Szukaj: w


recenzje

Amistad


John Williams i Steven Spielberg (te dwa nazwiska jak widać są nierozerwalne) ponownie zabierają nas w podróż ku walce o wolność i godność. Epicki dramat historyczny jakim był Amistad nie stał się może arcydziełem na miarę Listy Schindlera, ale nie ulega wątpliwości, że to "mocny", chwytający za serce i zapadający w pamięci obraz, któremu towarzyszy nastrojowa i dramatyczna muzyka autorstwa Johna Williamsa.

Pięciokrotny laureat Oscara stworzył dla potrzeb tego filmu w zasadzie dwa główne tematy, przewijające się przez większość ścieżki dźwiękowej. Centralnym i reprezentującym album utworem jest hymn "Dry Your Tears, Afrika", który śmiało może się zapisać do panteonu największych dzieł maestro, oddający sugestywnie radość z wyzwolenia ciemiężonego ludu. W istocie, temat ten potrafi "osuszyć łzy", nie tylko afrykańskiego ludu. W podobnym charakterze jak "Hymn to the Fallen" z Szeregowca Ryana wykorzystuje śpiewający chór, wsparty przez egzotyczną perkusję i min. wykorzystywany później przez Williamsa przy A.I. marimbafon. Ponownie temat wyzwolenia pojawia się też w "The Liberation of Lomboko", kiedy angielski statek wojenny burzy twierdzę niewolników w tytułowej osadzie, a na ekranie widzimy uwalnianych, biegnących niewolników (podobna sekwencja i podobna w wydźwięku muzyka w Indiana Jones - scena z dziećmi wybiegającymi z pałacu Pankott). Uroczysty i podniosły charakter tego dzieła jest przeciwieństwem atmosferycznej, w momentach mrocznej oraz refleksyjnej muzyki na reszcie soundtracka. Zapisuje się do tego nurtu drugi główny motyw, przejmujący i subtelny temat głównego bohatera Cinque, często wspierany sopranem Pameli Dillard czy wykonywany na solowych instrumentach. W kwestii wokalnej dochodzą jeszcze mroczne, sugestywne chóry, które potęgują niepewny i tragiczny charakter pierwszej części albumu, związanej z buntem na tytułowym statku niewolników. Uzupełniają refleksyjne, poruszające partie Dillard tak jak w "La Amistad Remembered" lub są wyznacznikiem akcji jak w "Sierra Leone, 1839".

W przypadku Amistad wspomnieć należy o świetnym użyciu etnicznych bębnów, z których twórca "zdał egzamin" przy pół roku wcześniejszym Zaginionym świecie. Nasuwają się tutaj skojarzenia z podobnym stylem prowadzenia muzycznej ilustracji przez Hansa Zimmera w Łzach słońca, gdzie nerwowa, afrykańska perkusja budowała napięcie do podobnej jak tutaj walki o przeżycie rdzennej ludności Czarnego Lądu. Sam film opowiada o ważnym epizodzie amerykańskiej historii, więc John Williams nie mógł się powstrzymać przed zastosowaniem swojego "amerykańskiego" brzmienia, opartego na powolnej melodii, często wspieranej przez solówki na trąbkę, czym przyzwyczaił nas w takich produkcjach jak JFK czy wspomniany Szeregowiec Ryan (nie dziwi ten fakt zresztą - Williams z ochotą współpracuje w filmach, które opowiadają o jakichś ważnych wydarzeniach z historii USA). Właśnie taki charakter mają poświęcone rozprawie sądowej i postaci granej przez Anthony Hopkinsa utwory w środkowej części albumu, przy których słuchacz niestety traci trochę zaangażowanie podczas słuchania partytury kompozytora (choć już trochę "ożywienia" wprowadza "Adams's Summation").

Chociaż Amistad nie jest dziełem na miarę w/w Listy Schindlera, choć oba te filmy miały dość podobną tematykę, to pozostaje ta dość osobista kompozycja Johna Williamsa jednym z najbardziej oryginalnych, niedocenianych i zapadających w pamięci jego dzieł. Film nie był tak wielkim sukcesem artystycznym jak Lista Schindlera, ale tak czy inaczej należy oddać honory Johnowi Williamsowi za ponowne, wspaniałe opisanie ważnej historii o walce o ludzką godność i wolność. Niespodziewanie score ten ma piękny, refleksyjny charakter ("Going Home" !) ale wrażenie z całości burzy trochę nudnawa americana z środka albumu. Muzyka ta była nominowana do Oscara, ostatecznie przegrywając z Titaniciem.



Autor recenzji:  Tomek Rokita
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. Dry Your Tears, Afrika (4:18)
  • 2. Sierra Leone, 1839, and the Capture of Cinque (3:39)
  • 3. Crossing the Atlantic (3:21)
  • 4. Cinque's Theme (4:12)
  • 5. Cinque's Memories of Home (2:35)
  • 6. Middle Passage (5:18)
  • 7. The Long Road to Justice (3:16)
  • 8. July 4, 1839 (4:01)
  • 9. Mr. Adams Takes the Case (7:15)
  • 10. La Amistad Remembered (5:08)
  • 11. The Liberation of Lomboko (4:09)
  • 12. Adams' Summation (2:55)
  • 13. Going Home (2:02)
  • 14. Dry Your Tears, Afrika (Reprise) (3:37)
Czas trwania: 55:51




Słowa do "Dry Your Tears, Afrika" (Bernard Dadié):

Bee ya ma yee ah,
bee len geisia bee gammah.
Bee ya ma yee ah,
bee len geisia tee yamanga.

Baa wo, kah ung biah woie yaa.
Baa wo, kah ung biah woie yah, yah.
Oo be ya ma yee ah,
bee len geisia tee yamanga.

Mu ya mah mu yeh,
Mu ya mah mu yeh,
Mu ya mah mu yeh, Afrika.

Mu ya mah mu yeh,
Mu ya mah mu yeh,
Mu ya mah mu yeh, Afrika.

Bee ya ma yee ah,
bee len geisia tee yamanga.
Mu ya mah mu yeh,
bee len geisia bee gammah.

Oo bee ya mah yee ah
Bee len geisia tee yamanga.
Mu ya mah mu yeh,
Mu ya mah mu yeh,
Mu ya mah mu yeh, Afrika.

Mu ya mah mu yeh,
Mu ya mah mu yeh,
Mu ya mah mu yeh, Afrika.

Be ya mah yee ah,
bee len geisia tee yamanga.
Be ya mah yee ah,
bee len geisia bee gammah.
Mu ya mah mu yeh,
Mu ya mah mu yeh,
Mu ya mah mu yeh, Afrika.

Mu ya mah mu yeh,
Mu ya mah mu yeh,
Mu ya mah mu yeh, Afrika.

Mu ya mah mu yeh,
Mu ya mah mu yeh,
Mu ya mah mu yeh, Afrika.

Komentarze
Mefisto 2007-01-20
18:09
A dla mnie pelna piateczka - swietny Williams z porzadnymi tematami - w srodku moze lekka nuda czasem sie wdziera, ale ogólem jest bardzo pozytywnie
Marek 2007-01-21
21:25
Dla mnie czwóreczka, ale myślę, że bardzo, bardzo mocna. Sam temat główny to chyba mój ulubiony autorstwa Williamsa. Cinque's Theme lekko nawiązuje co prawda do tematu Imperatora z ROTJ, ale ani trochę nie umniejsza to jego piękna i siły. Po prostu Williams w znakomitym stylu.
Radosław Bołtuć 2007-12-15
18:48
Świetny temat przewodni to najmocniejszy punkt "Amistadu. Jednakże w sporej mierze potrafi on [album] nużyć, szczególnie w środkowej części. Mimo to, przy odpowiednim nastawieniu ścieżka ta potrafi dostarczyć ciekawych wrażeń. "Amistad" nazwałbym takim "nieoszlifowanym diamentem" w twórczości Williamsa.
bladerunner21 2010-10-03
16:18
Znowu dostajemy od Williamsa rewelacyjny temat i masę średniego momentami nużącego i słabegoi materiału .
Wawrzyniec 2010-10-05
14:13
I po raz kolejny otrzymujemy wspaniałą muzykę Maestro! Pierwsze cztery utwory toż to istny majstersztyk. W szczególności "Crossing the Atlantic" zasługuje na największe brawa. Bardzo dobra i przejmująca muzyka. Geniusz!
jim 2014-02-20
15:48
Faktycznie mniej więcej w polowie plyty robi się dość sennie ale jak dla mnie to jedna z lepszych prac Johna Williamsa.Wyzej cenie tylko Liste Schindlera
Mieszko 2014-03-11
13:30
Zasłużona nominacja oscarowa dla Williamsa, ale według mnie "Titanic" Hornera był lepszy w 1997 roku. Czwórka się należy.

Amistad

Kompozytor:

  • John Williams

Dyrygent:

  • John Williams

Orkiestrator:

  • John Neufeld

Soliści:

  • Tim Morrison (trąbka)
  • Jim Thatcher (waltornia)
  • Jim Walker (flet)
  • Pamela Dillard (wokal)
  • The Hollywood Film Chorale (partie chóralne)

Wydawca:

  • DreamWorks Records (1997)

Producent:

  • John Williams

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie