
    4 to zbyt duże dobrodziejstwo dla tej przeciętnej płytowo kompozycji . Poprawna to muzyka, ale nic ponadto. Nie chce mi się do tego wracać :). Słaba trójczyna..

  • Looney Tunes Back in Action (Looney Tunes: Znowu w akcji)

    Kompozytor:

    • Jerry Goldsmith

    Dyrygent:

    • Jerry Goldsmith

    Orkiestrator:

    • Mark McKenzie

    Wykonawcy:

    • The Hollywood Studio Symphony

    Wydawca:

    • Colosseum (2003)

    Producent:

    • Jerry Goldsmith

    R E K L A M A





    NASI PARTNERZY:



    Poki.pl
    Grydladzieci.pl


     
    Strona hostowana przez
    www.twojastrona.pl
    Copyright © 2005-2021 FilmMusic.pl.
    Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
    Projekt i wykonanie