Szukaj: w


recenzje

Bear, the (Niedźwiadek)


The greatest thrill is not to kill
but to let live.

-James Oliver Curwood

Niedawne sukcesy Mikro- i Makrokosmosu oraz Marsza pingwinów, pokazały że francuscy filmowcy mają niezwykły talent do kręcenia filmów, których bohaterami są zwierzęta, a człowiek pojawia się tylko w epizodach, albo wcale. Jednakże zanim owady, gęsi czy pingwiny podbiły kina na całym świecie, wybitny francuski reżyser Jean Jaques Annaud odniósł ogromny sukces z filmem, którego bohaterem były dwa niedźwiedzie. Niedźwiadek (oryg. The Bear lub L'Ours we Francji) to dość swobodna adaptacja powieści Jamesa Olivera Curwooda pt. "Władca Skalnej Doliny" o przeplatających się losach północnoamerykańskich traperów oraz niedźwiedzi grizzly, na które polują.

Niedźwiadka miałem przyjemność oglądać w kinie, jeszcze w beztroskich czasach podstawówki. Film do dziś pozostaje jednym z moich ulubionych, ale to przecież swoiste arcydzieło kina familijnego, ze świetnie poprowadzoną nieskomplikowaną ale jakże pouczającą fabułą i pięknymi górskimi pejzażami (choć akcja rozgrywać się ma w Kanadzie, znaczną część filmu kręcono w Alpach). Muzyka w tym filmie nie odgrywa tak znaczącej roli jak chociażby w paradokumentach Perrina. Tutaj emocje najczęściej przekazują same zwierzęta piszcząc, warcząc, rycząc, prychając... Bynajmniej nie oznacza to, że muzyki jest mało lub wcale. Stworzona na potrzeby filmu partytura Philippe'a Sarde'a dobrze komponuje się z obrazem i uzupełnia go, gdzie trzeba. Sarde, który stworzył muzykę do dziesiątek francuskich produkcji, współpracował już wcześniej z J.J. Annaud'em przy Walce o ogień, ale w Polsce pewnie bardziej może być znany z kompozycji do filmów Romana Polańskiego, takich jak Piraci i Tess (jego jedyna nominacja do Oscara).

Muzykę na soundtracku z The Bear podzielono zaledwie na dwa utwory (tak jak w zimmerowskim K2), które na dodatek nazywają się tak samo. Pierwszy z nich otwiera wspaniały, prowadzony z rozmachem przez orkietrę temat, który pojawi się jeszcze kilka razy na albumie, ale już nie w tak potężnej, ekspresyjnej aranżacji. Mnie kojarzy się on trochę z muzyką Johna Williamsa, ale nie z fanfarowymi kompozycjami w stylu Star Wars, tylko bardziej dramatycznymi jak Siedem lat w Tybecie czy Urodzony 4 lipca. Jest w tym temacie też coś europejskiego, coś z Maurice'a Jarre'a czy Patricka Doyle'a, ale do czego by go nie porównać, jest to na pewno kawał pięknej muzyki i najlepsze trzy minuty na płycie.

Reszta pierwszego utworu, jak i utwór drugi są bardzo zróżnicowane i składają się z najczęściej kilkuminutowych fragmentów o różnym charakterze. Znajdziemy wśród nich spokojniejsze kompozycje, będące zarówno aranżacjami wspomnianego już tematu, jak i nowymi melodiami oraz bardziej dynamiczne, gdy orkiestra wręcz wybucha a głośno odzywają się tuby i puzony, co bywa dość ciężkie w słuchaniu i momentami brzmi trochę archaicznie, jak muzyka akcji u Maurice'a Jarre'a. Inne z kolei fragmenty przypominają action-score w typie williamsowskich Star Wars. I nawet orkiestra jest ta sama, bo Sarde także korzysta z usług słynnej Londyńskiej Orkiestry Symfonicznej. Część tej muzyki w filmie nieco ginie, pomijając może sekwencję polowania z psami, w zasadzie zwraca uwagę część bardziej stonowana, wręcz liryczna. Francuski kompozytor w kilku miejscach do zilustrowania beztroskich figli małego niedźwiadka nadaje muzyce, w tym także tematowi głównemu, charakter walca (na przykład na początku drugiej ścieżki), co tylko podkreśla bardzo klasyczny charakter całej kompozycji.

Oczywiście jeśli utwór trwa ponad 20 minut, to znajdzie się w nim trochę nudnego underscore'u i muzyki wybitnie ilustracyjnej, która kompletnie nie sprawdza się poza filmem. No, ale tak to już jest w muzyce filmowej. Wadą The Bear jest też swoisty mickey-mousing, który słychać chociażby gdzieś tam w środku utworu drugiego, ale na szczęście czasowo nie jest tego dużo.

The Bear, choć jest partyturą skomponowaną na potrzeby filmu, jakby nie patrzeć, familijnego, nie jest wcale prosta, lekka, łatwa w odbiorze i nie jest to raczej pozycja dla rozpoczynających przygodę z muzyką filmową. Ja nie od razu przekonałem się do tego soundtracka. Co prawda sam początek mnie oszołomił swoim pięknem, ale potem już było gorzej i miałem momenty zwątpienia w tę kompozycję. Jednak, jak wiadomo, dobra muzyka sama się obroni i po kilku podejściach zacząłem coraz bardziej doceniać dzieło Philippe'a Sarde'a. Myślę, że choć ani prezentacja w filmie ani na albumie nie jest zachwycająca, to warto zapoznać się The Bear, zwłaszcza tym, którzy darzą Niedźwiadka zasłużonym sentymentem.



Autor recenzji:  Łukasz Koperski
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
Czas trwania: 45:22
Komentarze
Skrzacik 2007-02-25
14:07
To film najbarsdziej wzruszajacy jaki kiedy kolwiek widziałam. Wywarł na mnie ogromne wrażenie. Nie jestem w stanie nic powiedziec, ale tylko nienawiśc do ludzi którzy zabiaja zwierzeta dla łupu czy glupiej przyjemnosci.!
Koper 2007-02-25
17:02
Jeśli chodzi o film to polecam jeszcze "Two brothers" tego samego reżysera, o tygrysach. Nie aż tak dobry jak "Niedźwiadek" ale też kawał solidnej roboty i wzruszająca historia. :)
Mefisto 2008-10-27
00:30
Dwie długaśne, średnio-słuchalne suity. Choć film fantastyczny, to muzyka osobno taka sobie.
Wojciech Kuprianowicz 2011-02-18
12:24
Dziwią mnie aż 4 gwiazdki za oryginalność i brak napomknienia, że temat główny to tak naprawdę "Czerwiec - barkarola" z Pór Roku Czajkowskiego zaaranżowana na pełną orkiestrę.
Koper 2011-02-18
21:16
Biję się w pierś, bo rzeczywiście nie skojarzyłem tego te parę lat temu, gdy płodziłem ten tekst. Main Theme jest to faktycznie aranżacja melodii Czajkowskiego, podejrzewam że absolutnie świadoma ze strony zarówno kompozytora jak i reżysera, którzy tę melodię postanowili uczynić tematem głównym. Warto zauważyć, że w przypadku swego innego scoru do ekranizacji - parę lat późniejszego "Władcy Much", Sarde też sięga po klasykę ("Święto wiosny") w dość znaczącym prze-aranżowaniu. Czy to odbiera kompozycji aż tyle oryginalności? Trochę na pewno (stąd mowy o komplecie tu nie ma) ale to jednak tylko jedna melodia, cała reszta jest już (tak sądzę) oryginalna, jest tu parę pomysłów świeżych i nietypowych, aczkolwiek przyznaję bez bicia, że dawno, dawno nie wsłuchiwałem się i na teraz trudno mi oceniać. Zresztą pamiętam, że już na czas recenzji miałem problem z wykreśleniem not cząstkowych, wahając się wszędzie między 3 a 4. :) pozdrawiam
Wojciech Kuprianowicz 2011-02-18
23:20
Ależ oczywiście, że świadoma i wcale nie mam za złe Sarde'owi, że postanowił wykorzystać klasyczny utwór jako główny temat. Jego aranżacja jest naprawdę piękna, znacznie bardziej przypada mi do gustu niż wykonania na solowy fortepian. Jeśli chodzi o ocenę oryginalności, to ja skłaniałbym się raczej ku trójce. Bakarola jest przez cały film eksploatowana. Wprawdzie na brak pomysłów aranżacyjnych Sarde'a narzekać nie można (a to walczyk, a to muzyka akcji), ale jednak... Jednakże po ponownym przesłuchaniu albumu (w towarzystwie urywków filmu) zdecydowałem się podnieść ocenę o pół oczka za temat, który Sarde poświęcił myśliwym. Naprawdę świetny - mroczny, dobrze kontrastujący z raz wesołą, raz wzruszającą ilustracją perypetii Niedźwiadka. Może mógłby zostać trochę lepiej wykorzystany w decydującej scenie filmu (tej bezpośrednio odwołującej się do motta), ale pewnie tylko się czepiam :) Pozdrawiam.

Bear, the (Niedźwiadek)

Kompozytor:

  • Philippe Sarde

Dyrygent:

  • Carlo Savina

Orkiestrator:

  • Bill Byers,
    Alexander Courage

Wykonawcy:

  • The London Symphony Orchestra

Wydawca:

  • Polydor (1989)

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie