Szukaj: w


recenzje

Sum of All Fears, The (Suma wszystkich strachów)


Jerry Goldsmith był czwartym już autorem muzyki do serii filmów opartych na książkach Toma Clancy'ego, opowiadających dzieje agenta CIA Jacka Ryana. Poprzednio z kolejnymi reżyserami: Johnem McTiernanem ("Polowanie na 'Czerwony Październik'") i Phillipem Noyce ("Patriot Games", "Stan Zagrożenia"), współpracowali kompozytorzy Basil Poledouris i James Horner. Efekty były nierówne. Zmiana na krześle reżysera, w wyniku której miejsce Noyce'a zajął Phil Alden Robinson, doprowadziła - po raz kolejny - do olbrzymich zmian kadrowych. Nie uniknął ich również James Horner. Goldsmith był logicznym jego następcą, jako mistrz kina akcji i thrillerów, piszący na potrzeby gatunku już od wielu, wielu lat. Choć film dość brutalnie (aczkolwiek za zgodą Clancy'ego) zmieniał fabułę pasjonującej powieści, sama historia terrorystycznego ataku na USA przy użyciu broni jądrowej pozostawała inspirująca, w dodatku, łączyła bowiem wątki amerykańskie, rosyjskie i bliskowschodnie, sugerowała dużą swobodę ilustracyjną w zakresie warstwy tematycznej i instrumentalnej. Okazało się co prawda, że obraz Robinsona ograniczył dość znacząco te możliwości, Goldsmith jednak z przedsięwzięcia zdołał wyjść z twarzą. Powiem więcej, napisał jedną z lepszych partytur ostatnich lat swojego życia.

Skrótowo fabuła filmu prezentuje się następująco: zgubiona izraelska bomba atomowa trafia w ręce neonazistów (w powieści - arabskich fundamentalistów), którzy postanawiają zdetonować ją w Stanach podczas zawodów sportowych, a winę zrzucić na chwiejącą się od sporów wewnętrznych Rosję. W rezultacie, jak to zgrabnie ujął główny złoczyńca, mocarstwa mają zniszczyć się wzajemnie. Goldsmith tworząc partyturę zdecydował się na wyraźne rozgraniczenie tematyczne - częściowo również brzmieniowe - pomiędzy sekwencjami dotyczącymi poszczególnych nacji. Oczywiście, z powodu miejsca akcji, dominuje tu ilustracja Amerykanów, pojawiają się jednak miejscami sugestywne, choć kliszowe, elementy rosyjskie i arabskie. W przypadku Rosjan nasuwa się od razu skojarzenie z tragicznymi w wymowie, poważnymi partiami głośnego "Air Force One"; klimat Bliskiego Wschodu osiągnięty zostaje jeszcze bardziej konwencjonalnymi metodami, przede wszystkim za pomocą charakterystycznych bębnów, które towarzyszą standardowym, egzotycznym progresjom. Czy jest to poważna wada? Przyglądając się kompozycji w kontekście całej muzyki filmowej, być może. Z drugiej strony, całość prezentuje się na tyle atrakcyjnie i fukncjonalnie, prezentując dodatkowo bardzo wysoką jakość techniczną, że trudno doprawdy Goldsmitha surowo za owe sekwencje skrytykować. Powodem tego jest przede wszystkim brzmienie muzyki w połączeniu z obrazem.

Kompozycja Goldsmitha w filmie to jedna z lepszych ilustracji, z jakimi w ramach gatunku akcja/suspense spotkałem się w ostatnich latach. Jak wiele wcześniejszych jego partytur, tak i "Sumę Wszystkich Strachów", zapewne w jeszcze szerszych znaczeniu tego pojęcia, cechuje niezwykłe wyczucie tempa filmowych wydarzeń. Nietrudno zauważyć, analizując dokonania kompozytorów na polu muzyki filmowej, że najwybitniejsze ścieżki dźwiękowe swój sukces, oprócz wielu czynników artystycznych, zawdzięczają również odpowiedniemu ich wpasowaniu w prędkość akcji. Trudno "Sumę Wszystkich Strachów" nazwać dziełem wybitnym, nie można jej jednak odmówić wspomnianej, niezwykle ważnej w dziedzinie ilustracji dla kina zalety. Pulsująca, smyczkowo-elektroniczna akcja Goldsmitha doskonale zdaje się imitować 'odliczanie', w jakiego konwencji nakręcono wiele scen filmu Robinsona. Poszczególne sekwencje, nawet w oderwaniu od obrazu, emanują wręcz napięciem, wzmagają poczucie zagrożenia, ryzyka, strachu... Niepotrzebne są tu rozbudowane, wielkoorkiestrowe partie symfoniczne. Proste środki, jak chociażby samotne kotły ("Clear the Stadium"), ale utrzymane w odpowiednim tempie i brzmieniu, wystarczają w zupełności, wzbogacając film o potężną dawkę emocji. Być może Affleck jako Ryan nie jest przekonujący, Goldsmith swoją muzyką sprawia jednak, że w każdej niemal scenie (a wystarczy tu wspomnieć sceny w płonącym mieście) niecierpliwie śledzimy przygody głównego bohatera, wyczekując aż nieokreślone dotąd zagrożenie w końcu się zmaterializuje. Napięcie jest cierpliwie budowane, czasem jakby w nieskończoność, by w końcu doprowadzić do ostatecznego rozstrzygnięcia.

Ale "Suma Wszystkich Strachów" to nie tylko akcja i suspense. To również bardzo interesująca, choć pozornie mało rozbudowana, warstwa tematyczna. Temat przewodni jest niewątpliwie najlepszym skomponowanym przez Goldsmitha w XXI. wieku. Pojawia się na płycie w trzech różnych wersjach. Po raz pierwszy w formie popowej piosenki "If We Could Remember", otwierającej i zamykającej album, swoją drogą w napisach końcowych całkiem niezłej, zapewne głównie dzięki linii melodycznej. Druga aranżacja to absolutnie przepiękny, epicki utwór "The Mission", śpiewany po łacinie przez panią Shanę Blake Hill w towarzystwie imponującego, męskiego chóru. Cudownie wręcz ilustruje on otwierającą film sekwencję podróży izraelskiego myśliwca z bombą atomową na pokładzie nad spalonymi pustyniami Palestyny. Trzecia wersja jest znacznie łagodniejsza, delikatna, romantyczna, bardzo ładnie kończy instrumentalną część albumu w postaci "The Same Air". Dla Amerykanów i Rosjan Goldsmith stworzył dwa tematy poboczne. Amerykanie otrzymali dynamiczny, rytmiczny podkład akcji, który będzie stanowił oś całej kompozycji. Rosja, analogicznie do wspomnianego wyżej "Air Force One", zilustrowana została za pomocą bardzo podniosłej, szlachetnej i dumnej melodii, podobnie jak "The Mission" wspartej przez męski chór. I temat przewodni, i temat rosyjski, w filmie działają na tyle znakomicie, że nieświadome nucenie któregoś z nich nie powinno nikogo zdziwić... Nawet po dwóch latach od premiery.

Głównym problemem wersji płytowej jest dość niefortunne umieszczenie "If We Could Remember" na samym początku, a drugiej popowej piosenki, "If We Get Through This", w samym środku albumu. Powoduje to niepotrzebne i szkodliwe wręcz dla narracji zmiany nastroju podczas słuchania. Świetnym natomiast zabiegiem było przeniesienie z filmu fragmentu "Turandota" Pucciniego, lubianego nawiasem mówiąc przez filmowców dzieła, który uzupełnia partyturę Goldsmitha o dodatkowy, potężny i piękny temat operowy. Score w oderwaniu od obrazu brzmi całkiem dobrze, w standardowej długości prezentuje się zadowalająco, aczkolwiek miejscami brak większych rozwinięć symfonicznych może nieco nużyć. "Suma Wszystkich Strachów" to przede wszystkim kompozycja filmowa, która w przygody Jacka Ryana wpisuje się doskonale, a brak maksymalnej oceny w tym przypadku podyktowany jest głównie niewielką kreatywnością. Lubię ten score. Zawsze gdy go słucham, moje zmysły przywołują zapach popcornu z sali kinowej...



Autor recenzji:  Marek Łach
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. If We Could Remember (3:33)
  • 2. The Mission (6:00)
  • 3. The Bomb (2:59)
  • 4. That Went Well (2:48)
  • 5. Clear the Stadium (1:36)
  • 6. If We Get Through This (3:40)
  • 7. The Deal (2:38)
  • 8. Changes (2:30)
  • 9. Snap Count (2:16)
  • 10. His Name is Olson (1:55)
  • 11. Nessun Dorma from Turandot (3:02)
  • 12. Deserted Lab (1:55)
  • 13. Real Time (2:54)
  • 14. How Close? (6:09)
  • 15. The Same Air (2:01)
  • 16. If We Could Remember (Reprise) (3:34)
Czas trwania: 49:30
Komentarze
Mefisto 2007-01-25
16:08
Mi takze podoba sie ten score - nierówny, owszem, ale za to klimat ma i jest ogólnie bardzo sluchalny :)
bladerunner21 2011-02-11
15:25
dobra rzemieślnicza robota J. Goldsmitha. Dobry temat główny, ale i tak najlepszy moment płyty to Nessun Dorma oczywiście. Bez szaleństw, ale jak najbardziej pozytywnie.

Sum of All Fears, The (Suma wszystkich strachów)

Kompozytor:

  • Jerry Goldsmith

Dyrygent:

  • Jerry Goldsmith

Orkiestrator:

  • Mark McKenzie

Wydawca:

  • Elektra (2002)

Producent:

  • Jerry Goldsmith

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie