Szukaj: w


recenzje

Departed, the (Infiltracja)


Po dwuletniej przerwie na na usta krytyków i ekrany kin całego świata powraca najnowsze dzieło Martina Scorsese'a - Infiltracja. Słowo „najnowsze” może nie do końca adekwatne jest w przypadku tego obrazu, bowiem jest to nic innego jak amerykański remake azjatyckiego thrillera Infernal Affairs. Jak w oryginale tak i tu głównym wątkiem jest inteligentna rozgrywka pomiędzy mafią, a policją, które są nawzajem infiltrowane przez specjalnie wyznaczonych do tego agentów. Kiedy obie strony dowiadują się, że w ich strukturach jest jakiś „przeciek”, rozpoczyna się szaleńczy wyścig informacji, który prędzej czy później doprowadzi do tragedii. Scorsese do swojego filmu zaangażował prawdziwą plejadę gwiazd, począwszy od Jacka Nicholsona, poprzez Mata Damona, a skończywszy na bożyszcze nastolatek Leonardo DiCaprio, który najwyraźniej przypadł do gustu reżyserowi po Gangach Nowego Jorku i Aviatorze. Nie obsada jednak decyduje o wyjątkowości tego obrazu, tylko sama jego treść i sposób realizacji. Klimatyczne, dramatyczne i trzymające w napięciu, to epitety jakie cisną mi się na usta obejrzawszy Infiltrację, tak bardzo zbliżonej technicznie do filmu Michaela Manna, Gorączka. Nie tylko DiCaprio zdaje się stawać powoli współpracownikiem Scorsese'a. Kanadyjski kompozytor, Howard Shore, najwyraźniej też przypadł do gustu reżyserowi, bowiem po raz trzeci nie wahał się zatrudnić go do kolejnego swojego projektu.

Po serii sukcesów jakimi niewątpliwie była muzyczna trylogia do filmów Jacksona, Władca Pierścieni, kariera Shore'a stała się pasmem mniejszych lub większych niepowodzeń. Zapoczątkowały je nijaki Aviator i przeciętna Historia Przemocy - obie ścieżki konceptystycznie bardzo odnoszące się do Władcy, stylistycznie natomiast zakorzenione w ciężkim do zrozumienia dla szerokich mas stylu kompozytora. Kiedy na horyzoncie pojawiła się kolejna szansa na rehabilitację - King Kong - w wyniku jakiś nie do końca jasnych perturbacji Kanadyjczyk stracił angaż, a zastąpił go James Newton Howard. Kilka miesięcy potem napisał score do gry Sun of the Ultimate Nation, będącej niczym więcej jak zniekształconym echem ścieżek do Władcy. Prawie rok trzeba było czekać na kolejną filmową ofensywę muzyka, która jak się okazało niczym wielkim nie poraża. Współpraca Howarda z Martinem, to bardzo niezwykłe zjawisko w branży, zniekształcające stereotypowe podejście do muzyki zdobiącej głośne superprodukcje. Mimo, że filmy Scorsese'a wywodzą się raczej z hollywoodzkiego, wielkoformatowego kina, partytury je zdobiące cechują się względną powściągliwością. Gangi Nowego Jorku, to tylko muzyczny akcent Shore'a, zupełnie zresztą jak Aviator - twory zdominowane i zagłuszone przez piosenki. Infiltracja niestety tej tendencji nie przerywa, i choć ma więcej do zaprezentowania niż poprzednie ścieżki, nie stanowi żadnego wielkiego kroku naprzód w karierze kompozytora. Muzyka Howarda sama w sobie nie jest najgorsza. Stanowi ciekawą odskocznię od dotychczasowych orkiestrowych pląsów na rzecz lirycznych i melancholijnych gitarowych melodii okraszonych pewną dozą emocjonalnego minimalizmu. Szkoda tylko, że w środowisku filmowym sprawdza się to stosunkowo przeciętnie.

Dlatego zatem największą przyjemność obcowania z tą ścieżką będziemy mieli odsłuchując jej na płycie. Znajdziemy tam niewiele ponad 40 minut muzyki, co w zasadzie zamyka materiał jaki sporządził Howard Shore na potrzeby Infiltracji. Już pierwszy utwór Cops and Criminals rzuca naszą wyobraźnię w rejony latynoskich gitarowych melodii. Wbrew rodzącym się mylnie koncepcjom, film ma raczej nijaki związek z mniejszością meksykańską. Kompozytor wyszedł po prostu z założenia, by rozpisać swój temat przewodni ścieżki na wzór tanga, co w efekcie nie najgorzej mu wyszło. Jeżeli miałbym jakieś obiekcje, to głównie do częstotliwości epatowania tą melodią, która po n-tej aranżacji, pod koniec albumu zaczyna wzbudzać odrobinę przesytu. Z utworów bazowanych na tym temacie na uwagę zasługują: wieńczący kompozycję The Departed Tango wzbogacony o elementy takie jak tamburyna, grzechotki i mandoliny oraz Miss Thing, gdzie obecność gitar elektrycznych nadaje lejtmotywowi nowe, jakby bardziej stanowcze oblicze. Shore zresztą dosyć często korzysta z tego instrumentu jak i wszelkiego rodzaju elektronicznych „wspomagaczy”, formując na przykład underscore'owe partie ilustracyjne, miejscami ocierające się jak w przypadku Chinatown o ambient. Utwory pokroju Walsh 344, czy The Last Rites stosunkowo dobrze odzwierciedlają uliczny klimat przestępczego świata. Jeżeli miałbym szukać w tej formie wyrazu jakichś stylistycznych koneksji, z pewnością zwróciłbym uwagę na Gorączkę Elliota Goldenthala.

Bardziej niż temat przewodni, czy „klimatyczny” underscore zainteresowanie nasze wzbudzą utwory nacechowane pewną dozą melancholijności. Filarem takowych jest temat Billy'ego – bardzo prosta, ale niezwykle piękna i dramatyczna melodia bazowana na lirycznej grze dwóch gitar akustycznych w akompaniamencie sekcji smyczkowej. Flagowym utworem opatrzonym w ten motyw jest siedmiominutowa suita Billy's Theme. Podobnych, pozytywnych wrażeń dostarczy nam Boston Common, tym razem już oparty tylko i wyłącznie na solówkach gitarowych, bez udziału orkiestry. Beacon Hill, choć z tematem Billy'ego związany tylko pośrednio, również zaliczyć można do grona najbardziej udanych gitarowych partii solowych partytury.

Tak mniej więcej, opisując w telegraficznym skrócie, prezentuje się najnowsze dzieło Howarda Shore'a - Infiltracja. Jak widać w ścieżce tej dominuje prostota, ład i harmonia, co w przypadku tego kompozytora stanowi pewnego rodzaju odskocznię od warsztatu jaki prezentował zazwyczaj. Samo w sobie jednak nie jest to porażające geniuszem dzieło, bowiem nie ma tu absolutnie nic, czego nie usłyszelibyśmy w twórczości na przykład Antonio Pinto, czy chociażby wspomnianego wyżej Elliota Goldenthala. Nasuwa się zatem trudne pytanie. Czy warto w ogóle zapoznawać się z tą ścieżką? A owszem, ponieważ gwarantuje mile spędzone przy niej 40 minut oraz doskonałą alternatywę na szare jesienno-zimowe wieczory. Jeżeli jednak do kogoś nie przemawiają powyższe argumenty, odradzałbym zakup tego dzieła. Z zakupem zresztą mogą wiązać się pewne problemy. Jak na razie w naszym kraju dostępny jest bowiem tylko soundtrack zestawiający kilkanaście piosenek oraz jeden utwór Howarda Shore'a. Płyty z „original score” niestety jeszcze w Polsce nie można kupić. Wszystkim zainteresowanym pozostaje zatem czekać na wydanie, lub zaopatrzyć się w płytę przez zagraniczne sklepy internetowe.



Autor recenzji:  Tomek Goska
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. Cops or Criminals (02:01)
  • 2. 344 Wash (02:03)
  • 3. Beacon Hill (02:36)
  • 4. The Faithful Departed (03:01)
  • 5. Colin (02:09)
  • 6. Madolyn (02:14)
  • 7. Billy's Theme (07:00)
  • 8. Command (03:15)
  • 9. Chinatown (03:16)
  • 10. Boston Common (02:53)
  • 11. Miss Thing (01:45)
  • 12. The Baby (02:48)
  • 13. The Last Rites (03:05)
  • 14. The Departed Tango (03:38)
Czas trwania: 41:52
Komentarze
Kuba 2006-11-26 11:01
Oj, oj, oj, nieładnie :P Muzyka w filmie sprawuje się doskonale, takie ballady przynoszące ulgę od mocnej męskiej rozgrywki. Podobnie na płycie, gdzie chwytliwe tematy słucha się kapitalnie. Cops or Criminals jest fenomenalne, a liryczne Billy's Theme słucham w kółko. Można mieć jedynie żal, że na płycie nie pojawiły się piosenki wykorzystane w filmie. Stonsi, czy podrasowana irlandzka pieśń w wykonaniu Dropkick Murphys pasowałyby jak ulał. ardzo przyjemna płytka.
Łukasz Waligórski 2006-11-26 11:25
A ja się nawet zgadzam i powiem więcej. Ocena jest za wysoka. Byłem na filmie i muszę powiedzieć, że muzyki jest w nim zwyczajnie za dużo. W kółko słychać jakieś rzępolenie na gitarze i inne niezbyt wyrafinowane teksury. Sama płyta też nie zachwyca. Przesłuchałem ją kilka razy i już raczej do niej nie wrócę, chyba że najdzie mnie chęc na napisanie recenzji. Ale wątpię... Swoją drogą zastanawiam się czy ta płyta przypadkiem jeszcze nie została wydana? Zdaje się że dopiero w grudniu ma się pojawić w sklepach, ale mogę się mylić...
Kuba 2006-11-26 11:58
Zdaje się, że na Amazonie już jest.
Tomasz Goska 2006-11-26 12:50
Mówicie o soundtracku z piosenkami. Score nawet nie jest w planach wydawniczych jak narazie...
Łukasz Waligórski 2006-11-26 13:15
Jest w planach na grudzień, stąd dziwi mnie skąd Ty masz płytę ;-P
Tomasz Goska 2006-11-26 13:25
Mówisz oczywiście o soundtracku :P A score mam od dalekiego wujka z hAmeryki :P
Kuba 2006-11-26 14:53
A to pewnie czary :) http://www.amazon.com/exec/obidos/ASIN/B000JMKJF0/nopatience
Mefisto 2006-11-26 14:58
Plyta jest dobra, film tez - choc wszystko bez przesady w druga strone. Natomiast score de facto wydany ma zostac dopiero w grudniu :P
Tomasz Goska 2006-11-26 15:23
Chyba się panowie nawzajem nie rozumiemy. Nie chodzi mi o to, co w Ameryce jest do kupienia tylko w naszym kraju :)
Tomasz Goska 2006-11-26 15:23
A jeżeli chodzi o samą premierę score'u w Ameryce, to na iTunes można już go dostać od dobrego miesiąca. Pzdr :)
wojtek 2006-12-19 00:18
a ja pytanko mam: Ta irlandzka punkowa kapelka to też jest na soundtracku? jeżeli nie to może ktoś z was wie co to...
Tomasz Goska 2006-12-19 08:54
Na tej płycie, która była recenzowana nie. Na drugiej, gdzie znajdują się piosenki wykorzystane w filmie być może.
Mefisto 2006-12-20 15:19
Zapewne idzie o nute z napisów poczatkowych i wykorzystana takze pod koniec filmu - I'm shipping out to Boston. Owszem, jest ona na soundtracku, ale jesli mam byc szczery, to tylko dla tej piosenki warto po niego siegnac, bo jest on bardzo sredni. Sama piosenka jest genialna, szkoda tylko ze taka krótka (nieco ponad 2 minuty). A Departed Shore'a w moich oczach coraz bardziej rosnie :)
Marek 2007-01-27 01:14
Sympatyczny score, ale gdyby nie te dwa tematy, to by właściwie nie istniał... Za to oba temaciki należą do moich ulubionych z zeszłego roku; niezobowiązujące, ale bardzo, bardzo słuchalne i z charakterem. Dlatego mocna trójeczka. Filmu niestety nie widziałem, więc się nie odniosę. Pozdrawiam.
Thedues 2007-02-02 00:27
Dobry, przyjemny dzięki tym świetnym rozwiązaniom na gitarę. Jedyny minus to brak jakiekolwiek spójności z filmem. Czasem muzyka wręcz działa na nerwy podczas niektórych scen. Oczywiście jako autonomiczne dzieło sprawuję się o niebo lepiej. Polecam dla tych którzy chcą posłuchać lekkiego Shore’a a to w jego twórczości nie zdarza się zbyt często. Ahhh i te Tango!! z głównym motywem. Jak Mefisto napisał, soundtrack oprócz okraszonego irlandzkim brzmieniem utworu Dropkick Murphys nie jest niczym szczególnym.
Thedues 2007-02-02 00:29
aha chciałbym jescze dodać, że polecam zapoznanie się z twórczością Dropkick Murphys jeżeli lubicie rockowo-folkową muzykę=)
rouzer 2007-03-08 23:13
dropkick murphys- the warrior's code na tej plycie jest kawalek I'm shipping up to the boston. Moim zdaniem jedna z najlepszych kapel na tym ziemskim padole. polecam wczesniejsz plyty. jak ktos lubi taka muze to jeszcze genialnym zespolem jest the real mckenzies.
film-o-znawca 2007-11-13 20:59
Mnie się bardzo podoba... może dlatego że film mi sięteż bardzo podobał i słuchając ścieżki jestem też pod wpływem filmu. Recenzja OK. Mam jedno ale otóż IMHO w filmie muzyka wypada bardzo dobrze, jeżeli jest inaczej to wogóle nie sięgam po Score... Wartym zauważenia jest różnorodność jaką pokazał Howard Shore komponując tak różna muzykę od TLOTR. Za to należą mu się wielkie brawa. Temat główny rzeczywiście trochę nadto eksponowany ale co zrobić nie można mieć wszystkiego...
DanielosVK 2011-05-10 18:30
Fajna muza. :) W raz z każdym odsłuchem co raz bardziej wkręca.
Mieszko 2013-10-05 15:51
Najlepszy score, jaki Howard Shore napisał na potrzeby filmów Martina Scorsese. Obraz? Moim zdaniem Oscary za bardzo przeciętne kino.

Departed, the (Infiltracja)

Kompozytor:

  • Howard Shore

Dyrygent:

  • Howard Shore

Orkiestrator:

  • Howard Shore

Wydawca:

  • New Line Records (2006)

Producent:

  • Howard Shore

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie