Szukaj: w


recenzje

Meet Joe Black (Joe Black)


Śmierć bierze kilka dni wolnego, schodzi na ziemię, zamieszkuje pod dachem milionera za cenę nieznacznego przedłużenia mu życia i na dodatek zakochuje się (z wzajemnością) w jego córce. Przedstawiony w uproszczeniu zarys fabuły Meet Joe Black (w Polsce po prostu jako Joe Black) brzmi banalnie, ale okazuje się, że można zrobić z tego zupełnie przyzwoity film. Oczywiście pod warunkiem, że Śmierć (w krajach anglojęzycznych jest rodzaju męskiego) nie będzie Ponurym Żniwiarzem, czyli zakapturzonym szkieletorem z kosą, ale Bradem Pittem, jej (jego) wybranka piękną Claire Forlani, a milioner Anthonym Hopkinsem. A całość dodatkowo jeszcze będzie mieć nieprzeciętną oprawę muzyczną, pełną romantyzmu, czy nawet melodramatyzmu i tajemniczości. Taką, jaką jest w stanie stworzyć zaprawiony już w romantycznych partyturach Thomas Newman. Oglądając film byłem pod dużym urokiem pięknej muzyki Newmana, która świetnie radziła sobie z ilustrowaniem opowieści i oddawaniem czy wzmacnianiem emocji towarzyszącym danej scenie. Nie mogłem sobie więc odmówić sprawdzenia, jak partytura sprawuje się poza obrazem. I tu niestety, co nierzadko się zdarza, przeżyłem drobne rozczarowanie.

Soundtrack z Meet Joe Black zawiera w zasadzie wszelkie cech szczególne, wszelkie wady i zalety stylu, jaki w muzyce filmowej preferuje Thomas Newman. Po pierwsze jest więc niezwykle urokliwy temat miłosny. Niestety pojawia się on na albumie dosłownie w trzech utworach. W "Walkaway" i "Cold Lamb Sandwich" usłyszymy go w skromnych orkiestracjach, z użyciem standardowych dla tej partytury instrumentów, a mianowicie: klarnetu lub oboju, smyczków i fortepianu - w partiach solowych lub łączonych. Natomiast w "That Next Place", chyba najlepszym fragmencie całej partytury, mamy do czynienia ze swego rodzaju finałem, zagraną ekspresyjnie przez pełną orkiestrę kulminacją. I to wszystko, jeśli chodzi o najpiękniejszą melodię tego score.

A co poza tym? Kolejne newmanowskie standardy, czyli kilka pomniejszych delikatnych, romantycznych, acz mniej wyrazistych tematów czy lejtmotywów oraz subtelne muzyczne tło: muzyka tajemnicza, momentami nieco mroczna, momentami o charakterze swobodnego suspense'u. Ona świetnie prezentuje się w filmie, gdzie doskonale służy w budowaniu odpowiedniego nastroju, jednak na płycie może zwyczajnie wydać się przynudnawa. Nie dość, że duża część utworów jest bardzo krótka i w ich obrębie muzyka w żaden sposób się nie rozwija, prezentując tylko raczej jednostajne, choć nastrojowe tło, to jeszcze cały album cechuje wyraźna repetetywność stworzonych przez Newmana muzycznych schematów.

Do tego wszystkiego dochodzą instrumentalne aranżacje starych piosenek, takich jak "What a Whonderful World". Grane są one przez inną orkiestrę niż reszta muzyki (i pod batutą Chrisa Boardmana, gdy przy pozostałych dyrygentem był kompozytor) i stylizowane są na jazzowo-klubowe wykonania z lat 40-tych. W ostatnim utworze dodatkowo z wokalem Israela Kamakawiwo'ole. Można sobie zadać pytanie, czy wpasowują się one w całość soundtracku. To chyba kwestia indywidualnego odbioru przez słuchacza. W moim osobistym odczuciu nieco gryzą się te utwory z oryginalną muzyką Newmana.

Meet Joe Black to pozycja głównie dla fanów Thomasa Newmana. Ci, którzy uwielbiają jego styl będą zachwyceni także i tym soundtrackiem: zarówno głównym tematem, jak i tajemniczym, subtelnym underscore. Reszta pewnie przejdzie obok tej muzyki dość obojętnie. A żeby przekonać się, jak różnie odbierana jest ta kompozycja Newmana, wystarczy rzut oka na oceny tego score na portalach zagranicznych: 3, 5, 3, 5, 4... Teraz przed zadaniem wystwienia finalnej noty staję ja i nie będę oryginalny. Ze swoją oceną wpasuję się idealnie w ten nurt, nie burząc średniej.;) Bowiem choć od czasu pierwszego kontaktu z muzyką do Meet Joe Black na płycie, po kilkunastu przesłuchaniach patrzę na album bardziej przychylnie, to wciąż daleki jestem od zachwytów. Z drugiej strony naprawdę doceniam to, jak partytura sprawuje się w filmie i podoba mi się bardzo temat główny. Polecać soundtracku jednak nie będę, gdyż wydanie płytowe tej muzyki mnie nie przekonuje. Jeśli widzieliście film i spodobała wam się kompozycja Thomasa Newmana, to chyba w zupełności wystarczy jeśli rozejrzycie się za samym tematem, a może uda się go znaleźć na jakiejś kompilacji. Cała płyta, choć przyzwoita, to jednak hitem będzie tylko dla wielbicieli kompozytora. Tylko, że ci pewnie dawno ją już mają a wszelkimi negatywnymi opiniami i tak się nie przejmują.



Autor recenzji:  Łukasz Koperski
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. Yes (2:05)
  • 2. Everywhere Freesia (1:45)
  • 3. Walkaway (1:52)
  • 4. Meet Joe Black (1:44)
  • 5. Peanut Butter Man (1:44)
  • 6. Whisper Of A Thrill (5:42)
  • 7. Cheek to Cheek (1:25)
  • 8. Cold Lamb Sandwich (1:44)
  • 9. Fifth Ave. (1:12)
  • 10. A Frequent Thing (0:55)
  • 11. Death and Taxes (1:17)
  • 12. Served Its Purpose (1:24)
  • 13. Sorry For Nothing (0:47)
  • 14. Mr. Bad News (1:36)
  • 15. Let's Face the Music and Dance (1:23)
  • 16. The Question (1:25)
  • 17. Someone Else (5:19)
  • 18. What a Wonderful World (3:28)
  • 19. That Next Place (10:10)
  • 20. Somwhere Over the Rainbow/What a Wonderful World (4:53)
Czas trwania: 51:50
Komentarze
Maciek Dobrowolski 2007-08-28 14:02
Doskonała muzyka, jeden z moich ulubionych soundtracków.
natalia 2007-11-18 23:17
...świetna muzyka :)
Franz83Hitman 2008-03-25 12:29
Genialny temat muzyczny - bez dwóch zdań:)) Polecam miłośnikom tylko dobrej muzyki
sylvek 2009-05-31 18:17
moze ta muzyka jest ladna ale jest nuzaca i to bardzo
raisa 2009-08-16 23:13
muzyka jest piekna,nuzaca moze byc tylko dla kogos kto sie niezna na dobrej muzyce,pozdrawiam
andrzej 2010-08-08 18:02
ogladalem ten film kilka razy i pewnie jeszcze ogladne nie raz muzyka swietna i w filmie za kazdym razem odkrywam cos nowego polecam wszystkim
DanielosVK 2011-03-15 18:29
Szkoda, że nikt nie wspomniał o kopii z "Fratres" Arvo Pärta. No ok, nazwijmy to bardzo bardzo silną inspiracją. :P
Mystery 2011-06-05 11:53
Piękna muzyka.
Mieszko 2013-09-20 17:34
Jeden z moich ulubionych filmów. Thomas Newman? Ode mnie Oscar. Klasyka!
lobo89 2013-09-22 10:19
Zgadzam się z Mieszkiem. Thomas powinien dostać Oskara.

Do tej recenzji istnieje jeszcze 1 komentarz. Chcesz zobaczyć wszystkie?    » pokaż wszystkie
Meet Joe Black (Joe Black)

Kompozytor:

  • Thomas Newman

Dyrygent:

  • Thomas Newman
  • Chris Boardman

Orkiestrator:

  • Thomas Pasatieri

Soliści:

  • Israel Kamakawiwo'ole (wokal)

Wydawca:

  • Universal Records (1998)

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie