Szukaj: w


recenzje

Vatel


Duet Roland Joffe - Ennio Morricone zawsze już kojarzył się będzie z najgłośniejszym wspólnym dziełem obu artystów, Misją, gdzie reżyser z jednej strony zaprezentował bardzo przyzwoite kino, włoski kompozytor zaś napisał jedną z najwybitniejszych partytur w historii; nie był to jednak ostatni wspólny projekt obu panów. Joffe niewątpliwie miał duże szczęście do twórców muzyki filmowej, do swoich filmów angażował bowiem, poza Morricone, takie sławy jak John Barry (The Scarlett Letter) czy Alan Silvestri (Super Mario Bros. ). Udało mu się również dwukrotnie wrócić do współpracy z Włochem, co zaowocowało w roku 2000. Vatelem, ilustracją nietypową - zwłaszcza dla kompozytora - i niestety w dużej mierze przez reżysera niewykorzystaną. Pokazuje ona jednak świeżość spojrzenia i myśli Morricone, artysty dźwigającego przecież na swych barkach ciężar lat i niezliczonych przedsięwzięć; nie ulega wątpliwości, że partyturę tę można uznać za prawdziwy ewenement, jako dzieło pełne pasji, młodzieńczego wręcz wigoru, miejscami ubrane może w sztywne schematy epoki, ale z pewnością nie wymuszone. Morricone wciąż czerpie radość i satysfakcję ze swojej pracy, w razie potrzeby pozostając zdolnym do zabawy konwencją, do porozumiewawczego mrugnięcia okiem w stronę odbiorcy.

Ogólna koncepcja muzyczna Włocha jest tutaj oczywista i sprowadza się do niezwykle udanej i atrakcyjnej pseudoimitacji barokowego brzmienia XVII wieku. Momentami kostium ten zdaje się nazbyt mocno dominować nad oryginalnym głosem Morricone, ale wbrew pozorom równowaga w dużym stopniu zostaje zachowana, owa gra schematem bowiem jest raczej umowna i kompozytor nie pretenduje tutaj do tworzenia kalki dokonań swoich muzycznych poprzedników. Całość prezentuje się zatem unikalnie i niepowtarzalnie. Tym samym nietrudno zauważyć, że partytura odchodzi od kanonów filmowej ilustracji, zatraca jej skonwencjonalizowany kształt. Przede wszystkim wyraźna jest rezygnacja z funkcji narratorskiej, ograniczonej do tematu przewodniego i wykorzystywanego dość rzadko underscore, o brzmieniu dla Morricone charakterystycznym i raczej schematycznym. Przygotowane przez Włocha stylizowane na barok perełki, wraz z utworami kompozytorów z epoki (co ciekawe, zdarzył się tutaj anachronizm - Jeana Philippe Rameau nie było jeszcze na świecie w czasie, gdy rozgrywa się akcja filmu), funkcjonują raczej jako muzyka źródeł, jako tło rodzajowe, bardziej jako pełen przepychu dodatek, dekoracja, aniżeli funkcjonalny opis. A szkoda, bo wiele z tych sekwencji posiada olbrzymi potencjał narracyjny i umiejętniej wykorzystane dałyby z pewnością efekt dość sugestywny. Udowadnia to chociażby pompatyczna scena pokazu fajerwerków, którą muzyka w znakomity doprawdy sposób łączy z rozgrywającą się w kulisach dramatyczną walką o życie jednego ze sług dworu.

Poza harmoniką barokową stylizację Morricone osiąga również za pomocą instrumentarium, w którym dominują smyczki i - co najważniejsze - klawesyn. Pojawia się on na każdym niemal kroku i jako że w naturalny sposób kojarzy się z epoką, natychmiastowo wprowadza słuchacza w zaproponowaną przez kompozytora konwencję. Podobnie funkcjonują wokale, zarówno żeńskie, jak i rzadziej spotykane w muzyce filmowej męskie, wykonywane po prostu wspaniale, momentami wręcz spektakularnie. Morricone wszystkie te elementy zbiera już na samym początku, w pięknym temacie przewodnim, nacechowanym cudowną emocjonalnością, jakby niewinnością i szczerą prostotą; utwór doskonale poprowadzony, zorkiestrowany, z wyśmienitym przejściem między dominacją wokalu a solowymi skrzypcami. Nie do końca słusznie w kontekście prezentacji underscore jawi się album, bowiem następujące po inicjacji tematu niemal 10 minut ciekawego, pełnego pozytywnych emocji, ale nazbyt powolnego muzycznego tła, wybija płytę nieco z rytmu - a część tej przydługiej sekwencji bardziej przysłużyłaby się na późniejszym etapie, gdzie z kolei w nadmiarze dawkowana jest barokowa dynamika.

Tło epokowe przygotowane przez Morricone brzmi rzeczywiście znakomicie i nader oryginalnie. Włoch w kolejnych utworach nie powtarza raz już wypróbowanych schematów, zmienia paletę orkiestry, swobodnie modyfikuje ilość wykonawców, żongluje pomysłami. Kolejne wprowadzane przez kompozytora tematy są znakomite, czy to z akompaniamentem chóru (fantazyjne Symphonie avec Voix), czy w oparciu jedynie o orkiestrę (Deuxieme Symphonie z uroczą melodią). Intrygująco prezentuje się Kaleidoscope z figlarnymi, dość nieoczekiwanymi partiami wokalnymi ograniczonymi do słów "du-bi-du", przy równie niekonwencjonalnym wtórze grupy smyczków (świetne wykorzystanie techniki pizzicato). Prawdziwą maestrię kompozytorską twórcy ukazuje jednak dopiero Fete et Cynisme, jeden z najgenialniejszych utworów, jakie wyszły spod pióra Morricone, imponująca pod każdym względem, nasycona orkiestralno-chóralną podniosłością aria operowa, najpierw podjęta z niezwykłą brawurą przez solistę i następnie przejęta, wraz z nowym fantazyjnym tematem, przez żeński chór. Kunszt, gracja, doskonałość techniczna, dyscyplina wykonania, gra wyobraźni, rozmach, muzyczne piękno, oto sformułowania, jakie cisną się na usta. Co za szkoda, że to genialne dzieło w filmie nie zostało w praktyce wykorzystane i pojawia się dopiero, w okrojonej dodatkowo wersji, w napisach końcowych, na szczęście mimo nałożonych ograniczeń rozbrzmiewając wielkim stylu. Staruszek Morricone z inwencją młodziana.

Nie jest jednak Fete et Cynisme przedwczesną kulminacją, choć w następującej po nim części albumu znacznie więcej do powiedzenia mają już kompozytorzy z epoki, przede wszystkim wspomniany, z doprawdy wyśmienitym tutaj repertuarem, Jean-Philippe Rameau. Wśród utworów Morricone na tym etapie wyróżnia się przede wszystkim Debut de la Fete, bardzo dobrze wykorzystany w filmie przy okazji pierwszego pokazu na cześć Króla-Słońce w ogrodzie pałacowym, tutaj kuriozalnie umieszczony niemal na końcu; a doskonale mógłby współbrzmieć z tematem głównym i inicjować płytę. Niemniej jednak album prezentuje się w miarę satysfakcjonująco i choć odczuwalna jest potrzeba pewnych kosmetycznych usprawnień aranżacji, trzeba zauważyć, że pewne utrudnienia w odbiorze wynikać mogą z niekonwencjonalnego charakteru samej muzyki. Jest to zatem partytura - i płyta - przeznaczona dla osób w pewnym sensie otwartych na eksperymenty z przeszłością, dla osób, które akceptują język emocji muzyki poważnej baroku, które nad standardowy, narracyjny styl pisania, przekładają swoiste dźwiękowe malarstwo, uprawiane tu z powodzeniem przez włoskiego mistrza, choć rozczarowujące nieco w wizji Joffe.



Autor recenzji:  Marek Łach
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. Theme de Vatel (3:16)
  • 2. L'amour Suspendu (6:08)
  • 3. Ouverture pour Vatel (3:03)
  • 4. Symphonie avec Voix (3:53)
  • 5. Vertige (1:46)
  • 6. Theme de Vatel (1:31)
  • 7. Kaleidoscope (6:35)
  • 8. Deuxieme Symphonie (2:24)
  • 9. Fete et Cynisme (3:50)
  • 10. Hippolyte et Aricie "Temple Sacre" (3:16) - Jean-Philippe Rameau
  • 11. Secundo Pezzo (1:46)
  • 12. L'air d'Absalom (1:21) - Giovanni Paolo Colonna
  • 13. Deux Courtisanes (3:01)
  • 14. Debut de la Fete (1:59)
  • 15. Overture de la Cour (1:53)
  • 16. La Bourree (1:39) - Jean-Philippe Rameau
  • 17. Les Indes Galantes (1:40) - Jean-Philippe Rameau
  • 18. The Royal Fireworks (4:36) - Georg Friedrich Handel
Czas trwania: 55:01
Komentarze
Babuch 2007-02-17
23:42
Podobnie jak i film bardzo lubię te płytę. Pokazuje ona jak wszechstronny potrafi być Ennio. Problem w tym że muzyka Włocha nie odgrywa w filmie roli którą mogłaby odegrać. Ginie gdzieś miedzy barokowymi frazami… Szkoda, ale mimo to warto sobie na płycie włączyć ją i porozkoszować się.
Mystery 2008-07-23
15:23
Morricone to geniusz. Ten zwrot zawsze nasuwa mi się na usta słuchając jego kompozycji. W przypadku Vatela było nie inaczej. Każdy utwór to istna perełka, niesamowicie wykonany, mający w sobie niesamowitą lekkość i posiadający nieodpartego ducha baroku. Sam Händel nie powstydził by się takiej muzyki.
Marcin S 2016-03-05
17:17
Arcydzieło!

Vatel

Kompozytor:

  • Ennio Morricone

Dyrygent:

  • Ennio Morricone

Wydawca:

  • Virgin Records (2000)

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie